FOXA - spółka pod rok wyborczy w USAFOX to producent i nadawca telewizyjny który jest mocno po stronie republikańskiej. Już przy ostatnich wyborach widać było duży ruch i teraz także nie będzie wyjątku moim zdaniem. Świadczyć o tym może duże pozycjonowanie na opcjach na lipiec i październik. Sugeruje, że zobaczymy przynajmniej 37$ do tego czasu. W tym momencie zainteresowania nie ma a dodatkowo kurs jest w dobrym miejscu do kupna.
Poza analizę techniczną
Inflacja w USA nie zatrzęsła rynkiem Odczyt wzrostu cen miał być najważniejszym wydarzeniem w kalendarzach danych makroekonomicznych w tym tygodniu. Patrząc na to, jak spokojnie rynki przyjęły lekki wzrost nie będzie. W tle stabilne dane z Niemiec i lepsze od oczekiwań z Czech.
Inflacja za oceanem bez rewolucji
Najważniejszym odczytem dnia miał być odczyt inflacji konsumenckiej w USA. Sama inflacja nie zaskoczyła mocno rynków. Była faktycznie większa od oczekiwań, ale o symboliczne 0,1%. Do tego warto zwrócić uwagę, że wspomniany wzrost z 3,1% na 3,2% nakładał się na pewną narrację efektu jojo. Już dwukrotnie w ciągu ostatniego roku mieliśmy odbicie po silnych spadkach a potem powrót. Na szczęście dla portfeli Amerykanów każde z tych odbić jest słabsze, co daje nadzieję na trwałe zejście wzrostu cen do długoterminowego celu. Rynki przyjęły te dane lekkim umocnieniem dolara. Wyższa inflacja to przecież jeszcze niższe szanse na podwyżki stóp. Nadal jednak dominuje scenariusz czerwcowej obniżki. Nie należy się zatem spodziewać zmian stóp procentowych na przyszłotygodniowym posiedzeniu.
Za Odrą bez zmian
Finalny odczyt inflacji u naszych zachodnich sąsiadów jest równie stały jak niechęć do wysyłania broni dalekiego zasięgu na pomoc Ukrainie. Luty zakończył się bowiem dokładnie jak we wstępnych danych wynikiem 2,5%, czyli najniższym poziomem od czerwca 2021 roku. Mamy zatem prawie trzyletnie minima wzrostu cen. Z drugiej strony 2,5% to obiektywnie dużo jak na Niemcy. Przed wspomnianym czerwcem ostatni raz tak wysoka inflacja była w 2008 roku. Same dane nie spowodowały dużych zmian na rynku. Z jednej strony zgodne dane zwyczajowo ich nie powodują, z drugiej rynki i tak czekały na dane z USA, licząc tam na rewolucję, której nie były.
Lepsze dane z Czech
Wczoraj poznaliśmy również dane z Czech. Sprzedaż detaliczna jest ważnym odczytem, ale nie jest to absolutnie pierwsza liga odczytów. Niemniej wzrost sprzedaży w Czechach o 2,4% zamiast oczekiwanych 0,4% to bardzo dobry prognostyk dla rynku. Czesi mają zresztą dopiero trzeci miesiąc wzrostu sprzedaży detalicznej po 1,5 roku spadków miesiąc w miesiąc. W wyniku tych danych rynki spojrzały przychylniej na koronę czeską, która zyskiwała wyraźnie na wartości.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.
Kto się nie załapał na PIXEL?Cześć, publikuję pomysł na PIXEL/USDT, jest to kontynuacja wcześniejszego pomysłu, tutaj na ponowne wejście. I tak wejście w pozycje teraz oraz na niebieskich liniach w celu uśrednienia wejścia. Profity to duże zielone linie.
Jeśli podoba Ci się mój pomysł, koniecznie zostaw rakietę, a w razie wątpliwości napisz komentarz ;) Życzę Ci owocnych profitów.
Wzrost bezrobocia w USAOstatnia seria danych z USA nie wpłynęła korzystnie na notowania dolara. Biorąc pod uwagę, że bezrobocie podskoczyło o 0,2%, nie można się dziwić. Jest jednak światełko w tunelu. Inflacja spada na Węgrzech, a cyfrowy pieniądz bije kolejne rekordy.
Odwrotu od dolara ciąg dalszy
Ostatnie dni na rynkach są bardzo trudne dla amerykańskiej waluty. Piątkowe dane z rynku pracy nie odwróciły tej tendencji. Inwestorzy mocno wystraszyli się wzrostu bezrobocia do poziomu 3,9%. Wzrost o 0,2% w ciągu miesiąca to obiektywnie dużo. Warto jednak zwrócić uwagę na pewną specyfikę kalendarza. W tych miesiącach przeważnie mamy wzrosty bezrobocia w USA. Zjawisko to spowodowane jest sezonowością pewnych prac. W zeszłym roku w lutym też bezrobocie podskoczyło o dokładnie 0,2%, po czym kolejne dwa miesiące znów spadało. To, co zasługuje na uwagę, to lepsze dane z rynku pracy. Jak tylko na rynku skończy się lęk przed zbliżaniem się bezrobocia do ważnego symbolu, jakim jest wartość 4%, dane te powinny przekładać się na umocnienie amerykańskiej waluty. Wyższa od oczekiwań liczba nowych miejsc pracy powinna jednak sugerować stabilizację. Powinna, jednak po samych danych dolar wyraźnie testował ruch w stronę poziomu 1 dolara i 10 centów za 1 euro. Gdyby doszło do osiągnięcia tego poziomu, trafilibyśmy na głównej parze świata na poziomy z przełomu grudnia i stycznia.
Spadek inflacji na Węgrzech
Po tym, jak w zeszłym miesiącu tempo wzrostu cen spadło z 5,5% na 3,8%, oczekiwano efektu jojo i delikatnego odbicia w górę. Dane za luty okazały się nie iść na 4%, tylko być kolejnym spadkiem do 3,7%. Co ciekawe, dane te spowodowały umacnianie się forinta względem euro. Dlaczego jest to takie dziwne? Szybciej spadająca inflacja zwyczajowo powoduje, że przyspieszają oczekiwania względem spadku stóp procentowych. To z kolei zwyczajowo osłabia walutę, gdyż perspektywy na stopy zwrotu z niej maleją. Tutaj jednak mieliśmy efekt dokładnie odwrotny. Powodem jest fakt, że tempo spadku stóp procentowych na Węgrzech już jest określane przez niektórych jako szalone. Nie wygląda na to, jakby w ogóle była opcja na jego przyspieszenie, nawet przez szybciej spadającą inflację.
Bitcoin wyznaczył nowe szczyty
Jeszcze w piątek doszło do próby przebicia kolejnego ważnego psychologicznego poziomu. Mowa o bitcoinie za 70 000 dolarów. Próba okazała się nieudana i kurs szybko odbił. W weekend byliśmy świadkami kolejnych prób, gdyż w przeciwieństwie do większości tradycyjnych giełd, tutaj notowania nie są wstrzymywane. Odbicie weekendowe nie było tak silne jak z piątku, co mogło sugerować to, co wydarzy się od rana. Od momentu otwarcia europejskich parkietów zaczął się szał. Bitcoin bardzo szybko wyskoczył o około 5%, przebijając nie tylko poziom 70 000 dolarów, ale meldując się na czas pisania tego tekstu na poziomie 71 500 dolarów. Przy aktualnym kursie dolara jest to już ponad 280 000 złotych.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych danych, aczkolwiek warto brać pod uwagę, że Amerykanie już zmienili czas na letni.
Datawalk - czyżby narodziny czarnego konia?Jesteśmy po konferencji rocznej....IVQ 2023 to pierwszy kwartał bez spadku sprzedaży, ograniczenie strat i Zarząd (po raz kolejny!) obiecuje wzrosty sprzedaży o minimum 70% r/r i tylko kontrakty o wielkości minimum 1 mln USD. Tyle w temacie konferencji.....technicznie - kolejny raz test okolic 30 zł wypadł pozytywnie i chociaż czwartkowa świeca na dużym obrocie wyglądała fatalnie, to piątkowa zatarła to wrażenie. Czyżby solidna wymiana akcjonariatu??? Zwracam uwagę na potencjalna tworzącą się formacje szerokiego podwójnego dna....jeśli tak, czekają nas solidne wzrosty!
To nie jest rekomendacja - tak widzę ten walor.
SZUKAMY ALTÓW na UP = ADA - AUDIO - BAT Pora zacząć ALT SEASONMamy trzy Alty które mogą dać okazje na wystrzał - Przy pierwszym strefy płynnościowe na UP
Przy AUDIO mamy strukturę korekty - teraz retest i możliwe UP
BAT również ma strefę - teraz czekamy na korektę.
Pamiętajcie nie kupujemy na górce zawsze korekta i potem UP
Wreszcie robi się ciekawie, USD pod presjąPo dosyć niemrawych kilku tygodniach wraz z marcem na rynek walutowy wróciły emocje. Związane są one z osłabieniem dolara, a równocześnie wzmocnieniem złotego. Jednak PLN ma problem z przebiciem niezwykle istotnych wsparć na parach z głównymi walutami. Natomiast coraz większym blaskiem wręcz oślepia złoto.
EUR/USD
Obraz EUR/USD od początku roku możemy podzielić na dwie fazy. Do połowy lutego trwał trend aprecjacji dolara, zakończony wyznaczeniem dołka przy 1,07 $ (widziane ostatnio w listopadzie). Następnie euro ruszyło do kontry, ale po wybiciu rejonu 1,08 $ kurs eurodolara wpadł w ok. 70-centową konsolidację, która trwała ponad miesiąc i frustrowała niejednego tradera. Dopiero w tym tygodniu doszło do wybicia górnego ograniczenia korytarza bocznego i szarży na północ, która została powstrzymana w okolicy 1,095 $. Momentum zdecydowanie należy w tej chwili do wspólnej waluty, a kontynuacja osłabienia „zielonego” może doprowadzić główną parę walutową ostatecznie nawet do maksimów z grudnia powyżej 1,11 $. Jednak w tym miejscu warto zaznaczyć, że w obecnych warunkach rynkiem potrafi zatrząść nawet jeden pakiet danych albo jedna wypowiedź bankiera centralnego, dlatego korekta ostatniego ruchu szybko może sprawdzić kurs EUR/USD w rejony dopiero co opuszczonej konsolidacji.
USD/PLN
Jeszcze bardziej frustrująca mogła być, trwająca od początku roku, konsolidacja na USD/PLN. Co prawda była ona całkiem szeroka, bo nawet 12-groszowa, ale kurs dolara z uporem godnym lepszej sprawy wracał do punktu równowagi przy okrągłych 4 zł. Oczywiście przekraczanie tego poziomu raz w jedną, raz w drugą stronę budziło emocje z przyczyn psychologicznych, ale nie dochodziło do żadnych rozstrzygnięć. Warto jednak zauważyć, że mimo różnych faz na EUR/USD, polski złoty ostatecznie był naprawdę stabilny, co może świadczyć o jego sile, niebaczącej szczególnie na wydarzenia szerokiego rynku. Dopiero w ostatnich dniach mogliśmy zauważyć przyspieszenie trendu aprecjacji PLN, ale ten nie był w stanie na dłużej wybić rejonu wsparcia 3,93 zł. Oczywiście przy odpowiednich warunkach może to nastąpić nawet w najbliższych godzinach, a wtedy kolejny ważny obszar do obrony znajdziemy ok. 5 groszy niżej. Część analityków spodziewa się jeszcze w tym roku dojścia USD/PLN nawet do 3,70 zł. Jednak odreagowanie obecnej deprecjacji dolara może nas znowu zaprowadzić w okolice 4 zł.
EUR/PLN
Wreszcie przechodzimy do pary „skonsolidowanej” w mniejszym stopniu. W przypadku EUR/PLN wyraźnie dostrzeżemy trwające od połowy stycznia umocnienie rodzimej waluty. Jeszcze niecałe dwa miesiące temu za jedno euro musieliśmy płacić powyżej 4,40 zł, a teraz będzie to o 10 groszy mniej. Mimo wszystko po dotarciu w pobliże 4,30 zł PLN trafiał na coraz poważniejsze problemy. Ostatecznie cały czas broni się wsparciem przy 4,295 zł (ostatnio widziane w połowie grudnia), które równocześnie można postrzegać jako miejsce wyznaczone przez już kilkunastoletnią linię trendu wzrostowego na EUR/PLN, co technicznie stanowi bardzo poważny argument przeciw dalszemu marszowi na południe. Takowego jednak nie należy całkiem wykluczać, a wtedy możemy wypatrywać zejścia w rejon 4,23-4,25 zł. Skuteczna obrona wspomnianego wsparcia może się skończyć odreagowaniem, ale przed poważniejszą szarżą na północ powinien chronić opór w okolicy 4,35 zł.
Złoto
Na koniec jedna z gwiazd ostatnich dni, którą już w nocy z poniedziałku na niedzielę zobaczymy na oscarowych statuetkach. Mowa oczywiście o złocie, którego wycena znajduje się w trendzie wzrostowym już od października, ale wydarzenia z tego tygodnia poniekąd nie pozwalają nam przejść obojętnie obok królewskiego kruszcu. Jeszcze do końca lutego metal szlachetny znajdował się w trendzie bocznym, ale marcowe osłabienie dolara (z którym jest negatywnie skorelowany) stało się doskonałym pretekstem dla byków do ataku. W ten sposób cena złota wystrzeliła do nieba (sky is the limit) i w ledwie czterech skokach wybiła historyczny rekord (wyznaczony w grudniu) powyżej 2130 $. Jednak to wcale nie oznaczało końca hossy, a w trakcie pisania tych słów za jedną uncję trzeba zapłacić wyraźnie powyżej 2170 $ (tylko w ciągu tego tygodnia mówimy o 90 $ wzroście). W takiej chwili trudno przewidywać miejsce nasycenia rynku, ale warto rozważyć, że tak gwałtowny wzrost może się ostatecznie spotkać z bolesną kontrą. W takim wypadku wsparcia poszukamy w okolicy jeszcze niedawnego rekordu, a później przy górnym ograniczeniu wcześniejszej konsolidacji.
EBC umacnia euroPerspektywa obniżek stóp procentowych w strefie euro niby się oddala, ale z kolei jastrzębie widzą szansę na przyspieszenie. Rynki są jednak coraz bardziej pogodzone, nawet jeżeli dojdzie w tym półroczu do obniżek, to bardzo niedużych.
Neutralna konferencja prezesa NBP
Wczorajsze wystąpienie prof. Adama Glapińskiego można określić jako triumfalne. Bardzo silnie podkreślane jest sprowadzenie inflacji do celu inflacyjnego. Teoretycznie brakuje nam jeszcze 0,3%, ale patrząc na obecną tendencję, wydaje się to mocno prawdopodobne. Warto też pamiętać, że NBP posiada cząstkowe dane, dzięki czemu może z większym prawdopodobieństwem wygłaszać takie tezy. Zapowiedziana została też nowa prognoza inflacji. Jest ona korzystniejsza dla naszych portfeli względem poprzedniej. Nie zabrakło oczywiście przypomnienia, że posiadamy obecnie obniżone stawki podatkowe na pewne produkty i zamrożone ceny energii. Gdyby doszło do uwolnienia tych cen, należy się oczywiście spodziewać, że wskaźnik inflacji ponownie wyskoczy.
EBC nie zmienia stóp procentowych
Na wczorajszym posiedzeniu Europejskiego Banku Centralnego nie doszło do zmian stóp procentowych. Pozostały one na poziomie 4,5%. Warto jednak zwrócić uwagę, że pojawiają się już głosy o możliwych obniżkach stóp procentowych jeszcze przed letnią przerwą. Taką opinię wygłosił Joachim Nagel, czyli szef Bundesbanku, osoba, z której opinią warto się zapoznać. Oznacza to w praktyce, że mówimy o posiedzeniu 18 lipca, czyli nadal nie jest to obniżka w pierwszym półroczu 2024 roku. Jest on tzw. jastrzębiem, czyli osobą, która preferuje utrzymywanie relatywnie wyższych stóp procentowych, by mocniej dusić inflację. Jeżeli z takiej perspektywy spojrzymy na te słowa, jest to tym istotniejszy sygnał za obniżkami stóp. Rynki jednak patrzą na ogólny wydźwięk posiedzenia jako na bardzo zachowawczy, co przekłada się na umocnienie euro względem dolara po publikacji danych.
Kolejne rekordy złota
Złoto kontynuuje swój marsz w górę. Już trzeci dzień z rzędu bijemy dzisiaj rekord wszechczasów. Mamy za sobą również imponującą serię 7 sesji wzrostowych z rzędu. Złośliwi sugerują, że konserwatywni inwestorzy pozazdrościli młodszym wzrostów na kryptowalutach i realizują swoją własną hossę na dużo starszym aktywie. Podobnie jednak jak w przypadku kryptowalut należy się zastanowić, gdzie są granice tego ruchu. Ciężko bowiem wyjaśnić racjonalne powody tego ruchu. Nie mieliśmy od początku marca żadnych ważnych wydarzeń uzasadniających wzrosty. Może się jednak okazać, że w tle tego ruchu są jakieś gigantyczne zakupy realizowane przez któryś lub któreś z banków centralnych. O tym jednak dowiemy się dopiero z raportów tych instytucji.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych oprócz decyzji RPP warto zwrócić uwagę na:
14:30 – USA – sytuacja na rynku pracy.
SPY - głęboka korekta już bliskoKiedy dochodzimy do momentu, że wszystko rośnie i każdy zarabia planując już rzucić pracę na etacie to czas korekty się zbliża. SPY porusza się w niebezpiecznym klinie zwyżkującym a wskaźniki nigdy w historii nie były tak przegrzane. Mamy sytuację że SPY, złoto i bitcoin są na nowych szczytach. Euforia sięga zenitu dlatego bardzo uważałbym na otwieranie długich pozycji w przegrzanych na maxa sektorach. Sądzę, że SPY musi przetestować ostatni szczyt a to oznaczałoby korektę na około 50% tego rajdu w obszar 473/476.
Rekordowy tydzień dla złotaOd początku marca ceny złotego kruszcu zdecydowanie pną się w górę. Można to wiązać z rosnącymi oczekiwaniami rynków na rozpoczęcie cięć stóp procentowych przez FED (dyskontują to rentowności amerykańskich obligacji, które idą wyraźnie w dół), ale nie tylko. Złoto odzwierciedla różne tendencje, w tym ryzyko geopolityczne. O tym, że takowe rośnie można było dostrzec w orędziu prezydenta Bidena, który dużo miejsca poświęcił zagrożeniu ze strony Rosji, ale i też... Donalda Trumpa, który w ostatnich dniach po rezygnacji Nikki Haley, czeka już tylko na "formalną" nominację Partii Republikańskiej w listopadowych wyborach prezydenckich.
Pozostając przy wątku ryzyka geopolitycznego nie sposób nie wspomnieć o Korei Północnej, która jeszcze nie trafiła do informacyjnego mainstreamu. Tymczasem reżim Kima zdaje się szykować do wojny, która może być inspirowana przez Rosję chcącą odciągnąć uwagę od sytuacji na Ukrainie i przerzucić ją w stronę "newralgicznej" zwłaszcza dla USA, Azji. Zamieszanie z Koreą Północną stworzyłoby też duże problemy dla Japonii i wymusiło szybkie "zmilitaryzowanie" całego regionu, co nie pozostałoby też bez odpowiedzi ze strony Pekinu. W ten sposób Moskwa może chcieć wymusić konflikt, którego Chińczycy nie do końca chcieliby widzieć już teraz (mowa o ich "żądaniach" wobec Tajwanu). To na razie dywagacje, ale bieg wydarzeń może sprawić, że nie należy ich całkowicie odrzucać.
W ujęciu tygodniowym ceny złota wzrosły najbardziej od października ub.r., kiedy to świat został zaskoczony konfliktem w Izraelu i zaczął "snuć" różne scenariusze. Jak będzie teraz? Systemowo droższe złoto może zmniejszyć popyt ze strony Indii w zbliżającym się "sezonie weselnym", ale być korzystne np. dla Chin, które traktują je jako bezpieczną przystań dla swoich aktywów.
Rynki długu wsparciem dla jenaWsparciem dla jena są spekulacje dotyczące rychłego odejścia od ultra-luźnej polityki przez Bank Japonii. Kluczowe będą dalsze doniesienia z trwających negocjacji płacowych ze związkami zawodowymi, gdyż jest to teraz główny wątek "decyzyjny" dla gremium BOJ.
Jak donosi agencja Bloomberg powołując się na swoje źródła w Banku Japonii, urzędnicy mają coraz bardziej popierać szybkie zaostrzenie polityki monetarnej. Dzisiaj cytowany szef Banku Japonii również nie wybrzmiał już tak "gołębio" jak wcześniej - Ueda przyznał, że prawdopodobieństwo realizacji celu inflacyjnego wzrosło, a bank centralny rozważy wyjście z ultra-luźnej polityki w sytuacji potwierdzenia ze strony dynamiki płac. Tymczasem Rengo, największy związek zawodowy zrzeszający pracowników handlu przyznał, że tegoroczny wzrost płac może być najwyższy od 30 lat. Szanse na ruch na stopach jeszcze w kwietniu wzrosły do 65 proc.
To wszystko prowadzi do podbicia rentowności japońskich obligacji. Tymczasem na amerykańskich mamy od pewnego czasu ruch przeciwny - seria słabszych odczytów z USA jest sygnałem możliwego hamowania gospodarki, co może być wsparciem dla koncepcji rozpoczęcia serii obniżek stóp przez FED. Rynek stawia tu na czerwiec.
Decyzja RPP już dzisiaj Ostatnie decyzje Rady Polityki Pieniężnej są mocno przewidywalne. Wydaje się, że tak też będzie dzisiaj, ale nie raz już byliśmy w takich sytuacjach zaskakiwani. W tle lepsza koniunktura w Europie oraz koniec serii spadków PKB na Węgrzech.
Lepsza koniunktura w Europie
Wczoraj poznaliśmy indeksy PMI dla usług w Europie. Ogólny wynik dla strefy euro okazał się symbolicznie lepszy od oczekiwań, sięgając 50,2 pkt. Jest to jednak owe 0,2 pkt nie tylko więcej od oczekiwań, ale też od granicy rozdzielającej przewagę odpowiedzi pozytywnych od negatywnych. To pierwszy wynik ze wspomnianą przewagą od lipca zeszłego roku. Słabiej od oczekiwań wypadła z kolei Wielka Brytania, tam jednak sam rezultat, mimo że nie osiągnął zakładanych rezultatów, jest wyższy i wynosi 53,8 pkt. Po tych danych inwestorzy znów optymistycznie spojrzeli na Stary Kontynent i było widać kolejny napływ środków umacniający euro względem dolara.
Czekając na decyzję RPP
Dzisiaj poznamy decyzję Rady Polityki Pieniężnej w sprawie stóp procentowych. Patrząc na oczekiwania analityków, szaleństwem byłoby oczekiwać czegokolwiek innego niż utrzymania stóp procentowych. Szybko spadająca inflacja może co prawda sugerować, że jest przestrzeń na taką decyzję, ale ostatnia konferencja prasowa realnie wykluczyła taką możliwość. Prezes Adam Glapiński uważał nawet, że jego zdaniem do końca roku kalendarzowego nie zmienimy stóp procentowych. Nagły spadek inflacji nie powinien zbyt szybko zmienić tej decyzji, gdyż na tej samej konferencji zapowiadał on szybki spadek tempa wzrostu cen w styczniowych danych. Można zatem zakładać, że prognoza o odkładaniu obniżek stóp procentowych na dalszą przyszłość już zawierała w sobie te informacje. Standardowo od samego posiedzenia bardziej interesująca powinna być jutrzejsza konferencja prasowa. Jest to zresztą typowe dla decyzji Banków Centralnych i absolutnie nie powinno się z tego czynić zarzutu.
Pierwszy kwartał wzrostowy od roku
Węgry wczoraj przełamały fatalną passę. Udało im się bowiem pierwszy raz od roku zakończyć kwartał bez spadku PKB. To wcale nie znaczy, że miały wzrost. PKB Węgier nie zmieniło się bowiem w IV kwartale 2023 roku. Takich samych danych oczekiwali analitycy, zatem nie może dziwić, że na rynku walutowym nie było szczególnego wybuchu entuzjazmu po zakończeniu prawie roku recesji.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych oprócz decyzji RPP warto zwrócić uwagę na:
14:15 – USA – raport ADP z rynku pracy,
16:00 – Kanada – decyzja w sprawie stóp procentowych.
Dolar słabszy, bo ISM znów rozczarowałKolejne dane ISM wypadają słabiej, chociaż "rozjazd" w usługach względem szacunków ekonomistów jest mniejszy niż w przemyśle. Odczyt, który poznaliśmy o godz. 16:00 wypadł na poziomie 52,6 pkt. wobec 53,4 pkt. wcześniej. Uwagę zwraca spadek subindeksu zatrudnienia poniżej bariery 50 pkt. - zwłaszcza przed ważnymi danymi z rynku pracy w piątek. To wszystko zaczyna wpisywać się w scenariusz w którym nadchodzące dane makro zaczynają sygnalizować spowolnienie gospodarcze, a to dobra informacja dla tych, którzy zakładają, że FED w czerwcu zetnie stopy - prawdopodobieństwo takiego scenariusza przekroczyło 70 proc.
Na taki obrót spraw zareagowały rentowności obligacji rządu USA - 10-letnie po naruszeniu ważnego wsparcia przy 4,20 proc. na początku tygodnia, zeszły dzisiaj do 4,14 proc. Cofnął się też dolar na szerokim rynku, co jest obrotem o 180 stopni wobec sytuacji z rana. Na indeksie dolara widać, że jesteśmy w ważnym technicznie miejscu. O dalsze spadki jest teraz łatwiej, niż jeszcze tydzień temu.
EUR/PLN flirtuje z 4,30Brak rozstrzygnięcia na eurodolarze po serii danych makro. Krajowa waluta na poziomach wsparcia w relacji choćby do euro. Notowania ropy naftowej WTI testują opór w okolicach 80 USD za baryłkę. Notowania USD 500 pokazują niesamowity sentyment, który jest widoczny na rynkach akcyjnych.
Sytuacja techniczna na wykresie głównej pary walutowej świata nadal jest mocno niejasna. Z jednej strony mamy pokonanie linii trendu wzrostowego i zejście poniżej, ale brak kontynuacji ruchu spowodował, że kurs zamiast zdynamizować ruch na południe, to utknął w dość wąskim paśmie wahań między 1,0880 a 1,0800, czyli ważnym wsparciem technicznym. Bez wątpienia jednak można powiedzieć, że tydzień USD najprawdopodobniej zakończy wygraną nad euro i delikatnie się umocni w tej relacji. Wielu analityków oczekiwało, że dwie ważne miary z USA w tym tygodniu, czyli PKB i inflacja PCE mogą wpłynąć na wykształtowanie się większego ruchu i co za tym idzie zainicjowanie trendu czy to wzrostowego, czy też pokonania wspomnianego wsparcia i ruchu nawet w okolice 1,07. Nic takiego nie miało miejsca, a to dlatego, że publikacje miały wymiar i na plus i na minus dla USD. Z jednej strony gospodarka ma się bardzo dobrze, z drugiej nieco niższa inflacja nie przekreśliła scenariusza kontynuacji dezinflacji. W efekcie scenariusz bazowy to trend boczny, a większej wagi nabiorą teraz dane z gospodarki choćby ISM czy dane z rynku pracy, które będą mogły wpłynąć na większą zmienność. Szanse na cięcie stóp w USA w czerwcu wynoszą raptem 60%, każde przesunięcie tego momentu będzie działać korzystnie dla USD. Jeśli coraz bardziej realny będzie scenariusz zmian w polityce monetarnej dopiero po listopadowych wyborach w USA, to wtedy EUR/USD ma duże szanse zejść poniżej 1,07
Na EUR/PLN mamy dość klarowny trend spadkowy, który trwa od początku roku 2024. Kurs dzisiaj próbuje testować co prawda górne ograniczenie, wydaje się jednak, że to tylko korekcyjne odbicie od poziomu wsparcia na 4,30. Kurs po raz kolejny testował ten poziom i znów zabrakło siły, by go trwale pokonać. Taka sytuacja w analizie technicznej (gdy kurs kilka razy próbuje forsować poziom w tym wypadku wsparcia i nie udaje się go pokonać) powoduje, że wzmacnia się jego ranga. W efekcie będzie potrzeba czegoś więcej, by zejść poniżej, poza informacje, które już znamy. Z czynników wewnętrznych cały czas uwagę zwraca odblokowanie środków z KPO i Funduszu Spójności, która ma pozytywnie wpłynąć na polski PKB w 2024 i spowodować, że będzie on w okolicach 4%. Niezmiennie kluczowa jest kwestia braku chęci zmian w polityce monetarnej. Ale te czynniki na krajowej walucie są już w cenach, więc wydaje się, że teraz większa uwaga na to, co się będzie działo na zewnątrz. Co takiego mogłoby dać pozytywnego kopa PLN? A np. odbicie EUR/USD i ruch ponad poziom 1,09. W takiej sytuacji EUR/PLN mógłby pokonać poziom wsparcia na 4,30 i skierować się w okolice 4,25.
Ciekawa sytuacja aktualnie występuje na notowaniach ropy naftowej WTI. Kurs próbuje forsować opór techniczny, który kilka razy wcześniej stanowił przeszkodę nie do przejścia w okolicach 79 USD za baryłkę. Jesteśmy więc tylko minimalnie niżej od oporu psychologicznego na poziomie 80 USD. Pokonanie tych barier może wywindować kurs jeszcze wyżej, co przełożyłoby się na problemy na temat procesów dezinflacyjnych na świecie. Część analityków uważa, że ostatnia wzrosty to kwestia większego popytu na ten surowiec w związku z brakiem sygnałów recesyjnych. Niektórzy ciągle za taki stan obwiniają sytuację na Bliskim Wschodzie, która nadal jest napięta, a w tym „kotle” może jeszcze dojść do stanu wrzenia, szczególnie na linii USA-Iran. Czynnikiem ryzyka są przede wszystkim wybory do parlamentu w Teheranie, które już w ten weekend.
Na koniec analiza wykresu największych spółek w USA, która pokazuje dobitnie, w jakim momencie na rynkach giełdowych jesteśmy. Hossa ma się naprawdę dobrze, mimo że mamy do czynienia z otoczeniem wysokich stóp procentowych. Mimo że perspektywa ich cięcia, która mogłaby wpłynąć korzystnie na sytuację spółek (tańszy kredyt), oddala się, to absolutnie nie psuje tego balu na parkietach, który trwa od tak naprawdę początku listopada. Mówimy już o ponad 20% wzrostów w dość krótkim czasie, co jest naprawdę imponujące. Jak rozpalone są głowy inwestorów, dobrze pokazuje przykład publikacji wyników spółki Nvidia, które potrafiły pociągnąć cały indeks. Próżno też szukać oporów technicznych, skoro mówimy o nowych ATH. Analitycy głowią się, co mogłoby spowodować korektę na giełdach, czas mija, a my ciągle mówimy o nowych maksimach. Z mojej strony takowy wskazywałbym dopiero po wynikach wyborów w USA, które może wygrać według sondaży aktualnych Trump i nie trzeba nikogo przekonywać, jaki chaos na rynkach mogłoby to spowodować i być może przyczynić się właśnie do załamania na rynkach kapitałowych.
Dane z USA mniej złeCzwartkowe dane konkurowały, po której stronie oceanu będą słabsze. Wygląda na to, że jednak tę specyficzną rywalizację wygrała Europa i byliśmy świadkami odbicia na dolarze. W tle polskie PKB bez zmian.
Polska gospodarka nie zaskoczyła
Finalne dane na temat naszego PKB nie zaskoczyły rynków. Nadal kwartalny odczyt mówi o braku wzrostu w ostatnim kwartale 2023. Na szczęście w skali roku jest wzrost. 1% wzrostu w przypadku takiej gospodarki jak Polska to naprawdę mało. Z drugiej strony to dwukrotność średniej unijnej. To drugie porównanie brzmi już znacznie korzystniej, chociaż ściganie poziomu unijnego po 0,5% w skali roku zajmie nam naprawdę długo. Rynek jak często w przypadku danych dokładnie zgodnych z oczekiwaniami nie zareagował. Zdarza się to często w przypadku danych finalnych, które relatywnie rzadko się zmieniają.
Inflacja w Niemczech
Wstępne dane o inflacji u naszego zachodniego sąsiada mówią o 2,5%. Jest to wynik lepszy od zakładanego 2,6%. Należy pamiętać, że cel inflacyjny w strefie euro jest niższy niż w Polsce i wynosi 2%. Szybciej spadająca od oczekiwań inflacja w głównej gospodarce powinna być elementem przyspieszającym obniżki stóp procentowych. Biorąc pod uwagę problemy niemieckiej gospodarki, presja na tańszy kredyt wynika również z potrzeb jej pobudzenia. W rezultacie dane te wpływają na osłabienie się euro, gdyż mniej będzie można zarobić na inwestycjach wolnych od ryzyka lub o niskim ryzyku. Widzieliśmy wczoraj zresztą właśnie taką reakcję w drugiej połowie dnia. Była ona opóźniona, ze względu na oczekiwanie na dane marketingowe.
Dane z USA
Wczoraj mieliśmy potężny pakiet danych z USA. Wydatki Amerykanów rosły zgodnie z oczekiwaniami o 0,2% w styczniu, aczkolwiek dochody wzrosły o 1% wobec oczekiwanych 0,4%. Mamy zatem teoretycznie sytuację stabilizującą rynek, co powinno być korzystne. Jednak rynki wolą, kiedy pieniądze są wydawane, bo to napędza gospodarkę. Wnioski o zasiłek dla bezrobotnych wypadły delikatnie słabiej od oczekiwań, aczkolwiek różnica jak na te dane była relatywnie nieduża. Słabiej wypadł też indeks Chicago PMI. W rezultacie mamy do czynienia z pakietem realnie słabszych dla dolara danych. Co ciekawe, to właśnie po nich amerykańska waluta się umacniała. Powodem były najprawdopodobniej słabsze dla euro dane z Niemiec, które okazały się ważniejsze w końcowym rozrachunku.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:
16:00 – USA – raport ISM dla przemysłu.






















