Fed przyjmuje taktykę: "poczekamy, zobaczymy" Kurs dolara po odbiciu się w połowie stycznia od 3,785 zł kontynuował marsz w górę. Jednak na razie poziom 3,899 zł okazał się zbyt silnym ograniczeniem i od tygodnia możemy zauważyć ok. 2,5 groszowy trend boczny. Wybicie dołem i pokonanie 3,87 zł może skutkować marszem w kierunku wsparcia lekko poniżej 3,83 zł. Natomiast jeżeli udałoby się wybić z tego korytarza w kierunku północnym, to poważne ograniczenie mogłoby czekać dopiero przy 3,93 zł, czyli przy poziomach sprzed 2 miesięcy. Ostatnio otrzymujemy mieszany obraz amerykańskiej gospodarki. Poniżej oczekiwań wypadły dane z rynku nieruchomości, ale już tempo PKB jest stabilne i utrzymuje się na poziomie 2,1%, czyli jest już o ponad 1 punkt procentowy lepsze od europejskiego. Także wskaźnik PMI (również ISM) dla przemysłu utrzymuje się stabilnie i zdecydowanie powyżej 50 pkt, co wskazuje na niesłabnący optymizm menedżerów z USA (w przeciwieństwie do ich kolegów ze Starego Kontynentu). Fed mimo ciągłych nacisków ze strony prezydenta Donalda Trumpa nie zdecydował się na obniżkę stóp procentowych i na razie przyjął taktykę “wait and see”. Wszystko wskazuje, że z amerykańskiego krajobrazu zniknie zaraz kwestia impeachmentu lokatora Białego Domu, ponieważ republikańscy senatorzy nie zdecydowali się nawet na przesłuchania świadków i analizę nowych dowodów w jego procesie. Dla Trumpa może to być doskonały impuls na początku de facto rozkręcającej się już kampanii w wyścigu o prezydenturę i to w momencie, gdy Demokraci wciąż walczą głównie między sobą w partyjnych prawyborach. Trudno przewidywać, jaka będzie reakcja rynków, jeśli szanse reelekcji obecnego prezydenta będą rosnąć. Z jednej strony rynki lubią kontynuację, ale amerykański przywódca wprowadza wiele niepewności swoimi działaniami i część obserwatorów obawia się, że już niedługo rozgorzeje konflikt handlowy z Europą. W najbliższych dniach czekają nas odczytu zza oceanu dotyczące rynku pracy, w tym piątkowe dane o stopie bezrobocia.
USD
EURO DO DOLARAJeśli cena wbije trójkąt górą możliwe wzrosty:
- Bezpiecznie do lini oznaczoną numerem 1 ( ustawić Take profit poniżej niej)
- Mniej prawdopodobne do lini numer 2 ( ustawić Take profit poniżej lini)
Jeśli cena wybije trójkąt dołem możliwe spadki, jednak trudno przewidzieć gdzie cena się zatrzyma.
Nie jest to porada inwestycyjna. Powodzenia
Dolar odrabia stratyRównież kurs dolara po dotarciu w okolice 3,78 zł, czyli półrocznych minimów, zdecydował się na odrabianie strat. Zaczął nieśmiało i powoli pokonywał kolejne ograniczenia, aby wreszcie ruszyć mocniej i dziś testuje już poziom 3,88 zł. Jeżeli marsz USD w górę nie zostanie szybko zatrzymany, to kolejnym poważnym ograniczeniem może być dopiero 3,93 zł. Gdyby także ten pułap okazał się za słaby dla dolara, to ostatecznie nie możemy wykluczyć dojścia w okolice 4 zł. Za ostateczny punkt zwrotny na parze USD/PLN można uznać 15 stycznia, czyli dzień podpisania pierwszej fazy porozumienia USA-Chiny. Może to być jedynie zbieg okoliczności, tym bardziej że przynajmniej teoretycznie mniejsze zagrożenia w światowym handlu powinny wpływać zachęcająco do lokowania środków w bardziej ryzykownych aktywach, a więc także w walutach krajów rozwijających się, czyli również w złotym. Chociaż dziś główny wpływ na większość ruchów na rynkach ma koronawirus, to odwrót od złotego już w połowie stycznia może być związany z dyskontowaniem zysków przez inwestorów grających wcześniej na umacnianie się PLN. Z doniesień ze Stanów na pewno warto zwracać uwagę na rozkręcające się prawybory w Partii Demokratycznej w wyścigu po prezydencką nominację oraz na kontynuację procedury impeachmentu Donalda Trumpa w amerykańskim Senacie. W tym tygodniu czeka nas kilka interesujących odczytów makro z USA, w tym piątkowe PKB za 4 kwartał 2019 r., ale najważniejsze będzie oczywiście środowe posiedzenie FOMC, na którym zapadnie decyzja w sprawie stóp procentowych. Chociaż analitycy nie spodziewają się żadnych zmian, to nie możemy zapominać, że obecny lokator Białego Domu wywiera nieustanny nacisk na Rezerwę Federalną, aby ta obniżała stopy. Dawał temu wyraz także w trakcie Światowego Forum Ekonomicznego w Davos.
Przestraszony złoty w odwrocieRynki boją się konsekwencji koronawirusa. Na razie liczby nie uzasadniają takiego strachu, ale inwestorzy nie chcą ponosić ryzyk w razie eskalacji problemu. Widać odwrót na ropie naftowej oraz walutach krajów bardziej ryzykownych w tym Polski.
Koronawirus a rynki
Epidemia nowego wirusa zgodnie z oczekiwaniami zaczyna mieć istotny wpływ na rynki. Przy tej ilości doniesień medialnych, pomimo na razie relatywnie niskiej ilości ofiar (porównując oczywiście względem znanych już najbardziej śmiertelnych chorób), wchodzimy w stadium paniki. Jest to o tyle uzasadnione, że na tym etapie rozwoju nie wiemy, czy nagle ilość zarażeń gwałtownie nie wzrośnie. Rynki już teraz przewidują negatywny wpływ na gospodarkę Chin. Spowolnienie w Chinach to z kolei spadki na ropie naftowej, która tylko w ostatnim tygodniu straciła ponad 10% na wartości. W górę idą za to tradycyjne inwestycja na tzw. złe czasy, czyli np. złoto.
Bezrobocie w Polsce wzrasta
Miesiące zimowe jak co roku są momentem delikatnego wzrostu bezrobocia w Polsce. Nie inaczej jest w tym roku. W grudniu wskaźnik wzrósł o 0,1%. Warto zwrócić uwagę, że tak małe wzrosty, jak obecnie pozwalają ze spokojem myśleć o przebiciu progu 5% w pierwszej połowie tego roku. Dane te nie miały większego wpływu na rynki walutowe. Widać jednak wpływ ogólnie słabszego klimatu na rynkach wywołanego strachem. W rezultacie od piątku złoty stracił już ponad 2 grosze względem euro, zbliżając się do 4,27 zł. Problem jest widoczny również na innych walutach np. na franku, który zbliża się do 4 zł.
Dolar ignoruje dane
W piątek po dobrych danych z Europy przyszedł czas na wstępne odczyty indeksów koniunktury z USA. Dane te wypadły powyżej punktu oddzielającego rozwój od recesji, problem w tym, że są niestety poniżej oczekiwań analityków. Co ciekawe pomimo tego dolar zamykał tydzień dalszymi wzrostami względem euro, kolejny dzień powoli zbliżając się do poziomu 1,10 dolara za jedno euro.
Dzisiaj, dni wolne w Chinach z okazji Nowego Roku Księżycowego oraz w Australii z okazji święta narodowego, a w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:
16:00 - USA - sprzedaż nowych domów.
Silna złotówka Siłę polskiej waluty możemy zaobserwować także na parze USD/PLN. Tutaj również od początku grudnia wyklarował się wyraźny trend spadkowy, który doprowadził nas nieznacznie poniżej 3,78 zł (ostatnio widziane pół roku temu), ale to wsparcie okazało się za silne dla złotego. Choć dziś dolar próbuje wybić górą ok. 4 groszowy południowy korytarz, to może być jeszcze za wcześnie na ogłoszenie trwałej zmiany kierunku. Jeśli jednak do tego dojdzie, to możliwy jest ruch w kierunku 3,88 zł, które ma szansę być pierwszym, poważnym ograniczeniem. W przypadku kontynuacji ruchu w dół znowu poziom 3,78 zł będzie wsparciem dla USD, a w razie jego pokonania nie można wykluczać marszu w stronę 3,73 zł. Jednym z najważniejszych wydarzeń ostatnich dni było podpisanie przez USA i Chiny pierwszej fazy porozumienia handlowego. Wydaje się jednak, że zapowiedziane dużo wcześniej parafowanie tej umowy, zostało zdyskontowane przez rynki przed realnym złożeniem podpisów. Moglibyśmy uznać, że w takim razie konflikt między dwoma mocarstwami zmierza do końca. Niestety sama nazwa “pierwsza faza”, a także fakt utrzymania w mocy przez obie strony większości wcześniej nałożonych ceł, wskazuje, że bardziej zasadne byłoby mówienie o zawieszeniu broni, a nie o realnym rozejmie. Dla rynków coraz istotniejszym czynnikiem będzie rozkręcająca się powoli amerykańska kampania prezydencka (trwają właśnie prawybory w Partii Demokratycznej). W tym kontekście część obserwatorów wskazuje, że po wyciszeniu konfliktu z Chinami prezydent Donald Trump może wziąć na swój celownik Unię Europejską, a to zwiastuje kolejne niespokojne miesiące. Z odczytów makroekonomicznych warto będzie zwrócić uwagę na dane z amerykańskiego rynku nieruchomości (środa), a także na piątkowe wskaźniki PMI dla przemysłu i usług.
Koniec wojny handlowej?Dzisiaj o 17:30 czasu polskiego ma dojść do podpisania umowy handlowej pomiędzy USA a Chinami. Będzie to wedle wszelkiego prawdopodobieństwa domknięcie ważnego rozdziału w gospodarczej historii świata.
Finalne dane na temat inflacji bez korekty
Zgodnie z oczekiwaniami GUS nie aktualizował swoich wyliczeń inflacyjnych. Wzrost cen w grudniu, podobnie jak we wstępnych danych, wyniósł 3,4%, czyli o 0,1% poniżej górnej granicy celu inflacyjnego. To problematyczna sytuacja dla RPP. Można uznać to za sygnał wskazujący, że warto rozważyć podwyżkę stóp procentowych, szczególnie biorąc pod uwagę wzrost cen prądu. Taki ruch jednak nie byłby mile widziany przez partię rządzącą. Wyższe stopy to droższe kredyty zarówno dla przedsiębiorców, jak również droższe finansowanie zadłużenia.
Czy umowa handlowa zostanie podpisana?
Dzisiaj ma nastąpić podpisanie umowy handlowej pomiędzy USA a Chinami. Nadwyżka handlowa wynosi obecnie niemal 300 mld dolarów, ale mówimy o nadwyżce towarowej. To tego parametru używają Amerykanie, aby podkreślić krzywdę, jaka się dzieje. W ramach ugody Chińczycy mają kupować w USA około 200 mld dolarów towarów więcej, między innymi dóbr przemysłowych, surowców energetycznych, płodów rolnych i usług. Co ciekawe, pomimo podpisywania tego typu umów pomiędzy państwami, nadal nazywamy to wolnym rynkiem. O ile strona chińska jest wyraźnie kontrolowana, to nawet tam może być problem z nabywaniem takiej ilości dodatkowych dóbr. Atrakcyjność cen przy wzroście popytu też może być dyskusyjna, mowa tutaj zarówno o cenach eksportu, jak i tych na rynku krajowym. Najważniejsze jest jednak, że konflikt nie będzie na razie eskalował.
14 emerytura ma trafić pod obrady
Projekt ten może budzić zdziwienie, biorąc pod uwagę ilość miesięcy w roku, ale rząd zamiast podnosić emerytury woli okazjonalnie wypłacać dodatkowe świadczenia. Jest to prawdopodobnie lepsze wizerunkowo, aczkolwiek to także zaleta dla budżetu. Jednorazowych świadczeń można teoretycznie nie ponowić, a podwyżki emerytur to stały koszt.
Dzisiaj a w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:
14:30 - USA - indeks NY Empire State,
16:30 - USA - tygodniowa zmiana zapasów ro
Słabe dane na temat rynku pracy w USA Słaby raport z rynku pracy w USA odwrócił nieco sytuację dolara na szerokim rynku. EUR/USD podskoczył znów ponad granice 1,11. Niemile zaskoczył tym razem wzrost nowych miejsc pracy i tempo wzrostu płac. Ale trzeba przyznać, że przy tak niskim bezrobociu ciężko o ciągłe odczyty powyżej 200 tys nowych miejsc pracy. Nieco inaczej wygląda sytuacja z płacami. Tak rozgrzany rynek pracy powinien generować wyższe wartości wzrostu płac. Co ciekawe słabe dane z USA nie przeszkodziły amerykańskim rynkom akcji osiągać nowych rekordów. Tylko tutaj za taki stan odpowiada pompowanie płynności przez Fed w ramach operacji repo, a nie optymizm inwestorów. Trudno też w tym momencie wyrokować o dalszych losach EUR/USD, który będzie determinował ruchy na USD/PLN. Wiadomo, że każde zawirowania na rynkach powodują, że dolar jest chętniej kupowany. Z drugiej kupno euro bez istotnych znaków ożywienia w strefie euro jest obarczone dużym ryzykiem. Może więc być problem z wyjściem na EUR/USD powyżej 1,12. Co to oznacza dla USD/PLN? Obecnie na wykresie widzimy krótkoterminowy kanał wzrostowy. Oporem dla dalszych wzrostów będzie górne ograniczenie kanału. W przypadku ruchu w dół, choć wydaje się to mniej prawdopodobny scenariusz wsparciem będzie minimum z początku roku.
Rada bez reakcjiPomimo rosnącej inflacji Rada Polityki Pieniężnej nie zamierza zmieniać stóp procentowych. Są argumenty za obydwoma kierunkami zmian stóp procentowych, ale główny mandat tego gremium to dbanie o stabilność cen.
RPP znów bez decyzji
Pomimo rosnącej inflacji prezes NBP w dalszym ciągu odwoływał się do projekcji inflacyjnych banku. Dawał tym samym jasno do zrozumienia, że obecny wzrost inflacji nie powoduje, że Rada Polityki Pieniężnej zamierza podnosić stopy procentowe. Jest to o tyle istotne, że rosnąca inflacja powinna spowodować wzrost stóp procentowych. Ten z kolei nie jest mile widziany przez obecny rząd, bo podnosi koszt kredytowania. Wyższe stopy procentowe umacniają walutę, w związku z czym eksport byłby również mniej opłacalny.
Rekordy w USA
Amerykańska giełda w dalszym ciągu ma się bardzo dobrze. Co kilka dni pojawiają się kolejne rekordy wywoływane pompowaniem płynności przez Rezerwę Federalną. Takie działanie ma jednak jeden podstawowy problem - mają ograniczony czas działania, a pompowany balon w pewnym momencie pęka. Zarówno giełda, jak i waluta mają się jednak bardzo dobrze. Pytanie jednak co będzie, kiedy ktoś powie: “sprawdzam”.
Co z naszym zerowym deficytem?
Budżet faktycznie zgłaszamy bez deficytu. Czy to jednak ma znaczenie, skoro pożyczamy pieniądze z funduszu solidarnościowego? Nie jest tak źle, że na spełnianie obietnic wyborczych pieniądze dla niepełnosprawnych zostaną zabrane, ale jest to bardzo śliska sztuczka, która przecież wyjdzie na jaw. Agencje Ratingowe przecież zauważą, że te pieniądze nie wzięły się z powietrza. Na ogół reguła fiskalna na temat wydatków powinna być tak zmodyfikowana, by nie pozwalać na takie sztuczki, ale nikt tego nie potrzebuje.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:
14:30 - USA - sytuacja na rynku pracy,
14:30 - Kanada - sytuacja na rynku pracy.
Wiatr wojny ucichłKomentarz walutowy z dnia 09.01.2020
Jeszcze do wczoraj praktycznie cały świat wstrzymywał oddech, przyglądając się rosnącemu napięciu na linii USA-Iran. Na szczęście najgorsze obawy się nie potwierdziły i wszystko wskazuje na to, że w najbliższym czasie będziemy mieli do czynienia z deeskalacją konfliktu. Na rynki powrócił spokój.
Wojny nie będzie
Wczoraj cały świat mógł wreszcie odetchnąć z ulgą. Oświadczenie wygłoszone przez prezydenta Donalda Trumpa po irańskim ostrzale rakietowym amerykańskich baz w Iraku (jako odpowiedź na uśmiercenie przez Amerykanów generała Kasema Sulejmaniego) wskazuje, że w najbliższym czasie nie powinno dojść do eskalacji konfliktu. Trump zaczął swoje przemówienie od stwierdzenia, że "dopóki będzie prezydentem, Iran nie uzyska broni nuklearnej". Potwierdził, że w ataku nie ucierpiał żaden Amerykanin ani Irakijczyk. Oskarżył Iran o sponsorowanie terroryzmu i wezwał światowe mocarstwa do wycofania się z porozumienia nuklearnego z tym państwem w celu stworzenia nowych rozwiązań, które rzeczywiście powstrzymałyby ajatollahów od stworzenia broni nuklearnej. Podkreślił, że fakt posiadania przez USA wspaniałego wyposażenia wojskowego nie oznacza, że Stany mają go użyć, a do odstraszania wrogów wystarcza sam fakt amerykańskiej potęgi, zarówno wojskowej, jak i gospodarczej. Przez komentatorów te słowa zostały uznane za sygnał chęci załagodzenia konfliktu. Lokator Białego Domu zamierza również poprosić NATO o większe zaangażowanie na Bliskim Wschodzie. Po oświadczeniu Trumpa w dół poszła cena ropy naftowej, wcześniej mocno zwyżkująca w obliczu niepewności co do rozwoju sytuacji w tym newralgicznym rejonie świata.
Niższe stopy w Wielkiej Brytanii?
Kurs funta zareagował dziś wyraźnym spadkiem (o 2 grosze do godz. 12:30) na wystąpienie prezesa Banku Anglii Marka Carneya. Stwierdził on, że brytyjski regulator nie wyklucza cięcia stóp procentowych, jeśli wyspiarska gospodarka miałaby pozostać słabsza w dłuższej perspektywie, na co wskazuje wiele analiz ekonomicznych. Jako główną przyczynę tej słabości wskazuje się oczywiście brexit. Niższe stopy miałyby na celu obniżenie kosztów kredytu i w ten sposób mogłyby pomóc schładzającej się gospodarce. Na razie rynek daje 60% szans na cięcie stóp o 0,25% do końca roku. Rynek walutowy zareagował na to oświadczenie od razu i dziś funt szterling słabnie wyraźnie w stosunku do wszystkich głównych walut.
Dane z Europy
Otrzymaliśmy dziś kilka istotnych odczytów makroekonomicznych z Europy. Chociaż trudno mówić o jakichś wielkich zaskoczeniach, to mimo wszystko warto pochylić się nad nimi przez chwilę. Najpierw niemiecki Destatis poinformował o listopadowej produkcji przemysłowej za Odrą. Wzrost o 1,1% to pozytywna wiadomość, ponieważ prognozy mówiły o progresie na poziomie 0,7%, a dodatkowo jest to najlepszy wynik od lipca 2018 r. i wreszcie na plusie po dwóch miesiącach spadków. Wydaje się jednak, że rynki nie zainteresowały się szczególnie tym tematem i trudno było zauważyć wpływ tych danych na kurs euro. Kolejny ważny odczyt (także za listopad) dotyczył publikacji Eurostatu na temat bezrobocia w Europie. Dla strefy euro wskaźnik ten wyniósł 7,5%, a dla wszystkich 28 państw UE zatrzymał się na poziomie 6,3%. Ponieważ był on zgodny z prognozami i identyczny z ostatnim odczytem, to warto wgłębić się w szczegóły. Powtórzone 7,5% w eurozonie pozostaje najlepszym wynikiem od lipca 2008 r., a 6,3% dla całej Wspólnoty (również wyrównanie poprzedniego odczytu) to najniższa wartość od 2000 r., czyli od momentu wprowadzenia comiesięcznych publikacji poziomu bezrobocia w Unii. Według metodologii Eurostatu najniższe bezrobocie mamy w Czechach (2,2%), Niemczech (3,1%) i Polsce (3,2%). Natomiast najwięcej bezrobotnych znajdziemy na południu Europy, czyli we Włoszech (9,7%), Hiszpanii (14,1%) i Grecji (16,8%).
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.
Dolar w defensywie Dolar, mimo chwilowego wystrzału (i to dosłownego), wciąż pozostaje w defensywie. Inwestorzy szybko zreflektowali się, że ryzyko wylania się konfliktu po zastrzeleniu Kasema Sulejmaniego jest jednak mocno ograniczone. Wyraźnie widać to na wykresie dolara do złotego, gdzie kurs szybko wrócił do poziomów sprzed bombardowania. Kolejne groźby Iranu są traktowane z dużym dystansem, ze zrozumieniem, że takie słowa muszą paść, lecz póki nie idą za nimi czyny, to tematu raczej nie ma. Eskalacja wisi jednak w powietrzu i należy o niej pamiętać, jakikolwiek odwet za czwartkowy zamach może wywołać lawinę, przed którą inwestorzy na pewno będą chcieli się ukryć w bezpiecznych przystaniach. Ryzyko pozostaje wyraźnie asymetryczne, gdyż brak reakcji i wyciszenie nastrojów jest już zdyskontowane w cenach, a każdy kolejny wystrzał będzie oznaczać panikę.
Teoretycznie dolarowi mogłoby pomóc wstępne porozumienie w wojnie handlowej. Tak się jednak nie dzieje, po pierwsze dlatego, że ogranicza ono ryzyko globalnej recesji, więc wspiera bardziej ryzykowne aktywa, a po drugie… coraz więcej inwestorów je ignoruje. Cały czas nie wiemy, co będzie w nim zawarte i coraz więcej przesłanek mówi o tym, że nic nadzwyczajnego.
Spokojne ŚwiętaJeżeli ktoś życzył spokojnych Świąt, to przynajmniej na rynkach, życzenia te się spełniły. Kiedy spędzaliśmy czas z bliskimi, na rynkach działo się niewiele, a waluty znajdują się na bardzo podobnych poziomach co przed Świętami.
Świąteczna nuda
Zgodnie z oczekiwaniami w Święta aktywność na rynkach była zdecydowanie mniejsza. Nastąpiły jedynie drobne zmiany, ale w przypadku głównych walut ciężko uznać je za istotne. Najlepszym dowodem tego jest fakt, że pomimo trzech dni (a w rzeczywistości dwóch, bo 25 grudnia nie jest właściwie dniem transakcyjnym) najważniejszą zmianą jest spadek o 1 grosz w dół szwajcarskiego franka z 3,92 zł na 3,91 zł.
D obre wyniki za oceanem
Zgodnie z oczekiwaniami analityków spadła ilość wniosków o zasiłek dla bezrobotnych. Była, co prawda, drobna różnica, ale 1% na tygodniowych danych to właściwie zgodność. W górę za to szła giełda, a indeksy główne giełdowe po raz kolejny w grudniu ustanowiły historyczne maksima. Na szczególną uwagę zasługuje przebicie psychologicznej bariery 9000 punktów na NASDAQ. Co ciekawe, pomimo wzrostów na giełdach dolar traci względem euro.
Nie tak źle w Japonii
Dane makroekonomiczne z Japonii to dosyć dziwny temat. Z jednej strony gospodarka jest od dekad w stagnacji, co mogłoby sugerować, że dzieje się źle. Dobrym dowodem jest np. spadająca o zaledwie 8,1% w ujęciu rocznym produkcja przemysłowa. Warto zwrócić uwagę, że w ciągu ostatniej dekady tylko dwa lata nie miały chociażby kilku miesięcy bez spadku produkcji przemysłowej. Z drugiej strony pomimo słabych danych bezrobocie wynosi 2,2%, co jest wynikiem nieosiągalnym dla niemal każdej gospodarki zachodniej niezależnie od koniunktury. Rynek przyjął te informacje pozytywnie i jen zyskał względem głównych walut.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.
Spokojniej przed Świętami - Komentarz walutowy z dn. 24.12.2019Na rynkach wyraźnie widać uspokojenie przed Świętami Bożonarodzeniowymi. Warto jednak pamiętać, że nie wszędzie drugi dzień świąt jest dniem wolnym. W rezultacie zobaczymy w piątek, w jakim świecie walutowym przyjdzie nam się obudzić.
Słabsze dane z USA
Wczoraj poznaliśmy dane zza Oceanu. Zamówienia na dobra trwałego użytku nie tylko nie wzrosły o 1,5%, ale spadły o 2%. Co ciekawe subindeks dóbr bez środków transportu miał znacznie mniejszą różnicą i wyniósł 0,0% wobec oczekiwanych 0,1%. Tłumaczy to, w jakim segmencie podziała się większość różnicy. Wolniej od oczekiwań rośnie też sprzedaż nowych domów, warto jednak zwrócić uwagę, że parametr mimo wszystko wzrasta. Dolar zareagował na te dane niepewnie, oddając część zeszłotygodniowych wzrostów względem euro.
Co ze stopami procentowymi
Przed świętami postanowił o sobie przypomnieć jeszcze członek Rady Polityki Pieniężnej Eryk Łon. Tym razem obyło się bez typowych dla niego bardzo odważnych pomysłów jak słynne już przyjęcie przez Unię Europejską złotego jako waluty. Wypowiedział się on o składaniu wniosków o obniżkę stóp procentowych. Ostatnio sam głosuje za swoim wnioskiem, jednakże uważa, że do momentu, kiedy indeks PMI nie wzrośnie do 50 pkt, będzie te wnioski składał. Wskazuje również na prognozę wygaszania presji inflacyjnej. Gdyby nie miała ona spadać, to obniżka stóp byłaby sprzeczna z celem RPP, którym jest dbanie o stabilność inflacji.
Spokojniej przed świętami
Dzisiaj z dużych gospodarek niemal wszystkie mają wolne lub pracują krócej. Dotyczy to zarówno największych państw Unii Europejskiej, jak i USA. W rezultacie można się spodziewać, że pomimo tego, że do pracy przyjdą inwestorzy z Wielkiej Brytanii, czy też USA, to przez skrócone sesje ich aktywność powinna być raczej mniejsza. Święta są zwyczajowo momentem, kiedy na rynkach zmienność spada.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.
Stabilny wzrost USD - analiza techniczna z dn. 23.12.2019Podobną sytuację do franka szwajcarskiego możemy zaobserwować także na wykresie USD/PLN. Od kilku dni kurs rośnie stabilnie, a swój marsz zaczął od 3,812 zł, by następnie już dwukrotnie odbić się od poziomów lekko poniżej 3,845 zł. Podobnie jak w przypadku pary z CHF, kolejne negacje ruchu są słabsze, co może wskazywać, że będziemy świadkami dalszych prób wybicia powyżej 3,85 zł. Jeśli rzeczywiście doszłoby do tego, to wtedy poważniejszego ograniczenia możemy szukać najpierw przy 3,875 zł, a następnie poniżej 3,91 zł. Jeżeli jednak ruch wzrostowy zostałby trwale zanegowany, to wsparciem może być psychologiczna granica 3,80 zł. Oczywiście nadchodzące święta wskazują na stabilizację i mocno ograniczoną konsolidację. W USA medialnym tematem nr 1 pozostaje procedura impeachmentu Donalda Trumpa, ale ponieważ szanse jej ostatecznego powodzenia w Senacie są bliskie zeru, to trudno mówić, aby miało to wpływ na sytuację dolara. Większość danych makroekonomicznych ze Stanów jest w ostatnim czasie naprawdę dobra (od PMI po rynek nieruchomości), a na pewno lepsza od europejskich wskaźników, dlatego w tym miejscu trudno szukać słabości USD. Chociaż w dalszym ciągu nie zobaczyliśmy podpisów pod pierwszą fazą porozumienia handlowego USA-Chiny, to praktycznie cały rynek jest przekonany, że umowa jest już w zasadzie pewna. Dodatkowo Chińczycy właśnie dziś zapowiedzieli, że obniżą cła na ponad 800 produktów (nie tylko tych importowanych z Ameryki), co wskazuje na coraz większe problemy gospodarcze Państwa Środka. Jednym z głównych zmartwień chińskich decydentów jest ASF (afrykański pomór świń), który zdziesiątkował tamtejsze pogłowie wieprzowiny i zwiększył zapotrzebowanie na import mięsa. Warto w tym miejscu zadać sobie pytanie, czy takie działania Chińczyków, to konsekwencja pewnego porozumienia z Amerykanami, czy po prostu brak innych możliwości. W tym drugim wypadku pojawiają się wątpliwości co do przyszłej pozycji negocjacyjnej strony chińskiej. Podsumowując: wiele czynników sprzyja sile USD przynajmniej w krótkiej perspektywie. W najbliższych dniach z amerykańskich odczytów makro warto będzie zwrócić uwagę na informacje z rynku nieruchomości.
Polski przemysł rośnieDzisiaj poznaliśmy dane na temat produkcji przemysłowej w Polsce. Rośnie ona symbolicznie o 1,4%. Jutro poznamy uzupełniające dane w postaci sprzedaży detalicznej, które pokażą nam szerszy obraz kondycji gospodarki.
Produkcja przemysłowa jednak rośnie
Dzisiaj o godzinie 10:00 poznaliśmy dane na temat wzrostu produkcji przemysłowej. Pomimo oczekiwań zerowej zmiany rośnie ona o 1,4% w skali roku. Wynik powyżej oczekiwań to miła niespodzianka w tym wskaźniku, z drugiej strony 1,4% wzrostu to jednak mizerny rezultat. Tak powolny rozwój produkcji przemysłowej może potwierdzać, że ostatnie (niższe) prognozy wzrostu gospodarczego mają coraz większe szanse się spełnić.
Lepsza koniunktura w Niemczech
Wczoraj poznaliśmy indeks instytutu IFO. Wyniósł on o 0,8 punktu powyżej oczekiwań, osiągając tym samym 96,3 punktu. Odczyt ten w dalszym ciągu jest jednak wyraźnie poniżej bariery 100 punktów, która symbolicznie oddziela rozwój od recesji. Dane te chwilowo podbiły wartość euro względem dolara, jednakże szybko powróciło ono do trwającego cały dzień trendu spadkowego. W rezultacie, pomimo tego, że złoty skończył wczoraj stabilnie dzień względem euro, stracił ponad grosz względem dolara.
Stopy procentowe w Czechach bez zmian
Czesi zgodnie z oczekiwaniami nie zmienili na wczorajszym posiedzeniu sóp procentowych. Pozostały one na niezmienionym poziomie 2%. Czeski Narodowy Bank jest znacznie aktywniejszy w swojej polityce monetarnej od Rady Polityki Pieniężnej w ostatnim czasie. Od połowy 2017 roku do połowy tego roku podniósł on stopy procentowe z 0% do 2%. Warto zwrócić uwagę, że pomimo tego inflacja przekroczyła próg 3%. Aż strach pomyśleć co by się działo, gdyby nie proaktywne działania monetarne. Rynki przyjęły decyzję banku Czech bardzo spokojnie. Na walutach właściwie nie było widać reakcji.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:
13:00 - Wielka Brytania - protokół z posiedzenia BOE,
14:30 - USA - wnioski o zasiłek dla bezrobotnych,
16:00 - USA - sprzedaż domów na rynku wtórnym.
Dolar słabszy Po stabilnym wzroście kursu USD/PLN, który obserwowaliśmy od połowy listopada, przełom miesięcy okazał się kluczowy. Poziom 3,93 zł okazał się za silny i od tego momentu to złoty postanowił pokazać swoją moc. Po rajdzie z 2 grudnia, kiedy w ciągu kilku godzin kurs dolara zaliczył ostry zjazd aż o 4 grosze, możemy zauważyć dalsze wyraźne umacnianie się polskiej waluty, które tak naprawdę zanegowało już większość listopadowych wzrostów i dziś znajdujemy się nieco powyżej 3,82 zł. Z technicznego punktu widzenia wiele wskazuje na to, że możliwe są dalsze spadki i w takim scenariuszu kolejnego wsparcia należy szukać przy 3,80 zł. Wydaje się, że prezydent Donald Trump w sposób bardziej lub mniej świadomy osiągnął cel, o którym mówi od dawna, a mianowicie słabszego dolara, dzięki czemu amerykańscy eksporterzy stają się bardziej konkurencyjni. Słabszy USD jest dostrzegalny nie tylko na parze z PLN, ale też chociażby na głównej parze walutowej świata EUR/USD. Wydaje się, że już cały świat uwierzył, że pierwsza faza amerykańsko-chińskiego porozumienia handlowego rzeczywiście jest osiągnięta. Każda pozytywna informacja z tego frontu jest witana przez rynki z entuzjazmem i sprawia, że inwestorzy bardzo szybko przechodzą na tryb risk-on. Nie powinniśmy jednak jeszcze przesadzać z hurraoptymizmem, przynajmniej dopóki nie zobaczymy podpisów pod tym porozumieniem. Na pozytywny sentyment wpływ na pewno miało też podpisanie zaktualizowanej umowy handlowej między Kanadą, USA i Meksykiem. Dla światowej gospodarki byłoby świetną informacją, gdyby wszystkie te wydarzenia zwiastowały początek końca konfliktów handlowych. Niestety na razie nie możemy mieć takiej pewności. Z amerykańskich danych makroekonomicznych warto będzie zwrócić uwagę w tym tygodniu na odczyty z rynku nieruchomości, rynku pracy, czy też prawdopodobnie najistotniejszą informację o PKB (prognozy mówią o utrzymaniu tempa 2,1%).
BTC LECIMY PO SHORTAAnaliza dotycząca TP na wzroście została zrealizowana, teraz spodziewam się spadków do wyznaczonych miejsc ( linia + okrąg)
Bezpieczne wejscie: Wybicie trójkąta dołem i ustawienie TAKE PROFIT przed czerwoną linią ( Potwierdzenie spadków)
Bardziej dochodowe: Szukać TAKE PROFIT pozniej lini potwierdzenie spadków
POTWIERDZENIE SPADKÓW - na tym poziomie cena może odreagować a następnie znowu spaść w dół.
GRASZ NA WŁASNĄ ODPOWIEDZIALNOŚĆ.
NIE JEST TO PORADA INWESTYCYJNA.
POWODZENIA
BTC LECIMY PO SHORTAAnaliza dotycząca TP na wzroście została zrealizowana, teraz spodziewam się spadków do wyznaczonych miejsc ( linia + okrąg)
Bezpieczne wejscie: Wybicie trójkąta dołem i ustawienie TAKE PROFIT przed czerwoną linią ( Potwierdzenie spadków)
Bardziej dochodowe: Szukać TAKE PROFIT pozniej lini potwierdzenie spadków
POTWIERDZENIE SPADKÓW - na tym poziomie cena może odreagować a następnie znowu spaść w dół.
GRASZ NA WŁASNĄ ODPOWIEDZIALNOŚĆ.
NIE JEST TO PORADA INWESTYCYJNA.
POWODZENIA
Analiza USDCAD - BUY! Z racji iż DXY (indeks dolara) zaczyna się umacniać potwierdzając swoja manipulacja wyrzucenie ludzi z rynku, daje mi znać ze USDCAD powinno teoretycznie tez się umocnić! Znak $ to czysta akumulacja SL ludzi, wiec wyrzucenie dołem i pójście w gore ma dla mnie sens! CAD ostatnio słabnie wiec utrwala mnie jeszcze bardziej ze ten TRADE ma sens, jeśli jednak się mylę to SL jest mikroskopijny hehe, wiec płakać nie będę ;) GOOD LUCK!
USDJPY Odrzucenie ewentualnych wzrostów po NFP, krótkie...Witam,
niesamowicie odporna para jeśli chodzi o ostatnie "turbulencje" na linii USA Chiny czy ewentualny stan oskarżenia prezydenta Trumpa
Jednym z czynników takiego zachowania zapewne różnice w oprocentowaniu ( carry trade ) ...
Jeśli jednak gdzieś szukać krótkich na USD to właśnie tutaj ale i tak tylko po ewentualnym wzroście w reakcji na NFP
Krótkie pomiędzy 109,35/60
Stop powyżej 109,70
Pierwszy cel 108,30/20
Powodzenia
Relatywizm Glapińskiego - Komentarz walutowy z dnia 05.12.2019Rada Polityki Pieniężnej zgodnie ze swoim niepisanym kodeksem nie grzebie w stopach procentowych. Kalendarz ciąży rynkom, więc dobrze, że przynajmniej politycy dają od siebie odpocząć.
Czarowanie RPP
Wczorajsza decyzja w sprawie stóp procentowych w Polsce nie przyniosła zaskoczenia. Tak jak za każdym razem wcześniej (i prawdopodobnie później) członkowie obecnej kadencji RPP nie zmienili ich poziomu. Z tej decyzji na konferencji prasowej tłumaczył się przewodniczący Glapiński, chwilami w karkołomny sposób. Główny przekaz został sformułowany na początku tezą, że “perspektywy krajowej koniunktury pozostają korzystne”. W rozwinięciu tej myśli mogliśmy usłyszeć, że co prawda gospodarka spowalnia, ale dalej osiąga wyśmienite wyniki, zwłaszcza na tle Europy. Nie ma obaw co do głębszego spadku, wieszczonego przez niektóre podmioty, ponieważ “nasze analizy były zawsze najlepsze”. Humoru przewodniczącemu nie psuje także inflacja, choć sam zauważa, że w najbliższym czasie możemy być świadkami przejściowego wzrostu. Jakby nie zauważał, że wcześniejszy “przejściowy wzrost” jeszcze nie przeszedł. Bez względu na te wzrosty, jak i na przekroczenie celu NBP, w ocenie RPP wzrost cen pozostaje bardzo niski i nie wymaga podejmowania żadnych działań.
Przedwczesny optymizm?
Czwartkowa sesja przynosi kilka ciekawych odczytów makroekonomicznych. Przede wszystkim ten dotyczący zamówień, który wyraźnie rozczarował. Neguje on w pewnym stopniu lepsze ostatnio odczyty PMI i pokazuje, że jeszcze daleko do wyjścia z dołka. Słabsza od oczekiwań okazała się także sprzedaż detaliczna w strefie euro, która zwolniła do poziomu 1,4%. Nie było zaskoczenia w odczycie dotyczącym dynamiki PKB w Eurolandzie, jednak to był finalny odczyt, który rzadko znacząco różni się od wcześniejszych danych. Warto także zwrócić uwagę na dzisiejszy bilans handlu zagranicznego USA, jak i liczbę wniosków o zasiłek dla bezrobotnych.
Polityczne nihil novi
Sama sesja na razie przebiega dość spokojnie. Ma na to wpływ brak nowych istotnych wydarzeń politycznych. Trochę optymizmu na rynek przywiała plotka o tym, że grudniowe porozumienie USA-Chiny nie jest jeszcze pogrzebane, ale stoi ona mocno w kontrze do wcześniejszych wydarzeń, więc należy ją traktować z należytym dystansem. Sam dolar dalej kosztuje w okolicach 3,855 zł. Euro także pozostaje blisko wczorajszych poziomów, gdzieś w zasięgu 4,275 zł. Nieznacznie tanieje frank, testując pułap 3,90 zł. Funt dalej pozostaje w trybie przedwyborczym, przez co pozostaje mocny. Obecnie za brytyjską walutę zapłacimy 5,06 zł.
Jak wygląda sytuacja w parze EUR USD?Obecnie wybiliśmy tendencje spadkową nr 1 która tworzyła nam spadkowy kanał cenowy. Cena napotkała jednak silny opór i zrealizowała już trzeci raz zasięg białej korekty wzrostowej w ruchu spadkowym. Osobiście mam w tym momencie shorta z krótkim SL, liczę na retest tendencji spadkowej.
Cena nie kreśliła się nam jeżeli chodzi o zaznaczoną na zielono strefę volumenową. Strefa nie została wybita górą więc możliwe, że zaatakujemy jeszcze jej dno i może wybijemy... trzeba obserwować :)






















