Słabość złotegoPo kilku próbach umocnienia polskiego złotego znów jesteśmy świadkami drożejącego euro. Najwyraźniej okolice 4,40 zł pozostaną z nami jeszcze długo.
Indeksy koniunktury z Europy
W piątek poznaliśmy dane na temat indeksów koniunktury w głównych gospodarkach Unii. Są to, co prawda, wstępne dane, ale pokazują, że wcale nie musi być tak dobrze, jak dotychczas sądzono. Ważniejszy z dwóch indeksów - przemysłowy - pomimo lepszego od oczekiwań wyniku z Niemiec wyniósł 51,7 pkt, czyli 1,2 pkt poniżej oczekiwań. Jeszcze gorzej zaprezentował się indeks dla usług. Tutaj odczyt wyniósł 50,1 pkt wobec oczekiwanych 54,5 pkt. Dane te spowodowały wyraźne osłabienie się euro względem dolara amerykańskiego. Euro staniało o ponad 1 centa i oddaliliśmy się od najsłabszych poziomów dolara względem euro od wielu kwartałów.
Dane z Polski
Piątek był dniem publikacji dwóch ważnych odczytów dla naszego kraju. Sprzedaż detaliczna wzrosła o 2,7% w skali roku, co (biorąc pod uwagę pandemię) jest bardzo solidnym wynikiem. Słabiej wypadła za to produkcja budowlano - montażowa, która spada w skali roku o 10,9%. Dane te nie tylko nie zostały pozytywnie przyjęte, ale zbiegły się w czasie z informacjami od naszego głównego partnera handlowego, jakim jest Unia Europejska. W rezultacie byliśmy świadkami osłabienia złotego o 3 grosze względem euro i to pomimo słabości euro. Frank podrożał 4 grosze, a dolar ponad 5 groszy.
Dane z Wysp
Wielka Brytania nie wpisała się w słabsze dane z Europy. Indeks PMI dla przemysłu wyniósł 55,3 pkt, czyli 1,5 pkt powyżej oczekiwań analityków. Z kolei PMI dla usług wynosi 60,1 pkt, to o 3,1 pkt powyżej oczekiwań. Inwestorzy podeszli pomimo tego dość podejrzliwie do brytyjskiej waluty. Początkowo funt umacniał się względem euro, do końca dnia byliśmy jednak świadkami osłabienia funta względem euro. To dlatego wczoraj funt był tą walutą, względem której złoty najmniej stracił.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.
Pln
Rosną emocje przed wyboramiJeszcze niedawno zapowiadało się, że wybory w USA będą formalnością, a Republikanie oddadzą władzę niemal bez walki. Dzisiaj widać, że sondaże powoli się odwracają, a emocje rosną.
Wyścig prezydencki w USA
Przewaga Joe Bidena nad Donaldem Trumpem topnieje. Wygląda na to, że jednak wybory nie są przesądzone i mimo przewagi demokratów walka będzie się toczyć do końca. Niepokój ten przekłada się jednak bezpośrednio na słabość dolara amerykańskiego. Amerykańska waluta jest obecnie najtańsza od października 2018 roku. Powodem jest słabość dolara względem euro. Nie jest to oczywiście tylko kwestia wyborów prezydenckich, ale te nie pomagają.
Złoto znów powyżej 2000 dolarów
Korekta na rynku złota po ustanowieniu rekordowo wysokich poziomów nie trwała zbyt długo. Znów widzimy poziomy powyżej 2000 dolarów za uncję. Temu kruszcowi znów pomagają notowania dolara amerykańskiego. Słaby dolar powoduje, że cena złota w innych walutach nie zmieniając się jest wyższa w dolarze. Nie jest to oczywiście wyjaśnienie całej zmienności cen, ale słabnący dolar powoduje, że inwestorzy szukają alternatyw do inwestowania.
Co z inflacją w Polsce?
Poznaliśmy dane na temat inflacji bazowej. Już parametr bez cen żywności i energii budzi obawy. Jest to wzrost o 4,3% w skali roku. Pokazuje, że pewien niepokój związany z zachowaniem cen jest uzasadniony pomimo spowolnienia gospodarczego. Na razie jednak inflacja konsumencka utrzymuje się w zakresie wahań. Ciężko sobie zresztą wyobrazić żebyśmy teraz podnosili stopy procentowe. Nie ma zatem presji na umocnienie złotego związane z nadchodzącą podwyżką stóp procentowych.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.
Na franku szwjacarskim nuda Prawdziwym liderem w festiwalu sierpniowej nudy na rynkach pozostaje jednak frank szwajcarski. Tu nie dosyć, że od miesiąca mamy do czynienia z konsolidacją, to ta konsekwentnie zmniejsza swój zakres z biegiem sierpniowych dni. Obecnie doszliśmy do zasięgu na absurdalnym poziomie dwóch groszy. Co więcej, do zamknięcia obecnej formacji trójkąta, jeszcze daleka droga, co oznacza, że taki stan rzeczy może potrwać nawet do końca miesiąca. Kurs CHF/PLN wykazał się zaskakująco odporny na fatalne odczyty dynamiki PKB, które wieściły największe recesje zarówno w Szwajcarii, jak i w Polsce. Flauta na rynku spowodowała, że zanikły również standardowe przepływy między bezpiecznymi przystaniami, a bardziej ryzykownymi aktywami. Obecny tydzień ma raczej niewielkie szanse zmienić ten stan rzeczy, więc na rozhuśtanie rynku zapewne przyjdzie nam poczekać, być może nawet i do września.
W Wielkiej Brytanii recesjaWzględny spokój panuje także na parze GBP/PLN. Od początku miesiąca obserwujemy 6-groszową konsolidację i choć zdarzają się większe ruchy, to są one przeważnie wynikiem tylko i wyłącznie dotarcia do granicy obszaru, w którym kurs się porusza. Wielka Brytania cały czas pozostaje w czołówce krajów najbardziej dotkniętych przez Covid. Już teraz jest mowa o największej recesji w historii (a akurat Wielka Brytania ma bogatą historię kryzysów gospodarczych), a wiele wskazuje na to, że jeszcze daleko do opanowania sytuacji. Funt pod koniec lipca wygenerował ponad 10 groszowy rajd w górę, jednak później wraz z kolejnymi wzrostami zachorowań coraz bardziej tracił impet. Teraz znacznie bardziej prawdopodobne wydaje się wyłamanie konsolidacji dołem niż górą. Zreszta poniedziałkowa sesja przynosi kolejną już próbę realizacji tego scenariusza.
Słabe wakacje dla dolara Tegoroczne wakacje są wyjątkowo niekorzystne dla amerykańskiej waluty. Ta jeszcze na początku lipca oscylowała, gdzieś w okolicach niecałych 4 złotych. Wyłamanie wsparcia przy 3,95 zł, poskutkowało jednak dynamiczną przeceną dolara, który w dwa tygodnie stracił ćwierć złotego. Sierpień co prawda przynosi pewne uspokojenie, zmienność się wyraźnie zmniejszyła. Do tego stopnia, że udało się wyłamać linię trendu spadkowego. Nie zmienia to jednak ogólnej optyki sytuacji. To dolar cały czas pozostaje w defensywie, co chwilę testując wsparcie przy 3,70 zł. Każde kolejne odbicie od tego poziomu ma coraz mniejszy zasięg, co może sugerować kumulację kapitału przed następnym większym ruchem w dół. Dolar, jako bezpieczna przystań w takich czasach, powinien mieć większe wzięcie, jednak zwłaszcza ruchy na amerykańskich obligacjach sugerują, że inwestorzy mają już dość siedzenia pod miotłą i coraz śmielej szukają wyższych premii za ryzyko. Zresztą warto obserwować rentowności długu rządu USA, zwłaszcza że ten ostatnio znowu dynamicznie rośnie, a za chwilę czeka nas kolejny potężny pakiet stymulacyjny, jak tylko Republikanie się dogadają z Demokratami. Co prawda, FED niejednokrotnie udowadniał, jak chłonny potrafi być w skupowaniu nawet bezwartościowych papierów, ale trzeba pamiętać, że kryzys kiedyś się skończy i Rezerwa będzie musiała wrócić do normalnego funkcjonowania.
Polska waluta caly czas mocnaNa pierwszy rzut oka wykres EUR/PLN nie wygląda wcale tak źle. Jest na nim kilka ciekawych zagrań, trzy wyraźne linie oporu, zejścia oraz testowania, wszystko co analiza techniczna lubi najbardziej. Rzecz w tym, że ta cała akcja toczy się na zaledwie czterech groszach. Dyferencjał poniżej 1% w skali miesiąca pokazuje z jak wielką posuchą mamy do czynienia. Poniedziałkowa sesja przynosi atak na lokalne minimum przy 4,385 zł. Poziom ten nawet chwilowo udało się naruszyć, przez co wspólna waluta była najtańsza od początku czerwca. A warto pamiętać, że w międzyczasie kurs nieśmiało zahaczył nawet o pułap 4,50 zł. Euro ostatnio radzi sobie całkiem nieźle na szerokim rynku, wychodząc między innymi na głównej parze walutowej świata na nowe tegoroczne szczyty. Pokazuje to też, jak mocny jest nasz złoty i to mimo starań rodzimego banku centralnego, który ostatnio wprost zasugerował, że walczy o osłabienie naszej waluty. Na szczęście RPP z tym celem radzi sobie równie kiepsko, jak z trzymaniem inflacji w ryzach.
Wzrost cen na świecieZgodnie z oczekiwaniami pandemia przyczyniła się do obniżenia tempa wzrostu cen w większości państw. Gorsza koniunktura powoduje, że konkurencja cenowa jest coraz istotniejsza.
Wzrost cen w USA
Amerykanie podali wczoraj dane na temat wzrostu cen. Inflacja wyniosła 1% w ujęciu rocznym. To o 0,4% więcej niż oczekiwali analitycy. Wzrost inflacji przy niskich poziomach jest dobrym sygnałem dla rynków. Świadczy o tym, że gospodarka nie dusi się nadmiarem towarów i nie musi go przeceniać, by sprzedać. Warto zwrócić uwagę, że ceny producentów spadają, co powoduje wyższe marże w handlu. Dolar przyjął te dane w miarę neutralnie.
Inflacja w Europie
Dzisiaj od rana poznaliśmy dane na temat wzrostu cen w Europie. Większość państw oscyluje na niskich poziomach. Niemcy w skali roku mają symboliczną 0,1% deflacje. Hiszpania ma 0,6% deflacji, z kolei państwa naszego regionu notują wyższe wyniki. Słowacja pokazała wzrost o 1,7%, a Czechy o 3,4%. Można by zaryzykować duże uproszczenie, że euro ogranicza wzrost cen.
Dalsze spadki złota
Po tym, jak złoto dotarło do swoich historycznych maksimów na 2078 dolarów za uncję, rozpoczęła się równia pochyła w dół. Wczorajsze minimum było już ponad 200 dolarów niżej od szczytów. 10% obsunięcie cen złota w ciągu 4 dni to nie jest coś, co widuje się na tym surowcu często. Z drugiej strony tempo wzrostu również bardziej przypominało kryptowaluty niż bezpieczną inwestycję na trudne czasy.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:
14:30 - USA - wnioski o zasiłek dla bezrobotnych.
Bank Anglii nie zmienił stóp procentowychNa GBP/PLN mieliśmy trend spadkowy, który obniżył kurs do poziomu 4,85. Od tego momentu jednak funt zyskał sporo, a była to konsekwencja posiedzenia Banku Anglii. Bank ten zdecydował, by nic nie robić i spokojnie obserwować co się dzieje wewnątrz kraju i na świecie. Tym samym pozostawił stopy procentowe na niezmienionym poziomie. Oczywiście zasygnalizował, że w razie potrzeby decydenci banku są gotowi podjąć działania by wesprzeć gospodarkę. Funt brytyjski sporo zyskał, gdyż inwestorzy szacowali, że BoE może się zdecydować na obniżkę stóp. Prezes na konferencji prasowej powiedział, że ujemne stopy procentowe mogłyby być nieefektywne, co inwestorzy odebrali wręcz jako zapowiedź braku ruchów na stopach w najbliższych miesiącach, wykluczając tym samym obniżkę kosztu pieniądza. GBP/PLN po posiedzeniu wystrzelił o 5 groszy w górę. W kolejnych dniach jednak złoty odrabia straty i powoli kurs się osuwa w dół. Nadal głównym czynnikiem determinującym kurs brytyjskiej waluty pozostaje kwestia negocjacji warunków wyjścia z UE. Obecny okres na porozumienie minie wraz z końcem roku. Jeśli strony się do tego momentu nie dogadają Wielka Brytania wyjdzie z UE bez umowy.
Sytuacja na BiałorusiZaskakująco bez wpływu na złotego (póki co) jest sytuacja na Białorusi, gdzie po wyborach robi się gorąco. Na ten moment na niepokojący rozwój spraw w tym regionie nie reagują Rosjanie. Niewykluczone jednak, że reakcja nastąpi nieco później, tak jak to miało miejsce na Ukrainie. Rynki póki co ignorują możliwy scenariusz kolejnej aneksji byłych terytorium przez Rosję. Jeśli nie pojawi się wojsko na ulicach w Mińsku to krajowa waluta w relacji do franka może dalej kontynuować ruch na południe w kierunku ostatniego minimum. W przypadku jednak eskalacji konfliktu w tej części Europy tuż za naszą granicą to o trendzie spadkowym na CHF/PLN szybko zapomnimy. Bez wątpienia nie można zapominać o kwestii relacji USA i Chin, które znów są na ostrzu noża po tym jak Trump zakazał działalności chińskich aplikacji jak TikTok, czy WeChat. Póki co chiński rząd nie zareagował, ale jeśli w akcji odwetowej zobaczymy np. zakaz używania urządzeń Apple, to z pewnością szybko nastroje na rynkach się popsują.
Dobry czas dla PLNNa rynkach nadal utrzymują się pozytywne nastroje z zeszłego tygodnia. Polski złoty wykorzystuje dobry okres walut krajów EM i kontynuuje umocnienie. EUR/PLN nadal “walczy” z poziomem 4,40, który stanowi lokalne wsparcie. Nastroje nie zostały zepsute ani przez eskalujący konflikt między USA a Chinami, ani przez wzrost zakażeń koronawirusem na świecie, ani też brakiem dogadania się dwóch partii z USA na temat nowego pakietu fiskalnego w tym kraju. Krajowa waluta zyskuje mimo tego, że na szerokim rynku straty odrabia amerykański dolar. Poprzedni tydzień był pod znakiem wysypu danych PMI z gospodarek czy to europejskich, azjatyckich czy amerykańskich. Publikacje były na tyle dobre, że można się zapytać, gdzie ten kryzys po wybuchu pandemii? Patrząc na wartości wskaźników mocno powyżej 50 pkt można stwierdzić, że nikt już nie zagraża światowej gospodarce w drodze do pełnej odbudowy. Dzisiaj wiele optymizmu na rynki wlały dane z Chin. Olbrzymia nadwyżka w handlu wynosząca 120 mld USD pokazała jasno, że Państwo Środka najszybciej wróciło na ścieżkę wzrostu gospodarczego widzianą jeszcze przed pandemią. Fakt jest taki, że w tym kraju najszybciej nastąpił wysyp zakażeń, ale też dzięki szybkim decyzjom administracyjnym w ekspresowym tempie nastąpił powrót do normalności. Powrót do działania największej fabryki świata to na pewno dobry prognostyk i dla naszej polskiej gospodarki.
Znów amerykański rynek pracyOstatni tydzień upłynął pod dyktando danych z amerykańskiego rynku pracy. Po bardzo słabych odczytach na temat nowo utworzonych miejsc pracy nastroje były bardzo pesymistyczne. Szybko jednak się okazało, że wcale nie jest tak źle, jak wcześniej sądzono.
Bezrobocie w USA jednak spada
Pomimo wyraźnie niezadowalających danych na temat nowych miejsc pracy bezrobocie w piątkowych danych niespodziewanie spadło do 10,2%. Nie jest to absolutnie dobry wynik, ale spadek o 0,9% w ciągu miesiąca pokazuje, że możliwe jest do końca roku przywrócenie go w okolice szeroko pojętej normy. Rynki przyjęły tę informację bardzo pozytywnie. W piątek dolar miał bardzo dobrą passę od rana, umacniając się o pół centa względem euro. Po tych danych umocnił się jednak w krótkim czasie o kolejne pół.
Wybory na Białorusi
W weekend odbyły się wybory na Białorusi. O stylu, w jakim się odbyły można powiedzieć wiele, ale nie to jest tematem tego tekstu. Wynik wyborów mocno odbiega zarówno od sondaży, jak i od badań exit poll. Ogłoszone zwycięstwo dotychczasowego prezydenta Łukaszenki nie jest niespodzianką. Wynik 80%, z którym miał je uzyskać, już jednak jest. Jest on równie mało wiarygodny, co opozycja podająca jego “realne” poparcie na poziomie 1-3%. Niemniej protesty za naszą wschodnią granicą w tej skali są czymś nowym. Rynki na razie nie reagują, ale zmiana władzy, szczególnie w tym klimacie może spowodować spore zawirowania na rynkach. Białoruś nie jest na tyle istotnym partnerem handlowym, by miało to duży wpływ na złotego, o ile oczywiście pozostanie w miarę stabilnym krajem.
Bezrobocie w Szwajcarii
Szwajcaria pokazała dzisiaj wyniki w ramach stopy bezrobocia. Wydawać by się mogło, że 3,2% to bardzo dobry wynik. Wiele państw nie jest się w stanie do niego zbliżyć normalnie, a co dopiero w trakcie pandemii. Warto jednak przypomnieć, że jeszcze rok temu kraj ten chwalił się osiągnięciem pułapu 2,1%. Dzieje się to wszystko pomimo silnego umocnienia franka względem euro, co nie wpływa korzystnie na opłacalność szwajcarskiego eksportu.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.
Bezrobocie w USADane z amerykańskiego rynku pracy po raz kolejny sprawiły bardzo niemiłą niespodziankę. Nowych miejsc pracy powstało wielokrotnie mniej, niż sądzono. Jest to słaba informacja nie tylko dla walczącego o reelekcję Donalda Trumpa, ale i dolara.
Niespodzianka w USA
Wczorajsze dane z amerykańskiego rynku pracy mocno zaskoczyły inwestorów. Spodziewano się w zależności od wersji 1,2 lub 1,5 mln nowych miejsc pracy. Jednak powstało ich w lipcu zaledwie 167 tysięcy. Pokazuje to, że tamtejsze bezrobocie będzie spadać znacznie wolniej niż dotychczas sądzono. Być może jeszcze przez kilka miesięcy czeka nas dwucyfrowa stopa bezrobocia. Dolar nie przyjął dobrze tych danych. Ponownie zbliżył się do najsłabszych poziomów względem euro od początku 2018 roku. Względem złotego spadł cenowo poniżej 3,70 zł przez moment.
Rumunia tnie stopy procentowe
Na wczorajszym posiedzeniu Banku Narodowego Rumunii niespodziewanie doszło do obniżki głównej stopy procentowej. Wynosi ona obecnie 1,5%, co jest obecnie i tak relatywnie wysokim wynikiem w tej części świata. Rumuńska leja przyjęła jednak tę informację bez większych wahnięć.
Bank Anglii bez zmian
Posiedzenie Banku Anglii nie przyniosło niespodzianek. Stopy procentowe pozostały na niezmienionym poziomie. Za tą decyzją głosowało wszystkich 9 członków. Patrząc na obecną sytuację wątpliwe jest, by przed brexitem podejmowano jakieś istotne decyzje w sprawie stóp procentowych, nie wiedząc co będzie dalej. Komunikat mówił o mniejszym wpływie pandemii niż sądzono. To z kolei zasugerowało inwestorom, że to dobry moment na zakup funta. Od rana brytyjska waluta podrożała 3 grosze.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:
14:30 - USA - wnioski o zasiłek dla bezrobotnych.
Optymizm rośnieKomentarz walutowy z dnia 04.08.2020
Indeksy koniunktury w Europie pokazują coraz to wyższe wyniki. Inwestorzy wyraźnie mają nadzieję na wygaszanie się problemu i ponowne wzrosty.
Dobre perspektywy Polski
Pomimo ostatniego nawrotu zwiększonej liczby nowych przypadków koronawirusa w Polsce biznes patrzy optymistycznie w przyszłość. Indeks PMI dla przemysłu, czyli badanie sprawdzające optymizm menedżerów odpowiedzialnych za zamówienia w branży przemysłowej, wyniósł 52,8 pkt. To wyraźnie powyżej oczekiwanego poziomu 50 punktów. Poziom ten jest zresztą rozdzieleniem pomiędzy równą ilością odpowiedzi pozytywnych i negatywnych. Dane te nie miały większego wpływu na polskiego złotego.
Lepsza koniunktura strefy euro
Również indeks PMI dla przemysłu w strefie euro wypadł lepiej od oczekiwań. Tutaj jednak analitycy byli znacznie bliżej prawidłowej wartości. 51,8 pkt to nie tylko 0,7 pkt powyżej oczekiwań, ale po prostu dobry wynik. Dla porównania Amerykanie pokazali 50,9 pkt i 0,4 pkt poniżej oczekiwań. To właśnie dysproporcja pomiędzy lepszymi danymi z Europy a słabszymi z USA jest jednym z motorów napędowych osłabiania się dolara względem euro w ostatnim czasie.
Australia nie zmienia stóp
Nad ranem poznaliśmy decyzję Królewskiego Banku Australii w sprawie stóp procentowych. Pozostały one na niezmienionym poziomie 0,25%. Ruch ten był spodziewany przez analityków i inwestorów. Po samej decyzji dolar australijski lekko umacniał się względem głównych walut, co świadczy o tym, że część inwestorów jednak miała nadzieję na obniżkę.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:
16:00 - USA - zamówienia na dobra.
Niepewne czasy Kurs CHF/PLN porusza się w ostatnich dniach w dość wąskim paśmie wahań. Czynników ryzyka oczywiście na rynkach nie brakuje na czele z trudną sytuacją epidemiologiczną póki co jeszcze tylko w USA, ale wydaje się, że kwestią czasu jest powrót pandemii na kontynent azjatycki, czy też europejski. Jeśli jednak nie ma mowy o ponownym zamykaniu gospodarki to inwestorzy starają się ignorować ten temat. Osobną kwestią pozostają nieco zaognione w ostatnich dniach relacje między Chinami a USA. Pytanie, w jakim stopniu ten temat będzie się starał wykorzystać Trump, by wrócić do wyścigu o fotel prezydencki w listopadzie. Na ten moment urzędujący prezydent przegrywa z kretesem w sondażach o ponad 10%. Gdy na rynki znów powróci strach (w związku z powrotem pandemii do Europy) frank może być topową walutą bezpieczną, szczególnie, że z tej listy w ostatnich dniach wypadł dolar amerykański. Oporem dla wzrostów CHF/PLN będzie górne ograniczenie formacji trójkąta widocznej na wykresie w okolicach 4,1060. W przypadku kontynuacji pozytywnych nastrojów warto zerkać na wsparcie, którym będzie dolne ograniczenie wspomnianej formacji na poziomie 4,0970.
Słaby lipiec dla dolaraKurs EUR/PLN tak jak się spodziewaliśmy, długo nie zagościł poniżej dość ważnego wsparcia a więc granicy 4,40. Obserwujemy obecnie uaktywnienie się popytu i lekkie odbicie w okolice 4,42. Złotemu w ostatnich sprzyjało osłabienie dolara amerykańskiego na szerokim rynku. “Zielony” ma za sobą bardzo słaby lipiec, gdzie stracił 4% patrząc przez pryzmat swojego indeksu dolarowego. Oczywiście główna para walutowa świata ma jeszcze przestrzeń do wzrostu, który może się przełożyć na dalsze umocnienie się krajowej waluty i w efekcie wyłamanie się kursu EUR/PLN dołem z konsolidacji, która jest widoczna w ostatnich dniach na wykresie. Póki co polska waluta nie reaguje na słowa prezesa NBP, który w piątek stwierdził, że widzi dalszą przestrzeń do luzowania polityki monetarnej w naszym kraju. Wydaje się jednak, że inwestorzy nie wierzą w to, że RPP mogłaby wprowadzić w Polsce stopy procentowe poniżej zera. Hamulcem dla tego rozwiązania ma być nadal rosnąca inflacja, która ma wynieść w lipcu ponad 4% r/r. Jeśli jednak członkowie Rady zdecydowaliby się na taki krok to z pewnością złoty mógłby się osłabić. Na ten moment jednak obserwujemy powrót polskiego przemysłu do normalności, dzisiejszy PMI za lipiec przekroczył w końcu poziom 50 pkt. Warto odnotować, że takie poziomy zanotowaliśmy ostatnio 2 lata temu.
Korekta na rynkachPo wielu dniach umacniania się złotego przyszedł czas na korektę. Podobnie sytuacja układa się zresztą na dolarze amerykańskim względem euro. Kolejne dni pokażą, czy to tylko tymczasowe odbicie, czy zmiana trendu.
Korekta na złotym
Po wielu dniach umacniania w końcu przyszedł czas na korektą. Jeszcze wczoraj kurs euro starał się przebić poziom 4,39 zł. Dzisiaj dotarł już do 4,42 zł. Podobnie sytuacja wygląda na franku, który kosztuje 4,11 zł, odbicie nie ominęło również dolara, który przez moment drożał 4 grosze. W przypadku tak silnych ruchów jak ten z ostatnich tygodni tego typu odbicia są standardową sytuacją i wynikają z dochodzenia rynku do stanu równowagi po silnej zmianie, kiedy to brakuje już kolejnych inwestorów zainteresowanych kupnem. Mogą one oznaczać odwrócenie kierunku zmian, ale wcale nie muszą.
Słabsze zaufanie w USA
Wczoraj poznaliśmy kolejne słabsze dane zza oceanu. Indeks Zaufania Konsumentów spadł w lipcu z poziomu 98,3 punktów na 92,6 punktów. Analitycy spodziewali się mniej więcej 2 pkt mniejszej redukcji. Niższy optymizm prawdopodobnie przełoży się zatem na mniejsze zakupy, a te z kolei na resztę gospodarki. Co ciekawe, dolar wczoraj umacniał się pomimo tych danych względem euro. Był to jednak tymczasowy ruch korekcyjny, bo dzisiaj od rana wraca już do swojej słabszej dyspozycji.
Kryptowaluty rosną
Po okresie większego spokoju na rynku kryptowalut niespodziewanie doszło do skoku cen w górę. Najpopularniejsza z nich - bitcoin - pierwszy raz od lutego przebiła 10 000 dolarów za sztukę i jest najdroższa od niemal roku. Prognozy mówią o dalszych wzrostach, niektóre o niemal podwojeniu ceny do końca roku. Warto jednak zwrócić uwagę, że zdaniem obserwatorów za obecne wzrosty odpowiada pojawienie się kolejnych graczy instytucjonalnych. Ich wycofanie się może spowodować podobne spadki zatem.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:
20:30 - USA - konferencja po posiedzeniu FOMC.
Dolar poniżej 3,80 złKolejny słaby dzień dla amerykańskiej waluty spowodowany był danymi z rynku pracy. Rosnące bezrobocie obniża i tak niewielkie szanse na reelekcję prezydenta Donalda Trumpa. Inwestorzy patrzą podejrzliwie na rozwój sytuacji i wycofują się z dolara.
Problemy w USA
Jeżeli ktoś chciał wczoraj czekać na dalszą słabość dolara pomimo bardzo długiego trendu umacniającego USD i potencjalnie nadchodzącej korekty, nie mógł sobie wymarzyć lepszych danych niż problemy tamtejszego rynku pracy. Liczba nowo zarejestrowanych bezrobotnych nie tylko jest większa od oczekiwań, ale w ogóle rośnie. W rezultacie pierwszy raz od marca oglądaliśmy wczoraj dolara tańszego od 3,80 zł.
Lepsze dane z PMI
Od rana poznaliśmy wstępne odczyty indeksów PMI z Unii Europejskiej. Indeks dla przemysłu wyniósł po raz pierwszy od początku pandemii powyżej 50 punktów oddzielających rozwój od recesji osiągając 51,1 pkt. Jeszcze lepiej wypadły usługi z wynikiem 55,1 pkt. Ten drugi wynik jest przyzwoitym rezultatem nawet w standardowych okolicznościach. Warto zwrócić uwagę, że po raz kolejny dane z Niemiec ciążą Unii Europejskiej. Optymizm u naszego zachodniego sąsiada jest wyraźnie mniejszy.
Prezydentura powoli ucieka Trumpowi
Donald Trump powoli żegna się z reelekcją. Jego szanse wygrania z Joe Bidenem są coraz mniejsze z każdym miesiącem. Do marca Donald Trump odrabiał straty, aczkolwiek pandemia zwiększyła przewagę Bidena z niecałych 5% do około 8%. Jest to wartość przy której republikanie otrzymali poważne ostrzeżenie i muszą podjąć decyzję o tym, co zmienić w swojej strategii. Niedługo już może być za późno. Rynki patrzą mocno podejrzliwie na rozwój sytuacji, co nie pomaga dolarowi.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:
15:45 - USA - indeks PMI dla przemysłu.
Zawirowania na euroWczorajszy dzień przyniósł dwie ważne zmiany dla kursu euro z perspektywy Polski. Europejska waluta jest wyjątkowo słaba względem złotego i wyjątkowo silna względem dolara. To dlatego dolar spadł poniżej 3,85 zł.
Euro najtańsze od miesiąca
Wczorajsze wyjaśnienie sytuacji ze szczytem UE pomimo wątpliwego sukcesu Polski poprawiło wyraźnie wycenę walut naszego regionu. Zarówno złoty, czeska korona jak i forint mocno zyskiwały wczoraj na wartości. Złotówka względem euro jest najsilniejsza od połowy czerwca, a euro kosztowało 4,43 zł przez chwilę. Podobnie jest z frankiem, który spadł do poziomu 4,12 zł. Dolar w nocy znajdował się poniżej 3,85 zł.
Węgrzy obniżyli stopy procentowe
Wczoraj Bank Węgier obniżył główną stopę procentową do poziomu 0,6% z 0,75%. Zmiana nie była zatem bardzo istotna. Dodatkowo warto zwrócić uwagę, że 0,6% to obecnie relatywnie bardzo niska wartość. Większość państw raczej jest już w bardzo bliskiej okolicy 0% lub poniżej. Z drugiej strony pozostawia to Węgrom teraz pole do manewru. Forint nie tracił wczoraj na wartości pomimo obniżki sóp procentowych, gdyż nałożyło się to na pozytywny wpływ szczytu UE.
Nagła siła euro
Wczorajsze porozumienie w strefie euro miało jeszcze jeden bardzo istotny wpływ na rynki walutowe. Inwestorzy kupując euro doprowadzili do jego silnego umocnienia. Dolar jest obecnie najsłabszy względem europejskiej waluty od początku 2019 roku. Patrząc na sytuację w USA, nawracającą pandemię oraz niepewność w sprawie wyborów można oczekiwań, że nie jest to przejściowy problem.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.
Negocjacji ciąg dalszy Na wykresie GBP/PLN doszło do testu oporu w postaci psychologicznego poziomu 5,00. Od tego momentu jednak kurs mocno zawrócił i spadł niemal 10 groszy. Tematem ciążącym brytyjskiej walucie pozostaje kwestia negocjacji z UE w sprawie warunków wyjścia ze Wspólnoty. I co chwila docierają niezbyt przychylne informacje, jak niedawna o sporych rozbieżnościach w negocjach obu stron, co może przynieść wyjście Wielkiej Brytanii z UE bez żadnej umowy. Wydaje się jednak, że obie strony grają nieco na czas i póki co nikt nie chce ustąpić. Wiele też będzie zależeć od wpływu pandemii na gospodarki obu stron. Z drugiej strach przed drugą falą epidemii może przynieść mimo wszystko decyzję o przedłużeniu negocjacji o kolejne miesiące. Choć na ten moment ani UE ani Wielka Brytania nie chcą o tym słyszeć. Niemniej jednak wydaje się, że czynnik ten może ciążyć funtowi w kolejnych miesiącach, szczególnie jak będziemy się zbliżać do końca okresu przejściowego wraz z końcem tego roku.
Duży spadek bezpiecznych aktywówSkoro optymizm panuje na rynkach, to w defensywie muszą być aktywa uznawane za bezpieczne. Doskonale to widać na kwotowaniach pary CHF/PLN, gdzie notujemy 6 groszowy spadek kursu. Nie bez znaczenia jest też ruch na północ na parze EUR/CHF w okolice 1,08, który zwyczajowo przynosi spadek notowań CHF/PLN. Tak jak wspominaliśmy w przypadku EUR/PLN dobre informacje z posiedzenia UE mogą dodatkowo wzmocnić euro i przynieść osłabienie CHF. Warto by jednak wspomnieć o podziałach, które przynosi posiedzenie UE. Widać, że w Unii mamy część krajów o stabilnych finansach publicznych, które nie chcą się dalej zadłużać. Dlatego też forsują fundusz odbudowy, ale w większości w zwrotnych pożyczkach. Do tego część krajów chce powiązania wypłat z tych funduszy z wypełnianiem zasad unijnej praworządności. Jest to cios wymierzony w takie kraje jak Węgry czy Polska, co do których w tym temacie jest sporo wątpliwości. Problem podziałów może być lepiej dostrzegalny w nieco późniejszym czasie, kiedy uwidocznią się problemy gospodarcze niektórych krajów po pandemii. Jeśli teraz nie ma zgody co do funduszu odbudowy, co wydaje się prostą sprawą, to później może być znacznie trudniej.
Pozytywne emocje na rynkach Rynki w ostatnich tygodniach są w bardzo dobrych nastrojach. Niejako filtrują sobie informacje, by te negatywne oddalić, a z pozytywnych wycisnąć, co się da. Doskonale sytuację obrazują wydarzenia z weekendu. Teoretycznie rynki dostały negatywną informację, gdyż nie doszło do porozumienia w UE w sprawie pakietu odbudowy po pandemii o wartości 750 mld euro. Kwestią sporną pozostaje podział środków na tzw. zwrotne i bezzwrotne. Kraje UE, które zaczęto nazywać oszczędnymi, jak choćby Holandia, Austria, Dania, czy Szwecja, mocno sprzeciwiają się przekazaniu środków w ramach grantów w kwocie 500 mld EUR. Pozostała część miałaby stanowić pożyczki. Nieoficjalnie rozmowy mają być dzisiaj kontynuowane i mówi się, że konsensus będzie zakładał kwotę 390 mld euro w ramach bezzwrotnych pożyczek, a pozostała część budżetu będzie w formie kredytu. Dlaczego więc rynki giełdowe jak DAX mkną na północ, a euro się umacnia, skoro nie doszło do porozumienia? Mianowicie rynki żyją nadzieją, że skoro rozmów nie zerwano, to uda się osiągnąć kompromis. Optymistyczne nastroje w końcu udzieliły się i złotemu, który dzisiaj znacząco umacnia się w relacji do euro. Doszło do wybicia z kanału wzrostowego i kurs zszedł momentami nawet poniżej 4,45. Na plus dla krajowej waluty są też dzisiejsze dane o produkcji przemysłowej za czerwiec. Publikacja wskazała na wzrost o 0,6% przy prognozach analityków na poziomie ponad -6%. Dane te pokazują, że polska gospodarka próbuje się odbudować po zapaści w maju, gdzie odnotowano spadek o 17%. Jeśli więc dzisiaj dodatkowo napłyną dobre wieści z Brukseli, to może się okazać, że kurs EUR/PLN spadnie jeszcze kilka groszy niżej.
Spadek wydobycia ropy w USA Każdy kolejny raport na temat liczby odwiertów w USA potwierdza, że przy tak niskich poziomach często lepiej się wstrzymać i ograniczyć produkcję. Tym razem spadek był niewielki, aczkolwiek odczuwalny dla cen ropy.
Kolejne odbicie na złotym
Polska waluta znów ucieka od bariery 4,50 zł za euro. Dzisiaj znajduje się trzy grosze poniżej tego pułapu stanowiącego najwyższy poziom od maja. Z drugiej strony zarówno frank jak i dolar są blisko ostatnich minimów. Wynika to z siły euro względem tych walut, a nie dobrej dyspozycji złotego. Nie zmienia to faktu, że niemal najtańszy frank od połowy czerwca, czy dolar wyrównujący najniższe poziomy od marca, cieszą osoby zainteresowane zakupem tych walut.
Kolejne dołki liczby wież wiertniczych
W USA liczba wież wiertniczych jest najniższa od ponad dekady. Powodem jest niska cena surowca, która powoduje, że wydobycie nie jest tak opłacalne. Przy tym poziomie z niektórych złóż w ogóle nie opłaca się wydobywać. Cena ropy tym razem nie reagowała, ale należy zwrócić uwagę, że spadek wyraźnie spowalnia. Wygląda bowiem na to, że jesteśmy blisko dna, o ile okolice 40 dolarów za baryłkę amerykańskiej ropy zostaną utrzymane.
Rynek budowlany dalej rośnie
Rynek nieruchomości jest pilnie obserwowany w USA podczas każdego potencjalnego spowolnienia gospodarczego. Ostatni kryzys był z nim silnie związany, więc i teraz szuka się analogii. Problem ten teraz jednak nie występuje. W dalszym ciągu sprzedaż domów nie załamała się, a budowy nowych wciąż są rozpoczynane. Pomimo tych danych dolar tracił na wartości względem euro.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.
Pensje rosną mimo kryzysuPomimo problemów w gospodarce rynek pracy wciąż trzyma się bardzo dobrze. Pensje nadal rosną i gonią zachód a zatrudnienie nie otrzymało wcale tak silnego ciosu, jak sądzono.
EBC nie zmienia stóp
Zgodnie z oczekiwaniami Europejski Bank Centralny nie podjął wczoraj decyzji o zmianie stóp procentowych. Podano również horyzont utrzymywania stóp procentowych na tym poziomie. Są to perspektywy inflacji sięgającej 2%. Takie podejście jest istotną zmianę względem polityki poprzedniego prezesa EBC. Dotychczas nawet ponad 2% inflacja nie powodowała wzrostu stóp procentowych. Strefa euro była bowiem jednym z tych organizmów gospodarczych, które nie zdążyły zacząć podnosić stóp procentowych po ostatnim kryzysie.
Sprzedaż detaliczna w USA przyspiesza
Wczorajsze dane z USA pokazują szybszy od oczekiwań wzrost sprzedaży detalicznej. Rośnie ona o 7,5% w czerwcu względem maja, podczas gdy oczekiwania wynosiły 5%. Optymizm jednak szybko został ostudzony przez dane z rynku pracy. Wnioski o zasiłek dla bezrobotnych spadły o znacznie mniejszą wartość, niż dotychczas sądzono. Zaraz po tych danych dolar tracił względem euro. Do końca dnia jednak odrobił stratę.
Rynek pracy w Polsce
Poznaliśmy dane GUS na temat zmian wynagrodzeń i zatrudnienia w Polsce. W czerwcu udało się utrzymać roczne tempo wzrostu wynagrodzeń na poziomie 3,6%. Tym samym średnia pensja wynosi 5286 złotych. Licząc oczywiście osoby zatrudnione w przedsiębiorstwach zatrudniających ponad 9 osób. Zatrudnienie w ciągu roku spadło o 3,3%, ale warto spojrzeć na to w ten sposób, że mamy tutaj efekt po pierwsze kryzysu, po drugie bardzo niskiego bezrobocia.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.






















