Nasdaq Inc. - odrodzenie w dobrym stylu - analiza technicznaMoże jeszcze za wcześnie aby popadać w zbyt duży optymizm.
Jednak podczas trwającej jeszcze sesji warto zauważyć, że wartość akcji Nasdaq Inc. zyskuje ponad 4%.
Ostatnie dni to konsolidacja kusru pod średnią MA45 i linią trendu spadkowego.
Dzisiejsza sesja przynosi póki co wybicie z tego poziomu.
Dzięki popytowi kurs pokonał poziom 50,60 usd.
Na ten moment jest godzina 20:28 kurs "zaparkował" na średniej MA130 (51,97 usd) i tuż pod poziomem FIBO 52,34 usd.
Kolejnym ważnym oporem będzie średnia MA200 53,88 usd.
Dopiero pokonanie tego oporu będzie prawdziwym dowodem na zmieniający się trend.
Warto podkreślić, że dzisiejszym wzrostom towarzyszą wyższe obroty.
Wykres dzienny.
USA
VF Corp (NYSE: VFC) - czas przewietrzyć garderobę.+13,96% to dzienna zmiana ceny akcji znanego właściciela marek Vans, the North Face i Timberland. Mowa oczywiście o firmie VF Corp.
Zanim przejdę do przybliżenia powodów dzisiejszych wzrostów, przytoczę poniżej kilka ważnych momentów z historii spółki.
Oto kilka kluczowych momentów w historii VF Corporation:
- utworzenie w 1899 roku: VF Corporation została założona w 1899 roku w Reading, Pensylwania, przez Johna Barbey'ego i partnerów jako The Reading Glove and Mitten Manufacturing Company. Początkowo firma specjalizowała się w produkcji rękawiczek.
- ekspansja w latach 20. i 30.: W latach 20. i 30. XX wieku VF Corporation rozszerzyła swoją działalność na produkcję innych rodzajów odzieży, w tym spodni i koszul. To były pierwsze kroki w kierunku stałego rozwoju marki.
- aktywne zaangażowanie w produkcję militarną podczas II wojny światowej: W okresie II wojny światowej VF Corporation dostarczała wojsku amerykańskiemu różne rodzaje odzieży i wyposażenia, w tym kurtki, spodnie i rękawice. To pomogło zwiększyć rozpoznawalność firmy i zdobyć umowy rządowe.
- rozwinięcie portfolio marek: W latach 60. i 70. VF Corporation zaczęła aktywnie inwestować w różne marki odzieżowe, w tym Lee, Wrangler, i The North Face. To doprowadziło do znacznego zróżnicowania oferty produktów firmy.
- wprowadzenie na rynek Vans: W 2004 roku VF Corporation nabyła markę Vans, która stała się jednym z kluczowych filarów ich biznesu. Vans stał się popularną marką obuwniczą wśród młodych ludzi.
- zakup Timberland: W 2011 roku VF Corporation przejęła firmę Timberland, znanej z produkcji wytrzymałych butów i odzieży outdoorowej. Ten ruch wzmocnił pozycję firmy na rynku odzieży i obuwia.
- zrównoważony rozwój: VF Corporation stała się jednym z liderów w dziedzinie zrównoważonej mody i dbałości o środowisko naturalne. Firma zobowiązała się do osiągnięcia wielu celów związanych z redukcją emisji gazów cieplarnianych i zrównoważonym zarządzaniem zasobami.
W 2017 roku VF Corporation ogłosiła przeniesienie swojej siedziby z Greenboro, Północnej Karoliny, do Denver, Kolorado, w celu bardziej efektywnego zarządzania swoim zróżnicowanym portfolio marek.
Jak wiele firm odzieżowych, VF Corporation odczuła skutki pandemii COVID-19. Zamknięcia sklepów i ograniczenia w podróżach miały wpływ na wyniki finansowe firmy, ale również skłoniły ją do dostosowania strategii biznesowej.
Stopy zwrotu za wybrane okresy:
- 1 rok -36.43%
- 2 lata -73.25%
- 3 lata -72.43%
- 5 lat -76.46%
- 10 lat -52.81%
Jak widać każdy z przytoczonych okresów przyniósł solidną stratę posiadaczom akcji VF Corp.
Dzisiejsze wzrosty spowodowała informacja podana przez Wall Street Journal, jakoby spółką zaintersował się fundusz Engaged Capital.
Fundusz na swojej stronie internetowej przybliża swój aktywny sposób działania:
"...Postrzegamy siebie jako zarządców kapitału akcjonariuszy i wierzymy, że konstruktywna współpraca z zarządem firmy i zarządem staje się katalizatorem pozytywnych zmian".
Jeżeli prawdą jest, że Engaged Capital przejął większość udziałów w spółce i przedstawił plan poprawy jego wyników, to może się okazać, że perspektywa 2-3 lat może być ciekawym czasem dla spółki, ale też dla akcjonariuszy.
Engaged Capital wskazał już winnego pogarszających się wyników VF Corp. Jego zdaniem winnym jest były (CEO) Steve Rendle, który odszedł z firmy w grudniu ubiegłego roku.
Złe zarządzanie, próby przejęć po zawyżonych wycenach i brak zmiany strategii gdy ona nie przyniosła zamierzonych skutków, to tylko wybrane skladowe obciążające byłego CEO.
Engaged Capital wskazał konkretne działania, które mają spowodować wzrost wartości spółki.
Plan restrukturyzacji obejmuje m.in.:
- cięcie kosztów,
- przegląd struktury kapitałowej,
- nadanie priorytetów zarządowi jakimi ma być wzrost wartości spółki.
Engaged Capital jest przekonane, że błędy i problemy ma zdiagnozowane i są one do naprawienia.
Zachęcam do głębszej analizy informacji na temat spółki VF Corp. jak i samego inwestora Engaged Capital.
Spółka VF Corp. wypłaca dywidendę (która ostatnio była zminiejszona) i może być ciekawym miejscem do zainwestowania dla bardzo cierpliwych inwestorów, nie bojących się ryzyka.
Dzisiaj rynek zareagował bardzo optymistycznie, ale warto pamiętać, że restrukturyzacja wymagać będzie sporo czasu i na jej efekty przyjdzie nam pewnie poczekać.
W tym czasie wypłacana dywidenda może być nagrodą dla cierpliwych.
W swoim CV Engaged Capital wskazuje swój horyzont inwestycyjny od 2 do 5 lat.
Technicznie, jak na dłoni widać, że kurs znajduje się w dwuletnim trendzie spadkowym.
Dzisiejszym wzrostom towarzyszył skok obrotów.
Kolejne sesje pokażą, na ile popyt wyniesie kurs powyżej oporów jakimi obecnie są średnie:
19,33 usd - średnia MA130
21,61 usd - średnia MA200
Kurs zamknięcia wyniósł dzisiaj 18,45 usd. Dzisiejsze wzrosty pozwoliły pokonać pierwszy opór - 18,05 usd - czyli średnią MA45.
Zapowiada się solidne wietrzenie szafy i przegląd garderoby w VF Corp.
Bardzo jestem ciekawy jakie będą tego efekty.
Przygotowując ten wpis korzystałem z informacji zawartych na #yahoofinance oraz na stronie "www" Engaged Capital.
Wykres dzienny.
Adobe - nowe pomysły na wykorzystanie AI wspierają wzrosty
Dzisiejszy wzrost kursu akcji o ponad 3% na pewno może cieszyć inwestorów.
Obecna cena akcji Adobe to 549,91 usd.
Warto zaznaczyć, że kurs w ostatnich tygodniach testował poziom 500 usd.
Z kolei miesiąc temu był widziany na poziomie 570 usd.
Krótko mówiąc korekta była zauważalna. Po części wynikała ona z pogorszenia nastrojów rynkowych, a nie ze zdarzeń czy informacji płynących ze spółki.
Jak wiadomo inżynierowie i programiści z Adobe bardzo mocno walczą o bycie liderem w dostarczaniu oprogramowania dla twórców wideo, artystów, grafików i fotografów.
Zadanie do prostych nie należy, ponieważ mówimy tu o całym ekosystemie Adobe.
Na rynku aplikacji AI dla ww. odbiorców jak grzyby po deszczu mnożą się aplikacje, które całkiem dobrze radzą sobie z wybranymi zagadnieniami.
Nie zmienia to faktu, że Adobe co chwilę komunikuje nowe rozwiązania.
Moim zdaniem jedna z kluczowych zapowiedzi to dalszy rozwój Firefly dla edycji video.
Usuwanie elementów ze statycznych obrazów staje się już powszechne.
Jednak usuwanie ruchomych elementów z obrazu wideo jest sporym wyzwaniem.
Adobe wprowadziło Project Fast Fill wprowadziła w Photoshopie, ale dla wideo.
Funkcja Project Fast Fill umożliwia usuwanie obiektów z wideo lub zmienianie tła tak, jakby pracowali z nieruchomym obrazem, a wszystko to za pomocą prostego monitu tekstowego.
Co ciekawe Adobe deklaruje, że użytkownik musi raz usunąć dany obiekt, aby ta edycja została
rozpropagowana na resztę sceny.
Adobe twierdzi, że działa to nawet w bardzo złożonych scenach ze zmieniającymi się warunkami oświetleniowymi.
W internecie można znaleźć wideo, na którym edytor zaznacza i usuwa grupkę biegaczy w ruchu na drugim planie. Magiczny dotyk i ich nie ma. Na mnie robi to kolosalne wrażenie.
Warto podkreślić, że projekt Firefly jest produktem rozwijanym samodzielnie przez ludzi z Adobe co daje pewne przewagi konkurencyjne na przyszłość.
Zachęcam do oglądnięcia konferencji Adobe MAX aby poznać inne nowości i zapowiedzi od Adobe.
Wracając do analizy technicznej, warto zwrócić uwagę, że wzrost kursu odbywa się przy wzroście obrotów, mamy sygnał kupna na MACD, a dwie sesje temu kurs pokonał opór w postaci średniej MA45 (529 usd).
Najbliższy opór mamy na poziomie 570 usd (wrześniowe szczyty).
Wydawać się może obserwując wskaźniki, że mamy jeszcze przestrzeń do wzrostów i do powalczenia o pokonanie oporu.
Oczywiście rynek jest chimeryczny i (niestety) każdy scenariusz jest możliwy, o czym warto pamiętać podejmując decyzje inwestycyjne.
USDJPY Krótki? Interwencja BoJ i ryzyko zamknięcia rządu USAUSDJPY Krótki? Interwencja BoJ i ryzyko zamknięcia rządu USA
W poniedziałek dolar USDJPY osiągnął szczyt 11-miesięczny, ruch wywołany niedawną sygnalizacją Rezerwy Federalnej o kolejnej potencjalnej podwyżce stóp procentowych i zamiarze utrzymania wyższych stóp na dłużej.
Następnie (wbrew oczekiwaniom) Jen stanął w obliczu presji, gdy Bank Japonii w poprzedni piątek postanowił utrzymać ultra niskie stopy procentowe i zobowiązanie do wspierania gospodarki, dopóki zrównoważona inflacja nie osiągnie celu 2%. Decyzja ta wskazywała, że bank centralny nie spieszył się z wycofaniem szeroko zakrojonego programu stymulacyjnego. Handlowcy szukali jakiejś wskazówki, kiedy BoJ zacznie cofać swoje wsparcie. Myślę, że życzeniowe.
Japoński jen oscyluje obecnie w pobliżu znaku 150, poziomu, który niektórzy inwestorzy uważają za kluczowy dla szybkiej interwencji władz Japońskich, podobnie jak działania podjęte w zeszłym roku.
Ale czy USDJPY może nawet osiągnąć 150 z potencjalnym zamknięciem w USA na horyzoncie?
Począwszy od października 1, setki tysięcy pracowników rządu USA stają w obliczu urlopów, jeśli Kongres nie uchwala ustawy o finansowaniu. Izba ma się ponownie zebrać po zeszłotygodniowej przerwie, dążąc do kontynuowania negocjacji budżetowych.
Jeśli dojdzie do zamknięcia rządu federalnego, Publikacja kluczowych danych ekonomicznych w USA, takich jak raport o zatrudnieniu i inflacji, które są niezbędne dla decydentów i handlowców, również zostanie zawieszona na czas nieokreślony.
Więc może ryzyko spadkowe jest zawsze obecne, nawet bez groźby interwencji BoJ? 145.164 to natychmiastowe wsparcie, które może spaść na niedźwiedzie. 138.312 to kolejny cel,ale czy zamknięcie rządu USA może zmusić cenę do tego poziomu w ciągu jednego dnia, jak interwencja? Może ten poziom jest ryzykiem pośrednim, a nie krótkoterminowym?
Apple - łapiemy oddech i...?No właśnie, czy to już jest moment na zakończenie korekty i zakup akcji ?
Oczywiście trudno jednoznacznie stwierdzić nie mając szklanej kuli, ale spójrzmy razem na wskaźniki techniczne.
MACD - wyraźnie wyhamowuje i może dawać pewne nadzieje, na zmianę kierunku,
RSI - znajduje się bardzo nisko i osiąga wartość 25, czyli poziom niewidziany od stycznia 2023, kiedy to rozpoczął się trend wzrostowy trwający do momentu publikacji ostatnich wyników.
Obecny poziom wskazuje na solidne wyprzedanie rynku.
Stochastic - nieśmiały sygnał kupna
Ponadto warto zauważyć, że spadek kursu wyhamował i stabilizuje się na poziomie Fibo.
Jeśli kurs naruszy wsparcie na którym obecnie się znajduje, to kolejnym ważnym poziomem będzie wsparcie na średniej MA130 - 171,66 USD.
Jeśli jednak Apple ruszy do góry, to przy wsparciu Nvidii, która również najgorsze ma chyba za sobą, może wspólnie z nią pociągnąć rynek do góry, poprawiając nastroje inwestorów.
Oczywiście warto pamiętać, że dwie spółki o ogromnej kapitalizacji to nie cały rynek, ale ktoś powinien wygenerować kolejny impuls wzrostowy, jeśli takowy ma się wogóle pojawić.
Ciężki dylemat ze spółką NIKE - analizaCześć,
dzisiaj postanowiłem wziąć na tapetę coś z poza naszego rodzimego banana, a mianowicie spółkę Nike. Spółka w ostatnim raporcie mimo poprawy przychodów miała gorszy dochód według szacunków, tym samym w kilka dni spadła o 10%. Dochód netto rok do roku spadł o 28,35%, czynniki jakie miały wpływ na to to, spore ceny frachtu (mimo, że od początku roku spadają, to kontrakty takie firmy jak Nike podpisują często na rok), inflacji, nakładów oraz kursów walutowych. Warto wziąć pod uwagę również to, że w lutym przedstawiono, również wyniki dochodu netto były gorsze r/r. Czy zatem można liczyć obecnie na przełom?
Z punktu ekonomicznego rynek ze wstępnych danych odbija, chociaż nie jest powiedziane, że nie wejdzie jeszcze w recesję. W Ameryce inflacja mocno spada (3%), bardzo spadły również ceny frachtu. Może to napędzić gospodarkę i sprzedaż produktów Nike. Niepokojące w przypadku spółki jest marża, która spada kwartał do kwartału, a ostatnio zanotowała już wartość poniżej 10% - 8,4%.
Z punktu analizy technicznej, ostatnie ATH mieliśmy na poziomie 178$ w listopadzie 2021 roku. Kurs po jego osiągnięciu zaliczył spadek o 54%. Jeżeli rozrysujemy zniesienie Fibonacciego od szczytu do dołka, to możemy zauważyć, że korekta do spadków doszła idealnie do 61,8% zniesienia Fibonacciego dwukrotnie, po czym zawróciła, realizując formację podwójnego szczytu.
Wykres W1 (spadki & zniesienie Fibonacciego):
Na wykresie obecnie mamy wiele sprzecznych formacji, które koligują ze sobą, dlatego też ciężko obrać dokładny kierunek w tym momencie. Osobiście wolę wyznaczyć pewne strefy, których przebicie określi dalszy kierunek. Wiąże się to oczywiście z mniejszym zyskiem na akcje, ale również mniejszym ryzykiem. Po kolei opiszę wszystkie formacje.
Podwójny dołek (wzrostowa). Tutaj możemy znaleźć kształtowanie się formacji podwójnego dołka. Trzeba jednak wziąć pod uwagę, że dopiero przebicie szyi uformuję ją do końca (114$). Zasięg tej formacji wynosi około 10% od wybicia czyli 126$.
Wykres D1 (podwójny szczyt):
Trójkąt prostokątny (spadkowa). Możemy również zauważyć formację trójkąta, która nam się tworzy. Obecnie jesteśmy przy górnej krawędzi jego, przebicie jej zaneguje ją, jednak, jeżeli najbliższa sesja będzie spadkowa, to nadal będzie istniało prawdopodobieństwo spełnienia jej. Kurs musi przebić wsparcie na poziomie 103$, aby nastąpiło wybicie. Dobrze jeżeli wybicie byłoby na większym wolumenie, wtedy będzie dodatkowe potwierdzenie. Zasięg tej formacji spadkowej jest w okolicach 50% rozszerzonego fibo bazującego na trendzie, czyli 91$.
Wykres D1 (trójkąt prostokątny):
Ostatnią formacją spadkową jest bearish pennant, który również jest spadkowy. Można sobie sprawdzić ją za pomocą wskaźników na TV. Obecnie mieliśmy jej wybicie i przetestowanie. Zasięg tej formacji sięga 83$, czyli ostatniego dołka jaki był we wrześniu 2022 roku.
Wykres D1 (bearish pennant):
Który scenariusz uważam za najbardziej prawdopodobny?
Obecnie ciężko jest jednoznacznie stwierdzić, dlatego też ustawiam sobie takie założenia:
1. Prowzrostowy: jeżeli kurs jest powyżej 110$, a najlepiej powyżej strefy podażowej (113$), to powinniśmy rosnąć i scenariusz 126$ jest zdecydowanie bardziej prawdopodobny.
2. Prospadkowy: jeżeli zejdziemy poniżej 103$ to kurs będzie realizować spadkowe założenia.
Interesujący jest również roczny profil wolumenu, który jest w okolicy piątkowego odbicia. Czy wskazuje on na mocne wsparcie? Może się tak okazać i byki wygrają :)
WAŻNE WSPARCIA:
107,73 / 103,68 / 101,0
WAŻNE OPORY:
110,0 / 113,92 / 115,72
Analiza nie jest rekomendacją, tylko moją subiektywną opinią.
Ceny wciąż galopująPiątkowy odczyt inflacji bazowej pokazuje, że nadal mamy duży problem ze wzrostem cen. Co więcej, skoro mówimy o inflacji bazowej, nie można tego zrzucić ani na ceny surowców energetycznych, ani na słabsze zbiory.
Inflacja bazowa zgodnie z oczekiwaniami
W piątek poznaliśmy dane na temat wzrostu cen w oparciu o inflację bazową. Jest to wskaźnik bez cen żywności i energii. Powodem usunięcia tych dwóch elementów jest fakt, że są one najbardziej zmienne i w zależności od koniunktury/zbiorów potrafią naprawdę zakrzywić obraz reszty. Wzrost o 11,5% jest zgodny z oczekiwaniami, ale pokazuje, że mamy wciąż realny problem. Należy pamiętać, że w przeciwieństwie do inflacji konsumenckiej nadal jesteśmy niecały punkt procentowy od szczytów. W rezultacie ogłaszanie sukcesu w walce ze wzrostem cen może być przedwczesne. Z drugiej strony wciąż dużo się mówi o nadchodzącej na wybory obniżce stóp procentowych. Taki ruch spowodowałby tylko wydłużenie czasu docierania do normalności z tempem wzrostu cen.
Lepsza koniunktura za oceanem?
Z jednej strony jesteśmy świadkami dobrych wyników indeksów koniunktury. Kolejnym z nich był raport Uniwersytetu Michigan. Pokazał on 63,9 punktów wobec oczekiwanych 60,2 punktów. Jest to sygnał, że optymizm wśród osób wypełniających badanie jest wciąż wysoki, mimo że niektóre wyniki gospodarki mogą budzić niepokój. Z drugiej strony nadal spada liczba odwiertów ropy. Jest to typowy objaw oczekiwań spowolnienia gospodarczego. Obecny poziom jest najniższy od maja 2022 roku. Widać zatem wyraźnie przygotowania na gorszą koniunkturę. Z drugiej strony należy pamiętać, że obecna wartość w dalszym ciągu przekracza niemal trzykrotnie najniższą liczbę odwiertów z czasów pandemii koronawirusa.
Złoty znów pokazuje siłę
Od kilku dni polski złoty testuje poziom 4,45 zł. Co prawda 9 i 12 czerwca byliśmy już odrobinę niżej, ale obecne poziomy to próba testów najniższych poziomów od ponad 2,5 roku. Polski złoty był w tym czasie dużo słabszy z przynajmniej dwóch ważnych powodów. Pierwszym była pandemia, a drugim rosyjska inwazja na Ukrainę. Obecnie dochodzimy do sytuacji, gdzie bodźce te słabną. Pandemia się realnie zakończyła. Rosyjska inwazja stoi w miejscu, a biorąc pod uwagę ostatnią kontrofensywę, wręcz się cofa. Z kolei wysokie stopy procentowe nie przeszkadzają złotemu odzyskiwać trochę wartości. Powoduje to, że nasza waluta pomimo różnych zawirowań i nadchodzących wyborów zyskuje.
Dzisiaj w USA Dzień Wyzwolenia, będący dniem wolnym od pracy, co powoduje, że w kalendarzu danych makroekonomicznych brakuje ważnych odczytów.
Dolar wypada z łaskZmiany na rynkach powodują, że inwestorzy znów patrzą przychylnym okiem na waluty europejskie. Dolar powoli wraca na niższe poziomy. Nadal nie można go nazwać słabym, ale jest wyraźnie tańszy niż na szczytach z zeszłego roku.
EBC podnosi stopy procentowe i straszy
To, że stopy procentowe zostaną podniesione, było przed wczorajszym posiedzeniem realnie pewne. Nikogo zatem sama decyzja nie zaskoczyła. Niespodzianką była natomiast sama prognoza inflacji na kolejne lata. Okazuje się, że spadek inflacji średniorocznej do 2% lub niżej w ramach obecnych prognoz nie wydarzy się nawet w 2025 roku. To właśnie ta wiadomość powoduje, że analitycy zaczęli oczekiwać większej niż obecnie liczby podwyżek stóp procentowych. To z kolei bardzo szybko przełożyło się na ściąganie kapitału do Europy. Inwestorzy wolą bowiem inwestować swoje środki tam, gdzie otrzymają lepszą stopę zwrotu. Tutaj nagle sytuacja UE zaczęła się względem USA wyraźnie poprawiać. Kapitał płynący do Europy wpada też na rynki ościenne w tym Polskę. W rezultacie nie może dziwić, że po konferencji rozpoczął się ruch, który przecenił dolara o imponujące 7 groszy w ciągu raptem kilku godzin.
Dane nie obroniły dolara
Wspomniany spadek wartości amerykańskiej waluty odbywał się w momencie publikacji licznych danych zza oceanu. Z jednej strony mieliśmy lepsze odczyty. Był to spadek cen importu oraz wyraźnie lepsze od oczekiwań dane na temat sprzedaży detalicznej. Nie można też nie zwrócić uwagi na indeks NY Empire State, który uzyskał wynik 6,6 pkt, wobec oczekiwanego -15,1 pkt. Z drugiej strony produkcja przemysłowa spadła o 0,2% w ujęciu miesięcznym, a liczba wniosków o zasiłek dla bezrobotnych utrzymała się na poziomie 262 tysięcy. Tak wysoka wartość powoduje, że nie powinniśmy spodziewać się dalszej poprawy na amerykańskim rynku pracy. Nie sugeruje ona jeszcze problemów rynku pracy. Są to raczej dane stabilne, na pewno nieuzasadniające gwałtownego osłabienia dolara. Problem w tym, że zderzyły się w czasie z konferencją EBC.
Po wyroku TSUE nie ma śladu
Wczoraj pisaliśmy o spadkach na giełdzie, wywołanych decyzją TSUE. Po samej decyzji owszem gorzej wypadał indeks WIG-banki. Potem była jednak reszta dnia. O ile po decyzji wspomniany indeks spadał z 7750 pkt na chwilę poniżej poziomu 7600 pkt, to dzień zakończył wynikiem 7900 pkt. Główny indeks szedł w górę jeszcze bardziej. Powodem może być coś, co analitycy nazywają dniem trzech wiedźm. Mówimy o trzecim piątku kwartału, czyli dniu, kiedy rozliczane są kontrakty. W okolicy zamykania kontraktów zarówno miesięcznych, jak i kwartalnych mamy często zwiększone obroty na rynku. W momencie, kiedy duzi gracze są zainteresowani rozliczeniem ich wysoko, mogą teraz dużo dokupywać. Niewykluczone, że właśnie jesteśmy świadkami tego procesu.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:
14:00 – Polska – inflacja bazowa.
Ceny wciąż problememWysoki wzrost cen wygląda na to, że pozostanie z nami jeszcze na długo. Dane z Czech pokazują, że inflacja nie spada tak, jak oczekiwano. Z kolei w Polsce ceny w sklepach rosną tylko symbolicznie wolniej niż 20% w skali roku.
W Czechach inflacja wolniej spowalnia
Dzisiaj z rana zobaczyliśmy dane od naszego południowego sąsiada. Oczekiwano spadku inflacji z poziomu 12,7% na 10,9%. Finalnie osiągnięto wynik 11,1%. Proces dezinflacji przebiega tam zatem wolniej, niż sądzono. Pesymiści zwracają uwagę, że spadki poziomu wzrostu cen wywołane spadkiem cen surowców energetycznych powoli będą się kończyć i może się okazać, że ten bodziec normalizujący ceny, zaraz zacznie znikać. Dobrym dowodem słuszności tej hipotezy jest inflacja bazowa, która wciąż sugeruje, że problemy pozostaną. Jeżeli to się potwierdzi to najprawdopodobniej podwyższone stopy procentowe zostaną z nami na dłużej.
Wzrost bezrobocia w Kanadzie
Dane z kanadyjskiego rynku pracy negatywnie zaskoczyły inwestorów. Bezrobocie wzrosło z 5% do 5,2%, mimo że analitycy oczekiwali mniejszego wzrostu. Powodem problemów jest jednak zmiana zatrudnienia. Spadek liczby miejsc pracy o 17,3 tysięcy to tylko jedna strona medalu. Dodatkowym problemem jest jeszcze to, że kolejne 15,5 tysiąca przeszło z pełnego etatu na jego część. To efektywnie większy spadek godzin, w gospodarce tylko ukryty. Dolar kanadyjski przyjął te dane dość neutralnie. Widać było lekki spadek względem waluty swojego jedynego sąsiada. Ruch ten jednak był dość łagodny. Było to również odbicie od poziomów kilkumiesięcznych maksimów dolara kanadyjskiego względem amerykańskiego, zatem inwestorzy szukali najprawdopodobniej sygnału do realizacji zysków.
Wzrost cen w sklepach
Okazuje się, że maj był dla portfeli polskich klientów najłagodniejszym miesiącem od lipca zeszłego roku. Ceny w sklepach w ujęciu rocznym rosły bowiem o “zaledwie 19,9%”. W szczytowym momencie było to nawet 26,1%. Potwierdza to obserwacje, którą ma wiele osób w życiu codziennym, poziom inflacji nie oddaje dobrze tego, co się dzieje w sklepach. Inflacja liczona jest bowiem na podstawie pewnego uśrednionego koszyka i wiadomo, że niektóre jego elementy będą się różnić od innych. Dane te nie mają jednak większego wpływu na złotego. Tendencja spadkowa pokrywa się z ogólnym odczytem inflacji i raczej nie powinno mieć to wpływu na decyzje RPP.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych danych. W Australii za to jest dzień wolny z powodu urodzin króla.
Gorzej na rynku pracy w USA, gorzej dla USD Analiza techniczna z dnia 09.06.2023
Dziś handel jest już w trybie weekendowym. Euro odrabia straty do dolara. Złoty zyskuje mimo gołębiego posiedzenia RPP, a szczególnie konferencji prasowej tuż po. Kolejne zapowiedzi wzrostu deficytu budżetowego w rodzimym kraju, póki co bez wpływu na notowania walut. Ropa naftowa nadal na niskich poziomach.
Tabela. Maksima i minima głównych walut. Zakres: 29.05.2023 – 09.06.2023.
Para walutowa EUR/USD EUR/PLN USD/PLN Ropa WTI
Minimum 1,0640 4,4600 4,1430 67
Maksimum 1,0820 4,5440 4,2590 74
Odbicie na głównej parze walutowej świata postępuje. Kurs odbił się od wsparcia na poziomie 1,0670 wynikającego z linii trendu wzrostowego, wyrysowanego po minimach ostatnich dni. Ostatnie dni to siła dolara na szerokim rynku, która wynikała ze wzrostu oczekiwań na jeszcze jedną podwyżkę stóp w USA. Wczorajsze dane z rynku pracy, a konkretniej liczba nowych zasiłków dla bezrobotnych przyniosła negatywne zaskoczenie i tym samym podkopała scenariusz ewentualnego wzrostu kosztu pieniądza już na zbliżającym się posiedzeniu. Pogorszenie tego sektora może spowodować, że Fed nie będzie w stanie utrzymywać stóp na tak wysokim poziomie przez dłuższy czas. Posiedzenie banku centralnego USA w przyszłym tygodniu powinno przynieść rozstrzygnięcie na głównej parze. Jeśli Fed okaże się gołębi i nie zmieni stóp, a do tego wyśle sygnały mówiące o końcu zacieśniania monetarnego, to z pewnością odreagowanie z dzisiaj może być kontynuowane. Pierwszy opór, który może zatrzymać ewentualny wzrost to maksimum z końca maja w okolicach 1,0820.
Sporo dobrego dzieje się na notowaniach złotego. Nasza waluta w relacji do euro zyskuje i pokonała wsparcie na poziomie 4,47. Tym samy droga do poziomu 4,44 w tym momencie jest otwarta. Nie przeszkodziło w umocnieniu nawet gołębie posiedzenie RPP. Co prawda stopy procentowe pozostały bez zmian, jednak na konferencji prasowej prezes Glapiński sygnalizował, że w przypadku spadku inflacji, którą w ostatnich miesiącach widzimy, stosowne byłoby wrzucenie kierunku obniżania kosztu pieniądza. Analitycy głowią się i snują różne teorie, czy na taki ruch zdecyduje się RPP w tym jeszcze roku naprawdę trudno wyrokować. Czynniki makro wydaje się, że przekreślają ten ruch, jednak te polityczne na czele z wyborami w Polsce mogą przynieść nieoczekiwane rozstrzygnięcia. EUR/PLN dzisiaj jest kwotowany pod dyktando wzrostu głównej pary walutowej świata, która pomaga dewizom EM. Dokładając do tego niższą płynność dzisiaj na rynkach, w związku z długim weekendem, niewykluczone są mocniejsze ruchy, włącznie ze scenariuszem spadku w okolice wspomnianego wsparcia na poziomie 4,44.
Czerwiec zdecydowanie pokazuje silny trend spadkowy na notowaniach USD/PLN. Co warte uwagi, działo się tak przy silnym dolarze na szerokim rynku, co nie jest zbyt częste. Siła złotego sprawiła, że zeszliśmy z poziomu 4,25 na okolice 4,14. Jest to więc spory ruch, a większość analityków uważa, że to nie koniec i w tym roku zobaczymy nawet poziom 4,00. Oczywiście wiele będzie zależeć od sytuacji, szczególnie jeśli chodzi o politykę monetarną. Pauza Fed jest raczej przesądzona, z kolei RPP może zacząć obniżać stopy i to może być element, który okaże się niekorzystny dla PLN. Wiele będzie też zależeć od zbliżających się posiedzeń decydentów z USA i strefy euro, które powinny rozruszać nieco notowania EUR/USD i wyklarować większy trend. Jeśli główna para walutowa obierze kierunek północny, to wcale złoty nie musi oddać pola dolarowi nawet przy gołębim nastawieniu RPP.
Sporo się dzieje w ostatnich dniach na notowaniach ropy naftowej, której często cena jest rozpatrywana jako ważny element wzrostu bądź spadku presji inflacyjnej. Problem w tym, że niektórym krajom bardzo zależy, by ta cena utrzymywała się na wyższych poziomach. Takim krajem jest przede wszystkim Arabia Saudyjska, która często jeśli cena tego surowca spada, decyduje się ciąć wydobycia i tym samym ograniczać podaż na rynku. W przeciwnym obozie są choćby USA, które szerzej patrzą i twierdzą, że wyższa cena ropy naftowej nakręca spiralę inflacyjną, szczególnie tę konsumencką. W ostatnich dniach sporo się mówi o ociepleniu relacji między Stanami, a Iranem i właśnie konsensusu w sprawie wydobycia, bądź nawet jego zwiększania, jeśli chodzi o Persów. Efekt jest taki, że notowania ropy wyrwały się przez moment z kanału spadkowego dołem i kurs zanurkował, aż w pobliże 67 USD za baryłkę. Sytuacja była jednak dość krótka, a kurs szybko powrócił powyżej wsparcia wynikającego z dolnej linii kanału. W tym momencie wydaje się, że powinien kurs nieco się ustabilizować i oscylować w ramach pasma wynikającego ze wspomnianego kanału.
Nowy budżet to wyższe wydatkiPolski rząd pokazuje swoje zaangażowanie i w długi weekend odbywa posiedzenie, aby przyjąć nowelizację budżetu. Przed wyborami prawie dla każdego znajdzie się coś miłego. Chińczycy także muszą zmagać się z inflacją, ale w przeciwieństwie do nas z jej zbyt niskim poziomem. Coraz więcej danych makro wskazuje, że strefa euro już wkroczyła w fazę gospodarczego spowolnienia.
Nowelizacja budżetu
Polski rząd (jak to pięknie ujął premier) dokonał rewizji ustawy budżetowej. Innymi słowy, planuje zwiększenie wydatków państwa o prawie 21 mld zł w tym roku (deficyt pójdzie w górę o 24 mld zł). Większe wydatki mają być związane z trzema obszarami: realizacją porozumienia z NSZZ Solidarność, rolnictwem i obronnością. Jednak największe środki, bo aż 14 mld zł, zostaną skierowane na subwencję ogólną dla samorządów terytorialnych. Trudno nie wiązać tej decyzji z wcześniejszymi zmianami podatkowymi, które uszczupliły wpływy do samorządowych kas. Przedwyborczą nagrodę dostaną też nauczyciele, którzy z okazji 250. rocznicy KEN otrzymają jednorazowy dodatek w wysokości 1125 zł. Chyba oficjalnie kampanię parlamentarną możemy uznać za otwartą, skoro rząd zabezpiecza już środki na składane wcześniej obietnice, a nawet znajduje miejsce na niespodzianki. W zaskakujący sposób nie znalazł on wcześniej miejsca na podwyższenie już w tej chwili sztandarowego świadczenia na dzieci.
Chińska dezinflacja
Coraz więcej danych z Państwa Środka wskazuje, że tamtejszy rynek może mieć trudności, aby po raz kolejny zostać kołem zamachowym globalnej gospodarki. Tym razem wskaźniki inflacyjne, będące przeciwieństwem sytuacji w państwach tzw. Zachodu, mogą przedstawiać niepokojące nastawienie konsumentów. Inflacja konsumencka wzrosła w ujęciu rocznym jedynie o 0,2%, a w ujęciu miesięcznym spadła o identyczną wartość. Oba odczyty były gorsze od prognoz. Jeszcze słabiej wypada inflacja producencka, a raczej deflacja, ponieważ rezultat rok do roku to -4,6% (analitycy spodziewali się lepszego wyniku), co stanowi najgorsze wskazanie od ponad 7 lat. W przyszłym tygodniu poznamy najnowsze dane o chińskiej produkcji przemysłowej i sprzedaży detalicznej, które mogą zostać kolejnymi argumentami za monetarnym i fiskalnym wsparciem dla chińskich obywateli. Tym samym, gdy większość najważniejszych globalnie systemów pieniężnych zbliża się do końca cyklu zacieśniania, to druga gospodarka świata może niedługo rozpoczynać cykl rozluźniania. Dalsza część roku ma wszelkie szanse być wciąż emocjonująca. Dzisiejsze odczyty nie miały znaczącego wpływu na pozycję juana, który już od 4 miesięcy znajduje się w trendzie osłabienia. Kurs CNY/PLN pozostaje blisko 0,58 zł.
Europejski przemysł w tarapatach
Chińczycy mogą myśleć o stymulacji swojego rynku, ale w Europie nie ma o czymś takim mowy. Stymulacje pandemiczna i wojenna wyśrubowały wskaźniki inflacji, a niestety najskuteczniejszą metodą wyjścia z wysokiej dynamiki cen jest schłodzenie gospodarki. Kolejne dane ze strefy euro można uznać za dowody na realizację tego scenariusza (chociaż są one już mocno historyczne, bo kwietniowe). Na Słowacji produkcja przemysłowa od lutego 2022 roku tylko dwukrotnie wykazała wzrost (mowa o ujęciu rocznym), a tym razem spadek zatrzymał się na 2%. Coraz poważniej robi się we Włoszech, gdzie ten sam wskaźnik wykazał -7.2% To najsłabszy rezultat od lipca 2020 roku. Rozminął się on znacznie z oczekiwaniami (-4,1%), co zdarzyło się również z produkcją w ujęciu miesięcznym, która wykazała -1,9% przy prognozie +0,1%. Czy EBC weźmie pod uwagę recesyjne tendencje już na spotkaniu w przyszłym tygodniu i nie dokona podwyżki stóp procentowych?
RPP może zasygnalizować obniżki stóp w tym rokuDane PMI z sektora usługowego dominują w kalendarium. EUR/USD poniżej 1,07 po publikacji z amerykańskiego rynku pracy, w tle wzrost rentowności obligacji. Posiedzenie RPP punktem kulminacyjnym tego tygodnia dla złotego.
Sektor usługowy
Patrząc na kalendarz makro do końca miesiąca, nie widzimy zbyt wielu prezentowanych danych, które mogą zainicjować większą zmienność. Powoli więc wkraczamy w okres wakacyjny, który cechuje się mniejszymi ruchami na rynkach. Niemniej jednak dzisiaj poznamy odczyty PMI dla sektora usługowego i to one będą wpływać na początek handlu w tym nowym tygodniu. Obraz, jaki przedstawiają oczekiwania analityków, mieni się jako zdecydowanie pozytywny. Wartości dla gospodarek europejskich, czy nieco później dla USA mają pokazać poziom powyżej 50 pkt, a więc sygnalizujący wzrost w tym sektorze. Jest to więc nieco inna sytuacja, niż w sektorze przemysłu, gdzie oscylujemy poniżej 50 pkt, czyli na poziomach recesyjnych. Jeśli dzisiejsze dane nie zaskoczą in minus, to możemy być świadkami powiewu optymizmu na rynkach.
Nadal dolar z przewagą nad euro
Na głównej parze walutowej świata zakotwiczenie w okolicach 1,07 trwa. W piątek przed danymi z rynku pracy w USA kurs nieco podskoczył w górę, by po nich osunąć się poniżej wspomnianego poziomu. Wracając do publikacji z ważnej części gospodarki, to bez wątpienia nie widać w niej sygnałów recesyjnych. Co prawda, analitycy ocenili dane jako mieszane, skoro wzrosła dość silnie ilość nowych miejsc pracy, ale też stopa bezrobocia, ale nie zmniejszyło to prawdopodobieństwa podwyżki stóp procentowych na zbliżającym się posiedzeniu Fed. Wzrosła też rentowność amerykańskich obligacji, szczególnie tych 2-letnich, co jest sygnałem, że wcale stopy nie muszą spadać w zbliżających się kwartałach w Stanach. I jest to czynnik, który ciągle trzyma mocno siłę dolara amerykańskiego.
Zmiana, ale retoryki możliwa
Wydarzeniem tygodnia dla złotego będzie posiedzenie RPP. Analitycy w zdecydowanej większości nie spodziewają się zmiany stopy procentowej w naszym kraju, choć coraz częściej mówi się o zmianie retoryki i sygnalizacji obniżek kosztu pieniądza w tym roku. Problem w tym, że nasi decydenci często idą na bakier z komunikacją z rynkami, a plany na kolejne miesiące są często bardzo mgliste. Niemniej jednak odnotowaliśmy spadek inflacji CPI, który z pewnością będzie argumentem dla Rady, by takie kroki podjąć. Decyzję poznamy tym razem we wtorek w okolicach godziny 16, konferencja prasowa prezesa RPP w środę, czyli tuż przed długim weekendem w Polsce. Dla PLN, głosy odnośnie możliwej obniżki stóp mogą stać się przyczyną presji podażowej. Końcówka poprzedniego tygodnia była dobra dla naszej waluty, a kurs EUR/PLN spadł do poziomu 4,50.
USA wypłacalne – Komentarz walutowy z dnia 02.06.2023To, że Amerykanie nie utracą wypłacalności, było właściwie pewne. Pytanie było głównie o to, w jakim stylu to się odbędzie. Porozumienie wydaje się dość neutralne, co w połączeniu ze zmianami oczekiwań względem stóp procentowych powoduje osłabienie dolara.
Jest porozumienie w USA
Zgodnie z oczekiwaniami w USA wykorzystano niemal cały czas na negocjacje w sprawie zwiększenia limitu zadłużenia. Biorąc pod uwagę, że obie izby przegłosowały już dokument, wydaje się, że podpis prezydenta i zamknięcie tematu są już przesądzone. Co można powiedzieć o samym porozumieniu? Jest to jeden z tych dokumentów, który w sumie nie pasuje jakoś za bardzo nikomu, ale za to jest wystarczający, aby przejść głosowanie. Głównym zwycięstwem demokratów jest to, że podczas ich rządów nie mamy shutdownu. Republikanie najwyraźniej doszli do wniosku, że skrajny sprzeciw nie jest im na rękę przed przyszłorocznymi wyborami. Z drugiej strony zabezpieczyli swoje interesy limitem wydatków rządu federalnego. Biorąc pod uwagę większą szczodrość demokratów, utrudni im to kolejny rok, będący rokiem wyborczym.
Dobre dane z amerykańskiego rynku pracy
Wczoraj poznaliśmy wyraźnie lepszy od oczekiwań raport ADP na temat miejsc pracy. Przybyło ich około 100 tysięcy więcej, niż oczekiwano. Ta zmiana to około 0,06% wszystkich pracujących, więc można oczekiwać, że dzisiejsze popołudniowe odczyty z rynku pracy również nas nie zawiodą. Tym bardziej że wnioski o zasiłek dla bezrobotnych też wypadły korzystnie. Jak zatem zareagował dolar, skoro mamy porozumienie i lepsze dane z rynku pracy? Okazuje się, że wyraźnie się osłabił. Analitycy jako powód wskazują wyraźne spadki szans na podwyżki stóp procentowych w tym cyklu. Zmiana ta była dla rynku zaskoczeniem, porozumienie było już jednak od kilku dni uwzględniane w cenach.
Wreszcie lepsze dane z Polski
Wczorajsze odczyty indeksów PMI dla przemysłu z Europy okazały się łaskawsze od oczekiwań. W przypadku Polski oznacza to niespodziewany wzrost do 47 pkt mimo oczekiwanego spadku do 45,9 pkt. Są to nadal wyniki poniżej granicy 50 pkt, oddzielającej rozwój od recesji. W przypadku strefy euro oznaczało to mniej dotkliwy spadek. Analitycy spodziewali się nurkowania do 44,6 pkt, a wynik był o 0,2 pkt lepszy. Głównym powodem było wolniejsze od oczekiwań pogarszanie się sytuacji w Niemczech. Problem w tym, że nie bardzo jest się czym cieszyć. Zakładano, że jest fatalnie, a jest tylko bardzo źle.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:
14:30 – USA – sytuacja na rynku pracy.
Porozumienie za oceanemPoniedziałek niby jest dniem wolnym w wielu ważnych gospodarkach, ale nie brakuje nam wydarzeń ze świata, które wykluczają nudę. Porozumienie w USA czy wyniki wyborów w Turcji to tylko niektóre z nich.
Co ze stopami procentowymi w USA?
Jeszcze kilka tygodni temu żyliśmy w świecie, w którym Amerykanie mieli obniżyć stopy procentowe 2-3 razy w tym roku. Obecnie po zmianach sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Co ciekawe, jest już ponad 60% szansa na podwyżkę na posiedzeniu czerwcowym. Dominującym scenariuszem na grudzień jest jednak obecny poziom stóp procentowych. Okazuje się, że USA wcale nie wygra tak szybko z inflacją, jak dotychczas sądzono. Co więcej, skoro recesja nie nadchodzi, wyraźnie są skłonni dłużej potrzymać wysokie stopy procentowe, by zminimalizować problem wzrostu cen. To mniej więcej odwrotnie niż w Polsce. Zmiany oczekiwań mają pozytywny wpływ na dolara amerykańskiego. Tamtejsza waluta się umacnia. Inwestorzy chętniej kupują dolara, skoro wypłaci on lepsze odsetki.
Kolejna kadencja Erdogana
Zgodnie z oczekiwaniami większości analityków Recep Erdogan został ponownie prezydentem Turcji. Druga tura była potrzebna przez brak niecałego procenta głosów w pierwszej turze. Niby różnica finalna między urzędującym prezydentem a liderem opozycji wyniosła poniżej 5%, ale jak było daleko do zwycięstwa opozycji, najlepiej pokazywały notowania bukmacherów. Za postawionego na Erdogana dolara ciężko było zarobić 10 centów, za przegraną można było z łatwością dostać 10, tyle że dolarów. Lira turecka delikatnie przyspieszyła spadki po wynikach wyborów. Jak widać, pomimo przywiązania waluty do dolara w dalszym ciągu państwo nie może sobie pozwolić, by przepłacić rynki, które najwyraźniej wolałyby zmianę rządów w Turcji.
Nadchodzi koniec impasu w USA
Według informacji od szefa Partii Republikańskiej porozumienie kończące obecne problemy z limitem zadłużenia zostało właśnie ustalone. Ustalenie to jednak jedno, teraz trzeba je jeszcze formalnie przeprowadzić przez obie izby. Niby jest to formalność, a jednak często się okazywało, że nie jest to takie oczywiste. Większość analityków jest jednak dobrej myśli. Giełdy na świecie pokazują dzisiaj wzrosty, co po części można łączyć z lepszymi nastrojami wywołanymi zamknięciem istotnego jednak ryzyka politycznego. Łączy się to w czasie ze zmianami na kontraktach terminowych na stopę procentową. Niewykluczone, że zmiany te wynikają z przygotowania rynku na to, ile USA będzie musiało teraz w krótkim czasie pożyczyć, by uzupełnić płynność.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów. Powodem są dni wolne w wielu ważnych gospodarkach.
Wykres ropy Na koniec zajrzyjmy jeszcze na wykres ropy, w tym przypadku jej amerykańskiej odmiany (WTI). Maksima i minima z ostatnich dwóch miesięcy dzieli aż 20 dolarów, co chyba najlepiej pokazuje brak zdecydowania co do kierunku wyceny tego surowca w średnim terminie. Po zejściu do 68$ na początku miesiąca nastąpił odwrót i zasadniczo w maju możemy mówić o trendzie północnym. Warto pamiętać, że to odbicie było w głównej mierze reakcją na decyzję OPEC+ o ograniczeniu wydobycia. Kolejne spotkanie kartelu już za nieco ponad tydzień, ale przed szereg wystąpił saudyjski minister energii, który ostrzegł spekulantów grających na spadki ropy, że może ich spotkać przykra niespodzianka. To podbiło cenę do 74,5$, które należy teraz postawić jako lokalny opór. Powoli można mówić nawet o konsolidacji na wykresie, ale ostatnie tygodnie wskazują, że akurat ruch boczny jest najmniej lubiany na wycenie tego aktywa.
PLN znowu pod presjąTrochę inną sytuację obserwujemy na EUR/PLN, co w pewnym stopniu wynika ze słabości wspólnej waluty na eurodolarze. Tutaj także doszło do wykreowania minimum odpowiadającego poziomom z lutego 2022 roku, ale w tym przypadku zobaczyliśmy powtórkę ataku na to nowo wyrysowane wsparcie. Nie udało się go pokonać, co przy rysującej się w tej chwili kontynuacji ruchu na północ, może sugerować formację podwójnego dna. Na szczęście dla złotego dopiero wybicie rejonu poniżej 4,55 zł będzie sygnałem do materializacji tego układu. W takim wypadku kolejnego oporu poszukamy już przy 4,57 zł. Jeżeli jednak kurs euro wróci pod linię wcześniejszego spadkowego trendu, będzie to stanowiło sugestię próby kolejnego podejścia pod już nie tylko lokalne minimum w okolicy 4,48 zł. Pokonanie tego poziomu otworzy drogę zejścia o kolejne 3 grosze.
PLN reaguje na umocnienie dolara Myślę, że warto to powtarzać. Złoty zaczął reagować na umocnienie dolara na szerokim rynku dopiero po jakimś czasie i dopiero wtedy, gdy kurs USD/PLN osiągnął minima sprzed rosyjskiej inwazji na Ukrainę. Od momentu wybicia linii trendu spadkowego minęło już prawie 10 dni i wytworzona w ten sposób korekta daje coraz mniejsze nadzieje na powrót na ścieżkę południową. Patrząc optymistycznie na wykres, można sugerować tworzenie się konsolidacji, ale gwałtowność ruchów wewnątrz niej sugeruje, że trwałość ruchu bocznego może być ograniczona. W piątek obserwujemy atak na górne ograniczenie w rejonie 4,23 zł, po jego wybiciu następnego oporu możemy szukać ponad grosz wyżej. Jeżeli także on ugnie się pod naporem dolara, to kolejny może się pojawić dopiero powyżej 4,26 zł. Jeśli jednak złoty otrząśnie się z wrzutki Adama Glapińskiego (o możliwej obniżce stóp w tym roku) i przystąpi do kontry, to dopiero pokonanie wsparcia przy 4,15 zł będzie zwiastunem otwarcia opcji ataku na ostatnie minima przy 4,11 zł.
EUR/USD kontynuacjaAnalizując ostatnie tygodnie na eurodolarze, nie ma żadnych wątpliwości, kto rozdaje karty. Amerykańska waluta nie ogląda się na nic, pokonuje z łatwością kolejne wsparcia i kurs EUR/USD kontynuuje marsz na południe. Wykres z przełomu kwietnia i maja sugeruje realizację formacji podwójnego szczytu, która gwałtownie zepchnęła notowania, wyrównując minima sprzed dwóch miesięcy. Przesadni optymiści (z perspektywy euro) mogliby zauważyć, że kurs głównej pary wybił górą spadkowy korytarz. Niestety jego strome nachylenie i fakt, iż był ekstremalnie wąski, zwiastowały, że może się to wydarzyć w każdej chwili. Dlatego w dalszym ciągu trudno mówić o realnej korekcie, ale dzisiejsze odbicie może zmienić ten obraz. Mimo wszystko trend umocnienia dolara pozostaje aktualny i wydaje się, że dopiero wyraźne wyjście powyżej 1,08$ będzie zwiastunem trwalszego odwrotu. Wybicie najnowszych minimów przy 1,071$ może być wskazówką dla kontynuacji, ostatecznie nawet w kierunku 1,05$.
Dolar znów powyżej 4,20 złOstatnie dni powodują silne odbicie dolara względem euro. W rezultacie ponownie amerykańska waluta wraca powyżej poziomu 4,20 zł. W weekend czekają nas wybory w Turcji, a ceny gazu znów szukają dna.
Lepsze dane zza oceanu
Dolar wczoraj ustalał kolejne wielotygodniowe maksima względem euro. Pomagały mu przyzwoite dane z gospodarki. Rewizja wstępnych danych o PKB okazała się pozytywna. Do tego dochodzą jeszcze lepsze dane z rynku pracy. Złożono najmniej wniosków o zasiłek dla bezrobotnych od dwóch miesięcy. Poziom 229 tysięcy to pułap, przy którym rynek pracy w dalszym ciągu powinien mieć się dobrze, ale raczej należy spodziewać się stabilizacji niż dalszej poprawy. Biorąc jednak pod uwagę strach przed spowolnieniem gospodarczym, jest to dobry sygnał.
Turcy utrzymują stopy procentowe przed wyborami
To, że przed drugą rundą wyborów w Turcji nie dojdzie do zmian stóp procentowych, było niemal pewne. Tak też się stało i kraj w dalszym ciągu utrzymuje stopę procentową na poziomie 8,5%. Inflacja spadła co prawda do 43,68%, ale biorąc pod uwagę zmiany płac, to Turcy nadal gwałtownie biednieją. Efekt ten jest zresztą przewodnim tematem kampanii wyborczej głównego oponenta Erdogana. Biorąc jednak pod uwagę wyniki z pierwszej tury, nie jest on faworytem przed drugą. Z drugiej strony zwycięstwo formacji obecnego prezydenta w wyborach parlamentarnych może niespodziewanie pomóc opozycji. Wyborcy lubią często utrzymywać pewną równowagę sił. O tym, kto zostanie prezydentem, Turcy zadecydują już w ten weekend. Biorąc jednak pod uwagę kursy u bukmacherów, opozycja już przegrała te wybory.
Gaz znów szuka dna
Ceny gazu z wyjątkiem krótkich korekt od sierpnia 2022 roku pozostają w wyraźnym trendzie spadkowym. Alternatywne źródła dostaw do Europy oraz spadek popytu na surowiec spowodowały, że mamy silną przecenę. Powodem niższego popytu jest zarówno relatywnie ciepła zima, jak i spodziewane spowolnienie gospodarcze. Żeby lepiej oddać skalę problemu przypomnę, że jeszcze w sierpniu megawatogodzina kosztowała niemal 350 euro, dzisiaj utrzymuje się odrobinę powyżej 25 euro. Kiedy dołożymy do tego spadek kursu euro, przecena gazu w złotych powinna być jeszcze bardziej spektakularna. Porównywanie ze szczytami cenowymi wywindowanymi przez działania Rosjan jest jednak pewnym nadużyciem. Obecny poziom jest jednak poziomem, który obserwowaliśmy standardowo jeszcze przed wzrostem cen wywołanym inwazją rosyjską na wschodzie. Można zatem śmiało powiedzieć, że ceny wracają do normy.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:
14:30 – USA – dochody i wydatki Amerykanów,
14:30 – USA – zamówienia na dobra.
Złoty niespodziewanie traciPolska waluta przyjmuje właśnie bardzo silne ciosy. W ciągu niecałych dwóch dni polski złoty stracił już 1% na wartości względem euro. Pytanie, jak daleko zajdzie ten ruch.
Spadki inflacji bazowej w Europie
Ostatnie dane dają nadzieję na wyjście z problemów inflacyjnych. We wtorek w Polsce zobaczyliśmy spadek inflacji bazowej. Swoją drogą, pierwszy od połowy 2021 roku. Wczoraj dołożyliśmy do tego jeszcze spadek inflacji bazowej w strefie euro. Dlaczego to takie ważne? Inflacja bazowa pokazuje nam, jak zachowują się ceny w danym regionie po odjęciu żywności i energii. Podejście to spowodowane jest chęcią wyeliminowania elementów najbardziej zmiennych z koszyka inflacyjnego. Pozwala to lepiej obserwować trend. Obecny spadek inflacji konsumenckiej był bowiem mocno wspierany spadkami cen ropy, która w zeszłym roku została wywindowana w górę z powodu rosyjskiej inwazji na terytorium Ukrainy. Należy pamiętać, że spadek to tylko początek drogie. Poziomy, na których jest inflacja, są nadal mimo spadku nieakceptowalnie wysokie.
Korekta na złotym
Od dwóch dni jesteśmy świadkami silnego ruchu osłabiającego polską walutę. Jeszcze w nocy z wtorku na środę za jedno euro płacono poniżej 4,49 zł. Dzisiaj nad ranem mamy już 4,54 zł za euro. Większość analityków łączy to odbicie z korektą techniczną, tylko złośliwi starają się to łączyć z licytacją opozycji z rządem, kto bardziej zweryfikuje, czy budżet nie jest z gumy. Ruch umacniający złotego trwał bez większych odbić od połowy lutego. Po takim czasie i zyskaniu imponujących na rynku walutowym przeszło 6% korekta nie jest niczym nadzwyczajnym. Jest to wręcz urealnienie ceny. Patrząc na siłę ruchu, może to oczywiście budzić strach. Ciężko zresztą powiedzieć, jak głęboko sięgnie taki ruch korekcyjny. Najprawdopodobniej czeka nas ciekawy koniec tygodnia.
Rynek nieruchomości wciąż mocny
Pomimo wysokich stóp procentowych amerykański rynek nieruchomości wciąż ma się dobrze. Wczorajsze dane pokazują, że liczba wydawanych pozwoleń na budowy domów, jak również rozpoczętych budów wciąż pozostaje na relatywnie wysokich poziomach. Nie są to absolutnie żadne szczyty, ale raczej niskie normalne poziomy. W gospodarce USA problem rynku nieruchomości ma pewną specyfikę. Jeżeli pojawia się problem spadku cen, banki zaczynają domagać się zwiększenia zabezpieczeń kredytów. To z kolei u niektórych kredytobiorców wymusza szybką sprzedaż nieruchomości i pogłębia problem na rynku. Z tego właśnie powodu dane te są dość uważnie monitorowane.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:
14:30 – USA – wnioski o zasiłek dla bezrobotnych.
Dolar znów zyskujeAmerykańska waluta po raz kolejny zyskuje na wartości. Tym razem pomogły jej dane, głównie lepsza od oczekiwań produkcja przemysłowa. W tle problemy brytyjskiego rynku pracy.
Niespodzianka za Oceanem
Wczorajsze dane z USA składały się z dwóch ważnych serii. O 14:30 były dane o sprzedaży detalicznej. Ta okazała się rosnąć o 0,4% w ujęciu miesięcznym, czyli wyraźnie wolniej niż 0,8%. Publikowane są jednak również dane z pominięciem sprzedaży samochodów. Ta od czasu przejścia na pracę zdalną w niektórych branżach regularnie spisuje się słabiej. Dane bez uwzględnienia samochodów okazały się zgodne z oczekiwaniami. W drugiej turze pojawiła się produkcja przemysłowa. Ta niespodziewanie wzrosła o 0,5%, mimo oczekiwanej stabilizacji. W rezultacie mamy kolejny w ostatnich dniach sygnał umacniający dolara względem euro. Dolar jest obecnie względem euro blisko najwyższych poziomów od końca marca.
Rynek pracy na Wyspach
Wielka Brytania pokazała wczoraj słabsze dane z tamtejszego rynku pracy. Nie chodzi tutaj o problem pokazany ostatnio w publicznych mediach w Polsce, gdzie znowu ogłoszono masowy powrót Polaków do kraju, spowodowany tym, że jest tu dobrze w porównaniu z życiem na emigracji. Dane makroekonomiczne wskazują, że rośnie stopa bezrobocia. Siłą rzeczy przybywa również zasiłków o wniosek dla bezrobotnych. 3,9% to nie jest liczba, która w przypadku osób bez pracy budzi w większości państw niepokój. Należy jednak pamiętać, że to najgorszy rezultat od stycznia 2022 roku. Mamy zatem kolejne krytyczne głosy w coraz popularniejszej w brytyjskich mediach dyskusji o realnych skutkach brexitu. Nie może być jednak aż tak źle, bo funt jest blisko półrocznych maksimów względem euro.
Słabsze dane z Chin
Wczorajsze dane z Państwa Środka pokazują, że problemy gospodarcze mogą grozić nie tylko Europie. Słabiej od oczekiwań wypadł cały pakiet. Produkcja przemysłowa rośnie o 5,6%, a nie jak oczekiwano 10,9%. Mniejszą stratę zanotowała sprzedaż detaliczna, która wzrosła o 18,4% zamiast oczekiwanych 21%. Wolniej rosną również inwestycje w aglomeracjach miejskich. Poziomy tych odczytów nie są co prawda alarmujące. Problemem jest to, jak mocno rozjechały się one z prognozami. Część analityków wskaże oczywiście, że prognozy były dużo wyższe od odczytów z marca. Jest to prawda, ale zarówno w przypadku sprzedaży detalicznej, jak i produkcji przemysłowej kwiecień rok temu był najsłabszym wynikiem od ponad dwóch lat, w związku z czym oczekiwania w odniesieniu do tego miesiąca musiały być niestandardowo wysokie.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.
Rozpietość 3 groszy Taki scenariusz może być realizowany już teraz na parze z dolarem. Wyraźnie widać, że poziom 4,13 zł jest respektowany przez inwestorów. Nawet kiedy go naruszyli, schodząc o 3 grosze poniżej wspomnianej wartości, zaraz nastąpiła kontra i kurs powrócił powyżej. Wygląda na to, że rynek poszuka tutaj co najmniej konsolidacji. A im dłużej ona potrwa, tym większe szanse będą na wyżej wspomnianą korektę. Na razie jednak obserwujemy, że w okolicach 4,16 zł, złoty dostaje mocne wsparcie, tym bardziej ciekawie wygląda próba skondensowania tej pary w obszar o rozpiętości 3 groszy, gdy wcześniej obserwowaliśmy tak znaczące ruchy. Przecież obecny trend rozpoczął się gdzieś na wysokości 5 złotych! Technicznie przebicie nowych minimów otworzy drogę do poziomu nawet 3,90 zł. Żeby jednak taki scenariusz się zrealizował, z całą pewnością najpierw byśmy musieli obejrzeć pokonanie oporu przy 1,11$ na głównej parze walutowej globu.
Uwaga skupiona na konferencji prezesa RPPBez zmian w polityce monetarnej w naszym kraju. Inflacja w Stanach nieco niższa od prognoz, EUR/USD odbija się od oporu na poziomie 1,10. Bank Anglii pod ścianą, wyższa inflacja zmusza do kolejnej podwyżki stóp procentowych.
Bez zaskoczeń
Tak jak się spodziewano dużo wcześniej, RPP wczorajszą decyzją pozostawiła koszt pieniądza w Polsce na niezmienionym poziomie. Rynek czeka na pierwsze informacje z gremium odnośnie do obniżek stóp. Większość analityków oczekuje, że stanie się to jeszcze w tym roku, ale wydaje się, że punktem obowiązkowym, by miało to miejsce, jest spadek inflacji do wartości jednocyfrowych. Na razie wynik jest dużo wyższy, bowiem wynosi 14,7%, ale pomóc w najbliższych miesiącach może spadkowa tendencja na notowaniach ropy naftowej, jak i innych surowców. Dzisiaj uwaga inwestorów skupiona będzie na konferencji prasowej prezesa RPP, który z pewnością o wiele barwniej opowie o tym, co się aktualnie dzieje i kiedy pierwsza obniżka stóp, bo zapewne takie pytanie otrzyma jako pierwsze.
1,10 trzyma się mocno
W USA inflacja, jak pokazała wczorajsza publikacja, wynosi dużo mniej, bo raptem 4,9%, ale nadal znajduje się powyżej celu zakładanego przez Fed. Niemniej jednak widać tendencję spadkową, może w kolejnych odczytach dość symboliczną, ale jest to zdrowy objaw dla gospodarki. Mocny zjazd mógłby zostać odebrany jako sygnał pojawiającej się recesji. Co ciekawe, początkowo dla dolara dane były niekorzystne i przyniosły osłabienie. W kolejnych godzinach jednak sytuacja się odwróciła i USD przeszedł do kontrataku. Dobrze to widać na notowaniach głównej pary walutowej świata, która początkowo ruszyła w górę, by po kilku godzinach dotrzeć do oporu technicznego i zawrócić. Kurs nadal pozostaje poniżej tego poziomu, więc jego ranga z każdym dniem będzie rosnąć, a powrót ponad ten ważny psychologicznie poziom będzie coraz trudniejszy i potrzeba będzie czegoś konkretnego, by go sforsować.
Niejednogłośna decyzja?
Bank Anglii po raz kolejny znalazł się pod ścianą. Już na poprzednim posiedzeniu miał zakończyć cykl zacieśniania monetarnego, ale wyższa inflacja wymusiła ruch o 25 pkt bazowych. Dziś mamy deja vu, bo kolejne odczyty CPI okazały się wyższe od prognoz, a ceny nadal rosną z dynamiką dwucyfrową. W takiej sytuacji, by utrzymać swoją wiarygodność w ryzach, BoE będzie musiał podjąć decyzję o podwyżce kosztu pieniądza na Wyspach i dobić do poziomu 4,5% dla głównej stopy procentowej. Oczekiwania analityków zakładają, że stanie się to proporcją głosów 7-2. Dla funta taki scenariusz może okazać się dwuznaczny, z jednej strony zacieśnianie monetarne trwa nadal, z drugiej coraz wyższa stopa procentowa może niekorzystnie wpływać na wzrost gospodarczy i pogorszenie sytuacji gospodarstw domowych. Już ostatnio dane o sprzedaży detalicznej, czy z rynku pracy wypadły blado. Decyzja Banku Anglii o 13.00.






















