Euro za 4,66 złNie tylko ceny ropy naftowej są problemem. Zasysanie kapitału za ocean powoduje odwrót inwestorów również od złotego. Słabsza waluta tylko pogłębia problemy inflacyjne.
Złoty w odwrocie
Rynek czeka na decyzję FED, a inwestorzy spodziewają się jednorazowej podwyżki stóp nawet o 0,75%. Byłaby to najwyższa jednorazowa zmiana od niemal 3 dekad. Z drugiej strony obecna sytuacja jest właśnie tak wyjątkowa. Szczególnie biorąc pod uwagę, jak długo Rezerwa Federalna starała się unikać problemu, mając nadzieję, że problem sam się rozwiąże. Nie można być zdziwionym, że problem się nie rozwiązał. Oczekiwania inwestorów powodują jednak, że kapitał płynie już do USA. To z kolei mocno przeszkadza polskiej walucie, która od kilku dni wyraźnie traci na wartości. Dzisiaj za euro płaci się już 4,66 zł.
Słabsze dane z Wysp Brytyjskich
Dzisiejsze dane pokazują pewne problemy brytyjskiego rynku pracy. Stopa bezrobocia wbrew oczekiwaniom nie spadła do 3,6%, co więcej wzrosła do 3,8%. Nadal są to jednak niskie poziomy, nawet dla tej gospodarki. Do tego dochodzi kwestia wzrostu płac. Rosną one wolniej, niż sądzono. Jest to szczególnie problematyczne, konfrontując wzrost wynagrodzeń z inflacją. Ta w ostatnim miesiącu wyskoczyła do 9%. Oznacza to, że płace rosną 2,2% wolniej. To wyraźny spadek możliwości nabywczych społeczeństwa. Inwestorzy również mniej wierzą w funta. Po tych danych byliśmy świadkami wyraźnej przeceny. Obecnie funt jest najsłabszy względem euro od przełomu września i października.
Kolejne dołki kryptowalut
Ostatnie dni były bardzo trudne dla rynku kryptowalut, już w weekend było widać wyraźne wycofywanie się inwestorów. Prawdziwy problem pojawił się dopiero w poniedziałek. Kurs głównej kryptowaluty rano wynosił jeszcze 27 000 dolarów, by w nocy otrzeć się o zaledwie 21 000 dolarów. Przy okazji pojawiły się problemy kilku dużych uczestników rynku. Niewykluczone, że będziemy świadkami bankructwa jednego z nich. Tego typu wydarzenia zawsze były dużym problemem dla tego rynku. Kolejnym jest wzrost rentowności obligacji, które to zasysają kapitał inwestycyjny z rynków ryzykownych. To ten proces zdaniem większości analityków odpowiada za słabość kryptowalut.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.
USA
Dolar znów po 4,40 zł – Komentarz walutowy z dnia 13.06.2022Jeszcze w czwartek dolar był tańszy niż 4,30 zł. Konferencja EBC po decyzji o braku zmian i odczyt inflacji w USA szybko zmieniły tę sytuację. Jak widać w dalszym ciągu na parze EURUSD dzieje się dużo.
Inflacja za oceanem
Wzrost cen w USA bije kolejne rekordy. Z jednej strony analitycy spodziewali się stabilizacji tempa wzrostu na poziomie 8,3%. Z drugiej strony 8,6% to biorąc pod uwagę, co przechodzą niektóre kraje unijne, nie jest żadnym dramatem. Na szczególną uwagę zasługuje jednak spadek inflacji bazowej z 6,2% na 6%. Pokazuje to zjawisko, o którym większość analityków mówi. Do powstrzymania wzrostów cen konieczna jest stabilizacja cen surowców energetycznych. Patrząc jednak na to, co się dzieje na tym rynku jeszcze chwilę, może będziemy musieli poczekać na taki obrót spraw. Przyspieszająca inflacja spowodowała jednak kolejne umocnienia się dolara względem euro. Powodem jest oczekiwanie bardziej stanowczej reakcji FED. Szybsze podwyżki stóp pozwolą przynajmniej inflację bazową utrzymać w ryzach.
Odpływ kapitału szkodzi złotemu
W czwartek posiedzenie EBC nie spełniło wygórowanych oczekiwań analityków. Spodziewali się oni zdecydowanych działań po instytucji, która od wielu lat stara się problemy przeczekać. Biorąc pod uwagę, jak sprzeczne interesy różnych państw musi łączyć, to nierobienie nic, w czym EBC bryluje, nie jest aż tak złą strategią. Zawiedzione nadzieje spowodowały jednak, że kapitał płynie za ocean. Wraz z odpływem środków ze strefy euro cierpi również polski złoty. Należy pamiętać, że słabe euro to jedna z metod podniesienia konkurencyjności europejskiej gospodarki. O ile nie utonie ona w inflacji. W piątek do tego dołożyła się wspomniana już inflacja w USA i kolejny ruch kapitału za ocean. W rezultacie w dwa dni złoty stracił około 4 groszy względem euro i 12 groszy względem dolara.
Bezrobocie spada w Kanadzie
W piątek poznaliśmy również dane z rynku pracy w Kanadzie. Dane pozytywnie zaskoczyły rynek, jednak skleiły się w czasie z odczytem inflacji z USA. W rezultacie ani spadające bezrobocie z 5,2% na 5,1%, ani poprawa struktury zatrudnienia nie pozwoliły dolarowi kanadyjskiemu utrzymać wartości względem jego południowego sąsiada. Z jednej strony prawie 40 tysięcy całkowicie nowych miejsc pracy to świetny wynik. Na uwagę zasługuje również spadek o 95 tysięcy liczby osób zatrudnionych na część etatu. Na pełen etat przybyło zatem aż 135 tysięcy etatów. Oznacza to, że rynek po pandemii wraca do normy.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.
RPP loading…Każdy zna uczucie oczekiwania na coś stresującego, co raczej na pewno się wydarzy, ale nadal ma nadzieję, że nie będzie aż tak źle. Dziś nie piszemy matur, ale wielu Polaków z wiadomych powodów czuje stres z tyłu głowy. Wczoraj otrzymaliśmy nie najgorsze dane z Kanady, czym nie mogą pochwalić się dziś Węgry.
W oczekiwaniu na decyzje
Po raz kolejny nadszedł dzień, w którym oczy Polaków zwrócone są w kierunku Rady Polityki Pieniężnej. Tak jak w większości państw godzina ogłoszenia decyzji w sprawie wysokości stóp procentowych jest znana, tak w Polsce musimy uzbroić się w cierpliwość i (nerwowo) co jakiś czas wciskać F5, w celu odświeżenia kalendarza makroekonomicznego. Kierunek, w którym pójdziemy, nie budzi już chyba wątpliwości u nikogo. Analitycy wskazują dojście do poziomu 6% jako absolutne minimum. Pytanie, czy to posunięcie umocni polskiego orła na szerokim rynku, czy może poziom 6% jest już wliczony w cenę, pozostawię Państwu do subiektywnej oceny. Pewnym jest jednak, że wzrost stóp po raz kolejny negatywnie wpłynie na budżet domowy milionów Polaków. Po publicznym ogłoszeniu wartości stóp czeka nas komunikat profesora Glapińskiego odnoszący się do podjętej decyzji. Miejmy nadzieję, że w nowej kadencji prezes poważnie podejdzie do problemu i tym razem obędzie się bez zbędnego żartowania, które w obecnej sytuacji jest co najmniej nie na miejscu.
Umocnienie CAD
Wczoraj po południu napłynęły do nas raczej pozytywne dane z Kanady. Co prawda bilans handlu zagranicznego był o prawie 800 mln. CAD niższy od prognozowanego to od początku 2022 roku wskaźnik ten nieustępliwie przyjmuje wartości dodatnie. Nieco później poznaliśmy wartość Indeksu Ivey PMI, który osiągnął poziom równych 72 punktów. Indeks ten jest uznawany za prognozę aktywności całej gospodarki Kanady. Dane tworzone są na podstawie ankiet przeprowadzanych z menedżerami zaopatrzenia firm z sektorów publicznych, jak i prywatnych. Wartość powyżej 50 punktów wskazuje na dalszy rozwój gospodarczy i tak było też tym razem. Obydwa wyżej wymienione odczyty wpłynęły pozytywnie na dolara kanadyjskiego, który wczoraj od południa umacniał się w stosunku do “zielonego”. Umocnienie to najprawdopodobniej było napędzane także osłabieniem dolara amerykańskiego stosunku do euro, które wczoraj po południu było widoczne na kursie EUR/USD. We wtorek po godzinie 16 na głównej parze walutowej świata na chwile wyszliśmy na poziomy powyżej 1,07$, wróciliśmy do nich w godzinach nocnych, jednak w środowy poranek granice 1,07$ oglądamy od dołu.
Dwucyfrowa inflacja w kolejnym kraju
Po godzinie 9 jesteśmy po wszystkich odczytach zaplanowanych na dzisiejszą sesję z węgierskiej gospodarki. Dane nie są dobre dla forinta, który holistycznie patrząc, słabnie od czasu wybuchu wojny. Produkcja przemysłowa na Węgrzech okazała się niższa od prognozowanej, a także od tej sprzed roku. Bilans handlu zagranicznego od lipca 2021 roku utrzymuje się na ujemnych poziomach. Na to wszystko nałożyła się wysoka inflacja konsumencka, która wyniosła 10,7%, będąc jednocześnie wyższą od konsensusu. Tym samym Węgry dołączyły do już licznego grona państw, (nie) mogących się pochwalić dwucyfrową inflacją CPI. Patrząc na te dane, nie może dziwić fakt dzisiejszego osłabienia forinta w stosunku do PLN, EUR i USD.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:
11:00 – PKB dla strefy euro
16:30 – Tygodniowa zmiana zapasów paliw w USA.
Australia podnosi stopy o ponad 100%Ceny czarnego złota pozostają od wczoraj na wysokich poziomach. Bank Rezerwy Australii niespodziewanie podnosi stopy procentowe bardziej, niż wskazywały na to prognozy analityków. Od wczorajszego wieczora na głównej parze walutowej świata silnie odznacza się umocnienie dolara.
Ropa nie ustępuje
Wtorkowy poranek na ropie absolutnie nie sugeruje silniejszego odreagowania wczorajszego wzrostu cen. WTI i BRENT oscylują na poziomach niższych o maksymalnie 2$ w stosunku do wczorajszych szczytów. Analitycy wskazują dwa główne powody umocnienia czarnego złota w tym tygodniu. Pierwszy to oczywiście luzowanie obostrzeń w Chinach, czyli wzrost popytu na ten surowiec. Bezpośrednio z tym związana jest druga domniemana przyczyna wczorajszych wzrostów, a mianowicie podwyższenie przez koncern Aramco (największego eksportera ropy na świecie) cen surowca sprzedawanego do Azji i Europy. Podwyżka o 2,10$ na baryłce była dużo wyższa od spodziewanej zmiany o 1,50$.
Zawirowania na dolarze australijskim
Tuż po północy poznaliśmy indeks PSI dla usług w Australii, który osiągnął wartość 49,2. Jest to pierwszy w tym roku odczyt poniżej neutralnej wartości 50. Indeks PSI opracowywany jest na podstawie ankiet wypełnianych przez kadrę kierowniczą w około 200 firmach. Na jego podstawie prognozuje się aktywność sektora danej gałęzi gospodarki na przyszły miesiąc. Odczyty poniżej wartości 50 sugerują spowolnienie w stosunku do poprzedniego miesiąca i odwrotnie. Patrząc na wykresy EUR/AUD oraz USD/AUD, zauważyć można silne poranne osłabienie dolara australijskiego. Wygląda to tak, jakby na dzisiejszy odczyt z antypodów nałożyła się niepewność co do decyzji Banku Rezerwy Australii w związku z wysokością stóp procentowych w tym kraju. Po ogłoszeniu informacji o podwyższeniu stóp o 0,5% do poziomu 0,85%, AUD szybko odrobił stratę, lecz nadal utrzymuje się na poziomach nieco niższych niż sprzed porannego osłabienia.
Aprecjacja USD
Wczoraj po południu na głównej parze walutowej świata zeszliśmy poniżej poziomu 1,07$ i nie był to koniec. Dziś ruch ten był kontynuowany i zakończył się przy poziomach ok. 1.066$. Z technicznego punktu widzenia spadek ten mógł się zakończyć jeszcze niżej. Ostatni miesiąc wskazywałby na lokalne wsparcie w granicach 1.063$, jednak (po dzisiejszym muśnięciu 1,066$) euro wygląda tak, jakby w tym kierunku (póki co) nie chciało nawet patrzeć.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:
10:30 – Indeks PMI dla usług w Wielkiej Brytanii
14:30 – Dane dla handlu zagranicznego USA,
14:30 – Bilans handlu zagranicznego Kanada
16:00 – Indeks Ivey PMI Kanada.
Inflacja z baryłką tańczą w jednej parzeKoniec poprzedniego tygodnia to nie najgorsze dane z amerykańskiego rynku pracy, które wyhamowały zapędy rozpędzającego się euro na głównej parze walutowej świata. Dla surowcowych traderów poniedziałkowym budzikiem okazało się wybicie lokalnych szczytów cenowych na wykresach czarnego złota.
Piątkowy kontratak danych na rynku pracy w USA
Pod koniec poprzedniego tygodnia otrzymaliśmy kilka istotnych danych z amerykańskiego rynku pracy. Po czwartkowych, o ponad połowę niższych od oczekiwań, informacji z raportu ADP, dolar uległ deprecjacji. W związku z powyższym analitycy nie oczekiwali pojawienia się silnych danych podczas piątkowych odczytów z amerykańskiego rynku pracy. Te jednak nie okazały się takie złe. Co prawda stopa bezrobocia pozostała na poziomie 3,6%, ale za to zmiana zatrudnienia w sektorze pozarolniczym była o 70 tys. wyższa od prognozowanej. Wzrost zatrudnienia w stosunku do predykcji zanotowano także w sektorze prywatnym. Dane te ożywiły “zielonego” powodując zejście kursu na głównej parze walutowej świata momentami do poziomów poniżej 1,071$.
Decyzje w sprawie stóp
Wśród ekspertów coraz częściej usłyszeć można głosy mówiące o łagodniejszym podejściu FED do zacieśniania polityki monetarnej. Jednak piątkowe dane z amerykańskiego rynku pracy pokazują, iż ten scenariusz wcale musi dojść do skutku. W tym tygodniu czekają nas kolejne informacje w sprawie stóp procentowych z kilku banków centralnych. 8 czerwca poznamy decyzję RPP, na którą nerwowo czekają kredytobiorcy. Na polskim rynku oczekuje podniesienie stopy do wartości minimum 6%. Dzień później, bo w czwartek głównym wydarzeniem będzie decyzja EBC w sprawie stopy refinansowanej i depozytowej, na którą na pewno wpływać będzie finalny odczyt PKB za pierwszy kwartał dla strefy euro.
Inflacja z baryłką tańczą w jednej parze
W ten tydzień wchodzimy wraz z lokalnymi górkami na wykresach ropy. Cena indeksu Oil WTI nad ranem przekroczyła 120$, a Oil Brent 121$. Dane te nie sugerują, aby ceny na stacjach paliw miały ulec zmianie z korzyścią dla konsumentów. W mediach pojawia się coraz więcej artykułów straszących, że na wakacyjny wyjazd samochodem w tym roku będą mogli pozwolić sobie tylko osoby bardziej zamożne. Wzrosty cen paliw na pewno pomagają inflacji, której odczyty z wielu krajów europejskich poznamy pod koniec tego tygodnia.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.
Inflacja jeszcze poniżej 14%Wzrost cen nie jest nowym problemem, ale skala tego wzrostu jest jednak nowa. Zawsze możemy mówić, że gdzieś indziej jest gorzej, ale od takiego pocieszania wcale nie będzie lepiej.
Ceny nadal rosną
Kolejne rekordy inflacji wydają się już stałym elementem naszego krajobrazu ekonomicznego. Musimy oczywiście pamiętać, że poziom 13,9% to wynik wstępny. Wyniki finalne będą dostępne wkrótce. Problem w tym, że koniec miesiąca to również gwałtowny wzrost cen ropy naftowej. Niewykluczone zatem, że finalny poziom zmian cen okaże się jeszcze wyższy, niż wynika ze wstępnych danych. Nawet jeśli powinna to być symboliczna, przy tych poziomach, różnica 0,1-0,2%. Wysoka inflacja sprzyja jednak polskiemu złotemu. Rosnące ceny wskazują, że stopy procentowe powinny nadal iść w górę. Z drugiej strony widzimy, że WIBOR ostatnio się stabilizuje. Tempo wzrostów jest wyraźnie niższe, tak jakby rynek spodziewał się mniejszych wzrostów. Jest to dość dziwne, biorąc pod uwagę zapowiedź podwyżek, aż nie zostanie uzyskany stabilny spadek inflacji. Nie można jednak wykluczyć, że ponieważ wzrost stóp jest winą władz, a za inflację można winić Putina, rząd będzie wywierał nadal wpływ na niezależną przecież RPP.
Słabsze sygnały z Niemiec
Problemem gospodarek strefy euro nie jest tylko szybko rosnąca inflacja, ale również nie najlepiej radzące sobie gospodarki. Ostatnie dane o wzroście inflacji jasno pokazują, że problem jest żywy i rośnie. Z drugiej strony żaden bank centralny nie chce odpowiadać za wywołanie recesji. Dzisiejsze dane o sprzedaży detalicznej z Niemiec tylko potwierdzają to ryzyko. Zamiast 4% wzrostu w skali roku zobaczyliśmy bowiem 0,4% spadku w ujęciu rocznym. Gdyby z powodu słabszych wyników odsuwane w czasie miały być podwyżki stóp procentowych, szybko zobaczylibyśmy efekt tej decyzji na słabnącym euro.
Węgrzy podnoszą stopy procentowe
Wczoraj zgodnie z oczekiwaniami Węgrzy podnieśli stopy procentowe. Wzrost był jednak niższy, niż oczekiwano. Rynek spodziewał się podwyżki o 0,6%, finalnie stopy wzrosły jednak o 0,5%. Z jednej strony podwyżka o okrągłą wartość jest bardziej typowa. Z drugiej po wzroście o 0,5% główna stopa procentowa wynosi obecnie 5,9%, co wskazuje, że faktycznie oczekiwanie podniesienia do 6% miało dużo podstaw. Rynki, jak to często ma miejsce przy niespełnionych oczekiwaniach, sprzedają walutę. Tym razem była to tylko mała cegiełka do projektu, który Budapeszt tworzy od dawna. W przypadku Węgier trzeba dołożyć przecież jeszcze fatalny PR tego kraju. W rezultacie pomimo tego, że np. polski złoty jest silniejszy względem euro w porównaniu do początku interwencji, to forint jest aż kilkanaście procent słabszy.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto obserwować indeksy PMI.
Wielkie testowanieNa wielu rynkach znajdujemy się obecnie w bardzo ważnych momentach, gdyż testujemy istotne poziomy. Cały czas jednym z kluczowych instrumentów pozostaje ropa, która ostatnio znowu niebezpiecznie podrożała. Ważą się losy dalszych ruchów na eurodolarze. Złoty pozostaje mocny, jednak powoli dochodzi do granicy możliwości.
Tabela. Maksima i minima głównych walut w PLN. Zakres: 23.05.2022 – 27.05.2022.
Para walutowa EUR/PLN CHF/PLN USD/PLN GBP/PLN
Minimum 4,5823 4,4441 4,2692 5,3443
Maksimum 4,6272 4,5293 4,3757 5,4809
OIL.WTI
Wykres kursu ropy WTI do dolara, interwał 1-dzienny
Analiza techniczna z dnia 27.05.2022
Rynek walutowy cały czas pozostaje pod presją działań banków centralnych, które wyraźnie rewidują swoje podejście do walki z inflacją. Dynamika cen w tym roku stała się kluczowym czynnikiem i nie da się ukryć, że jest tak między innymi ze względu na cenę ropy naftowej. Jeszcze w listopadzie zeszłego roku baryłka czarnego złota oscylowała przy poziomach 60 dolarów (dla amerykańskiej odmiany), potem jednak obserwowaliśmy mozolny rajd w górę, by wreszcie przekroczyć cenę 90 dolarów. Później wszystko się zmieniło za sprawą rosyjskiej agresji na Ukrainę i kontrakty poszybowały w górę. Po pierwsze rynek węglowodorów fundamentalnie nie lubi wojen, zwłaszcza gdy stroną w konflikcie jest jeden z największych graczy, a po drugie groźba nakładania kolejnych sankcji zrobiła swoje. Panika wyśrubowała kurs do poziomu 130 $, po czym zaczęto próbować szukać nowych punktów równowagi. Długi czas wyglądało na to, że cena za baryłkę będzie oscylować między 92$ a 115$. Ostatnie godziny przyniosły jednak tak dynamiczny atak na górne ograniczenie tego przedziału, że na inwestorów znów padł strach, jakie to może mieć przełożenie na inflację. Ostatecznie niedźwiedzie były w stanie wybronić ten opór, choć nie wiadomo na jak długo. Sam fakt, że powyżej poziomu 110$ bykom udało się wygenerować tak istotny ruch, może budzić niepokój.
Ocena zagrożeń inflacyjnych wpływa, w tym momencie praktycznie na każdą walutę świata. Nie inaczej jest z dwiema najważniejszymi, czyli euro i dolarem. W ostatnim czasie wydawało się, że dotarliśmy do punktu przegięcia. Był moment, w którym coraz więcej analityków szukało daty osiągnięcia parytetu, jednak w okolicach maja ruch ku niemu udało się powstrzymać. Zebrały się na to dwa solidne argumenty. Z jednej strony mieliśmy pewne wyczerpanie się paliwa dla dolara i retoryka FEDu prawdopodobnie została całkowicie zdyskontowana. Po drugie po wielu miesiącach totalnej bierności i wręcz karygodnego odwracania wzroku od problemu cen, coś nagle zaczęło się zmieniać w podejściu EBC. Ostatnie dwa tygodnie to festiwal przecieków, domysłów, rozważań na temat, kiedy stopy procentowe w Europie wyjdą z ujemnych poziomów. Ostatecznie udało się zawiązać lokalne minimum przy 1,035$ i chwilę później rozpocząć marsz w górę. I w ten sposób dochodzimy do ostatnich dni maja i pułapu 1,075$. Jest on o tyle istotny, że to pierwszy moment, w którym ten ruch może się zatrzymać – patrz wsparcie pod koniec kwietnia. Technicznie nie jest to opór nie do pokonania, jednak może być pierwszym pretekstem do zmiany sentymentu. Jeśli nie będziemy w stanie wyjść wyżej, temat parytetu może szybko powrócić na rynki.
Złoty w ostatnim czasie trochę napędzany słabością dolara złapał wiatr w żagle i choć euro pozostaje relatywnie mocne, to i tak przegrywa w starciu z PLN. Po tym, jak pod koniec kwietnia doszło do wystrzału w górę, kurs doszedł do pułapu 4,70 zł. Później mieliśmy gorący okres z podwyższoną zmiennością, ostatecznie jednak wraz z wyciszaniem wolatywności, złoty powoli nabierał coraz więcej mocy. Ostatecznie już pod koniec zeszłego tygodnia udało się przeciąć długoterminową średnią kroczącą, co dało impuls do akceleracji umocnienia. Ostatecznie udało się wyjść poniżej kwietniowej konsolidacji, co może być dobrym sygnałem dla naszej waluty. Może, jednak nie musi. Nie brakuje głosów, że fundamenty nie pozwolą nam zbyt nisko zejść na wykresie, przynajmniej do momentu zakończenia wojny za naszą wschodnią granicą. Technicznie jednak pokonanie poziomu 4,595 zł daje pretekst do kolejnej fali spadkowej. Nawet jeżeli początek przyszłego tygodnia przyniesie osłabienie złotego, nie zmieni to technicznego sentymentu, tak długo, jak długo nie uda się wyjść ponad 4,615 zł.
Coraz ciekawiej prezentuje się wykres względem franka szwajcarskiego. Widzimy na nim, że choć ruch odbywa się falowo, to jednak konsekwentnie schodzimy w dół. Co więcej, kolejne korekty są coraz płytsze, co pozwala sądzić, że ruch może jeszcze nabrać dynamiki. Z drugiej strony przedział, w którym się obecnie znajdujemy, jest technicznie mocno istotny, zwłaszcza jego dolne ograniczenie przy 4,45 zł. Na przełomie roku był to bardzo ważny opór, z którym frank długo nie mógł sobie poradzić. Ostatecznie była potrzebna wojna w Europie, by go pokonać, co może sugerować, że zejście poniżej jego też może wymagać wsparcia fundamentów. Z drugiej strony również przy próbie wyjścia górą z obecnego kanału pojawi się wiele istotnych poziomów do przezwyciężenia. Naturalnie w takiej sytuacji podświadomość podpowiada szukania jakiejś dłuższej konsolidacji, jednak doświadczenie sugeruje, że gdy i popyt i podaż są aż tak silne, to przegrany przeważnie widowiskowo kapituluje. Warto pamiętać, że lipiec i sierpień z reguły są spokojnymi miesiącami, więc jeśli coś ważnego miałoby się wydarzyć, nastąpi to w nadchodzących tygodniach.
W Polsce stabilnie, w Turcji szaleństwoOstatnie dni upłynęły na pewnej stabilizacji złotego. Powodem są neutralne odczyty za oceanem, które stabilizują słabsze poziomy dolara. W Turcji szaleństwo pompowania inflacji trwa w najlepsze.
Złoty stabilny
Po wielu dniach wyraźnego umocnienia się złotego wreszcie nadeszła stabilizacja. Powodem jest też stabilizacja na rynkach globalnych. Przynajmniej jednym z powodów. Wielu analityków wskazuje bowiem, że poziom 4,60 zł na polskim złotym uważany jest za pewną granicę atrakcyjności naszej waluty obecnie dla zagranicznych inwestorów. Gdyby ta teoria się potwierdziła to wyraźne przekroczenie tego poziomu w najbliższych tygodniach mogłoby być bardzo trudne lub wręcz niemożliwe.
Dane z USA
Wczorajszy odczyt wniosków o zasiłek dla bezrobotnych to potwierdzenie dobrej obecnie sytuacji na amerykańskim rynku pracy. Wynik 210 tysięcy to powrót w okolice bliskie 200 tysięcy. Jest to po prostu bardzo dobry wynik, patrząc z dłuższej perspektywy. W tym samym czasie zobaczyliśmy jednak dane z USA. Na pierwszy rzut oka PKB na poziomie -1,5% może mocno dziwić. Należy jednak pamiętać, że Amerykanie używają bardzo dziwnej metody podawania wskaźnika anualizowanego. Mówi on o tym, jak wyglądałby rok, gdyby utrzymała się tendencja z ostatniego kwartału. W rezultacie parametr ten przyjmuje często (szczególnie podczas ważnych wydarzeń czy kryzysów) absurdalne wartości. Dane były jednak symbolicznie słabsze od oczekiwań stąd wczorajsze osłabienie dolara.
Turcja nadal swoje
Wydawać by się mogło, że 70% inflacji w Turcji zmusi tamtejsze władze monetarne do zarzucenia tamtejszego rewolucyjnego podejścia. Tak się jednak nie dzieje i to nie dlatego, że inflacja wynosi 69,97% a nie 70%. Głównie dlatego, że niezależność tamtejszego banku centralnego to absolutna fikcja. Taka fikcja zdecydowanie bardziej w stylu rosyjskim niż polskim, to nie tylko zakulisowe naciski, to po prostu jawne polecenia. Skoro prezydent wierzy, że wysokie stopy procentowe podnoszą inflację nie należy ich podnosić. Biorąc pod uwagę rozwój sytuacji nie może dziwić, że za 1 euro trzeba płacić coraz więcej lir. W ciągu roku tamtejsza waluta straciła względem euro imponujące 70% na wartości.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:
14:30 – USA – dochody i wydatki Amerykanów,
16:00 – USA – raport Uniwersytetu Michigan.
Złoty odrabia stratyDobre dane makroekonomiczne pozwalają złotemu odrabiać straty. Jesteśmy obecnie blisko minimów od początku wojny na Wschodzie. Jeszcze dwa grosze i euro będzie najtańsze od początku rosyjskiej inwazji.
Dobre dane z Polski
W piątek poznaliśmy dane GUS na temat przeciętnego wynagrodzenia i zatrudnienia w sektorze przedsiębiorstw. Zaskoczeniem jest wzrost płac, który wyniósł aż 14,1% w skali roku. Oczekiwano wzrostu o 1,5% niższego niż faktycznie. Co ciekawe, szybciej od oczekiwań rośnie również zatrudnienie. Jak widać, przyjęcie uciekających przed wojną Ukraińców wbrew narracji prorosyjskiej propagandy wcale nie powoduje problemów na polskim rynku pracy. Dobre dane powodują, że oddala się ryzyko wywołania recesji podwyżkami stóp procentowych. W efekcie mamy kolejny bodziec umacniający złotego. Nie może zatem dziwić, że polska waluta zyskuje. Euro dzisiaj nad ranem zeszło poniżej 4,62 zł i było najtańsze od ponad miesiąca.
Tani dolar?
Połączenie dwóch ważnych zmian na rynku walutowym: mocnego złotego oraz słabnącego dolara względem euro powoduje ciekawe zmiany. Od szczytów w piątek 13 maja, kiedy to dolar kosztował 4,52 zł, potwierdzając osobom chcącym kupić USD, że nie jest to wesoła data, wiele się podziało. Dzisiaj sięgnęliśmy poziomu 4,35 zł. To znaczy, że dolar tanieje w tempie prawie 3 groszy dziennie. Oczekiwanie utrzymania tego tempa w dłuższym okresie jest oczywiście bardzo ryzykowne. Nie zmienia to jednak faktu, że mocniejszy złoty będzie działał jednak jako pewne ograniczenie dla przyspieszającej inflacji.
Dane z Polski
Wynagrodzenia to nie jedyne ważne dane z naszego kraju ostatnio. W piątek poznaliśmy słabszą od oczekiwań produkcję przemysłową. Wzrost wynosi niby zaledwie 13%. Jednak kwiecień to najwyższa produkcja w porównaniu z kwietniem z 2021 roku oraz patrząc na kwiecień 2020, kiedy było gwałtowne załamanie na początku pandemii. Dzisiaj z kolei poznaliśmy wyższe od oczekiwań wskazanie sprzedaży detalicznej. W tym wypadku wynik jest naprawdę duży, bo aż 33,4%. Po oczyszczeniu jednak z inflacji pozostaje nadal 19%. Jest to wciąż bardzo solidny rezultat.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.
Kapitał wrócił zza oceanuWtorek był dniem wyraźnego powrotu kapitału z USA do Europy. Powodem są spekulacje w sprawie podwyżek stóp procentowych. Sytuację wieczorem trochę uspokoiła wypowiedź szefa FED. Na rynku wciąż jednak dużo się dzieje.
Lepsze dane z Polski
Wczoraj poznaliśmy odczyt wzrostu PKB w Polsce. 8,5% zamiast oczekiwanych 8% to obiektywnie dobry wynik. Można by się zastanawiać, dlaczego w tym kwartale gospodarka tak szybko rośnie. Powodem tego jest punkt odniesienia. Skoro w zeszłym roku, czyli po pierwszym cały roku pandemii, był wynik delikatnie ujemny, bo wynoszący -0,9%, to teraz była większa szansa na odbicie. Suma z dwóch lat wynosi zatem 7,6%. Jest to 3,8% średnio, nadal przyzwoicie, ale delikatnie mówiąc bez fajerwerków. Złoty zyskiwał po tych danych. Głównym powodem był fakt, że były aż o 0,5% wyższe od oczekiwań. Umocnienie jednak nie trwało za długo. Lepsze dane pokazali zresztą nie tylko Polacy, ale również Węgrzy. Bardzo dobre wyniki PKB za ten kwartał, patrząc na pandemię i punkt odniesienia, są zresztą regułą.
Euro odzyskało siłę względem dolara
Ostatnio na rynku coraz popularniejszy jest pogląd o stopach procentowych w strefie euro rosnących już w lipcu. Najbardziej zainteresowani są najprawdopodobniej Estończycy, którzy przy inflacji na poziomie 18,8% i ujemnych stopach procentowych mają olbrzymie problemy. Nie jest to oczywiście jedyny kraj Unii Europejskiej ze zbyt wysoką inflacją. W celu inflacyjnym nie mieści się bowiem ani jedno państwo, a to już o czymś świadczy. Duży wzrost stóp procentowych to oczywiście olbrzymie ryzyko dla budżetów Grecji i Włoch. Państwa te często występowały w koszyku z Hiszpanią i Portugalią. Polityka gospodarcza na Półwyspie Iberyjskim jest jednak ostatnimi laty wyraźnie bardziej odpowiedzialna, co czyni to połączenie krzywdzącym dla tych dwóch państw. W efekcie zmiany oczekiwań widzimy silne umocnienie euro względem dolara.
Powell uspokaja dolara
Wczorajsze wystąpienie Jerome Powella nie pozostawiło wątpliwości co do dalszych działań kierowanego przez niego FED. Stopy procentowe będą podnoszone tak długo, aż inflacja nie zobaczymy przekonującego spadku inflacji. W praktyce jest to bardzo mocny sygnał potwierdzający, że obecna prognoza podnoszenia stóp procentowych przynajmniej zostanie utrzymana. Jest to jeden z powodów, dla których dolar w nocy ustabilizował spadki i zaczyna znów zyskiwać na wartości.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.
Euro wraca na 4,65 zł Dobra passa polskiej waluty wynika z kilku czynników. Najważniejszym jednak wciąż wydaje się presja na wzrost stóp procentowych. To właśnie dlatego wzrost inflacji tak dobrze wpływa na złotego.
Inflacja wciąż rośnie
Finalne dane z inflacji w zeszłym tygodniu to jedno. Wczoraj poznaliśmy inflację bazową. Jest to wskaźnik wzrostu cen bez uwzględnienia energii i żywności. W ten sposób odrzucane są najbardziej zmienne elementy wzrostu cen. Niestety parametr ten również okazał się wyższy od oczekiwań. Jest on niższy niż standardowa inflacja. Nie można się temu dziwić, biorąc pod uwagę to, co dzieje się na rynku ropy. Również żywność pomimo tarczy antyinflacyjnej jest elementem, który przyspiesza wzrost cen. Aż strach pomyśleć, co by się działo, gdyby teraz tarczę antyinflacyjną wyłączyć. Jak na to reaguje złoty? Wbrew pozorom korzystnie. Jesteśmy w trakcie cyklu wzrostu stóp procentowych, a każdy taki odczyt powoduje, że rosną oczekiwania co do dalszych wzrostów, a to umacnia walutę.
Ropa najdroższa od marca
Czarne złoto drożało ostatnimi czasy z bardzo prostego powodu. Spodziewany popyt na ten surowiec znacznie przekraczał to, co na rynki mogło zostać dostarczone. W rezultacie cena szła w górę, co równoważyło rynek. Przy wyższych cenach zapotrzebowanie spadało. Powodem tego problemu jest europejskie embargo na ropę z Rosji. Tej z kolei nie można łatwo przekierować w inną stronę świata. Do tego dochodzi ożywienie gospodarcze w Azji, które odbudowuje zapotrzebowanie zmniejszone przez koronawirusa. Pewnym problemem jest jednak stanowisko Węgier. Kraj ten w ramach swojej sympatii prorosyjskiej jest skłonny wetować embargo. Taka decyzja może z kolei szybko zdusić ceny ropy.
Granice manipulacji
Dla osób nieposiadających telewizorów w Polsce czy to w latach komuny, czy ostatnim czasie pewne poziomy absurdu są trudniejsze do wyobrażenia. Jest jednak taki kraj na wschodzie, który wszystkie nasze osiągnięcia wyprzedza o kilka długości. Tak, mowa o Rosji. Obecnie kraj ten, chce udowodnić, że mimo agresji militarnej (którą nazywają specjalną operacją, gdyby to coś zmieniało) gospodarka ma się dobrze, sięga wyżyn. A przynajmniej wyżyn notowań rubla względem złotego, czy euro. Na rynku, który absurdalnie stracił płynność, takie manipulacje są możliwe. Pytanie, jaki jest sens pompowania rubla na najwyższe poziomy od pięciu lat. Analitycy nie potrafią wyjaśnić, jaki może być powód umacniania się rosyjskiej waluty mimo wojny, sankcji i problemów gospodarczych. Urealnienie kursu, o ile dojdzie do powrotu Rosji na rynki, będzie brutalnym zimnym prysznicem.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:
14:30 – USA – sprzedaż detaliczna,
15:15 – USA – produkcja przemysłowa.
Pragmatyzm wkracza na rynkiRozpoczyna się proces liczenia kosztów sankcji. Nietrudno się domyślić, że nie są to małe wartości. W rezultacie coraz więcej obserwatorów wskazuje, że mało który rząd będzie skłonny dla idei oddać władzę, obniżając komfort życia obywateli.
Rosyjski szantaż?
Wbrew pozorom to nie tylko Unia posiada narzędzia nacisku na Rosję. Działa to niestety też w drugą stronę. Analitycy banku Barcley’s szacują, że zakręcenie gazu przez Putina może spowodować 5% spadek PKB w strefie euro. Dlaczego jest to ważne dla rynków walutowych? Po pierwsze skoro mówimy o potencjalnych problemach gospodarczych strefy euro, może to opóźniać podwyżki stóp procentowych. Żaden bank centralny nie chce bowiem brać odpowiedzialności za recesję. W przypadku problemów gospodarczych w większości państw jednak szybko zacznie się szukanie winnych wewnątrz, a nie fikołki w rodzaju “putinflacji”. W rezultacie groźba zakręcenia gazu może mieć bardzo wymierny wpływ na politykę państw. Rządząca partia może nie chcieć zrezygnować z reelekcji, tylko dlatego by podjąć słuszne działania. Niewykluczone zatem, że pomysł sankcji na Rosję może wkrótce istotnie spowolnić.
Słabsze dane z Chin
Pandemia, która mocno niespodziewanie wróciła do korzeni, nie pozostała bez wpływu na dane makroekonomiczne. W kwietniu w ujęciu rocznym spadała zarówno produkcja przemysłowa, jak i sprzedaż detaliczna. Szczególnie ten drugi parametr mocno ucierpiał, bo aż 11,1%. Jest to jednak efekt bardzo twardej polityki lockdownów. Zaledwie 2,9% spadku w produkcji przemysłowej, biorąc pod uwagę region, w którym znajdowały się zakażenia, jest pewnym zaskoczeniem. Z drugiej strony chińska gospodarka wielokrotnie pokazywała, że potrafi się zorganizować i dowieźć cele niczym najsprawniejsze korporacje.
Inflacja jeszcze wyższa
W piątek poznaliśmy finalny odczyt inflacji za kwiecień. We wstępnych danych wynikiem było oszałamiające 12,3%. Analitycy sądzili, że rezultat ten zostanie utrzymany, nieśmiało licząc, że może nie jest aż tak źle. Ostatecznie ceny rosną jednak o 12,4%, co jest wynikiem o 0,1% wyższym niż wstępne szacunki. W piątek złoty tracił na wartości, aczkolwiek nie można tego łączyć tylko z tym odczytem. Była to zdecydowanie bardziej konsekwencja działań na rynkach globalnych. Polskiej walucie przeszkadza odpływ kapitału za ocean.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:
14:00 – Polska – inflacja bazowa,
14:30 – USA – indeks NY Empire State.
Kurs GBP łaskawszy dla PLNOstatnio tak mocno obrywa się złotemu, że na koniec chciałem pokazać trochę korzystniejszy dla niego wykres, czyli parę GBP/PLN. Chociaż znowu w tym wypadku niewiele zależy od siły rodzimej waluty, a bardziej od słabości szterlinga, to zawsze można to uznać za pewien pozytyw. Także w tym przypadku mamy do czynienia z dużą zmiennością i wahaniami sięgającymi w krótkim czasie kilku groszy, jednak przez większą część maja rozgrywka wypada na korzyść złotego, dopiero ostatnie dwa dni to znacząca korekta. Chciałem jednak w tym wypadku zwrócić uwagę na ciekawy obraz tej pary w ostatnich kilku tygodniach. Wyznaczyłem na nim trzy, prawie identycznego zasięgu (ok. 600 pipsów) korytarze. Ich ograniczenia stanowią opory i wsparcia, które tworzą zasadniczo (choć nie książkowe i nie idealne, a przy tym charakteryzujące się dużą zmiennością) krótkotrwałe trendy boczne. Ciekawie wyglądają dla mnie tu punkty wybicia ograniczeń tych korytarzy. Prawie nigdy pierwsza próba nie przynosi ostatecznego powodzenia, ale jest ona zazwyczaj zwiastunem ostatecznego potwierdzenia zmiany trendu. Właśnie dziś jesteśmy świadkami kolejnego starcia, które, nawet jeśli nie okaże się sukcesem, to może być wskazówką na najbliższą przyszłość, czyli kilkugroszową ścieżką na północ. Tym bardziej że pozycja złotego na szerokim rynku jest coraz słabsza.
Czyste szaleństwoTrudno jest mi znaleźć odpowiednią metaforę do opisu wykresu EUR/PLN. Chyba najlepiej pasuje cytat z filmu 300: „This is madness!”. Jak inaczej nazwać sytuację, w której w trakcie jednej sesji kurs szybuje o 9 groszy, potem szybko oddaje 6 z nich, znowu skacze gwałtownie w górę o 5? To jeszcze nie koniec, bo ciekawie wyglądały 4 i 5 maja, gdy kurs euro najpierw doznał upadku o 5 groszy, by następnego dnia (przy wciąż dużej zmienności) odzyskać cały ten zasięg. Czy można mówić tu o jakimś trendzie? Ostatecznie mimo tylu zawirowań i słabości samego euro, to złoty pozostaje w strukturalnej defensywie. Widzimy to ponownie dziś, gdy po porannym odbiciu poniżej 4,66 zł kurs wystrzelił na północ. Tak naprawdę walory oporu mogą mieć dopiero okolice 4,72 zł. Odwrót? Patrząc na powyższą grafikę możliwy w każdej chwili i zależny głównie od skali oporu, jaki wspólna waluta będzie stawiać dolarowi. W takim wypadku istnieje szybka ścieżka powrotu do 4,65 zł. Niestety niewiele w tej chwili zależy od samego złotego.
Dolar wystrzeliłSkoro dolar na wielu parach wyznacza wieloletnie rekordy, to nie mogło być inaczej i wciąga w czarną dziurę także złotego. Znowu trudno w to uwierzyć, ale 3 tygodnie temu kurs dolara był 26 groszy niżej. Jednym słowem przepaść i to coraz głębsza. Wystrzał kursu był w dużej mierze tożsamy z wydarzeniami na EUR/USD. W zaledwie kilka dni „zielony” podrożał o ponad 20 groszy i gdy wreszcie się nasycił, to także w tym przypadku wykreował trend boczny. Rodzima waluta próbowała nawet walczyć i na chwilę się z niego wyrwała, sprowadzając wycenę w okolice 4,37 zł, ale był to jedynie krótki epizod. Kiedy USD nacisnął wreszcie na gaz, to nie było mowy o żadnym oporze. Co prawda, rzeczywiście na chwilę zawahał się przy górnym ograniczeniu konsolidacji, ale potem ruszył do natarcia ze zdwojoną siłą. Dziś trzeba płacić za niego już nawet 4,51 zł, a ścieżka północna zdaje się coraz szerszą autostradą. Tym samym pod uwagę trzeba brać dotarcie w okolice „wojennych” maksimów przy 4,60 zł. Chociaż coraz mocniej do obecnego zachowania dolara pasuje hasło „sky is the limit”. Scenariusz odwrotny? Nie powinno się go oczywiście wykluczać, nagłe zmiany niejednokrotnie trafiają na kontry. Wsparcia w takim wypadku? Dolar obecnie nie potrzebuje żadnego wsparcia. W tej chwili na rynek nie działają nawet chłodzące oczekiwania wypowiedzi członków FOMC.
Dolar kingTechniczne spoglądanie na wykresy par walutowych staje się coraz trudniejsze, gdyż moim zdaniem w tej chwili z techniką zdecydowanie wygrywają fundamenty. A ich beneficjentem niewątpliwie jest amerykański dolar. Staje się to jeszcze wyraźniejsze, gdy zdamy sobie sprawę, że kurs EUR/USD testuje minima z końca 2016 roku, a po ich przebiciu znajdzie się najniżej od 20 lat. Stąd coraz głośniejsze przewidywania o możliwym parytecie na głównej parze walutowej świata, do którego już doszło na USD/CHF po raz pierwszy od 3 lat. W tym układzie trudno szukać argumentów za złotym, który już coraz rzadziej łapie oddech na parach z głównymi walutami.
Chyba jest niemożliwe, żebym nie rozpoczął swoich rozważań od głównej pary walutowej świata. Tutaj jak na dłoni widać, jakiego przewrotu jesteśmy świadkami na rynku walutowym. Jeszcze 3 tygodnie temu kurs EUR/USD znajdował się 6 centów powyżej dzisiejszych poziomów. Tak niedawno, a wydaje się, że minęła wieczność. Końcówka kwietnia to rajd „zielonego”, który praktycznie w tydzień zyskał 5 centów i zatrzymał się dopiero przy 1,048 $. Nic dziwnego, że po tak gwałtownym umocnieniu doszło do pewnego wyciszenia (ale w żadnym wypadku kontry), które na 2 tygodnie wykreowało trend boczny o zasięgu ok. 1,5 centa. Jednak coraz większą naiwnością była wiara w utrzymanie się takiej sytuacji przez dłuższy czas. Zacieśnianie monetarne w USA (przy bierności EBC) oraz globalny risk off składają się w opowieść, której głównym bohaterem jest amerykański dolar. Wszyscy zginają przed nim karki, więc musiało to w końcu zrobić też euro. Kurs EUR/USD wreszcie przebił dolne ograniczenie konsolidacji, a gdy już tego dokonał, to praktycznie jednym susem zyskał kolejny cent. Czy można mówić, że zarysowane wczoraj minimum przy 1,035 stanowi jakiekolwiek wsparcie? W obecnej sytuacji jest to bardziej niż wątpliwe, tym bardziej że mowa w tej chwili o testowaniu poziomów z końca 2016 roku. W poszukiwaniu tańszego euro musimy się cofnąć aż 20 lat. Chociaż długo się przed tym wzbraniałem i nadal pozostaję w pewnym stopniu sceptyczny co do tej możliwości, to trzeba sobie jasno powiedzieć, że parytet jest coraz bliższy. Czy istnieje jakaś nadzieja dla wspólnej waluty? Coraz głośniejsze echa z Frankfurtu wskazują, że możliwa jest zmiana podejścia EBC już na najbliższym posiedzeniu. Pożyjemy, zobaczymy, ale chyba tylko wejście europejskich decydentów do gry może stać się game changerem. Gorzej, że ich spotkanie dopiero za miesiąc…
Dolar powyżej 4,50 złAmerykańska waluta zyskuje nie tylko słabością złotego. Sytuacja gospodarcza, a w szczególności rynek pracy prezentują się bardzo dobrze. Pozwala to dolarowi osiągać kolejne szczyty.
Dolar po raz kolejny swoje
Dane z USA po raz kolejny okazały się słabsze od oczekiwań. Problem w tym, że oczekiwania, które nie zostały osiągnięte, były mocno wyśrubowane. W rezultacie mamy dziwną sytuację, gdzie otrzymujemy bardzo dobre dane, ale nie tak dobre jak sądzono. Widać jednak wyraźny rozdźwięk pomiędzy oczekiwaniami analityków, a działaniami inwestorów. Ci drudzy bowiem patrzą pragmatycznie. Od dwóch miesięcy średnia wniosków o zasiłek dla bezrobotnych znajduje się wyraźnie poniżej 200 tysięcy tygodniowo. Przed pandemią ten poziom zdarzał się w pojedynczych wyjątkowych tygodniach. Widać zatem, że rynek pracy jest w dobrej kondycji. Wczoraj nie tylko doszło do przebicia poziomu 1,05 dolara za euro, ale również przekroczono 1,04. Tak duży ruch nie przeszedł bez echa na złotym. Dolar po raz pierwszy od początku wojny znów przebił poziom 4,50 zł.
Adam Glapiński zostaje
Zgodnie z oczekiwaniami obóz rządzący ze wsparciem formacji Kukiz może uzyskać większość i ją uzyskał. Przy okazji głosowania doszło jednocześnie do wielu mniej lub bardziej żenujących przepychanek słownych. Patrząc na padające w nich stwierdzenia, wielu analityków może odnieść wrażenie, że o ile osoby zasiadające w Sejmie słusznie diagnozują pewne braki obecnego kandydata, to sami mają jeszcze słabsze pojęcie o problemie inflacji i stóp procentowych. Rynki zgodnie z oczekiwaniami przyjęły tę nominację neutralnie. Skoro Adam Glapiński pojawił się na posiedzeniu PiS, a Solidarna Polska wyraziła poparcia, to wynik był niemal przesądzony.
Nie ma nudy na ropie
Od dwóch dni znów mamy silne odbicie na czarnym złocie. Po tym, jak jeszcze we wtorek ropa notowana w Londynie spadała poniżej 102 dolarów za baryłkę, rozpoczęło się odbicie. Dzisiaj z rana przekroczony został pułap 109 dolarów, a to jeszcze nie koniec dnia. Na rynku cały czas nie ma zgody co do dalszych perspektyw, co powoduje, że cena jest mocno zmienna. Z jednej strony są niepokoje związane z rosyjskimi działaniami zbrojnymi na Ukrainie. Z drugiej strony rosnąca inflacja i problemy covidowe w Chinach powodują, że popyt może spadać.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych danych.
Roblox - czyżby przyszedł czas na wyższy Level ?
Akcje Roblox uległy mocnej przecenie w tym roku. Od początku stycznia ich kurs obniżył się o 72,30%.
Ponadto Roblox ogłosił gorsze od przewidywań analityków wyniki finansowe za 1 kwartał.
Spółka odnotowała spadek sprzedaży o 100 mln usd w pierwszym kwartale fiskalnym.
W serwisie yahoo.finance średnia wycena wartości akcji, na podstawie propozycji 18 analityków wynosi 52.89 usd.
Dzisiejsza cena na giełdzie to 28.58 usd.
Warto zerknąć na wykres. Roblox zaliczył poziom 21,65 usd w ubiegłym tygodniu i obecnie przy wyraźnie wyższych obrotach zaczął odrabiać część strat.
Poszukując analogii można spojrzeć na daty 8-15 listopada 2021 r. Wtedy to przy podobnie wysokich obrotach kurs został wyniesiony z poziomu 80 usd do 140 usd.
Biorąc pod uwagę obecne zawirowania na rynku i wciąć niejasny sentyment na rynku do branży #gamedev, trudno jest prognozować zasięg ruchu.
Niemniej jednak warto obserwować jak zachowują się najwięksi dostawcy gier na rynku, w tym oczywiście #Roblox.
Dolar jeszcze mocniejszyAmerykańska waluta znów idzie w górę. Tym razem powodem jest wolniej od oczekiwań spadająca inflacja, wywołująca presję na wzrost stóp procentowych. W tle kryptowaluty mocno tracą na wartości.
Inflacja za oceanem
Zgodnie z oczekiwaniami analityków inflacja w USA spowalnia. Problem w tym, że nie spowalnia tak szybko, jak oczekiwali analitycy. Ceny rosną bowiem o 8,3%, a oczekiwano 8,1%. Skąd spadek cen? Pamiętajmy, że podstawowa miara inflacji to ujęcie roczne. Mierzy się zatem zmianę do tego samego miesiąca rok temu. W zeszłym roku w marcu inflacja wynosiła 2,6% a w kwietniu już 4,2%. Widać zatem, że baza, do której odnosi się wynik, była w tym miesiącu znacznie wyższa. Trudniej było zatem uzyskać tak wysoki rezultat. Nie znaczy to jednak, że na podstawie tego rezultatu można oczekiwać spadku tempa wzrostu cen w kolejnych miesiącach. Dane te mają jednak jeden wyraźny efekt. Wyższa od oczekiwań inflacja to większa presja na podwyżki stóp procentowych. W rezultacie inwestorzy chętniej kupują dolara. Amerykańska waluta wreszcie przebiła psychologiczny poziom 1,05 dolara za jedno euro.
Kryptowaluty szukają dna
Na początku tygodnia pisaliśmy o zbliżaniu się bitcoina do ważnych minimów z lipca i czerwca zeszłego roku. Od tego jednak czasu jesteśmy już znacznie niżej. W ciągu dwóch tygodni ze szczytów w okolicach 40 tysięcy dolarów za bitcoina kurs osunął się w krytycznym momencie 35%. Wbrew pozorom głównym problemem kryptowalu jest to, co miało być ich siłą, czyli inflacja. Wzrost cen powoduje, że rosną stopy procentowe, a wielu inwestorów woli te około 3% stopy zwrotu z amerykańskich obligacji niż nieoprocentowane wirtualne pieniądze. Do tego rosnące ceny powodują, że ludzie mają mniej pieniędzy do inwestowania, co powoduje odpływ kapitału z rynku. Nie jest to zresztą problem tylko kryptowalut. Na tradycyjnej giełdzie widzimy podobny proces.
Druga kadencja Adama Glapińskiego
Dzisiaj odbędzie się głosowanie w sprawie wyboru Adama Glapińskiego na drugą kadencję. Jak widać, ignorowany jest zupełnie zapis o maksymalnie dwukrotnym zasiadaniu w zarządzie banku. Z drugiej strony rynki chyba wolą znanego już człowieka niż ryzyko wyciągania kandydata z kapelusza. Obecny prezes ma swoje wady, jak powiedzieliby złośliwi – zdecydowanie zbyt długie, by opisywać je w jednostronicowym artykule. Są one jednak znane analitykom. Z tego też powodu najprawdopodobniej decyzja o reelekcji powinna być w miarę neutralna dla złotego. Nieprzyjęcie kandydata powinno z kolei odbić się negatywnie na złotym, o ile nie będzie od razu znany następca.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:
14:30 – USA – wnioski o zasiłek dla bezrobotnych.
Ucieczka z giełdSytuacja na rynkach nie zachęca do inwestowania pieniędzy na giełdach. Warto jednak pamiętać, że tak silne spadki są też wynikiem silnego napompowania wycen rekordowo niskimi stopami procentowymi w trakcie pandemii.
Ropa znów szaleje
Od poniedziałkowego poranka do wtorkowego wieczora ropa naftowa staniała o około 10%. Od tego momentu znów idzie jednak w górę. Na ceny czarnego złota ma wpływ obecnie wiele wskaźników. Ostatnio doszły jednak dwa wzmacniające oczekiwania wzrostu cen, stąd obecna korekta jest mocno uzasadniona. Jednym z nich jest wolniejszy rozwój pandemii COVID19 w Chinach. W wyniku tych danych rośnie oczekiwany popyt na surowiec. Drugim jest zajmowanie przez Rosjan ważnych węzłów dostawy gazu na Ukrainie. Oczywiście teoretycznie możliwe jest uzupełnienie braków poprzez zwiększenie produkcji w krajach OPEC. Teoretycznie, bo technicznie nie jest to takie proste. Dlatego ropa wciąż jest taka droga i nie widać alternatyw.
Fatalna passa na giełdach
W tym roku rynki finansowe przyjęły przynajmniej dwa silne ciosy. Jednym z nich jest niepewność związana z rosyjską agresją na terytorium Ukrainy. Drugim jest wzrost stóp procentowych. Z nim połączone są bowiem ograniczenia programu skupu aktywów. W rezultacie na rynek trafia znacznie mniej pieniędzy. Alternatywa w postaci stabilnie płacących coraz większy procent, wraz ze wzrostem stóp procentowych, obligacji jest bowiem mocno kusząca dla inwestorów. W rezultacie od początku roku polski WIG stracił już 22%, niemiecki DAX 14%, a amerykański S&P 16%.
Rumunia podnosi stopy procentowe
Zgodnie z oczekiwaniami wzrosły wczoraj stopy procentowe w Rumunii. Nowy poziom wynosi 3,75% i jest o 0,25% wyższy od oczekiwań. Podwyżka wyższa od oczekiwań podyktowana jest oczywiście wskaźnikiem inflacji. Wynosi on bowiem obecnie imponujące 13,76%. Wydawać by się mogło, że skoro nawet po podwyżce inflacja przekracza stopy procentowe o ponad 10%, to coś jest mocno nie tak. Problemem jest uwiązanie rumuńskiej waluty do euro. W rezultacie zbyt duże podwyżki stóp procentowych spowodowałyby nadmiar popytu na walutę i duże koszty utrzymania parytetu wymiany. W rezultacie Rumunia mimo posiadania własnej waluty jest w podobnej pułapce jak państwa nadbałtyckie, które pomimo olbrzymiej inflacji nie mają narzędzi do walki z nią.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:
14:30 – USA – inflacja konsumencka.
Inflacja wzrasta w kolejnych państwachKolejne państwa pokazują wyższe od oczekiwanych wskaźniki inflacji. W Czechach ceny rosną najszybciej od pierwszej połowy lat 90., na Węgrzech od początku tego milenium.
Inflacja w Europie
Jeżeli komuś się wydawało, że w Polsce jest wyjątkowo źle pod kątem inflacji, to jest w błędzie. Dzisiejsze odczyty w Czechach i na Węgrzech pokazują, że ten problem nie dotyczy tylko nas. W Czechach ceny rosną o imponujące 14,2%. Na Węgrzech jest to “zaledwie” 9,5%. Należy jednak pamiętać, że Węgrzy, podobnie jak Polacy, wprowadzili u siebie programy obniżające inflację. Jest to zatem odłożenie części problemu na później. Co te dane oznaczają w praktyce? Szybciej od oczekiwań rosnąca inflacja pokazuje, że wzrost cen wcale nie jest pod kontrolą. Skoro nie jest pod kontrolą, to być może będą konieczne wyższe podwyżki stóp procentowych. To z pewnością nie cieszy kredytobiorców.
Rynek ucieka od franka
Pomimo wzrostu stóp procentowych, który powoduje, że bezpieczne aktywa dają lepiej zarobić, inwestorzy chętniej patrzą na ryzykowne aktywa. Dobrym dowodem są notowania euro względem franka. Na tej parze przeważnie dobrze widać to, co się dzieje na rynku. Im mniej bezpiecznie, tym chętniej inwestorzy chowają swoje środki we franku. Im z kolei większy apetyt na ryzyko, tym chętniej inwestorzy przenoszą się na euro. Teraz w sumie mają dodatkowy powód. Coraz więcej obligacji daje dobrze zarobić. Oczywiście obligacje Szwajcarii również poszły w górę, nie poszły jednak tak mocno, jak innych państw. To powoduje, że inwestorzy jeszcze chętniej uciekają od franka. Widać to wyraźnie po jego notowaniach względem złotego. W ciągu 10 dni franki staniały ponad 15 groszy.
Gwałtowna przecena ropy
Od kilku dni czarne złoto wyraźnie przekraczało poziomy 110 dolarów za baryłkę. Trafiło tam po zapowiedziach odcięcia większości Europy Zachodniej od importu ropy z Rosji. Wczoraj jednak widzieliśmy wyraźną korektę tych ruchów. Jeszcze rano baryłka kosztowała 113 dolarów. W nocy notowania zamykały się wynikami około 104 dolarów za baryłkę. Co było powodem przeceny? Powodów jest kilka. Z jednej strony ciągle mocny dolar powoduje, że cena ropy w walutach krajowych jest jeszcze wyższa. Z drugiej strony jest kwestia oczekiwań co do wskaźników makroekonomicznych, a przede wszystkim wzrostu PKB. Po trzecie mamy korektę, typowe zjawisko po silnych ruchach. W rezultacie przyjdzie nam chwilę odetchnąć podczas tankowania, aczkolwiek nie jest to przełomowa zmiana. Po prostu jest mniej źle.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.
Prezes NBP wspiera eksporterówNie tylko decyzja Rady Polityki Pieniężnej, ale również wystąpienie prezesa NBP nie pomogły złotemu. Amerykańska waluta kolejny już raz pozostaje mocna pomimo przeciętnych danych. Kryptowaluty nurkują.
Adam Glapiński przemówi ł
Konferencje prezesa NBP ostatnimi czasy zrobiły się znacznie popularniejsze. Powodem jest to, że oprócz przekazu merytorycznego jest jeszcze specyficzna forma. Niestety bliżej jej momentami do stand-upu niż do wystąpień prezesów banków centralnych. Jedno trzeba mu oddać, przestał zaklinać rzeczywistość i wprowadzać słuchaczy w błąd. Przekaz o podwyżkach stóp procentowych i kontynuowania obecnej tendencji jest bardzo jasny. Jako główny cel wskazywane jest oczywiście obniżanie inflacji. Z drugiej strony na konferencji było sporo odniesień do poprzednich działań. Aż miło posłuchać, jak dobrze działa ten urząd, problem w tym, że ma to miejscami niestety mało wspólnego z rzeczywistością. Prezes po prostu prowadzi kampanię o reelekcję. Analitycy, słuchając tych przemyśleń, doszli jednak do wniosku, że przeszacowywali tempo podwyżek stóp procentowych w Polsce. W rezultacie przeceny w piątek euro dotarło do poziomu 4,72 zł.
Dolar nadal mocny
Piątkowe dane dla dolara były mocno niejednoznaczne. Z jednej strony bezrobocie wbrew oczekiwaniom analityków nie spadło do 3,5%, co z pewnością jest złą informacją. Z drugiej strony Zmiany zatrudnienia wypadły delikatnie lepiej od oczekiwań. Pokazuje to, że rynek dalej ma bardzo dobrą dynamikę po prostu. Widać pewne rysy na tym doskonałym wizerunku, ale inwestorzy są jeszcze spokojni. Pewnym problemem może być liczba zatrudnionych, która spadła, co pokazuje, że część bezrobocia może być schowana. Z drugiej strony nie są to bardzo istotne zmiany na razie. Inwestorzy wciąż jednak wierzą w dolara i wciąż kupują go do okolic 1,05 dolara za 1 euro. Dzisiaj już 9 dzień z rzędu kurs znajduje się w tych okolicach.
Kryptowaluty nurkują
Bitcoin w ciągu ostatnich dni wyraźnie traci na wartości. Wbrew początkowym spekulacjom wcale nie okazał się on alternatywą dla rosyjskich finansów i pomimo chwilowych zwyżek wcale nie zyskał na konflikcie na Ukrainie. Co więcej, po ostatnich spadkach znajduje się obecnie niecałe 300 dolarów powyżej minimów ze stycznia tego roku. Jeżeli przekroczy ten pułap, będzie najtańszy od lipca 2021 roku. Okazuje się, że instrument reklamowany jako lekarstwo na inflację walut tradycyjnych właśnie w sytuacji rosnącej inflacji radzi sobie na razie słabiej niż zwykłe waluty. Powodem jest brak lokat i obligacji, które powodują, że w dobie rosnącego oprocentowania mimo inflacji można część tej straty zamortyzować.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.
WIG20 - opadanie do 1266 punktów ...
Siemka Moi Drodzy,
2 lata doświadczenia na giełdzie, 25% zysku na rachunku, inni wykręcili w tym czasie nawet 100% ale nie o to chodzi,
WIG20 ma tendencje spadkową w mocnym kanale spadkowym, jest zbyt dużo świeczek czerwonych w sekwencji jedna po drugiej ...
inflacja, stagflacja, opinia Bank of America - warto jej poszukać i co prezes mówi na temat sytuacji w USA, jest dramat, inflacja tam się utrzyma minimum do października,
bardzo duży jest odpływ pieniędzy z giełdy w USA więc pakowanie się teraz i łapanie noży to czyste samobójstwo finansowe ...
lepiej przeczekać, USA --> DAX --> WIG , jesteśmy zwykłym podwórkiem takim giełdowym ogonkiem świata ... więc tutaj nie będzie cudów, jedynie kurz opadnie ... tutaj się kręci lody, robi się bajer, podbitki, wig to zwykła szulernia zagranicznych graczy ...
trzeba pamiętać o falach Elliota, ja dopiero widzę 1 zakończoną i rozpoczętą 2, jeszcze brakuje 3 i powolnego odbicia dołem - dojedziemy do 1266 punktów na bank ...
proszę o plusa i komentarz i zapraszam do moich poprzednich wpisów ...
ściskam mocno wszystkich
pozdrowienia
orlenik
adasstadnicki
**********
Treści zawarte w niniejszej prezentacji nie stanowią rekomendacji w rozumieniu przepisów Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 r. w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych lub ich emitentów i wystawców(Dz. U. z 2005 r. Nr 206).
Informacje zawarte w prezentacji mają charakter wyłącznie pomysłowy, szkoleniowy i bazują na subiektywnym spojrzeniu autora. W związku z powyższym autor nie ponosi jakiejkolwiek odpowiedzialności za decyzje inwestycyjne podejmowane na podstawie treści zawartych w prezentacji. Proszę nie traktować powyższych wpisów jako porad inwestycyjnych, są to tylko moje luźne przemyślenia.
Każda osoba jest odpowiedzialna za swoje czyny, nie biorę odpowiedzialności za czyjeś zyski lub straty z transakcji giełdowych. Nigdy nie wolno się kierować moimi przemyśleniami na drodze inwestycyjnej. Ostateczna decyzja i konsekwencje zawarcia jakiejkolwiek transakcji należą każdorazowo wyłącznie do czytelnika.
Wyłączenie odpowiedzialności
The information and publications are not meant to be, and do not constitute, financial, investment, trading, or other types of advice or recommendations supplied or endorsed by TradingView. Read more in the Terms of Use.






















