USD CAD - Short 05.01.2025🇵🇱 Opis analizy:
Cena wybiła się z zaznaczonej szarej strefy w kierunku spadkowym, po czym wróciła do niej w formie pullbacku. Po reakcji ceny w strefie otworzyłem pozycję short. Stop Loss oraz Take Profit zostały ustawione zgodnie z oznaczeniami na wykresie.
🇬🇧 Analysis description:
Price broke out of the marked grey zone to the downside and then returned to it as a pullback. After the price reaction inside the zone, I opened a short position. Stop Loss and Take Profit were set as shown on the chart.
Rynek Forex
AUD - USD LONGPL :
Szara strefa została wybita górą. Po powrocie ceny do strefy ustawiłem zlecenie BUY na poziomie 0,66841, które zostało aktywowane. Cena znajduje się w trendzie wzrostowym. Stop Loss ustawiłem na 0,66518, a Take Profit na 0,67253. Pozycję będę zarządzał w zależności od dalszego ruchu ceny.
EN :
The grey zone was broken to the upside. After the price returned to the zone, I placed a BUY order at 0.66841, which was triggered. The price is in an uptrend. I set the Stop Loss at 0.66518 and the Take Profit at 0.67253. The position will be managed depending on further price action.
Obalenie Maduro bez rewolucji na rynkachJeszcze w sobotni poranek, gdy docierały do nas informacje o akcji USA, można było zakładać, że czeka nas bardzo burzliwy tydzień na rynkach. Okazało się, że na razie mamy względny spokój – szczególnie na walutach. Dolar umacnia się po sukcesie USA, ale pomagają mu dane makroekonomiczne. W tle dobra kondycja polskiego złotego.
Operacja USA i spokojna reakcja rynków
Stany Zjednoczone najwyraźniej pozazdrościły Rosji prowadzenie „specjalnych operacji wojennych”. W przeciwieństwie do Moskwy, Waszyngton przeprowadził działania w Wenezueli w założonym czasie i od razu się wycofał. Udało się jednak odsunąć od władzy i uprowadzić dyktatora Wenezueli, Nicolása Maduro. O tym, czy była to genialnie zaplanowana akcja, czy element jakiejś umowy, zapewne dowiemy się dopiero w przyszłości. Nie wchodząc w ocenę zgodności operacji z prawem międzynarodowym ani w moralne aspekty obalania dyktatorów, można skupić się na reakcji rynków. Inwestorzy uznali, że wydarzenia te sprzyjają dolarowi – od rana amerykańska waluta wyraźnie zyskuje. Co ciekawe, sytuacja w weekend na tyle się uspokoiła, że w dół ruszyły notowania ropy naftowej. Widać za to, że kapitał w dużych ilościach przemieszcza się poza sektor bankowy. Zyskuje zarówno złoto, jak i kryptowaluty. Warto pamiętać, że waluta Wenezueli nie jest wyceniana rynkowo, więc jej reakcji na wydarzenia nie da się sensownie przeanalizować.
Nie tylko interwencja w Wenezueli wspiera dolara
Piątek był dniem publikacji indeksów koniunktury. W Europie dane wypadły słabo. Dla Polski odczyt wyniósł 48,5 pkt – to nie tylko wynik o 0,5 pkt niższy od oczekiwań, ale też coraz mocniej oddalający się od poziomu 50 pkt, który oznacza równowagę odpowiedzi pozytywnych i negatywnych. Mamy zatem pesymistyczne przypuszczenia rozwoju sytuacji. Podobnie wygląda sytuacja w strefie euro. Zamiast oczekiwanych 49,2 pkt zobaczyliśmy 48,8 pkt. W rezultacie po publikacji danych kapitał zaczął odpływać z Europy za ocean, a dolar umacniał się względem euro. Popołudniowe dane z USA – zgodne z prognozami, indeks miał wynieść 51,8 pkt i dokładnie taki odczyt zobaczyliśmy – przyniosły korektę większości wcześniejszego ruchu. Weekendowe wydarzenia wokół Wenezueli ponownie jednak znów spowodowały napływ kapitału.
Początek roku dobry dla złotego
Na rynku widać obecnie bardzo dobrą formę polskiego złotego. Niewiele gorzej radzą sobie inne waluty regionu. To o tyle zaskakujące, że zazwyczaj mocny dolar względem euro powoduje, że kapitał odpływa również z tej części świata. Tym razem mamy sytuację, w której mimo umocnienia dolara o ponad 0,5% od początku roku kurs euro znów wynosi 4,21 zł – brakuje więc niespełna grosza do najtańszego euro z grudnia. Gdyby ten poziom został przebity, złoty znalazłby się najsilniej wobec euro od kwietnia. Warto pamiętać, że dopiero środa będzie pierwszym dniem, gdy większość pracowników wróci z urlopów po świąteczno-noworocznej przerwie. Część analityków zwraca uwagę, że może to mieć istotny wpływ na zachowanie rynku walutowego w kolejnych dniach.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów. Warto jednak mieć na uwadze, że 6 stycznia jest dniem wolnym – poza Polską – tylko w Rumunii, na Słowacji i w Szwecji, zatem globalne rynki finansowe będą funkcjonować normalnie.
Maciej Przygórzewski - główny analityk walutowy
Bułgaria kolejnym krajem w strefie euro
Euro zastępuje bułgarskiego lwa, a politykom w tym kraju udało się wykreować strach przed wspólną walutą. Jak bardzo niesłusznie? Czas pokaże. Inflacja w Polsce znów poniżej 2,5% we wstępnym odczycie, a amerykański rynek pracy kończy rok bardzo solidnym akcentem.
Bułgaria wchodzi do strefy euro
Pierwszego stycznia Bułgaria stała się oficjalnym członkiem strefy euro, a bułgarski lew ostatecznie wyszedł z obiegu. Sęk w tym, że od dawna waluta Bułgarii była tylko zamiennikiem euro. Po raz ostatni zmienność roczna przekroczyła 1% w 2007 r., a później kurs usztywniono (1,9558 bułgarskiego lwa za euro) i tak stan został utrzymany do momentu wymiany. Co ciekawe – choć w Bułgarii pełnoletność uzyskały już osoby, które nie tylko nie pamiętały, ale nawet nie żyły w czasach suwerenności walutowej – wielu politykom udało się nakręcić niechęć do wejścia do strefy euro. W kraju, który od dawna realnie korzystał z ekwiwalentu euro, w ostatnich sondażach widać było równowagę pomiędzy zwolennikami wejścia do strefy euro i przeciwnikami tego kroku. Głównym argumentem „przeciw” jest oczywiście drożyzna. Tej nigdy wykluczyć nie można, ale musimy pamiętać, że Bułgarzy nie tylko od 18 lat mają stały przelicznik do euro, ale również od sierpnia wszystkie ceny w sklepach były podawane podwójnie. Dlaczego zatem ludzie boją się podwyżek? Jeżeli wykreuje się strach przed podwyżkami, ludzie się z nimi oswoją i wtedy łatwiej będzie je przeprowadzić. W rezultacie najprawdopodobniej w momencie przeliczania cen sklepy lekko je zaokrąglą w górę, ale jest minimalna szansa by były to apokaliptyczne zmiany. Pamiętajmy, że w Bułgarii inflacja wynosi ponad 5%. Ceny tam powinny rosnąć średnio o niemal 0,5% miesięcznie. Część obserwatorów uważa, że podwyżki odbyły się już w wakacje przy okazji wprowadzenia obowiązku pokazywania podwójnych cen.
Inflacja w Polsce dalej spada
O ile w Bułgarii trwa lęk o stan portfeli, o tyle w Polsce sytuacja wygląda coraz lepiej. Jeszcze w sylwestra poznaliśmy dobrą informację. Wstępny wzrost cen za grudzień wyniósł 2,4%. Na szczególną uwagę zasługują jednak miesięczne wzrosty. W ostatnich 4 miesiącach mieliśmy dwa razy 0,0% i dwa raz 0,1%. Liczenie na to, że cały rok będzie przebiegał w ten sposób to trochę szaleństwo – dałoby to nam 0,6% rocznej inflacji. Grudniowy odczyt jest jednak bardzo ważny, bo pokazuje, że listopadowy spadek to nie anomalia w danych. W rezultacie pojawia się znowu pytanie: co na to RPP? Teoretycznie bowiem nie mamy cyklu obniżek stóp. Z drugiej strony spadająca inflacja otwiera okno do cięć. O ile jednak stopy procentowe spadają o 0,25% miesięcznie, o tyle inflacja nie powinna spadać tak szybko. Musimy jednak pamiętać, że rok temu styczeń był miesiącem silnego wzrostu cen. Styczniowy wynik powinien zatem zaskoczyć wielu analityków.
Amerykański rynek pracy zamyka rok
Ostatnie ważne dane makroekonomiczne za 2025 rok to odczyt z amerykańskiego rynku pracy. Liczba wniosków o zasiłek dla bezrobotnych wyniosła zaledwie 199 tysięcy. Jest to wynik, który – o ile się utrzyma – sugeruje obniżanie się poziomu stopy bezrobocia. To między innymi dlatego dolar zakończył rok delikatnie mniejszą stratą niż się zanosiło. To nadal był oczywiście fatalny rok dla amerykańskiego dolara, ale wcale nie taki zły dla amerykańskiej gospodarki. Biorąc pod uwagę, że wybory uzupełniające wygrywa raczej silna gospodarka niż silny dolar, wydaje się, że nie należy się spodziewać działań administracji, które mogłyby gwałtownie odwrócić tę tendencję w 2026 roku.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.
Maciej Przygórzewski – analityk walutowy
GBPUSD – H4 | Powrót ceny do strefy po wybiciuNa wykresie H4 cena wybiła się ponad zaznaczoną strefę, po czym nastąpił powrót (retest) do tej samej strefy, oznaczonej na wykresie kolorem szarym. Jest to obszar wcześniejszego przełamania struktury oraz konsolidacji przed ruchem wzrostowym.
Obecnie oczekuję reakcji ceny w tej strefie i potencjalnego ponownego ruchu wzrostowego.
Scenariusz bazowy zakłada kontynuację wzrostów, zaznaczoną na wykresie od żółtego prostokąta, zgodnie z kierunkiem ostatniego impulsu.
Zarządzanie pozycją:
Kierunek: wzrostowy
Stop Loss: poniżej zaznaczonej strefy (jak na analizie)
Potencjalny cel: okolice ostatnich maksimów
Analiza oparta na strefach reakcji ceny oraz strukturze rynku. Preferuję pracę na zamknięciach świec i realizację zleceń oczekujących, bez pośpiesznego wejścia z rynku.
GBPUSD – H4 | Price Returning to the Zone After the Breakout
On the H4 chart, price broke above the marked zone and then returned to retest the same area, highlighted in grey. This zone represents a previous structure break and consolidation before the bullish move.
I am currently waiting for a price reaction within this zone and a potential renewed move to the upside.
The base scenario assumes bullish continuation, marked on the chart from the yellow rectangle, in line with the direction of the last impulse.
Trade management:
Direction: bullish
Stop Loss: below the marked zone (as shown on the chart)
Potential target: area of the recent highs
This analysis is based on price reaction zones and market structure. I focus on candle closes and prefer using pending orders, without rushing into market entries.
Bańki spekulacyjne pękają?Koniec roku przyniósł nam silne przeceny niektórych aktywów. Polski złoty również złapał zadyszkę, jednak – patrząc z większego dystansu – nadal może być uważany za silnego. Na rynku złota końcoworoczna wyprzedaż.
Poświąteczna przecena złotego
Jeszcze tydzień przed świętami za jedno euro płaciliśmy niewiele powyżej 4,20 zł. Jednak już w tygodniu świątecznym po poniedziałkowej i wtorkowej przecenie kurs dotarł do 4,23 zł. Podobnego ruchu nie było widać na czeskiej koronie. Forint również tracił w tych dniach. Jest jednak kluczowa różnica w kondycji tych walut. Polski złoty wciąż jest relatywnie słaby, na moment pisania tego tekstu jedno euro kosztuje ponad 4,2250. Z kolei zarówno czeska korona, jak i forint są po poświątecznych umocnieniach silniejsze. Warto jednak zwrócić uwagę, że wszystkie te trzy waluty w grudniu wyznaczały swoje najsilniejsze poziomy względem euro od wielu kwartałów. Po prostu złoty wyznaczył swój około 2 tygodni później. Trochę wygląda to tak, jakby pod koniec roku zmiany na polskim złotym były opóźnione względem zmian na koronie czeskiej i forincie. Jeżeli ta sytuacja się utrzyma, może nas czekać mocny początek roku w wykonaniu polskiej waluty.
Dolar kończy rok odrabiając część strat
Pomimo umocnienia w ostatnich dniach, dolar kończy ten rok przeszło 13% osłabieniem względem euro. Początek prezydentury Donalda Trumpa charakteryzował się dużą liczbą prognoz mówiących o umacnianiu się tej waluty. Okazało się jednak, że od silnego pieniądza ważniejsze jest zrównoważenie wymiany handlowej, a osłabienie waluty mocno pomaga osiągnąć ten cel. Przez zamknięcie rządu nie poznaliśmy jeszcze danych za ostatnie miesiące 2025 roku, ale już we wrześniowych widać, że udało się zdusić ponad połowę deficytu z pierwszych miesięcy prezydentury Trumpa. To właśnie ucieczka kapitału z USA połączona z silnie obniżanymi stopami procentowymi powoduje, że na rynku pojawia się dużo kapitału szukającego korzystnych stóp zwrotu. Wzrosty polskiego złotego są tylko jednym z elementów tej układanki. Surowce takie jak złoto czy srebro – kolejnym.
Rzeź na rynku złota
Koniec roku przyniósł nam kilka niespodzianek. Przez całe święta inwestorzy cieszyli się ze złota powyżej 4 500 dolarów za uncję. Po świętach doszło do jeszcze jednej próby i wyznaczenia rekordu cenowego wszechczasów na poziomie niemal 4 550 dolarów. Potem przyszedł jednak sądny 29 grudnia. Doszło wówczas do realizacji zysków na rynku złota. Część analityków jako powód wskazuje umocnienie się dolara. Patrząc jednak na spadki cen kruszcu, nastąpiły one jeszcze przed głównymi ruchami na walutach. Jest też grupa ekspertów wskazująca na inny powód – część funduszy chciała domknąć pozycję przed końcem roku, by pochwalić się odpowiednim zyskiem. Patrząc na kalendarz, hipoteza ta wydaje się dość wiarygodna. Nie tłumaczy ona jednak siły spadków, które zatrzymały się niewiele powyżej 4300 dolarów. Tutaj jednak prawdopodobnie zadziałały zlecenia automatyczne, które – zrealizowane na rynku pod nieobecność części inwestorów w przerwie między świętami a nowym rokiem – przesunęły cenę mocniej niż miałoby to miejsce w standardowej sytuacji. O tym, czy można mówić o pęknięciu bańki na złocie, czy tylko o szokowej korekcie, powiedzą nam pierwsze sesje w styczniu.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.
Maciej Przygórzewski – analityk walutowy
Euro znów za 4,22 zł
Intensywne ostatnie dni przed świętami na rynku. Złoty w odwrocie. Zamiast atakować poziom 4,20 zł na euro, wycofał się powyżej poziomu 4,22 zł. Złoto bije kolejne rekordy wszechczasów i przekracza już 4500 dolarów za uncję. Dni wolne w Polsce to jednak nie wolne na rynkach – zobaczymy w jakiej rzeczywistości obudzimy się po świętach.
Polska waluta w odwrocie
Wczorajsze dane o sprzedaży detalicznej to niby tylko 1% różnicy względem prognoz. Jednak wielu inwestorów czekało na sygnał do realizacji zysków. W rezultacie wykorzystano moment i mimo tego, że dane w standardowych warunkach nie miałyby aż takiego potencjału, doszło do wzrostu kursu euro o około 1,5 grosza. 4,22 zł to nadal tanie euro, patrząc na ostatnie miesiące, ale to silny odwrót od odbywającego się w ostatnich dniach ataku na poziom 4,20 zł. Trzeba też zwrócić uwagę, że osłabienie złotego miało miejsce podczas osłabiania się dolara względem euro. Jest to sytuacja, która zwyczajowo sprzyjała polskiemu złotemu. Wraz ze złotym traci również forint, co pokazuje, że nie jest to tylko nasz lokalny problem.
Złoto przebiło 4500 dolarów
Słabnący dolar nie tylko wspiera polskiego złotego. To również pożywka dla alternatywnych – względem tych opartych o stopę procentową – inwestycji. Wczoraj w górę szły giełdy, ale to złoto skupia chyba obecnie najwięcej uwagi. Tym bardziej, że doszło do przebicia ważnego psychologicznie poziomu 4500 dolarów za uncję. W rezultacie znajdujemy się już wyraźnie powyżej 100 dolarów w porównaniu do ostatnich rekordów z października. Prognozy 5000 dolarów na koniec roku, które już wtedy padały, mają małe szanse się spełnić. Jednak do końca roku możemy zbliżyć się jeszcze bardziej do tej wartości. Nie można oczywiście wykluczyć, że któryś z silnie kupujących banków (np. chiński) ujawni skalę zakupów i rynek wystrzeli w górę. Wielu analityków uważa bowiem, że Chińczycy kupują dużo więcej złota niż w ostatnich kwartałach raportują.
Przerwa świąteczna na rynkach
W tym roku po raz pierwszy wolnym dniem jest Wigilia Bożego Narodzenia. Nadal jednak wiele państw, w tym USA, otwierają tego dnia notowania. W rezultacie, nawet jeżeli są to sesje skrócone, trzeba się nastawić, że na rynku może się dziać. Również drugi dzień świąt za oceanem jest teoretycznie dniem pracującym. Teoretycznie, gdyż kalendarz pokazuje, że będzie to bardzo popularny dzień urlopowy. Co z tego kalendarza wynika dla rynków walutowych? O ile Polska zamyka się już dzisiaj wieczorem, o tyle notowania złotego będą otwarte jeszcze dwa dni w tym tygodniu. W rezultacie poniedziałek może być ciekawym dniem na rynkach. Tym bardziej, że przy braku sporej części inwestorów i związanej z tym niższej płynności może dojść do sporych zmian, jeżeli wydarzy się coś ważnego.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:
14:30 – USA – PKB,
14:30 – USA – zamówienia na dobra.
Maciej Przygórzewski – analityk walutowy
Inwestorzy wybierają złoto zamiast dolaraAmerykańska waluta traci na wartości pod presją obniżek stóp procentowych. Ten sam mechanizm wypycha w górę złoto. W Polsce sprzedaż detaliczna wypadła poniżej oczekiwań i stawia pod pewnym znakiem zapytania przyszłość złotego. Sprzedaż detaliczna również w Kanadzie nie zachwyciła inwestorów.
Zadyszka sprzedaży w Polsce
W ostatnich dniach polski złoty kontynuował próby ataku na poziom 4,20 zł na EURPLN. Dzisiaj rano mieliśmy kolejną próbę. Ta jednak zakończyła się wraz z otwieraniem kolejnych rynków w Europie. Dodatkowym ciosem były dane z Polski o sprzedaży detalicznej. Rynek oczekiwał wzrostu o 3,8% w listopadzie. Indeks wyniósł jednak o pełen punkt procentowy mniej. Już sam poziom 3,8% to nie jest spektakularny rezultat dla Polski. Wolniej rosnąca sprzedaż stawia pod znakiem zapytania tempo wzrostu rodzimej gospodarki. Gdyby doszło do spowolnienia, powinno się to odbić negatywnie również na kursie walutowym.
Dolar znów pod presją
Waluta USA odbiła się niewiele poniżej poziomu dolara i osiemnastu centów za jedno euro. Jednak po tym odbiciu znów wraca do spadków. Co powoduje, że inwestorzy krzywo patrzą na popularnego zielonego? Kluczem do tej sytuacji ponownie jest polityka FED. Coraz głośniej się mówi, że tempo obniżek stóp procentowych przyspieszy w 2026 roku względem dotychczasowych oczekiwań. Cykl obniżek, po ostatnich trzech cięciach, raczej zostanie przerwany, ale marcowe cięcie jest coraz bardziej prawdopodobne. Kolejne cięcia powodują, że kapitał ucieka z instrumentów opartych o stopę procentową. To również dlatego złoto właśnie wyznacza kolejne rekordy cenowe wszechczasów.
Słabsze dane z Kanady
Piątek przyniósł dwa ważne odczyty z Kanady. Indeks cen nowych domów zgodnie z oczekiwaniami nie zmienił się w listopadzie względem października. Większym zaskoczeniem były wyniki sprzedaży detalicznej. Spadła ona o 0,2%, podczas gdy oczekiwano braku zmiany. Gorzej wypadła sprzedaż bez samochodów. Ta spadła o 0,6%, podczas gdy oczekiwano wzrostu o 0,1%. Wniosek? Tylko dobry wynik branży motoryzacyjnej utrzymywał główny odczyt relatywnie blisko oczekiwań. Jak to często bywa w przypadku takich danych, słabszy odczyt powoduje osłabienie się waluty. I tak też było tym razem – po publikacji tych danych dolar kanadyjski tracił.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.
Maciej Przygórzewski – analityk walutowy
EBC w luksusowej sytuacji — inni mogą tylko zazdrościćPolityka monetarna strefy euro zdaniem prezes Lagarde w „dobrym miejscu”. Bank Anglii obniża stopy, ale decyzja była trudna i wcale nie taka oczywista. Pozytywne zaskoczenie z USA na temat inflacji CPI za listopad.
Stopy po raz czwarty bez zmian
Nie mogło być niespodzianki, a analitycy w komplecie, prognozowali, że wczorajsze posiedzenie EBC nie przyniesie żadnych zmian w polityce monetarnej. To już więc czwarte kolejne „decyzyjne spotkanie”, które utrzymuje stopę depozytową na poziomie 2%. Patrząc na nowe projekcje makro i przede wszystkim założenia inflacyjne (1,9% w 2026 roku, 1,8% w 2027 roku), można wysnuć tezę, że jeszcze długo posiedzenia Europejskiego Banku Centralnego będą zgoła przewidywalne, a żadnych zmian nie będzie. Podniesiono też prognozy PKB na ten rok z poziomu 1,2% do 1,4%, w 2026 roku ma to być poziom 1,2%. Na konferencji prasowej usłyszeliśmy wyważony ton prezes EBC, która podkreślała, że obecny poziom stóp procentowych jest w „dobrym miejscu”. Większej reakcji na wspólnej walucie nie obserwowaliśmy, ale też trzeba pamiętać o tym, że „wszystkie karty” były już wcześniej na stole, więc większej reakcji się nie spodziewaliśmy.
Jastrzębie cięcie
W dużo trudniejszej sytuacji znalazł się Bank Anglii, gdzie obecna sytuacja tylko pokazuje jakie podziały występują w samym gremium decyzyjnym. Decyzja odnośnie do cięcia stóp odbyła się stosunkiem głosów 5-4, a warto dodać, że tydzień temu spodziewano się, że 5 członków zagłosuje za utrzymaniem kosztu pieniądza. Wygląda więc na to, że jeden z uczestników tuż przed posiedzeniem zmienił zdanie, a mogło tak się stać po dużo niższym odczycie inflacji CPI z tego tygodnia. Problemem BoE pozostaje wysoka inflacja w sektorze usług sięgająca 4,4% i właśnie o tym fakcie wspominał prezes Bailey, twierdząc, że przestrzeń do dalszych cięć jest ograniczona. Był to ratunek dla GBP, który ten tydzień miał dość mizerny, ale po posiedzeniu – które miało jastrzębie sygnały – udało się nieco odrobić strat.
Spory rozjazd
Dużym zaskoczeniem dla rynków był też odczyt inflacji CPI za listopad z USA. Dynamika osiągnęła poziom 2,7% r/r i nie było w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że analitycy spodziewali się aż 3,1%. Również w przypadku bazowego odczytu wynik okazał się znacznie niższy – 2,6% vs 3,0% oczekiwanych. Patrząc stricte na liczby, widzimy dobitny sygnał zmniejszania się presji cenowej w USA. Tyle tylko, że zapala się lampka ostrzegawcza w postaci okresu jaki miał wtedy miejsce w Stanach, a mowa o trwającym shutdownie, który mógł wpłynąć na wyniki. Czy rynki przejęły się tym faktem? Absolutnie nie, a po publikacji, wzrosło prawdopodobieństwo obniżek stóp procentowych przez Fed, ale trzeba przyznać, jest to poziom 55%, co niczego nie przesądza.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:
14.30 – USA – bazowy indeks cen PCE,
14.30 – USA – dochody i wydatki Amerykanów.
Krzysztof Pawlak - analityk walutowy
Czwartek banków centralnychDzisiaj swoje decyzje ogłosi kilka banków centralnych, a największe emocje koncentrują się wokół posiedzenia Banku Anglii. Pomimo tak naładowanej monetarnie sesji największą zmienność wywołać mogą amerykańskie odczyty inflacyjne. Polski złoty jest najsilniejszy w historii w stosunku do skandynawskiej waluty.
Angielskie cięcie?
Jeszcze do wczoraj opcja obniżki stóp w Wielkiej Brytanii wisiała na włosku. Przynajmniej na to wskazywał rynkowy konsensus, który dawał tylko jeden głos przewagi dla decyzji o cięciu o 25 pb do poziomu 3,75% dla głównej stopy. Jednak wczorajsze pozytywne zaskoczenie danymi inflacyjnymi zdecydowanie wzmocniło ten scenariusz bazowy. Niespodziewanie listopadowe wskaźniki CPI (podstawowy i bazowy) w ujęciu miesięcznym zaliczyły spadki (oba po -0,2%). Zauważalna poprawa dotyczyła tych samych odczytów w ujęciu rocznym, które były niższe od poprzednich, a także od prognoz i wyniosły identycznie po +3,2%. Wciąż zdecydowanie wyżej utrzymuje się specyficzny brytyjski odczyt inflacji RPI (Retail Price Index, czyli indeks cen detalicznych), ale także on zaliczył znaczącą korektę z +4,3% do +3,8%. Chociaż jeden lepszy miesiąc nie musi oznaczać jeszcze trendu, to inwestorzy przyjęli powyższy pakiet danych jako niepodważalny argument za obniżką kosztu pieniądza przez Bank Anglii. Znalazło to swoje odzwierciedlenie w osłabieniu GBP na szerokim rynku, a kurs funta utrzymuje się poniżej 4,80 zł. Warto jednak w tym miejscu zaznaczyć, że dzisiejsza decyzja BoE może być tzw. jastrzębim cięciem, czyli w komunikacji zostanie zasugerowana dłuższa pauza przed kolejnym takim ruchem.
EBC stabilne, a jakie ceny w USA?
W trakcie czwartkowej sesji swoje decyzje ogłosi jeszcze kilka innych banków centralnych. Globalnie najważniejszy będzie komunikat Europejskiego Banku Centralnego, od którego rynek nie oczekuje niczego innego poza utrzymaniem stopy depozytowej na dotychczasowym poziomie 2%. Co więcej, spodziewana jest weryfikacja w górę prognoz dla wzrostu gospodarczego w strefie euro. W połączeniu z wypowiedziami europejskich decydentów otrzymujemy brak cięć przez kolejne miesiące, a niektórzy analitycy wskazują nawet, że w przyszłości kolejną decyzją może być… podwyżka. Kurs EUR/USD utrzymuje się blisko 1,173 $, czyli w pobliżu dolnego ograniczenia lokalnej konsolidacji, do której wrócił po dwóch próbach jej opuszczenia. Jednak w tym przypadku za głównego rozgrywającego należy znowu uznać dolara, który wraz z szerokim rynkiem czeka na kolejny pakiet zaległych danych zza Atlantyku. Tym razem będą one dotyczyć dynamiki cen, a każde odstępstwo od oczekiwań (CPI rdr ma wynieść +3,1%) powinno wywołać podwyższoną zmienność.
NOK/PLN na historycznych minimach
Do EBC dołączy dziś dłuższy szereg banków centralnych, które mają utrzymać stopy procentowe na dotychczasowym poziomie. Zacznie Riksbank, który w Sztokholmie pozostawi główny wskaźnik na poziomie 1,75% i tym samym potwierdzi trwającą od września pauzę. Korona szwedzka umacnia się w czwartkowy poranek, kurs EUR/SEK jest przy 10,9 kr, a kurs SEK/PLN utrzymuje się w pobliżu 0,386 zł. Kolejny będzie Norges Bank, który z kosztem pieniądza jest w zupełnie innym miejscu, ponieważ podobnie jak w Polsce główna stopa wynosi równe 4% i ma w tym miejscu wciąż pozostać. Korona norweska kontynuuje już bardzo trwały trend osłabienia. Kurs EUR/NOK sięga 12 kr, czyli znajduje się na najwyższych poziomach od sierpnia, a kurs NOK/PLN schodzi do równych 0,35 zł, czyli korona jest najsłabsza względem PLN… w historii nowego złotego. Wreszcie Czesi, którzy ujawnią swoją decyzję chwilę po EBC, a główna stopa ma zostać utrzymana na poziomie 3,5%, który widzimy od maja. Kurs EUR/CZK sięga blisko 24,4 Kč, a kurs CZK/PLN spada do 0,172 zł, czyli korona czeska jest najsłabsza do złotego od lipca.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:
10:00 – Polska – produkcja przemysłowa, wskaźnik PPI oraz płace w przedsiębiorstwach,
14:15 – strefa euro – decyzja w sprawie stóp procentowych,
14:30 – USA – inflacja CPI (zaległe dane za listopad).
Adam Fuchs - analityk walutowy
Prezydent USA wyciąga „ciężkie działa”W ostatnim pełnym tygodniu roku jest spory wysyp danych – nie tylko ze Stanów, ale również globalnie. Trump ogłosił blokadę morską Wenezueli, jest reakcja na notowaniach ropy naftowej. Funt brytyjski traci po publikacji danych inflacyjnych, które powinny przesądzić o obniżce stóp już w czwartek.
Obraz gospodarki USA nieco zamazany
W tym tygodniu czeka nas sporo danych makro, a w przypadku USA, są to zarówno odczyty bieżące, jak i zaległe – w związku z blokadą instytucji rządowych, która miała miejsce niedawno. Inwestorzy czekali przede wszystkim na publikacje z rynku pracy, bo tak naprawdę obraz tego sektora gospodarki od października był nieznany. I trzeba przyznać, że pojawiły się sygnały pogorszenia koniunktury, choć nie można ich rozpatrywać jednoznacznie. Stopa bezrobocia wzrosła w listopadzie do poziomu 4,6% z 4,4% miesiąc wcześniej, tylko trzeba pamiętać, że zwolnienia w tym czasie dotyczyły głównie urzędników (jeden z głównych powodów shutdownu). Wydźwięk publikacji nie jest więc, aż tak zły, bo należy dodać, że w obu miesiącach zatrudnienie w sektorze prywatnym rosło. Również w przypadku innych danych można mówić o braku jednoznacznego przekazu – PMI okazały się słabsze od prognoz, ale już sprzedaż detaliczna w listopadzie była na solidnym poziomie.
Kolejny krok
Na głównej parze walutowej świata widzimy cofnięcie z poziomu 1,1750 do okolic wsparcia na 1,17. Jest to pokłosie pogorszenia się sentymentu na rynkach w związku z ogłoszeniem przez prezydenta USA blokady morskiej Wenezueli. Temat konfliktu w tym rejonie świata nie jest niczym nowym, bo od kilku tygodni pojawiają się informację o flocie zgromadzonej w okolicach tego kraju Ameryki Południowej, a rynki nawet żyły możliwym atakiem wojsk amerykańskich na Wenezuelę. Trump uznał administrację prezydenta Maduro za „organizację terrorystyczną”, a pokaz siły wojskowej może stanowić punkt zapalny przez najbliższy czas. Teraz prezydent USA skupia się na ograniczeniu eksportu ropy naftowej przez Wenezuelę (głównie do Chin). Reakcja na notowaniach „czarnego złota” nie mogła być inna, jak wzrost cen kontraktów terminowych o ponad 1%, bo ten kraj ma największe rezerwy ropy naftowej na świecie (około 18% globalnych pokładów). Eskalacja napięcia w tym regionie wpływa też na notowania złota, jako bezpiecznej przystani.
Prezent świąteczny dla BoE
Wspominaliśmy, że w tym tygodniu był spory wysyp danych i takowe pojawiły się również z Wysp Brytyjskich. I trzeba przyznać, że odczyt inflacji za listopad jest swoistym prezentem dla Banku Anglii. Odczyt CPI 3,2% r/r, jest dużo niższy od wartości w październiku, gdzie było to 3,6%. Tym samym otwiera to drogę BoE do obniżki stopy procentowej już na jutrzejszym posiedzeniu. Bank Anglii w ostatnim czasie miał twardy orzech do zgryzienia, bo kiepska sytuacja na rynku pracy, w połączeniu z niskim wzrostem gospodarczym, była w kontrze do właśnie inflacji i nie dawała jasnych sygnałów w polityce monetarnej, a wręcz hamowała jakiekolwiek decyzje. Teraz wydaje się, że mamy już splot czynników, który ułatwia decyzję BoE, a jej efekty poznamy już jutro podczas posiedzenia. Patrząc na osłabiającego się funta brytyjskiego dzisiaj, widzimy, że inwestorzy już „wiedzą” co się stanie jutro, czyli obniżka kosztu pieniądza.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:
11.00 – strefa euro – inflacja CPI listopad,
16.30 – USA – zapasy ropy naftowej.
Krzysztof Pawlak - analityk walutowy
Kolejny już cios dla dolaraWaluta USA zdecydowanie bardziej sprzyja tamtejszym eksporterom. Kolejny dzień i kolejny spadek dolara. W Kanadzie ceny nie rosną, wbrew pesymistycznym oczekiwaniom. Na rynku kryptowalut znów widać problemy.
Dolar wciąż słaby
W ciągu ostatnich 5 dni roboczych za jedno euro trzeba zapłacić już nie 1,1625 dolara, ale ponad 1,1750. To proporcjonalnie tak, jakby kurs euro do złotego zmieniał się średnio o grosz dziennie. Wczoraj dodatkowe paliwo do tego ruchu dolał indeks NY Empire State. Wyniósł on -3,9 pkt wobec oczekiwanego 9,9 pkt. Trzeba jednak pamiętać, że to badanie ankietowe, a w tego typu odczytach emocje powodują, że wynik się istotnie zmienia. Nie są to bowiem twarde dane, tylko ankieta wysłana do 200 czołowych managerów z sektora produkcyjnego w stanie Nowy Jork. Nie zmienia to faktu, że wartości poniżej 0 sugerują pogorszenie się warunków. Indeksy tego typu są o tyle istotne, że jeżeli osoby decyzyjne widzą pogorszenie wyników, to prawdopodobnie pod to podejmują decyzję. Tworzy to pewną formę samospełniającej się przepowiedni.
Ceny w Kanadzie pod kontrolą
Wczoraj, wbrew oczekiwaniom analityków, inflacja konsumencka nie wzrosła w Kanadzie z 2,2% na 2,3%. W ostatnim roku poziom wzrostu cen jest mocno pod kontrolą i waha się w przedziale 1,7%-2,6%. Obecnie jesteśmy w okolicach środka tego zakresu. Głównym wyzwaniem jest wojna handlowa toczona przez USA, która stanowi poważny problem dla kanadyjskiej gospodarki. Cła odwetowe podniosły koszt importu wielu dóbr. Warto zwrócić uwagę, że inflacja bazowa wynosi 2,9%. Powodem niższej inflacji konsumenckiej jest to, co dzieje się obecnie na cenach ropy naftowej. W ciągu roku koszt baryłki spadł o 20%, co przekłada się na tańsze paliwa i fakt, że w większości miejsc na świecie inflacja konsumencka jest niższa od bazowej. Dane nie wpłynęły na kurs dolara kanadyjskiego.
Kryptowaluty znów w odwrocie
Wczorajszy dzień na rynku kryptowalut mógł być trudny dla osób o słabych nerwach. Zaczęło się od odbicia o około 1500 USD w górę na Bitcoinie, który przez wiele godzin testował poziom 90 000 USD, po czym runął do 86 000 USD. Co spowodowało spadki? Biorąc pod uwagę, że nastąpiły w momencie otwierania amerykańskich parkietów giełdowych, można łączyć te wydarzenia. Być może część inwestorów uciekała z rynku kryptowalutowego, by podkupić szybko spadające spółki. Z drugiej strony widać też wyraźny strach przed wciąż nadchodzącymi – i nadejść nie mogącymi – podwyżkami stóp procentowych w Japonii. W przeszłości takie wątki potrafiły wywoływać silne spadki.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:
14:00 – Polska – inflacja bazowa,
14:00 – Węgry – decyzja w sprawie stóp procentowych,
14:30 – USA – sytuacja na rynku pracy (zaległe dane za listopad).
Maciej Przygórzewski - główny analityk walutowy
Juan najsilniejszy od ponad rokuCeny w Polsce rosną dokładnie w tempie zgodnym z celem inflacyjnym. Dane z Chin pokazują poważne problemy tamtejszej gospodarki, ale chińska waluta wobec dolara pozostaje bardzo mocna. Słabsze odbicie w Państwie Środka powoduje również, że rynek ropy przeżywa problemy.
Finalnie inflacja 2,5%
Początkowo dane o zmianie cen były lepsze – wstępne odczyty mówiły wszakże o 2,4%. Ostatecznie jest to 2,5%. Jest to nadal świetny wynik, dokładnie środek naszego celu inflacyjnego. Taki poziom inflacji nadal pozostawia dużo miejsca na kontynuację obniżek stóp procentowych w Polsce. Może trochę mniej niż w przypadku poprzedniego wyniku, ale nadal. Co ciekawe, złoty dzisiaj od rana zyskuje. Najwyraźniej ostatnie słowa prezesa NBP o zakończeniu czegoś, co w jego ocenie nie było cyklem obniżek stóp, są dla inwestorów ważniejsze. Mamy zatem dzisiaj zejście kursu euro poniżej 4,22 zł, czyli atak na najniższe poziomy od kwietnia. Umocnieniu złotego sprzyja również ostatnie osłabienie dolara względem euro oraz napływ kapitału na naszą stronę oceanu. Wpływ ten jest na tyle silny, że wygrywa z odbiciem inflacji.
Zadyszka za murem
Z rana poznaliśmy dane z Chin. W ciągu roku ceny nieruchomości spadają o 2,4%, a inwestycje w aglomeracjach miejskich maleją o 2,6%. Jakby tego było mało, produkcja przemysłowa rośnie o 4,8%, podczas gdy oczekiwano 5%. Sprzedaż detaliczna zawiodła jeszcze mocniej – wzrosła jedynie o 1,3%, przy prognozach na poziomie 2,8%. Nie zmienia to faktu, że na rynku walutowym dzisiejszego ranka juan jest w cenie. Jest to jednak znacznie bardziej realizacja obecnego trendu, gdzie inwestorzy widzą w inwestycjach w Chinach duży potencjał, niż tych danych. Słabsze odczyty są traktowane trochę jako potencjał odbicia na przyszłość. Od rana za dolara trzeba płacić już nie 7,055 juana, tylko 7,043 juana. Jest to jednocześnie najsilniejszy juan od drugiej połowy 2024 roku.
Ropa najtańsza od października
Na rynku ropy nadal trwa walka producentów o udział w rynku. OPEC jest spychany do narożnika zarówno przez USA, jak i Brazylię. Popyt nie rośnie jednak tak szybko, jak produkcja surowca. Sytuacja ta jest obecnie oczywiście korzystna dla konsumentów. Nikt jednak nie chce poświęcić się, by oddając udziały w rynku ograniczyć nadmiar surowca. Dodatkowo, potencjalnie na rynek może wrócić surowiec z Rosji, w nie tak znowu długiej perspektywie. W rezultacie ropa Brent, czyli ta notowana w Londynie, melduje się już w okolicach 61 USD, co jest najniższym poziomem od października. Do tamtych dołków brakuje nam już raptem tylko jednego dolara. Jeżeli przebijemy ten poziom, zostaje jeszcze 1,5 dolara do poziomów z kwietnia i maja. Gdyby jednak doszło do sforsowania i tych, rynek może testować minima z okresu pandemii.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:
14:30 – Kanada – inflacja konsumencka,
14:30 – USA – indeks NY Empire State.
Maciej Przygórzewski- główny analityk walutowy
EUR/USD + GBP/USD + DXY - 1WEU - 1W zaczyna walczyć z układem 1M, widać jak pierwsze POI do S pękło a powoli longi przejmują stery. Zielone boxy to POI z nowego SMT, dodatkowo przebili IMB do S, jest to dobre miejsce do tego, aby GU zaczynało szukać kontynuacji tego kierunku.
GU - EU póki co bez finezji jeszcze jest, widać, że ruch jest stłamszony, skupiam się na GU w poszukiwaniu wzrostów bo ma lepsze POI 1M i większe momentum na 1W. Jednak interesuje mnie respektowanie 50% zielonej strefy na każdym walorze. Obecnym celem stają się high poprzednich range w pierwszej kolejności, na BOS przyjdzie czas po potwierdzeniach kolejnych. Na ten moment wyższy TF 1M, nadal ma aktywny układ spadkowy, 1W dopiero zaczyna walczyć z nowymi potwierdzeniami wzrostowymi i mamy pierwsze efekty. Nie podoba mi się EU i DXY, flaki z olejem na ten moment, idealnie dla mnie byłoby, gdyby EU zeszło niżej, ale GU żeby utrzymało POI i góra.
DXY - jeśli w obecnej synchronizacji utrzymamy POI, cały układ nabierze rumieńców. Jeśli nie wejdą nowe longi podczas obrony POI a ruch zgaśnie bez pokrycia i synchronizację złapiemy pod 50% POI, wtedy będzie to oznaką słabości rynku i wątpię, żeby udało się to zmienić do końca roku.
Czy będzie kolejne cięcie za oceanem?Dobre dane z amerykańskiego rynku pracy poprawiają nastroje. Rynki przychylniej patrzą na rubla i rosyjską giełdę, co sugeruje oczekiwania na porozumienie pokojowe. Ropa naftowa znów szuka dna.
Rynek pracy a stopy procentowe
Wczoraj poznaliśmy dane na temat liczby wakatów z badania JOLTS. Jest to ankieta sprawdzająca liczbę wolnych miejsc pracy, na które trwa aktywna rekrutacja i gdzie możliwe jest rozpoczęcie zatrudnienia w ciągu miesiąca. Tym razem opublikowano odczyty zarówno za wrzesień, jak i październik, ponieważ po zamknięciu rządu trzeba nadrabiać statystyki, które wcześniej nie zostały podane. Co to oznacza dla rynków? Więcej otwartych rekrutacji, na które nie ma chętnych, pokazuje, że gospodarka ma problemy ze specjalistami. Dla samej gospodarki dodatkowe etaty są jednak dobrym sygnałem. W rezultacie jeden z argumentów za obniżkami stóp procentowych, czyli słabsza kondycja rynku pracy, staje pod większym znakiem zapytania. Nie zmienia to faktu, że na dzisiejszym posiedzeniu nie powinno to wpłynąć na obniżkę. Może to mieć jednak wpływ na konferencję prasową i oczekiwania budowane na kolejne posiedzenia.
Co z rublem?
Waluta Rosji jest (słusznie) odcięta od rynków światowych po ataku na terytorium Ukrainy. Pomimo tego jednak na rynku międzybankowym dostępne są notowania rosyjskiego rubla. Ostatnie doniesienia o planie pokojowym, którego okoliczności powstawania budzą spore wątpliwości, nie pozostają bez wpływu na notowania waluty. Jeszcze we wrześniu za 1 dolara trzeba było płacić 85 rubli. Dzisiaj jest to już tylko 77 rubli, mimo lekkiego odbicia w górę. Pokazuje to, że rynek powoli przygotowuje się do znormalizowania stosunków gospodarczych z Rosją. Giełda reaguje z pewnym opóźnieniem, ale w ciągu ostatniego miesiąca główny indeks rosyjskiej giełdy urósł o ponad 12%. Mowa tutaj o indeksie wyrażonym w dolarze. Potwierdza to, że zdaniem inwestorów porozumienie może być bliżej, niż wiele osób sądzi. Patrząc na reakcję rynków, można odnieść wrażenie, że liczą one na scenariusz korzystny dla Moskwy, mimo że to ona jest agresorem.
Korekta na ropie
Jeszcze w piątek ropa naftowa wyznaczała najwyższe poziomy od dwóch tygodni. Od początku tygodnia inwestorzy doszli jednak do wniosku, że fundamenty tych wzrostów są co najmniej dyskusyjne. Na rynku nadal mamy nadwyżkę surowca, a kupowany towar w coraz większej części ląduje w magazynach. Jeżeli dodamy do tego fakt, że OPEC nie zamierza rezygnować z walki o udział w rynku z krajami niezrzeszonymi w kartelu, maluje nam się obraz uzasadniający spadki cen. Od początku tygodnia cena baryłki ropy Brent notowanej w Londynie spadła z 64 USD na 62 USD. W październiku przez chwilę widzieliśmy cenę 60 USD, więc do tamtych minimów jeszcze trochę nam brakuje. Jeżeli tempo spadków się utrzyma, możemy je zobaczyć jeszcze w tym tygodniu.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:
15:45 – Kanada – decyzja w sprawie stóp procentowych,
20:00 – USA – decyzja w sprawie stóp procentowych,
20:30 – USA – konferencja prasowa po decyzji.
Maciej Przygórzewski - główny analityk walutowy
EURUSD i dystrybucja Wyckoffa nadal w grze?Kurs CMCMARKETS:EURUSD wciąż pozostaje w rozbudowanej konsolidacji, której struktura oraz reakcje ceny przy kluczowych strefach zdają się wskazywać na cechy charakterystyczne dla klasycznego schematu dystrybucji Wyckoffa.
Biorąc pod uwagę wyznaczone granice zakresu handlu między poziomami 1.13900 a 1.18300, obecne zachowanie kursu zakłada hipotetyczną możliwość zbliżania się rynku do Fazy C, w której często obserwuje się możliwe fałszywe wybicie górą znane jako UTAD (Upthrust After Distribution).
Taki scenariusz zakładałby chwilowe naruszenie górnego ograniczenia celem "zebrania" płynności, a następnie dynamiczny powrót do wnętrza konsolidacji, co mogłoby otworzyć drogę do testu wsparcia.
Tak zakłada schemat teoretyczny, a jak będzie w praktyce, tego być może dowiemy się wkrótce po kluczowym wydarzeniu dla dolara w środę 10 grudnia, czyli decyzji FOMC w sprawie stóp procentowych i polityki dotyczącej wielkości bilansu i rezerw.
___
Kontrakty CFD są złożonymi instrumentami i wiążą się z dużym ryzykiem szybkiej utraty środków pieniężnych z powodu dźwigni finansowej. 68% rachunków inwestorów detalicznych odnotowuje straty pieniężne w wyniku handlu kontraktami CFD. Zastanów się, czy rozumiesz, jak działają kontrakty CFD i czy możesz pozwolić sobie na wysokie ryzyko utraty twoich pieniędzy
CMC Markets świadczy usługi na zasadzie wyłącznie realizacji zleceń (execution only). Prezentowany materiał (niezależnie od tego, czy zawiera jakiekolwiek opinie) ma charakter informacyjny i nie uwzględnia osobistych okoliczności ani celów. Żadna informacja w tym materiale nie jest, ani nie powinna być uważana, za poradę finansową, inwestycyjną lub inną poradę, na której należy polegać przy podejmowaniu decyzji. Żadna z opinii wyrażonych w materiale nie stanowi rekomendacji CMC Markets lub autora materiału, że jakakolwiek inwestycja, instrument, strategia transakcyjna lub inwestycyjna, jest odpowiednia dla konkretnej osoby. Materiał nie został przygotowany zgodnie z wymogami prawnymi zapewniającymi niezależność badań inwestycyjnych. CMC Markets nie podlega żadnym zakazom w zakresie rozpowszechniania tego materiału, jednak nie wykorzystuje zawartych w nim informacji przed jego publikacją.
Co dalej ze stopami procentowymi?Dane z USA zostały zdominowane przez słabsze wydatki i lepszy od oczekiwań indeks Uniwersytetu Michigan. W Polsce główne ośrodki analityczne nie są zgodne, co dalej ze stopami procentowymi. Rynek pracy w Kanadzie poprawia się dzięki dużemu wzrostowi zatrudnienia na ułamki etatu.
Portfele Amerykanów
Piątek przyniósł dwa ważne odczyty z amerykańskiej gospodarki. Wydatki Amerykanów zwiększyły się o 0,3%, co jest wynikiem słabszym od oczekiwanego wzrostu o 0,4%. Z kolei dochody rosną zgodnie z prognozami o 0,4%. Trzeba pamiętać, że są to dane za wrzesień, mamy tutaj zatem lekkie opóźnienie. Intuicyjnie – skoro wydatki nie rosną tak szybko jak dochody – to dobrze, bo obywatele się nie będą aż tak zadłużać. Problem w tym, że tak to nie działa. Tamtejsza gospodarka jest silnie zbudowana na konsumpcji i wszystkie spowolnienia wydawania pieniędzy odbijają się negatywnie na rynkach. Piątek dla dolara uratował co prawda indeks Uniwersytetu Michigan, który pokazał wyraźnie lepszy od oczekiwań wynik. Pomimo tego dobrego rezultatu umocnienie dolara względem euro było zaledwie symboliczne.
Co dalej ze stopami w Polsce?
Jesteśmy obecnie w dziwnej sytuacji. Podczas ostatnich siedmiu posiedzeń decyzyjnych RPP stopy procentowe spadały średnio o 0,25% na spotkanie. Obecnie jednak rynek coraz częściej mówi o możliwej przerwie. Wśród analityków bankowych nie ma jednak zgody. Są tacy, co sugerują, że RPP będzie czekać do marcowej projekcji inflacyjnej. Jeżeli coś wydaje się pewne, to tylko kierunek w dół. Wątpliwości budzą pytania: kiedy i o ile. Asekuracyjne prognozy wskazują o 0,5% w 2026 roku. Są jednak również ośrodki mówiące o 3%. Wydaje się, że kluczowa będzie grudniowa inflacja. Pokaże ona, czy listopadowy spadek do 2,4% to anomalia w danych, czy naprawdę mamy ceny pod kontrolą. Potwierdzenie w grudniu kolejnego wyniku poniżej 2,4% mogłoby znów otworzyć worek z obniżkami stóp. Im dalej jednak będziemy od kolejnych ruchów w dół, tym mocniejszy powinien być złoty i odwrotnie – im bliżej, tym bardziej powinien słabnąć.
Rynek pracy w Kanadzie
W piątek oczekiwano wzrostu stopy bezrobocia w Kanadzie z 6,9% na 7,0%. Niespodziewanie jednak odczyt wyniósł zaledwie 6,5%. Tak duża niespodzianka we wskaźnikach bezrobocia jest bardzo rzadkim wynikiem. Co wpłynęło na ten rezultat? Analitycy spodziewali się spadku liczby miejsc pracy o 5,5 tysiąca, tymczasem mamy wzrost o 53,6 tysiąca. Dane te mają jednak swoje drugie dno. Chodzi o podział na zatrudnienie w pełnym i niepełnym wymiarze czasu. Niestety, pomimo wzrostu liczby miejsc pracy o 53,6 tysiąca, liczba pełnoetatowych stanowisk spadła o 9,4 tysiąca. W rezultacie ta nagła poprawa wynika z miejsc pracy na niepełny etat. Jak reagowały waluty? Mimo takiej struktury wzrostu zatrudnienia – optymistycznie. Dolar kanadyjski podskoczył po tych danych o dwa grosze, z okolic 2,60 zł do 2,62 zł.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.
Maciej Przygórzewski – główny analityk walutowy
Cyklu obniżek nie maZgodnie z oczekiwaniami konferencja prezesa NBP nie zawiodła fanów gatunku. Stopy wciąż spadają, ale nie jest to cykl obniżek i nadal nie wiadomo, co dalej. W USA dobre dane z rynku pracy wspierają dolara, a Indie obcinają stopy procentowe po tym, jak prawie wyzerowały inflację.
Konferencja prezesa NBP
Wczorajsze wystąpienie profesora Adama Glapińskiego nie zawiodło fanów gatunku. Przywrócenie inflacji do celu jest oczywiście wynikiem decyzji RPP i jej konsekwentnej polityce pieniężnej. Ponownie pojawiły się banały o czekaniu na napływające dane. Pomimo tego, że w ciągu ostatnich siedmiu posiedzeń decyzyjny średni spadek stóp procentowych wynosił 0,25%, prezes nie zgadza się by mówić o cyklu. Obecnie Rada podobno przechodzi w tryb „wait and see”. Rynki nie są jednak przekonane do tego konceptu, o czym świadczą kolejne spadki stawki WIBOR. Analitycy nie są zgodni, czego oczekiwać dalej. Z jednej strony nadal mamy realne stopy procentowe, czyli skorygowane o inflację, wynoszące 1,6%. Z drugiej strony – zapowiedzi czekania. Warto jednak zwrócić, że to oczekiwanie mamy kolejny już miesiąc.
Dane z USA
Jeszcze wczoraj pisaliśmy o bardzo słabych danych z amerykańskiego rynku pracy. Raport na temat miejsc pracy był bowiem, delikatnie mówiąc, niezadowalający. Wczoraj natomiast poznaliśmy liczbę nowych wniosków o zasiłek dla bezrobotnych. Po poprzednich odczytach wielu analityków spodziewało się negatywnego odbicia. Otrzymaliśmy jednak najniższy poziom od września 2022 roku. Później tego dnia publikowano jeszcze informacje na temat zamówień w przemyśle. Te jednak okazały się dokładnie zgodne z oczekiwaniami, w związku z czym nie przykryły optymizmu inwestorów wywołanego danymi z rynku pracy. W rezultacie dolar wczoraj odrobił część strat względem euro. Nadal jednak amerykańska waluta jest w trendzie spadkowym w ciągu ostatnich dwóch tygodni. Ruch ten nie był dość silny, by wybić ją z tego trendu.
Indie tną stopy procentowe
Na konferencji prezesa NBP sporym fragmentem była informacja, że prezycyjna polityka monetarna jest powodem sukcesów w walce z inflacją. Wielu analityków zarzuca jednak RPP, że zbyt długo utrzymywała wysokie stopy procentowe, co owszem działało antyinflacyjnie, ale również antywzrostowo, gdyż dociskało gospodarkę drogim kredytem. W RPP jest nawet ekonomistka, która jeszcze niedawno chciała stopy procentowe podnosić – wiele osób określało jej pogląd jako ekstremalny. Jak się łatwo domyślić, wcale aż taki nie był. Są bowiem jeszcze Indie. Dzisiaj rano obniżono tam główną stopę procentową z 5,25% na 5,5%. Ile zatem wynosi inflacja? W październiku spadła z 1,44% na 0,25%. Mamy zatem realne stopy procentowe na niemal niespotykanym poziomie 5%.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:
14:30 – USA – dochody i wydatki Amerykanów,
14:30 – Kanada – sytuacja na rynku pracy.
Maciej Przygórzewski - główny analityk walutowy






















