Koniec roku na rynkach Ostatni dzień notowań w tym roku miał być relatywnie nudny, a dzieje się sporo. Surowce energetyczne domykają rok wyraźną przeceną. Frank szwajcarski gwałtownie umocnił się na ostatniej prostej, a w Polsce zbliżają się obniżki stóp procentowych.
Sejmowa komisja finansów
Wydarzenia na sejmowej komisji finansów musimy podzielić na dwie kategorie. Z jednej strony mamy wymianę uprzejmości pomiędzy oponentami politycznymi, która w wielu mediach jest treścią samą w sobie oraz, co ważniejsze, kwestie merytoryczne. W wypowiedziach merytorycznych warto zwrócić uwagę na spadające oczekiwania inflacyjne konsumentów i przedsiębiorców. Co prawda pani wiceprezes NBP przypisała ten sukces do polityki komunikacyjnej Banku, co wielu analityków przyjęło z dużym zdziwieniem. Wskazywany jest scenariusz niższy od tego, który był zakładany na listopadowej projekcji. Jako powód wskazywane jest dalsze zamrożenie cen energii i gazu. Należy jednak pamiętać, że kiedyś trzeba będzie je urealnić. Biorąc pod uwagę obecne ceny rynkowe, mógł to być całkiem dobry moment. Polityczny konflikt dotyczył tego, że jedna strona słusznie uważa, że 6,6% inflacji to nie jest sukces, druga zwraca uwagę, że udało jej się to 6,6% uzyskać po rozpędzeniu jej wcześniej do 18,4%, a więc ten spadek do teraz jest sukcesem. Rynki zwracają uwagę, że wypowiedzi wiceprezes mogą być odbierane jako zapowiedź przyspieszenia obniżek stóp.
Niespodzianka na ropie
Od dwóch dni trwa istny rajd w dół cen czarnego złota. Uspokojenie sytuacji w okolicach Kanału Sueskiego jest tutaj oczywiście istotnym tematem, ale dzieje się to wbrew bardzo dużej liczbie odczytów. Wczorajsze dane z USA pokazały w ciągu tygodnia spadek o 7,11 mln baryłek ropy, to ponad 1% światowej produkcji z tego tygodnia. Tak duża zmiana powinna informować rynek, że mamy na nim duże niedobory. To z kolei powinno windować ceny w górę. Powinno, ale nie winduje. Co więcej, w USA cały czas spada liczba aktywnych odwiertów. Sugeruje to, że rynek w dłuższym okresie przygotowuje się do spadków. Część analityków wskazuje, że obecne spadki to również korekta po optymistycznych wnioskach wyciągniętych z zapowiadanej serii obniżek stóp procentowych. Jaki by nie był powód, wygląda na to, że ropa zakończy rok jako tańsza, niż się wydawało jeszcze kilka dni temu.
Cichy dramat frankowiczów
Ostatnie zmiany na rynkach powodują, że kupowanie walut obcych jest relatywnie tańsze. Problemem jest jednak frank szwajcarski. Waluta ta bije kolejne rekordy względem euro. 28 grudnia był już kolejnym dniem najsilniejszego franka względem euro od pamiętnego uwolnienia kursu tej waluty. Do 15 stycznia 2015 Bank Szwajcarii interweniował na rynku, by bronić pieniądza. Tego dnia jednak podjął decyzję, że proces ten jest zbyt drogi i rozpoczęło się gwałtowne umocnienie szwajcarskiej waluty, które większość kredytobiorców frankowych świetnie pamięta. Ostatni umocnienie nie są aż tak mocne, aczkolwiek nic nie skłania do ugody z bankiem, o ile jest ona rozsądna, tak mocno, jak gwałtownie drożejący frank.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.
Poza analizę techniczną
Dolar nadal w odwrocie Słabsze dane z USA pchnęły amerykańską walutę w dół. Za jedno euro trzeba już płacić więcej niż dolara i 10 centów. Ropa przebija 80 dolarów za baryłkę. Na szczęście bezrobocie stoi w miejscu.
Dane osłabiają dolara
Piątkowe dane nie pomogły amerykańskiej walucie. Na jej niekorzyść zdecydowanie grały słabsze wydatki Amerykanów. Wzrost był niższy, niż oczekiwano o 0,1%, ale już to wystarczyło, by pomimo dobrych danych na temat zamówień inwestorzy odwrócili się od dolara. Patrząc na ostatnie dni, od dawna szukano pretekstu, by przekroczyć na głównej parze walutowej poziom 1,10. Te dane, jak widać, były wystarczające. Nie zatrzymał inwestorów nawet bardzo dobry raport Uniwersytetu Michigan. Trzeba jednak pamiętać, że inwestorzy spodziewali się dobrego wyniku. Dzisiaj ten ruch osłabiający dolara jest zresztą kontynuowany. Co ciekawe, nie przełożyło się to na złotego. Kurs polskiej waluty pozostaje od kilku dni niemal niezmienny wobec euro.
Kolejne szczyty ropy
Baryłka ropy naftowej Brent po raz pierwszy od początku grudnia przekroczyła barierę 81 dolarów. Ropa amerykańska WTI sięgnęła z kolei 76 dolarów. Wśród powodów wzrostów jest wymieniane oczywiście zamieszanie na Morzu Czerwonym, będącym jedyną drogą do Kanału Sueskiego. Z drugiej strony pierwsze z dużych firm zaczęły już wracać w ten region, widząc brak eskalacji działań, co z kolei działa stabilizująco. Dużym tematem są też oczekiwania względem stóp procentowych. Bardzo głośno się mówi na rynku o możliwej marcowej obniżce stóp procentowych przez FED. Patrząc na notowania kontraktów terminowych na stopę procentową jest to bardzo racjonalne oczekiwanie. Jeszcze miesiąc temu szansa na obniżkę wynosiła około 20%. Dzisiaj przekracza 80%. Spadające stopy procentowe powinny pobudzić gospodarkę, a tym samym zwiększyć popyt na ropę.
Stopa bezrobocia bez zmian
Piątkowe dane na temat bezrobocia w Polsce nie zaskoczyły analityków. Oczekiwano stopy bezrobocia wynoszącej 5% i otrzymaliśmy wynik dokładnie równy 5%. Należy pamiętać jednak, że mamy do czynienia z bezrobociem, mierzonym poprzez wnioski o zasiłek dla bezrobotnych, a nie poprzez osoby aktywnie poszukujące pracy i niemogące jej znaleźć. Ta druga metoda nazwana BAEL (Badanie Aktywności Ekonomicznej Ludności) daje niższe wyniki. By lepiej pokazać skalę różnic, warto wskazać, że według tej metody na koniec 3 kwartału bezrobocie w Polsce wynosiło 2,7%.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.
Blisko Świąt, blisko rozstrzygnięć na „edku”Główna para walutowa świata po raz kolejny walczy o wybicie oporu na poziomie 1,10. Świąteczny klimat na notowaniach PLN. Gdzie ta recesja, zdają się pytać inwestorzy na niemieckich parkietach. Angola opuszcza szeregi OPEC, czy to początek roszad w związku z trudnościami z porozumieniem?
Tabela. Maksima i minima głównych walut w PLN. Zakres: 01.12.2023-22.12.2023.
Para walutowa EUR/PLN EUR/USD DE30 Ropa
Minimum 4,2950 1,0740 16000 68,50
Maksimum 4,3500 1,1020 17050 75,20
Na wykresie głównej pary walutowej w dniu dzisiejszym trwa test ważnego oporu technicznego na poziomie 1,10. To już kolejna próba sforsowania, wcześniej fiaskiem zakończyła się w połowie grudnia tego roku, co przełożyło się na dość silne odreagowanie i ruch w dół o 100 pipsów. Jeśli teraz się uda, to z pewnością będziemy mogli mówić o kontynuacji trendu wzrostowego z docelowym poziomem nawet 1,15. Słabszy dolar w tym momencie, bo tak to trzeba nazwać, a nie siłą euro, to konsekwencja nieco słabszych danych makro wczoraj z USA. Dużo niższy odczyt PKB za III kwartał mimo, że wyniósł 4,9% spowodował, że w głowach inwestorów zaświtała znów myśl, że skoro jest źle, to będzie szybsza reakcja Fed i tym samym obniżka stóp. Czy słusznie? Można mieć wątpliwości, raz, że wyniku na takim poziomie pozazdrościłoby niejedno mocarstwo, a po drugie ciągle mocny pozostaje rynek pracy, gdzie utrzymuje się niska liczba zasiłków dla bezrobotnych od dłuższego czasu. Trzeba więc obserwować ostatnie godziny handlu przed świętami, bo mogą one przynieść duże rozstrzygnięcie na rynku FX, a więc scenariusz pokonania poziomu 1,10 na popularnym edku, tym bardziej że płynność jest już niższa, więc mogą się dziać różne rzeczy.
Notowania EUR/PLN od grudnia pokazują, w jakim okresie jesteśmy. Pasmo zmienności raptem 5-groszowe wskazuje jednoznacznie, że większość tematów, które sprzyjały PLN, jak zmiana władzy w Polsce i zbliżenie stanowisk z UE, czy bierność RPP w temacie cięć stóp procentowych, są już w cenach. Teraz możemy mieć do czynienia z trendem bocznym, a zmienność powinna być niewielka i tak do momentu, gdy pojawią się nowe zmienne, które mogą wywołać większy ruch. Nadal podtrzymujemy, że PLN ma szansę wejść w Nowy Rok z przytupem, a odbicie w gospodarce powinno być solidne. Zmiana władzy będzie korzystnie wpływać w temacie napływu nowych inwestorów zagranicznych, a odblokowanie pozostałych środków z KPO powinno dać duże wsparcie dla inwestycji. Technicznie poruszamy się w ramach kanału spadkowego o niewielkim nachyleniu, a górne i dolne ograniczenie będą stanowić odpowiednio opór i wsparcie.
Rzadko w swoich analizach prezentujemy wykres niemieckich największych spółek, czyli popularnego DAX-a. Jednak dobitnie pokazuje on, jaka hossa panuje na rynkach kapitałowych. Tym bardziej że co rusz mówi się o trudnej sytuacji gospodarczej u naszego największego partnera handlowego, wskaźniki PMI dla przemysłu ciągle grzęzną na poziomach poniżej 50 pkt, czyli recesyjnych poziomach. Giełdy jakby pokazują zupełnie inny obraz, a ruch z 16 tys. pkt na przez moment 17 tys. jest naprawdę imponujący. Na wykresie widzimy teraz delikatny trend boczny i próbę przełamania linii trendu wzrostowego, ale też po takim wzroście można śmiało zaryzykować tezę, że realizacja zysków to coś normalnego. Trzeba dodać, że taka hossa na rynku akcji odbywa się w otoczeniu wysokich stóp procentowych w strefie euro. Daje to jasny sygnał, że ciągle na rynkach płynność jest dość spora, a inwestorzy śmiało wrzucają kapitał na giełdy, co również pokazuje saldo napływu nowych środków, które na koniec roku przybrało jeszcze na sile.
Na koniec zerkniemy na rynek ropy naftowej, gdzie utworzył się w krótkim terminie trend wzrostowy. Czarne złoto odbija więc z dość niskich poziomów. W okolicach 68 USD za baryłkę, czyli nieco niżej niż stanowi ważny poziom wsparcia na 70 USD za baryłkę. Z jednej strony za ruchy na ropie odpowiadają doniesienia odnośnie spadku popytu w związku z recesją, która może się pojawić na świecie. Z drugiej strony kartel zrzeszający największych wydobywców nie może się w ostatnim czasie porozumieć. Oczywiście chodzi o cięcie wydobycia, którego domaga się wręcz Arabia Saudyjska, by wesprzeć cenę czarnego złota. Jak duży problem jest wśród członków może świadczyć wyjście ze struktur OPEC Angoli od stycznia 2024. Może to nie jest największy gracz, mimo wszystko wydobywa na poziomie 1 mln baryłek dziennie, a planuje zwiększyć ten poziom o 100%. Państwo to na kontynencie afrykańskim ustępuje tylko Nigerii, a głównym odbiorcą jest Portugalia i Hiszpania. OPEC więc będzie liczył 12 członków, ale biorąc pod uwagę tarcia w gremium wcale to nie musi być koniec ewentualnych odejść. Dla rynku ropy naftowej to dodatkowy czynnik, który może powodować duża zmienność, przypomnijmy co się działo w 2018 roku, jak wystąpił Katar skonfliktowany z Arabią Saudyjską, też doszło wtedy do załamania notowań. Wsparciem dla kursu ropy będzie poziom ostatniego minimum, oporu w przypadku wzrostów możemy szukać tak naprawdę dopiero na poziomie 80 USD za baryłkę.
Co z tym budżetem?Uchwalenie budżetu, biorąc pod uwagę termin zaprzysiężenia rządu, to zdecydowanie sprint. Można zatem oczekiwać, że pojawi się w przyszłym roku nowelizacja. Na razie rynki przyjmują to mimo deficytu spokojnie.
Gigantyczny deficyt budżetowy
Plan przyszłorocznego budżetu na razie wygląda, jakby był on naprawdę z gumy. Trzeba oczywiście pamiętać, że czasu na jego przygotowanie było niewiele, aczkolwiek prawdą jest, że przynajmniej od 15 października było wiadomo, kto utworzy rząd. Z drugiej strony konieczny jest podpis prezydenta, w rezultacie dokument ten musi spełnić wiele postulatów, a te postulaty nie zawsze są tanie. Biorąc pod uwagę potrzeby pożyczkowe państwa, mocno dziwi, że rentowność 10-letnich obligacji spada w ostatnich tygodniach. Obecny poziom w okolicach 5% jest najniższy od końca pierwszego kwartału 2022 roku. Pokazuje to duże zainteresowanie inwestorów inwestycjami w Polsce.
Słaby dolar wspiera złotego
Wczorajsze słabsze dane z USA spowodowały, że po raz kolejny kapitał uciekał do Europy. Mowa o niższych od oczekiwanych wynikach PKB. Widać to dobrze po kolejnym ataku na parze EURUSD na poziom 1,10. Im więcej kapitału trafia do strefy euro, tym więcej trafia go również do gospodarek ościennych. To właśnie ten przepływ był jednym z powodów umacniania się polskiej waluty w czwartek. Podobnie reagował również forint węgierski. Zwyczajowo w tym zestawie jest jeszcze korona czeska, tutaj jednak trzeba pamiętać, że osłabienie dolara zderzyło się w czasie z decyzją tamtejszego banku centralnego, która miała silniejszy wpływ na rynki.
Czesi obniżają stopy procentowe
Wczoraj doszło do pierwszej w tym cyklu obniżki stóp procentowych w Czechach. Decyzja była mocno ostrożna, bo obniżka wyniosła 0,25%. W rezultacie główna stopa procentowa wynosi 6,75% i jest o pełny punkt procentowy wyższa niż w Polsce. Jest to obecnie trzeci najwyższy wynik w Unii Europejskiej. Wyższe poziomy stóp procentowych mają tylko Węgrzy (10,75%) oraz Rumunia (7%). To właśnie z powodu obniżek stóp procentowych korona czeska pomimo napływu kapitału do Europy była wczoraj w odwrocie. Biorąc pod uwagę, że Czesi są najwyraźniej w cyklu obniżek, perspektywy dla czeskiej korony nie malują się obecnie najlepiej.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:
14:30 – USA – wydatki Amerykanów,
14:30 – USA – dochody Amerykanów,
14:30 – USA – zamówienia na dobra.
Znów zarabiamy średnio lepiejUtrzymuje się wysoki poziom tempa wzrostu wynagrodzeń. Rosną one już niemal dwa razy szybciej niż inflacja. Wzrosty cen ropy mogą jednak popsuć tę statystykę nie tylko w Polsce, ale i innych krajach.
Rynek pracy pod presją
Wczorajsze dane z rynku pracy pokazały dwie ważne tendencje. Z jednej strony wynagrodzenia rosną o 11,8%, co nadal jest bardzo solidnym wynikiem. Zdecydowanie zresztą wyższym od inflacji. W rezultacie przynajmniej średnio jako społeczeństwo się bogacimy. Z drugiej strony widać bardzo niebezpieczną tendencję. Spadło zatrudnienie o 0,2%. Oznacza to, że mamy na rynku sytuację, gdzie powoli może się zacząć kończyć presja na podwyżki, wywoływana brakiem kandydatów. „Powoli” jest tutaj jednak słowem kluczem, bo 0,2% to nie jest krytyczna zmiana w skali roku. W dalszym ciągu jednak trzeba pamiętać, że nawet jeżeli wzrośnie liczba chętnych do podjęcia pracy, nadal pozostaje dopasowanie kompetencyjne.
Ropa wraca powyżej 80 dolarów
Na rynku surowcowym mamy spory rozjazd. Wysokie zapełnienie magazynów gazu oraz ciepły grudzień powodują, że ceny gazu znów testują kolejne minima cenowe. Z drugiej strony czarne złoto wybija kolejne szczyty. Tutaj wiele zamieszania powoduje oczywiście sytuacja w Kanale Sueskim, a właściwie na jego przedłużeniu przy wodach Jemenu. Z drugiej strony słabnący popyt w USA i rosnące zapasy spowodowały, że wczoraj wróciliśmy poniżej poziomu 80 dolarów za baryłkę. Długo to jednak nie trwało, bo dzisiaj od rana znów przebiliśmy tę granicę. Oznacza to około 10% wzrost cen czarnego złota od dołków z 13 grudnia. Rosnąca cena ropy powinna przełożyć się na wyższe odczyty inflacyjne i odsuwanie w czasie obniżek stóp procentowych.
Spadek inflacji na Wyspach
Wielka Brytania pokazała wczoraj niespodziewanie niski rezultat wzrostu cen. Rosną one o 3,9%, co jest relatywnie wysokim poziomem w tym kraju. Należy jednak pamiętać, że analitycy oczekiwali rezultatu 4,4%. Podobna niespodzianka dotyczyła inflacji bazowej, która spadła do 5,1%, pomimo oczekiwań na 5,6%. Tak duży spadek inflacji był ciosem dla wartości funta brytyjskiego. Szybciej spadająca inflacja przybliża bowiem Bank Anglii do decyzji o cięciu stóp procentowych. Należy jednak pamiętać, że 3,9% to jeszcze nie koniec tej historii i jak w wielu krajach po dużym spadku możemy zobaczyć odbicie.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:
14:30 – USA – finalny odczyt PKB,
14:30 – USA – wnioski o zasiłek dla bezrobotnych,
14:30 – Czechy – decyzja w sprawie stóp procentowych, spodziewana obniżka o 0,25%.
#BTC Czy historia się powtórzy? - Polowanie na ŁUKINa prezentowanym wykresie Bitcoina pokazane zostały charakterystyczne łuki paraboliczne, które w przeszłości zapowiadały ważne punkty zwrotne rynku. Te łuki reprezentują okresy, w których cena Bitcoina gwałtownie rosła, a następnie doświadczała równie dynamicznych korekt. Wzorce te wywołują pytanie - czy aktualny ruch cenowy Bitcoina zakończy się podobnym łukiem parabolicznym? Wizualizacja ta ma na celu skierować uwagę na te być może kluczowe formacje, które mogą być drogowskazem do przewidywania przyszłych ruchów cenowych. Rozpoznawanie tych łuków staje się "polowaniem", w którym traderzy starają się wyłowić potencjalne sygnały ostrzegawcze, zanim historia rynkowa się powtórzy.
To tylko taka krótka rozkmina która wymagałaby większego skupienia się nad tematem.
OSTRZEŻENIE: Ceny na rynkach finansowych mogą ulegać zmianom i mogą być niestabilne. Przewidywania opierają się na danych historycznych i mogą nie odzwierciedlać dokładnie obecnych warunków rynkowych.
Jak wybrać system tradingowy?Dziś chcę zająć się odpowiedzią na pytanie, które pada bardzo rzadko a ma krytyczne znaczenie dla długofalowych wyników. To pytanie ma następujący kształt:
Jaki jest najlepszy system dla ciebie?
Wyobraź sobie, że masz łatwy do zrozumienia i użycia system. Spędzasz na rynku nie więcej niż połowę miesiąca, a w tym czasie zarabiasz wystarczająco dużo, aby nie tylko pokryć swoje miesięczne wydatki, ale także będziesz mógł przeznaczyć więcej kapitału na kolejne transakcje i na powiększanie pozycji. Na trading poświęcasz do 2 tygodni w miesiącu. Resztę czasu możesz wykorzystać na co tylko chcesz np. na relaks, odwiedzanie rodziny i przyjaciół, to co Cię interesuje…
Większość początkujących traderów, których spotkałem, chce nauczyć się systemu, który pozwoli im jak najszybciej zarabiać pieniądze. Najlepiej bardzo szybko i bardzo dużo. ALE zamiast osiągnąć swój cel, stają się dostarczycielami kapitału na rynek. Wynika to właśnie z takiego podejścia.
Chcę, abyś uświadomił sobie, że istnieje cała branża: książki, dostawcy systemów, analitycy, media – która wie, jak zwabić nowicjusza na rynek i wyciągnąć od niego pieniądze. Aby to zrobić, używają prostych sztuczek – celują w Twoją chciwość: “możesz zarobić dużo pieniędzy, bardzo szybko, oto przepis, oto magiczny wskaźnik, fantastyczny system, który uczyni Cię bogatym bardzo szybko, Święty Graal”… i tak dalej.
Chcę, abyś uświadomił sobie, że początkujący traderzy są wabieni w pułapkę przez to, że ktoś wykorzystał sposób, w jaki ich umysł wyznacza cele, aby nimi manipulować.
Dzisiaj wykorzystamy podobny mechanizm umysłu, ale w zupełnie innym celu. Rozłóżmy to na czynniki pierwsze…
Pracujesz dwa tygodnie w miesiącu, co daje Ci 10 dni handlowych, resztę przeznaczasz na inne aktywacje.
Twoje całkowite koszty miesięczne to… (X)
Załóżmy, że chcesz “zarabiać na życie” czyli pokryć miesięczne koszty, ale także zaoszczędzić trochę pieniędzy i zwiększyć swój kapitał handlowy (X).
Zatem, poprzez proste obliczenia dowiadujemy się, że powinieneś co miesiąc zyskiwać na rynku (W): W = X + Y
Zastanów się teraz, ile dla Ciebie wynosi “X” i “Y”?
Kwota pieniędzy oznaczona jako ‘W’ będzie naszym punktem odniesienia: potrzebujesz systemu, który da Ci dokładnie tyle lub więcej miesięcznie. Potrzebujesz systemu, który pozwoli Ci to zrobić w ciągu 10 dni handlowych lub mniej (tak jak planowaliśmy).
10 dni handlowych można zrobić 20-30 transakcji, bo 3 transakcje dziennie to naprawdę dużo! Ważne, żeby były one dobre, dobrze przygotowane – tylko wtedy mają szansę przynieść Ci oczekiwany rezultat. Niezależnie od systemu, prawdopodobnie/średnio 10-12 z nich będzie zyskownych, reszta będzie stratna lub dojdzie do progu rentowności lub blisko niego.
Większość traderów po dokonaniu tych prostych obliczeń zmienia sposób postrzegania swojego systemu, zmienia perspektywę, oznacza to, że zaczynają postrzegać system jako to czym powinien być: dobrym narzędziem do osiągania własnych celów. Uspokajają się, wiedzą czego szukają i wiedzą, że mają podstawy do stworzenia realistycznego planu realizacji swoich celów. Są mniej podatni na prymitywne manipulacje wynikające z chciwości – na które jesteśmy podatni dopóki nie staniemy się dorośli.
Podstawy do zmiany spojrzenia na zyski – jako konieczny efekt działań i straty – jako nieusuwalny efekt systemu. I na koniec tej części lekcji odpowiedzmy bezpośrednio na pytanie… Jaki więc system wybrać? – Ten, który pomoże Ci osiągnąć Twoje cele.
Przejdźmy teraz do pewnej historii…
Jan lubi szybką jazdę i bierze udział w ulicznych wyścigach. Adrenalina, ryzyko, szybkie decyzje, panowanie nad sobą i nad samochodem w wąskich uliczkach to jest to co lubi. Karol jest flegmatykiem, lubi wszystko przemyśleć, nie lubi podejmować pochopnych (czytaj szybkich) decyzji. Woli, gdy wydarzenia przebiegają spokojnie, a on ma czas do namysłu jak na nie najlepiej zareagować.
Jan i Karol to dwie różne osoby z różnymi temperamentami. Zastanówmy się, jakie systemy będą dla nich najlepsze i dlaczego?
Jakie systemy tradingowe są najlepsze i dlaczego?
1. Wyobraź sobie teraz, że mamy super świetny system skalpingowy. Może przynieść znakomite wyniki jak pokazują statementy (wyniki z konta) ludzi, którzy nim grają. Daje on kilka sygnałów dziennie, sama pozycja trwa od kilku do kilkunastu minut. Taki trading wymaga koncentracji, szybkiej analizy sytuacji, umiejętności podejmowania szybkich decyzji
Jak myślisz kto ma większe szanse stale zarabiać tym systemem? Aktywny John czy flegmatyczny Karol
Odpowiedź brzmi John, system bardziej pasuje do tego co jest dla niego naturalne i tego co lubi. Karol nie się odnajdzie w sytuacjach podejmowania dziesiątek szybkich decyzji dziennie. To znaczy może się bardzo, bardzo zmusić i nawet osiągnąć wyniki, ale będzie mu ciężko bo jego umysł i psychika funkcjonują w innym trybie.
2. Teraz mamy drugi świetny system: długoterminowy, gdzie trzymamy pozycje tygodniami a nawet miesiącami. Tu mamy bardzo dużo czasu na podjęcie decyzji o wejściu, w tym jaką wielkością wejdziemy. Tu z kolei Karol może mieć zdecydowaną przewagę, to jest skala czasowa jaką lubi i jest przygotowany umysłowo do takiego trybu pracy. Z kolei dla Johna to może być męka, nie dość że nic się nie dzieje, to w dodatku gdy system wchodzi na stratę to siedzi tam dwa tygodnie i „można oszaleć”.
Kolega, który dorobił się na skalpingu powiedział mi, że kiedy raz wszedł w długą pozycję (przypadkiem, wszedł skalpem ale nastąpił duży ruch więc zostawił pozycję) to sytuacja niszczyła go psychicznie. Ze skalpingu miał nawyk stałej kontroli pozycji więc przez blisko miesiąc spał tylko w weekendy. Na pozycji znakomicie zarobił, ale doświadczenie tak wyczerpało go psychicznie, że powiedział sobie, że nigdy więcej, te pieniądze nie są warte jego nadszarpniętej psychiki.
Z kolei trader długoterminowy po szkoleniu ze skalpingu stwierdził, że to nie dla niego, bo „na minutówkach jest czysty chaos, nic tu do mnie nie trafia”.
Jak widzisz z tych dwóch przykładów – w zależności od tego do czego jesteś przyzwyczajony i w jakim trybie Twój mózg się dobrze czuje – będziesz miał najlepsze wyniki systemem, który jest dostosowany do Twojego temperamentu, apetytu na ryzyko i trybu podejmowania decyzji.
Grając innymi systemami możesz osiągnąć sukces, ale będzie to wymagało od ciebie pracy i zmian w sobie. Widziałem sytuacje, że Karol zmuszony przez życie do zmian był w stanie szybko się zmobilizować i zmienić swój tryb pracy, myślenia. Był w stanie dość szybko nauczyć się nowych rzeczy i radził sobie dobrze w nowej sytuacji.
Czy było to odkrycie (z konieczności) nowych talentów dalekich od tego, co znał czy po prostu był na tyle plastyczny, że musiał się odnaleźć i tak długo próbował aż się odnalazł? Nie wiem, wiele razy pracując z ludźmi widziałem, jak potrafią się niesamowicie zmobilizować, gdy zajdzie potrzeba. Na tej podstawie mogę powiedzieć, że większość z nas ma rezerwy, możliwości i zdolności, z których kompletnie nie zdaje sobie sprawy.
Ryki się zmieniają. Systemy jakie działały rok temu nie działają dziś, systemy jakie znamy dziś nie będą działać jutro lub za rok. Trading wymaga podążania za zmianami. Weźmy przykład Karola i Johna, dwóch osób, które grają systemem skalpingowym.
Z tej dwójki prawdopodobnie John szybciej zauważy zmiany. Karol, walczący ze sobą i swoimi naturalnymi skłonnościami będzie bardziej zajęty sobą, po prostu nie dotrze do niego równie szybko, że coś się zmieniło.
Nasz główny tryb pracy mózgu będzie pomagał lub przeszkadzał w zauważeniu zmian rynkowych. Karol dostosuje się wolniej, to znaczy, że ten sam system w jego rękach będzie miał więcej strat niż Johna, który dostosuje się płynnie do zmieniającej się sytuacji.
Podsumowanie
1.Mamy jakiś główny tryb pracy umysłu i psychiki i jedne systemy będą nam bardziej odpowiadały a inne nie. Warto spróbować różnych podejść, by zobaczyć z czym będziemy czuli się najlepiej i gdzie najłatwiej osiągniemy dobre wyniki.
2.Warto spróbować różnych rzeczy, także ekstremalnych – od skalpingu po trading długoterminowy.
Też dlatego, że krótko i średnioterminowcy, gdy odniosą sukces zwykle przechodzą na dłuższe terminy, także dlatego, że ich systemy nie działają jak dawniej, bo wejście większymi pozycjami zaczyna mieć wpływ na rynki (tu Forex jest wyjątkiem, ze względu na płynność i głębokość rynków).
3.Próbując różnych rzeczy miej świadomość, że będzie to wymagało od Ciebie nauki nowych nawyków i odnalezienia się w innych sposobach myślenia. Czyli pracy nie tylko nad poznaniem systemu, ale też nad sobą.
W efekcie staniesz się bardziej elastyczny i wyczulony na zmiany, rozszerzysz ilość swoich narzędzi umysłowych za pomocą których będziesz odbierał, analizował i rozumiał rynki.
To też krok w kierunku bycia jednym z najlepszych, którzy najlepiej zarabiają.
Jeśli podobał Ci się tekst, zostaw boosta i komentarz. Czytam wszystkie!
Ropa jednak nie tanieje Pomimo zeszłotygodniowego optymizmu co do dalszej przeceny ropy musieliśmy pogodzić się z kolejnym odbiciem. Inflacja bazowa w Polsce zgodnie z oczekiwaniami wynosi 7,3%. W Argentynie mimo gigantycznej dewaluacji czarnorynkowy kurs odbiega od oficjalnego.
Inflacja bazowa bez niespodzianek
Po tym, jak w piątek poznaliśmy finalne dane o inflacji, wielu analityków zaczęło się zastanawiać, czy prognoza dla inflacji bazowej nie jest zbyt optymistyczna. Okazało się, że nie i wskaźnik wyniósł dokładnie 7,3%, co jest spadkiem z 8% miesiąc temu. Inflacja bazowa jest ważnym wskaźnikiem, pokazującym pewien dłuższy trend. Jest to bowiem wskaźnik bez wpływu cen energii i żywności. W tym roku akurat mamy sytuację, gdzie ceny energii wyraźnie spadają. Już ropa od początku roku straciła około 10%, a gaz jest tańszy obecnie o ponad połowę. Z drugiej strony prognoza wzrostu cen żywności na ten rok to 15% w górę. Biorąc pod uwagę, że tendencja spadku cen surowców ma duże szanse nie utrzymać się, szczególnie w przypadku gazu, to można spodziewać się, że klimat do obniżek stóp wcale nie będzie taki dobry. To z kolei jest dobrym prognostykiem dla osób zainteresowanych wyjazdami zagranicznymi, ale fatalnym dla kredytobiorców złotowych.
Odbicie cen ropy
Jeszcze tydzień temu ropa miała atakować minima z marca, maja i czerwca w przedziale 70-72 dolary. Wczoraj jednak ceny dotarły niemal do 80 dolarów za baryłkę. Mowa oczywiście o ropie Brent notowanej w Londynie. Ropa amerykańska WTI ma podobną charakterystykę, tylko jest około 5 dolarów tańsza. Wielu analityków jako powód wskazuje ataki na komercyjne statki na Morzu Czerwonym, spływające w stronę Kanału Sueskiego. Ten region nie był wcześniej w pełni bezpieczny, aczkolwiek o zagęszczeniu zagrożeń najlepiej świadczy fakt, że USA już teraz zdążyło skonstruować międzynarodową koalicję z Wielką Brytanią, Kanadą, Francją, Bahrajnem, Norwegią i Hiszpanią, mającą chronić statki w tamtym rejonie. Po raz kolejny okazuje się, że tam, gdzie są duże pieniądze, świat znacznie sprawniej reaguje na takie ataki.
Zamieszanie z argentyńskim peso
W zeszłym tygodniu byliśmy świadkami dewaluacji argentyńskiej waluty. Nie była to jednak zmiana symboliczna. 13 grudnia rynek zamknął się kursem 366 peso za dolara, a 14 grudnia otworzył się kursem 800 peso. Powodem tak radykalnej zmiany była próba złapania kursem oficjalnym kursu rynkowego. Problem w tym, że oficjalna cena dolara przy zakupie za peso to aż 975. Oznacza to, że nadal waluta jest 20% słabsza niż kurs oficjalny. Nowy rząd wykonuje właśnie bardzo dużo odważnych ruchów, jednakże patrząc na zachowanie waluty, zapowiadana dolaryzacja może się pojawić szybciej, niż sądziliśmy.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:
14:00 – Węgry – decyzja w sprawie stóp procentowych,
14:30 – Kanada – inflacja konsumencka,
14:30 – USA – rozpoczęte budowy domów.
Czas decyzjiMijający tydzień upłynął nam pod wpływem bankierów centralnych. Zmiana percepcji zarówno w EBC, jak i w FED, doprowadziły do skokowego umocnienia euro. Złoty wykorzystuje ten krajobraz, a ropa naftowa możliwe, że właśnie zakończyła duży trend spadkowy.
Tabela. Maksima i minima głównych walut w PLN. Zakres: 10.12.2023-15.12.2023.
Para walutowa EUR/PLN EUR/USD USD/PLN Ropa
Minimum 4,2903 1,0740 3,8979 67,70
Maksimum 4,3438 1,1008 4,0358 72,72
Na rynkach kapitałowych jest takie powiedzenie, że byki wchodzą po schodach, a niedźwiedzie wylatują oknami. Podobną metaforę można zastosować do głównej pary walutowej globu. Dolar z trudem buduje swoją wartość, by od czasu do czasu skokowo oddawać pole wspólnej walucie. Co ciekawe, można w tym znaleźć również pewną cykliczność, gdyż największe wzrosty euro notuje w połowach miesiąca, akurat przy okazji decyzji banków centralnych. Kontynuując analogię z listopadem, przyszły tydzień powinien oznaczać dalszy ruch w górę, dokładając 50% zasięgu ostatniego ruchu. Już teraz jesteśmy blisko ostatniego szczytu, nakreślonego trochę powyżej 1,10 $. A jeszcze na początku tygodnia byliśmy przy 1,075 $. Przyszły tydzień może być kluczowy, dla dalszych losów tej pary. Faktyczne wyjście górą otworzy drogę do tegorocznych maksimów, czyli do 1,127 $. Jeśli jednak atak się nie powiedzie i nastąpi odreagowanie, zostaniemy z mocno wymowną formacją podwójnego szczytu. Jest jeszcze trzecie rozwiązanie. Przed nami ostatni pełny tydzień w tym roku. Oznacza to, że równie dobrze może nie wydarzyć się nic.
Zwyczajowo słabość dolara stanowi wsparcie dla naszego złotego. Od blisko miesiąca znajdujemy się w szerokiej konsolidacji, z kursem, miotającym się między wsparciem przy 3,92 zł, a oporem przy 4,03 zł. Wydarzenia z tego tygodnia doprowadziły nawet do naruszenia dolnej granicy, niestety dla złotego działo się to tylko intrasession, a kolejne świeczki na wykresie nie poszły za ciosem. Obecny układ sugeruje ruch w górę w nadchodzącym tygodniu, jednak by to się wydarzyło, musielibyśmy zobaczyć odreagowanie na głównej parze walutowej globu. Złotemu w ostatnim czasie oprócz czynników globalnych pomogły także zmiany w rodzimej polityce i udana pierwsza misja nowego premiera w Brukseli. Pewnym ryzykiem jest jednak rozdęty budżet państwa, zwłaszcza w obliczu obiecanych podczas exposé podwyżek dla sfery budżetowej oraz nauczycieli.
Trochę toporniej wyglada sytuacja na parze z euro. Złoty co prawda systematycznie się umacnia, jednak im dalej w las, tym trudniej zdobywać pole. Po listopadowej dynamice spadków nie ma już ani śladu. Pierwsza połowa grudnia to nawet naturalna dla tej pary konsolidacja z minimalną zmiennością. W tym czasie kurs znajdował się w przedziale o szerokości ledwie 2,5 grosza. Wydarzenia ze środy i czwartku dały nadzieję na wybicie jej dołem. Otworzyłoby to drogę nawet do 4,20 zł, czyli poziomów znanych jeszcze z czasów przedpandemicznych. Już teraz udało nam się wrócić do pułapów sprzed agresji Rosji na Ukrainę. Żeby jednak nie było za słodko, to ostatnie godziny przyniosły nam powrót do dolnego ograniczenia grudniowej konsolidacji, a patrząc na kalendarz, teza o zmniejszonej zmienności nabiera znacznie więcej sensu.
Na koniec warto zwrócić uwagę na wykres ropy. Ta w ostatnich tygodniach znacząco taniała. Jeszcze na koniec września odmiana WTI dobijała do 95 dolarów, od tego czasu obserwujemy jednak wyjątkowo dynamiczny trend w dół. Ostatecznie w tym tygodniu widzieliśmy już poziomy poniżej 68 $. Oznacza to, że dotarliśmy do bardzo ważnego wsparcia, z którego na początku roku wystartował ruch w górę. Co istotne, w rejonach 72 $ znajdowało się górne ograniczenie styczniowej konsolidacji. Obecnie trwa test tego poziomu i jeśli atak okaże się skuteczny, może obserwować zwyżki na koniec roku na czarnym złocie.
Show bez wpływu na rynkiObrady Sejmu biją rekordy zainteresowania, nie ma to jednak na razie przełożenia na rynki finansowe. Dzisiaj exposé nowego premiera, ciekawe jak zareagują rynki? W Czechach oddalają się podwyżki stóp procentowych.
Sejmowy show
Wczorajsze obrady Sejmu oglądało abstrakcyjnie dużo widzów. Z jednej strony dobrze, że naród interesuje się polityką. Z drugiej strony niezależnemu obserwatorowi mogłoby się wydawać, że uwagi o powadze izby odnoszą się do faktycznej powagi, a nie tego, co tam się odbywa. Merytorycznie brak wotum zaufania dla rządu Mateusza Morawieckiego i wskazanie Donalda Tuska to bardzo ważne posiedzenie. Należy jednak pamiętać, że wydarzenia te były oczekiwane. Z analityków mało kto spodziewał się innego rozwiązania. Część spodziewała się ewentualnie obstrukcji formalnej, ale to nie były dyskusje o tym, co się wydarzy, tylko kiedy. Z tego też powodu rynki przeszły mocno obojętnie wobec braku wotum zaufania dla rządu partii z najlepszym indywidualnym wynikiem w ostatnich wyborach.
Codzienne exposé
Można powiedzieć, że mamy właśnie bardzo atrakcyjny tydzień w naszym Sejmie. Zarówno wczoraj, jak i dzisiaj usłyszymy exposé potencjalnego premiera. Dzisiejsze będzie znacznie ważniejsze, bo wczorajszy kandydat realnie nie miał szans na wybór. Dzisiejszy kandydat z kolei nie ma szans na niebycie wybranym. Wielu obserwatorów jest jednak bardzo mocno zainteresowanych, co znajdzie się w exposé, biorąc pod uwagę na czele tak szerokiej koalicji stanie Donald Tusk. W mediach głównego nurtu trwają spekulacje, jak dużo społecznych postulatów Lewicy pojawi się w tym przemówieniu. Dla rynków walutowych najważniejszym pytaniem jest, czy odważy się poruszyć kwestię euro, a jeżeli tak, to czy poda datę wejścia do unii walutowej. Biorąc pod uwagę, że z naszych sąsiadów, którzy też są w Unii tylko Czesi nie mają wspólnej waluty, ma to powoli coraz więcej sensu. Czesi dotychczas byli bardzo sceptyczni, ale w tym roku doszło do sporej wolty. W rezultacie w negatywnym scenariuszu możemy utracić jeszcze w tej kadencji kolejnego sąsiada z lokalną walutą.
Dezinflacja w Czechach wolniejsza
Analitycy oczekiwali spadku cen w ujęciu miesięcznym w Czechach. Dane pokazały jednak wzrost o 0,1%. W rezultacie roczny wskaźnik inflacji, czyli ten, który najczęściej jest porównywany, nie spadł tak mocno, jak oczekiwano. Ceny rosną w Czechach zatem o 7,3% w skali roku. W rezultacie tych danych doszło do umocnienia czeskiej korony. Rynki kupowały czeskie korony widząc, że potencjalnie oddala się perspektywa spadku stóp procentowych w Pradze.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:
14:30 – USA – inflacja konsumencka.
Bezrobocie w USA tylko 3,7% Ostatnie tygodnie to ciągłe nasłuchiwanie o zbliżającym się spowolnieniu gospodarczym. O ile w przemyśle widać słabsze odczyty, o tyle rynek pracy ma się bardzo dobrze. Ten amerykański wchodzi na kolejne szczyty.
Umocnienie dolara miało sens
Cały tydzień inwestorzy grali pod dobre dane z piątku i się udało. Dane z rynku pracy okazały się bardzo solidne. Liczba nowych miejsc pracy okazała się wyraźnie wyższa w sektorze pozarolniczym i delikatnie niższa od oczekiwań w sektorze prywatnym. Ważniejsza jednak była stopa bezrobocia. Spadła ona niespodziewanie do 3,7% z wcześniejszych 3,9%. Szybciej od oczekiwań rosły też płace. Nie jest to zaskoczeniem przy niskim i spadającym bezrobociu. Dane te są uzasadnieniem dla ostatniego umocnienia dolara. Patrząc jednak na dane cząstkowe z początku tygodnia, wielu inwestorów wykazało się dużą wiarą w dobre zakończenie tygodnia. Na zakończeniu dnia dolar był najmocniejszy względem euro od niemal miesiąca. Dodatkowym wsparciem dla tego ruchu był lepszy od oczekiwań raport Uniwersytetu Michigan.
Czekając na exposé
Dzisiaj wysłuchamy exposé premiera Mateusza Morawieckiego. Szanse na powodzenie tego projektu są niewielkie, za to zainteresowanie ogromne. Najlepszym dowodem na to jest fakt, że jeden z największych polskich bukmacherów otworzył dzisiaj zakłady na oglądalność kanału sejmowego w serwisie YouTube i barierą, od której wypłacają wygraną za oglądalność, jest ćwierć miliona widzów, są oczywiście wyższe progi. Pomimo tego, że rząd ten ma niewielkie szanse, to w pewnym momencie podnosi on poprzeczkę kolejnym kandydatom. Festiwal obietnic może bardzo naruszyć budżet, a to już na pewno nie będzie neutralne dla rynków.
Indie nie zmieniają stóp procentowych
W piątek mieliśmy decyzje indyjskiego banku centralnego. Główna stopa procentowa została utrzymana na poziomie 6,5%. Biorąc pod uwagę inflację na poziomie 4,87%, można było się spodziewać, że kraj ten wkrótce wejdzie w cykl obniżek. Z drugiej strony jednak trzeba pamiętać, że inflacja cen żywności wynosi 6,61%, a jest to bardzo ważny parametr w najludniejszym państwie świata. W rezultacie nie dziwi sytuacja, gdzie stopy procentowe mogą być utrzymywane dłużej na obecnym poziomie. Brak obniżek był zgodny z oczekiwaniami, stąd brak istotnych reakcji na kursie rupii indyjskiej.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych danych.
Zmienność wygasłaWyhamowanie trendu spadkowego na głównej parze walutowej świata. Na EUR/PLN i GBP/PLN pasmo wahań bardzo niewielkie. RPP tym razem bardzo przewidywalna. Przed nami tydzień bankierów centralnych, na ruchy na stopach jednak nie ma co liczyć. Ciekawa sytuacja na złocie.
Tabela. Maksima i minima głównych walut. Zakres: 02.12.2023 – 08.12.2023.
Para walutowa EUR/USD EUR/PLN GBP/PLN ZŁOTO
Minimum 1,0750 4,3170 5,0326 2014
Maksimum 1,1000 4,3700 5,0660 2119
Na wykresie EUR/USD nadal dominuje trend spadkowy niemniej można mówić o znacznym jego wyhamowaniu. Mimo to odbicie od poziomu oporu na 1,10 i tym samym nieudany test zainicjował znaczną korektę, która wyniosła aż 2,5% i spowodowała spadek kursu do poziomu poniżej 1,08. Teraz jesteśmy w okolicach ważnego wsparcia na poziomie 1,0750 i tutaj powinniśmy szukać możliwości ewentualnego odbicia kursu w górę. Inwestorzy zbyt szybko wycenili głębokie cięcia stóp przez Fed w przyszłym roku, a choćby mocne dane z rynku pracy wskazują, że wcale nie musi się taki scenariusz ziścić. Z drugiej strony ruch spadkowy na popularnym “edku” był pogłębiany również przez oczekiwania odnośnie stóp w strefie euro. Z każdym niemal dniem pojawiały się wyższe pkt bazowe, o które ma być obniżony koszt pieniądza, na ten moment oczekiwania pokazują już pięć ruchów o 25 pkt bazowych. Dla Fed oczekiwania wynoszą w sumie 100 pkt bazowych, więc ta różnica znalazła odzwierciedlenie w wycenie euro i dolara na korzyść “zielonego”. Ciągle jednak ma się wrażenie, że oczekiwania wobec tych dwóch banków centralnych są mocno przesadzone, a taka skala cięć może się po prostu nie wydarzyć. Co dalej z notowaniami EUR/USD? Na ten moment wydaje się, że stabilizacja to dobre słowo, a w dalszej części ostatniego miesiąca roku kluczowe będzie to, jaki odbiór będą miały posiedzenia banków centralnych Fed i EBC, który bardziej przekona rynki do jastrzębich tonów, da zielone światło swojej walucie do umocnienia. Ważne będą również dane z gospodarek, dzisiaj to te z rynku pracy w USA.
Na wykresie EUR/PLN widzimy nadal trend spadkowy, niemniej można śmiało powiedzieć, że zmienność po prostu zgasła. Od początku grudnia pasmo wahań mieści się w pięciu groszach. Na ten moment ciągle można mówić o ważnym wsparciu na poziomie linii wyrysowanej po ostatnich dołkach i tak naprawdę bez żadnych nowych informacji trudno będzie ten poziom sforsować. Powołanie nowego rządu w naszym kraju i całość lepszych relacji z UE jest już w cenach. Również brak w dłuższym horyzoncie szans na cięcie stóp w naszym kraju dało już pozytywny efekt na PLN i będzie kołem ratunkowym w przypadku pojawienia się risk off na rynkach. W tym tygodniu RPP miała swoje posiedzenie, ale trzeba przyznać, od dawna nie było tak przewidywalnej decyzji. Koszt pieniądza biorąc pod uwagę okoliczności, choćby niewielki spadek inflacji, nadal impas w krajowej polityce musiał zostać utrzymany. Również konferencja prasowa profesora Glapińskiego była nie dość, że krótka jak na wypracowane standardy, to jeszcze zabrakło w niej konkretów odnośnie dalszej polityki monetarnej. Fakt, że teraz wait&see jest odpowiednim stanowiskiem i po prostu trzeba poczekać na rozwój sytuacji i choćby nowe projekcje makro.
Wspominaliśmy o wygasającej zmienności na PLN i wręcz dobitnie to pokazuje wykres GBP/PLN. Od 30 listopada notujemy raptem 3,5 groszową, ale bądź co bądź jesteśmy powyżej ważnej granicy psychologicznej, a więc 5,00. Wyrysowany kanał i jego górna i dolna granica będą stanowić odpowiednio opór i wsparcie. Czy można liczyć na wybicie z kanału w najbliższym czasie? Trudno się tego spodziewać, mamy owszem posiedzenie Banku Anglii, ale też zapowiada się ono na te z natury nudnych, na którym utrzymany zostanie koszt pieniądza. Sytuacja na Wyspach jest nieco podobna do naszej, a bankierzy centralni czekają aktualnie na rozwój sytuacji, być może dopiero pogorszenie sytuacji makro skłoniłoby do wyjścia ze strefy komfortu i podjęcie działań, patrz cięcie stóp. Niemniej jednak warto śledzić posiedzenie BoE jeszcze w tym roku, bo oczywiście zaskoczeń nie można wykluczyć.
Ciekawa sytuacja miała miejsce na notowaniach złota na początku tego miesiąca. Kurs nagle mocno wystrzelił w górę, przebijając poziom 2100 USD za uncję. Stało się tak po ataku jemeńskiego ugrupowania terrorystycznego Huti na okręty amerykańskie na Morzu Czerwonym. Oczywiście wzbudziło to nerwowość na rynkach, tym bardziej że stało się to rankiem, gdy płynność na rynkach nie jest zwykle zbyt duża, stąd taka mocna reakcja. Po kilku godzinach sytuacja się ustabilizowała, a kurs złota wrócił do bardzo delikatnego trendu spadkowego. Nerwowa reakcja ma nieco szerszy wydźwięk, bo Huti są powiązani z Iranem, co mogłoby wywołać większą eskalację konfliktu, już i tak na gorącym terenie Izraela i Strefy Gazy. Abstrahując od tego incydentu, można zauważyć i tak wysokie poziomy ceny złota, które po pokonaniu poziomu 2 tys. USD za uncję utrzymuje się ponad tą wartość. Znaczenie ma również USD, którego wycena na rynku ma wpływ na notowania złota w relacji, słabszy USD wspiera ruch wzrostowy na złocie.
Bez prezentów od RPPKredytobiorcy, liczący na prezent w postaci niższych rat kredytów na święta, mogą czuć się zawiedzeni. Stopy procentowe nie drgnęły, pozostaje nam czekać na konferencję prezesa NBP, może dowiemy się więcej o planach na przyszłość.
RPP bez niespodzianek
Rynki oczekiwały, że nie dojdzie do zmian stóp procentowych w Polsce i faktycznie nie doszło. Główna stopa procentowa pozostaje na poziomie 5,75% i jest poniżej, zarówno poziomu inflacji konsumenckiej, jak i bazowej. Patrząc na projekcję inflacji z NBP, jeżeli nie dojdzie do zmian stóp procentowych inflacja w ciągu 1-2 miesięcy powinna spaść poniżej poziomu stóp procentowych. Na pewno dowiemy się o tym na dzisiejszej konferencji prasowej prezesa Adama Glapińskiego. Projekcja ta ma jednak jedną podstawową wadę. Została opublikowana na listopad z pewnymi założeniami co do utrzymania ulg od przyszłego roku, które wcale nie muszą zostać wprowadzone. Przynajmniej na razie niektóre nie zostały uwzględnione w budżecie, co pozwala podejrzewać, że nie będą obowiązywać. Rynki nie reagowały na samą decyzję, większej reakcji należy oczekiwać dzisiaj podczas konferencji.
Dane z USA
Analitycy zastanawiają się w ostatnich dniach, jak słabe musiałyby być dane z USA, by dolar się nie umacniał. Wynika to z tego, że dane są co najwyżej przeciętne, a amerykańska waluta twardo podąża w trendzie umacniania się względem euro. Wczoraj raport ADP pokazał 103 zamiast 130 tysięcy nowych miejsc pracy. Deficyt handlu zagranicznego wzrósł i to w najgorszy możliwy sposób, przez jednoczesny wzrost importu i spadek eksportu. W dół idą też koszty pracy, co negatywnie wpłynie na możliwości zakupowe, czyli po prostu konsumpcję. Dobrą wiadomością jest tylko wzrost wydajności pracy. Biorąc pod uwagę tę litanię, umocnienie się dolara o 0,3 centa względem euro, wydaje się zaskakujące.
Kanada nie zmienia stóp
Bank Centralny Kanady pozostawił stopy procentowe na niezmienionym poziomie. Był to najbardziej oczekiwany scenariusz przez inwestorów. Patrząc na reakcję rynków, widać było umacnianie się dolara kanadyjskiego po tej decyzji względem dolara amerykańskiego. Skoro kurs dolara szedł w górę, to znaczy, że po decyzji inwestorzy dokupywali waluty. Mogło to świadczyć o fakcie, że odkupywano zamknięte pozycje, w których przygotowywano się na spadek stóp procentowych. Poziom inflacji w Kanadzie spokojnie mógłby uzasadniać obniżki stóp procentowych, ale kraj ten po pierwsze zamierza zdusić to zjawisko również w dłuższej perspektywie. Po drugie dopasowuje mocno swoją politykę monetarną do znacznie silniejszego gospodarczo sąsiada.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:
14:30 – USA – wnioski o zasiłek dla bezrobotnych,
15:00 – Polska – konferencja prezesa NBP.















