Polska tymczasowość RPP po raz kolejny pokazuje, że nie takie rzeczy potrafi przeczekać. Inflacja nie budzi u jej członków szczególnych emocji, wskazując na przejściowość procesu. Z drugiej strony Ameryka Północna już obniża stopy procentowe, w związku z czym najprawdopodobniej znowu przegapiliśmy okazję na zmianę i teraz “już nie warto”.
Rada nie zawiodła
Zgodnie z oczekiwaniami Rada Polityki Pieniężnej nie zmieniła stóp procentowych. Na posiedzeniu natomiast znów słyszeliśmy o przejściowości. Słuchając wypowiedzi prezesa Glapińskiego można odnieść wrażenie, że Rada mogłaby się zbierać spokojnie raz na pół roku, skoro i tak na wszystkie wskaźniki patrzy w długiej perspektywie. Obecna inflacja jest przejściowa i w końcu wróci do normy, podobnie jak deflacja, którą udało się przeczekać. Coś, co RPP ogłasza jako swój sukces, było niemal 4-letnim okresem przebywania inflacji poniżej celu inflacyjnego. Dużo jak na organizację, której celem jest dbanie o stabilność pieniądza. Teraz przeczekamy odchylenie w drugą stronę.
Kanada tnie stopy procentowe
Bank Kanady podjął decyzję o obniżce stóp procentowych o 0,5%. Jest to dokładnie taki sam ruch jak decyzja FED z początku tego tygodnia. Patrząc na silne powiązanie ekonomiczne tych gospodarek, decyzja ta nie powinna być zaskoczeniem. Część analityków spodziewała się jednak stopniowej adaptacji i ruchu o 0,25% teraz, w związku z czym po decyzji dolar kanadyjski tracił na wartości.
Dobre dane z USA
Wczoraj poznaliśmy raport ADP na temat zatrudnienia. Oczekiwania były pesymistyczne. Jednak pomimo tego, że nowych miejsc pracy jest mniej niż wcześniej, należy zaznaczyć, iż jest to wynik korzystniejszy od oczekiwań. Dolar w rezultacie lepszych danych utrzymywał swoją wartość. Patrząc na ostatnie dwa tygodnie, sam fakt utrzymywania wartości przez dolara już jest niejakim sukcesem.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:
14:30 - USA - wnioski o zasiłek dla bezrobotnych,
16:00 - USA - zamówienia na dobra.
USA
Dolar blisko 4 złJeszcze ciekawiej niż para EUR/PLN wygląda obraz pary USD/PLN. Można pokusić się o stwierdzenie, że w ciągu ostatnich trzech tygodni odbyliśmy podróż w tą i z powrotem. Zaczęliśmy od 3,89 zł, które dało początek ładnie zarysowanemu korytarzowi wzrostowemu i mogło się wydawać, że pokonanie bariery okrągłych 4 zł jest tylko kwestią czasu. Jak się okazało, nic bardziej mylnego, ponieważ już 3,98 zł było zbyt silnym ograniczeniem. Trudno jednak doszukiwać się przyczyny po stronie rodzimej waluty. Powinniśmy jej raczej upatrywać w osłabieniu dolara w stosunku do euro, które to osłabienie dało paliwo do umacniania się złotego. Zmiana trendu była na tyle silna, że w ciągu kilku dni dotarliśmy z powrotem do 3,89 zł i możliwe, że kurs USD/PLN przebije dziś trwale to ograniczenie, co może skutkować dalszym gwałtownym ruchem w kierunku południowym, a wtedy realne wsparcie czeka nas dopiero przy 3,85 zł. Jeżeli ono także okaże się za słabe, to nie możemy wykluczyć marszu w kierunku 3,79 zł.
Podatki rosnąKomentarz walutowy z dnia 27.02.2020
Zbliżające się wybory prezydenckie uruchomiły lawinę obietnic wyborczych, które jakoś trzeba sfinansować. Trzynasta emerytura jest tutaj dziwnym rozwiązaniem, ale efekt ten jest widocznie skuteczniejszy, niż po prostu podniesienie emerytur.
Będzie droższe tankowanie?
Mamy złą i dobrą wiadomość. Ta pierwsza to fakt, że minister infrastruktury podniósł opłatę paliwową o 12,3%. Dobra wiadomość dotyczy tego, że udział tej opłaty w cenie paliwa jest relatywnie niski i w rezultacie cena litra powinna wzrosnąć o trochę ponad 2 grosze. Jest to odważny ruch biorąc pod uwagę zbliżające się wybory. Jednak z czegoś trzeba finansować wypłatę trzynastej emerytury przed pierwszą turą wyborów prezydenckich.
Dolar wciąż w odwrocie
Pomimo dobrych danych z USA, gdzie liczba sprzedanych nowych domów jest o ponad 7% większa od oczekiwań, dolar w dalszym ciągu traci. W ciągu tygodnia jest już to 1,5 centa straty względem euro i wygląda na to, że najsilniejsza korekta w ruchu spadkowym może być powoli przełamaniem trendu. Warto zwrócić uwagę, że w dłuższym okresie analiza techniczna i tak wspiera scenariusz dalszego umacniania się dolara względem głównych walut światowych, w tym wspólnej europejskiej waluty. Efektem obecnego ruchu jest spadek ceny dolara poniżej poziomu 3,95 zł.
Ropa naftowa w odwrocie
Strach oraz spadające prognozy wzrostu gospodarczego na świecie powodują, że surowce energetyczne mają bardzo słabą passę. Ropa naftowa, która zaczynała ten rok w okolicach 66 dolarów za baryłkę, przez moment przekraczając nawet 70 dolarów, dzisiaj kosztuje zaledwie 52 dolary. Mowa tutaj o giełdzie w Londynie, w Nowym Yorku cena baryłki spadła już poniżej 50 dolarów. Nie pomagają (wolniej od oczekiwań) rosnące zapasy z USA, które zwyczajowo powodują wzrost cen surowca. Inwestorzy prawdopodobnie widząc tempo spadków, odkładają w czasie zakup, co tylko pogłębia spadki cen.
Dzisiaj dzień w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:
14:30 - USA - zamówienia na dobra,
14:30 - USA - wnioski o zasiłek dla bezrobotnych.
Dolar coraz droższyZnacznie bardziej jednoznaczna sytuacja jest na dolarze, który drożeje praktycznie nieprzerwanie od początku roku. W tym okresie obserwujemy już 20-groszowy ruch. Co prawda, po tym, jak na koniec stycznia zarysowała się formacja głowy z ramionami, udało się nawet pokonać linię trendu. Kurs jednak błyskawicznie zanegował ten ruch, nie tylko powracając powyżej tej linii, ale również wychodząc na nowe maksima. Od tego momentu dolar regularnie ustala nowe szczyty, coraz wyraźniej zbliżając się do poziomu 4 zł. Obecnie do tej granicy brakuje mu już niecałe trzy grosze. Po drodze próżno szukać istotnych oporów więc wielce prawdopodobne, że jeszcze w tym tygodniu ten poziom będzie testowany. Wcześniej w historii wielokrotnie zdarzało się, że w tych okolicach kurs zawracał, więc przed nami ciekawy test. Globalna awersja do ryzyka na pewno nie pomaga złotemu, jednak trwa ona już wystarczająco długo, by można powoli myśleć o zmianie nastawienia.
Dolar nie zwalnia tempaDolar nie zwalnia tempa i cały czas pozostaje w trendzie wzrostowym. Od początku roku podrożał już o blisko 15 groszy i obecnie testuje szczyty z końca listopada. Pokonanie oporu w okolicach 3,93 zł otworzy mu drogę do testowania okrągłych 4 zł. Ostatni raz atakował ten poziom we wrześniu ubiegłego roku, jednak nieskutecznie. Ta sztuka nie udaje mu się od 2016 roku, więc opór przy tym poziomie wydaje się na razie bezpieczny. Amerykańską walutę wspiera strach przed koronawirusem oraz słabość pozostałych głównych walut świata. Kurs EURUSD znajduje się obecnie najniżej od blisko 3 lat. Funtowi ciąży nie tylko brexit, ale coraz wyraźniejsze widmo cięcia stóp. Jen pozostaje w defensywie ze względu na stan japońskiej gospodarki. W tym klimacie dolar wyrasta na największą oazę spokoju (o ironio).
Czy inflacja ma znaczenie? Japonia w objęciach recesji, tydzień pełen protokołów oraz konsternacja po piątkowym odczycie inflacji.
Podatkiem w gospodarkę
Dzisiejszy kalendarz makroekonomiczny prezentuje się wyjątkowo ubogo. Amerykanie (jak i Kanadyjczycy) mają wolne i do handlu wrócą dopiero jutro, reszta rynku widocznie postanowiła to uszanować i nie szarżować ze zmiennością. W tych warunkach na kluczowe wydarzenie dnia wyrósł niespodziewanie odczyt dotyczący japońskiej gospodarki. Ta w ostatnim kwartale 2019 roku skurczyła się o 1,6%. Jest to efekt podwyższenia podatku od sprzedaży, co bezpośrednio uderzyło w konsumpcję, a pośrednio w praktycznie każdy element składowy PKB, z wyjątkiem rządowych wydatków. Annualizowany wynik na poziomie -6,3% można już nazywać małą katastrofą i rosną obawy, czy zapowiedziany w grudniu potężny pakiet stymulacyjny, będzie w stanie zniwelować tę dziurę. Na domiar złego późniejszy odczyt dotyczący produkcji przemysłowej również był grubo pod kreską. Co ciekawe, jen faktycznie traci, jednak nieznacznie, co może mieć związek z amerykańskim świętem.
Co tam w bankach piszczy?
Jak już wszyscy wrócą do handlu, to bieżący tydzień może być co najmniej interesujący. Przede wszystkim poznamy protokoły z posiedzeń najważniejszych banków centralnych. Już w środę swoje minutki opublikuje FED, choć tu akurat powinno obyć się bez większych sensacji. Po ostatnich wypowiedziach oficjeli Rezerwy dało się wyczuć, że czeka nas okres względnej stabilizacji stóp procentowych. Ciekawy może być jedynie fragment dotyczący programu płynnościowego i terminu jego zakończenia. Więcej emocji może wzbudzić protokół z posiedzenia EBC, który zostanie opublikowany w czwartek. Zresztą pod koniec tygodnia odczytów makroekonomicznych będzie na rynku pod dostatkiem.
Sztuka zamykania oczu
Nie milkną echa piątkowego odczytu dotyczącego inflacji w Polsce. Ta po raz kolejny skokowo przyspieszyła, drastycznie wybijając się ponad próg tolerancji NBP. Tyle teoria, bo w praktyce wcale nie zanosi się na zmianę nastawienia RPP. Według prezesa Glapińskiego to przyspieszenie jest oczekiwane i przejściowe, a jego powody są poza domeną działań Rady. Dlatego jej członkowie wierzą, że już niebawem zacznie ona spadać. Ta wiara to marne pocieszenie dla Polaków, którym coraz trudniej bronić oszczędności przed inflacją. Przejadany w coraz większym stopniu jest też wzrost wynagrodzeń.
Złoty dzisiaj wyraźnie traci. Euro z łatwością przebiło poziom 4,25 zł. Dolar sięga nowych maksimów tegorocznych i kosztuje obecnie 3,93 zł. Frank szwajcarski testuje pułap okrągłych 4 zł i wiele wskazuje na to, że uda mu się go sforsować. Drożeje także funt, za który obecnie należy zapłacić 5,11 zł.
Złoty zyskuje mimo danychEuro przez moment spadło poniżej 4,24 zł. W tym samym okresie frank kosztował jednak niemal 4,00 zł a dolar 3,90 zł, powodem jest słabość euro względem innych głównych walut.
Złoty rośnie w siłę
Relatywna nuda na rynkach zachęca inwestorów do podejmowania ryzyk w poszukiwaniu zysków. Jedną z możliwości jest inwestycja w waluty krajów rozwijających się, a za taką nadal uchodzi złotówka. Wczoraj dzięki poprawie sentymentów złoty spadł poniżej 4,25 zł względem euro. Frank z kolei po raz kolejny staniał poniżej 4,00 zł, było to możliwe również dzięki dzisiejszej poprawie nastrojów na parze EURCHF, która ostatnio spędza sen z powiek posiadaczom kredytów frankowych. Umacniający się frank powoduje, że pomimo silnego złotego frank jest wciąż relatywnie drogi.
Lepsze dane z Polski
Dobra kondycja złotego została wsparta przez dane makroekonomiczne. Gospodarka rośnie jednak delikatnie szybciej niż sądzono. W skali roku jest to 3,5%, a kwartalnie 3,1%. Warto zwrócić uwagę, że od kilku lat nie było tak niskich wyników. W górę idzie za to inflacja. O celu inflacyjnym zapomnieliśmy już dawno. 4,4% to aż 0,9% powyżej górnej granicy ustalonej przez RPP. Gremium to ma jednak dużo spokoju i najprawdopodobniej usłyszymy o długookresowych prognozach i przejściowym charakterze wzrostu, które to uzasadniają brak zmian stóp.
Dane z USA nie zaskoczyły
Wczoraj poznaliśmy dane na temat inflacji w USA. Ceny zgodnie z oczekiwaniami rosną o 2,5% w skali roku. Jest to wzrost, ale po pierwsze dość umiarkowany, a po drugie wspomniany poziom jest nadal bezpieczny. Stawia to co prawda pod delikatnym znakiem zapytania o oczekiwania obniżenia stóp procentowych. Wczoraj poznaliśmy również liczbę wniosków o zasiłek dla bezrobotnych. Wskaźnik ten dalej oscyluje niewiele powyżej 200 tysięcy wniosków tygodniowo. Dane te spowodowały dalsze umacnianie się dolara względem euro, co przekłada się też na droższego dolara względem złotówki.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:
15:15 - USA - produkcja przemysłowa,
16:00 - USA - Raport Uniwersytetu Michigan.
Koronawirus obniży stopy procentoweCoraz więcej banków centralnych w swoich komentarzach porusza kwestię epidemii z miasta Wuhan. Nie wpływa ona w sposób bezpośredni, ale jej konsekwencje: wstrzymana produkcja i utrudnienia w logistyce z największej fabryki świata odbijają się powoli czkawką na wynikach.
Co dalej ze stopami procentowymi w USA
Wczorajszy półroczny raport na temat polityki monetarnej, przedstawiany przed Komisją ds. Usług Finansowych Izby Reprezentantów, nie wstrząsnął rynkiem. Nie pojawiło się tam nic, czego jeszcze byśmy nie wiedzieli. W dyskusji publicznej pojawia się za to coraz częściej kwestia obniżek stóp procentowych. Modne jest argumentowanie tego koronawirusem, aczkolwiek powód jest trochę inny. To strach przed jego eskalacją (objawiający się zamknięciem fabryk, czy utrudnieniami w logistyce morskiej) powoduje, że gospodarka światowa ma rozwijać się wolniej. Skoro spadają prognozy wzrostu, decyzja o obniżce stóp jest bardziej zasadna.
Bitcoin powyżej 10 000 USD
Najpopularniejsza kryptowaluta świata przekroczyła w tym tygodniu pierwszy raz od września bardzo ważną granicę 10 000 dolarów. Gdy spowalnia gospodarka i spadają stopy zwrotu, inwestorzy szukają alternatywnych miejsc do lokowania swoich środków. Okazuje się, że ostatnimi laty kryptowaluty są pewną alternatywą pomimo ich olbrzymiej zmienności.
Nowa Zelandia nie obniży stóp
Posiedzenie Królewskiego Banku Nowej Zelandii nie zaskoczyło inwestorów decyzją. Zaskoczyła ich natomiast deklaracja na konferencji prasowej. Przekazano informację, że nie jest planowana obniżka stóp, o ile epidemia koronawirusa nie będzie silniejsza od oczekiwań. Dodano do tego zmianę oczekiwań długoterminowych, które zamiast obniżek przewidują jedną podwyżkę przed końcem 2021 roku. W rezultacie tych danych dolar nowozelandzki szedł w górę. Wzrost wartości spowodowany był zmianą oczekiwań inwestorów co do stopy zwrotu z inwestycji o niskim ryzyku.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:
16:00 - USA - Raport prezesa FED nt. polityki monetarnej przed Komisją Bankową Senatu.
Dominacja dolara na rynkachTak jak już wspominaliśmy powyżej dolar w ostatnich dniach zdominował rynki. EUR/USD spadł poniżej 1,0950, co przełożyło się w ogóle na słabość krajowej waluty ale i także konkretnej pary PLN powiązanej z zielonym a mianowicie USD/PLN. Kurs tej pary testuje dzisiaj poziom 3,90 i nie jest wykluczone, że go złamie. A to dlatego, że po piątkowych bardzo dobrych danych z rynku pracy z USA inwestorzy mogą dalej kupować amerykańską walutę. Do tego analitycy już w kolejnych analizach wiele mówią o wpływie koronawirusa na światową gospodarkę. Oczywiście znaczne zmniejszenie produkcji i eksportu z chińskiej gospodarki zadziała in minus, pytanie tylko jak bardzo. Powoli możemy mówić o częściowym wznowieniu produkcji, ale jeszcze minie trochę czasu zanim chińska gospodarka wróci do pełnej pracy. Jeśli mówimy o niepewności to właśnie dolar stanowi oazę spokoju, bo tamtejsza gospodarka działa prężnie i co najważniejsze stabilnie. Nie można tego powiedzieć choćby o europejskiej, gdzie notujemy wciąż rozczarowujące dane, mówiące np. o spadku produkcji, sprzedaży detalicznej. Po przekroczeniu oporu na 3,90 kolejnym może być tak naprawdę dopiero poziom 4,00.
Wolniejszy rozwój PolskiKomentarz walutowy z dnia 10.02.2020
Prognozy wzrostu PKB dla naszego kraju to nie jest coś, co poprawia nastrój. Kolejna instytucja obniża swoje projekcje na 2020 rok. Patrząc na wynik w IV kwartale, nie powinno to dziwić.
Spadają prognozy wzrostu dla Polski
Rok 2020 ma się zakończyć wzrostem na poziomie 2,7%, a nie jak dotychczas sądzono 3,0%. Tak przynajmniej uważają specjaliści z Credit Agricole. Powodem obniżenia prognozy jest gorszy wynik za 2019 rok oraz, co ciekawe, epidemia koronowirusa. Dość szybko znalazła ona swoje odzwierciedlenie w prognozach. Analitycy spodziewają się najwyraźniej szybkiego wpływu i zaniknięcia, bo na rok 2021 utrzymano prognozę na poziomie 3,3%.
Ceny rosną szybciej niż oczekiwano w Chinach
Ostatni rok to wyraźne przyspieszenie wzrostu cen w Państwie Środka. Rezultat 5,4% to najwyższy wynik od drugiej połowy 2011 roku. Od tego czasu tylko momentami inflacja przekraczała 3%. Warto zwrócić uwagę, że jeszcze rok temu inflacja wynosiła 1,5%, a od tego czasu dokonano 3 obniżek stóp procentowych, jednakże były to ruchy o 0,05%, nie powinny mieć zatem tak istotnego wpływu na rynek. Dla porównania Amerykanie, pomimo tego, że znajdują się na niższych poziomach stóp procentowych, zmieniają je przeważnie o 0,25%, czyli pięć razy mocniej.
Amerykański rynek pracy
Stopa bezrobocia w USA co prawda wzrosła, aczkolwiek w tym samym momencie poznaliśmy dane o zwiększonej ilości nowych miejsc pracy. Jak to często bywa, bezrobocie bezrobociu nierówne. W USA zakłada się, że bezrobotny to taki, który szukał pracy przez ostatnie 4 tygodnie, ale jej nie znalazł. Może się zatem zdarzyć, że dobra koniunktura aktywizuje osoby długotrwale nieposiadające pracy do powrotu na rynek. Może wtedy dojść do sytuacji, gdzie pomimo tworzenia nowych miejsc pracy, przybywa bezrobotnych. Wskaźnikiem, który potwierdza dobrą kondycję rynku pracy jest wzrost płac. Inwestorzy zwrócili uwagę na nowe miejsca pracy bardziej niż na stopę bezrobocia, bo dolar zyskiwał.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.
Europa w odwrocieDane z Niemiec pokazują, że gospodarka europejska ma wyraźną zadyszkę, z drugiej strony Amerykanie pokazują kolejne bardzo dobre dane z tamtejszego rynku pracy. Nie może zatem dziwić, że kapitał płynie za ocean.
Niemcy znów straszą rynki
Dane z niemieckiej gospodarki nie napawają optymizmem. Produkcja przemysłowa spada w ujęciu rocznym o 6,8%, a nie jak sądzono o 3,6%. Do tego eksport rośnie o zaledwie 0,1%, podczas gdy spodziewano się 0,5%. Niższy jest też import, który zamiast wzrosnąć o 0,2%, spadł o 0,7%. Powoduje to, co prawda, że nadwyżka handlowa jest mniejsza niż przewidywana, ale nie jest to sygnał, który rekompensuje poprzednie. Spadający import jest słabym sygnałem dla Polski. Niemcy są naszym najważniejszym partnerem handlowym. Dane te pociągnęły w dół nie tylko euro, ale również złotego.
Amerykański rynek pracy znów dobry
Po danych o nadzwyczaj dużej liczbie miejsc pracy utworzony w zeszłym miesiącu przyszedł czas na wnioski o zasiłek dla bezrobotnych. Te również przekroczyły oczekiwania. Po tych danych dolar wyraźnie przebił psychologiczną granicę 1 dolara i 10 centów za jedno euro. Dane z rynku pracy z USA są istotnym bodźcem dla działań inwestorów. Jest to również bardzo dobra wiadomość dla Donalda Trumpa. Reelekcja w czasach niskiego bezrobocia dotychczas była w amerykańskich wyborach prezydenckich właściwie formalnością.
Czesi zaskoczyli rynki
Wczorajsze posiedzenie Czeskiego Narodowego Banku miało być kolejnym relatywnie nudnym posiedzeniem, na którym oprócz deklaracji z konferencji miało się niewiele wydarzyć. Rosnąca inflacja, która przez ostatnie dwa miesiące przekroczyła 3%, skłoniła jednak to grono do podniesienia stóp procentowych. Po podwyżce główna stopa procentowa wynosi już 2,25%. Czeski Bank jest znacznie aktywniejszy w kwestii polityki monetarnej niż polska RPP, która generalnie stroni od podejmowania decyzji. Po samej decyzji korona wyraźne skoczyła o niemal 1 % w górę. Wzrost jest typową reakcją rynków na wzrost stóp procentowych dający lepsze perspektywy zwrotu z instrumentów o niskim ryzyku.
W kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:
14:30 - USA - sytuacja na rynku pracy.
Euro tańsze niż 4,25 zł!Ostatnie dni były bardzo łaskawe dla polskiej waluty. To, co cieszy osoby chcące jechać na narty, czy spłacić ratę kredytu walutowego, nie jest oczywiście tak samo dobre dla eksporterów rozliczających się w walutach obcych.
Euro znów w okolicach 4,25 zł
Dobra passa złotego znowu doprowadziła euro w okolice poziomów 4,25 zł. Są to okolice miejsca, gdzie zatrzymywał się w ostatnich ruchach. Wątpliwe jest zatem, by wyraźnie poprawił obecne poziomy. Warto zauważyć, że złoty dotarł do nich mimo całego strachu na rynkach związanego z koronawirusem oraz bez wsparcia ważnych danych makroekonomicznych. To bardzo dobrze świadczy o naszej walucie. Frank kosztuje około 3,97 zł. Dolar 3,86 zł, a funt zbliżył się do psychologicznej bariery 5 zł.
Amerykański rynek pracy zaskoczył
Raport na temat nowych miejsc pracy to ważny odczyt w kalendarium danych makroekonomicznych za oceanem. Dane z rynku pracy wydają się mieć tam większą wagę niż w Europie. Utworzenie 291 tysięcy miejsc pracy wobec oczekiwanych zaledwie 156 tysięcy pokazuje, że tamtejszy rynek pracy jest w dalszym ciągu w bardzo dobrej kondycji. Nie może zatem dziwić kolejne umocnienie dolara względem euro, który to przełamał oczekiwany od dawna poziom 1 dolara i 10 centów za euro.
Odbicie na ropie
Ostatnie dni pomogły nie tylko polskiej walucie, ale również surowcom przemysłowym. Ropa naftowa odbiła się od 54 dolarów za baryłkę do ponad 56 dolarów. Stało się to pomimo wzrostu zapasów czarnego złota, o których wczoraj informowali Amerykanie. Odbicie jednak nie jest tak silne jak w przypadku polskiego złotego, który powrócił już w okolice swoich maksimów. Ropa w ciągu miesiąca nadal traci 20% na wartości. Jest to wynik spadku prognozowanego popytu na ten surowiec w związku ze słabszymi danymi o wzroście gospodarczym.
W kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:
13:00 - Czechy - decyzja CNB w sprawie stóp procentowych,
14:30 - USA - wnioski o zasiłek dla bezrobotnych.
Złotówka wciąż mocnaKomentarz walutowy z dnia 05.02.2020
Wczorajszy niespodziewany rajd złotego jest dzisiaj kontynuowany. Inwestorzy znów przychylnie patrzą na polską walutę. Wyraźnie widać zmianę na franku szwajcarskim, który traci obecnie na wartości po ostatnich wzrostach. W dwa dni staniał względem złotego ponad 5 groszy.
Bardzo dobre wyniki złotego
Jest to bardzo dobry tydzień dla polskiej waluty (i to pomimo tego, że poniedziałek niewiele tutaj wniósł). Wczoraj rano na rynkach wyraźnie zagościł optymizm. Powód takiego nastawienia inwestorów nie jest jasny, aczkolwiek widać, że są oni skłonni lokować środki w ryzykownych aktywach. Rezultatem jest umacnianie się złotego względem euro, czy franka. W ciągu dwóch dni euro staniało o 3,5 grosza, spadając poniżej 4,27 zł. Dobra wiadomość nadeszła też dla kredytobiorców frankowych akurat na okres spłat kredytów frank wyraźnie staniał. Od wtorku było to ponad 5 groszy i obecnie znajduje się już poniżej 3,98 zł.
Orędzie prezydenta USA
Donald Trump wygłosił trzecie i ostatnie w tej kadencji orędzie o stanie państwa. Pomijając kolejne nieuprzejmości z liderką Izby Niższej, związane z zamieszaniem wokół impeachmentu, nie było zbyt wiele zaskoczeń. Dowiedzieliśmy się za to wiele o gospodarce i podpisanych bardzo korzystnych dla USA umowach handlowych. Mocnym symbolem było pojawienie się przywódcy opozycji wenezuelskiej lub, zdaniem niektórych, prawowitego prezydenta, był to ważny element łączący obie mocno spolaryzowane amerykańskie partie polityczne.
Dobre dane z USA
Zgodnie z oczekiwaniami analityków, po ostatnich słabszych danych na temat zamówień, zobaczyliśmy lepszy odczyt. W górę idą również zamówienia w przemyśle. Co ciekawe, lepsze dane makroekonomiczne nakładają się na strach na rynkach, który ponownie może je w kolejnym miesiącu pogorszyć. Nie zmiania to faktu, że inwestorzy uznali wczorajszy dzień za dobry do dokupienia dolarów i amerykański pieniądz zyskiwał względem głównych walut.
W kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:
14:15 - USA - raport ADP na temat zatrudnienia,
14:30 - USA - bilans handlu zagranicznego.
Złoty odzyskuje siłyKomentarz walutowy z dnia 04.02.2020
Po słabszej passie przyszło odbicie na rodzimej walucie. Kolejne dni pokażą nam, czy jest to tylko korekta w obecnym ruchu, czy początek realnego odbicia. Dużo powinno zależeć w tej kwestii od strachu na rynkach przed eskalacją epidemii.
Lepsze sygnały zza oceanu
Wskaźniki wyprzedzające koniunkturę (w postaci indeksów PMI oraz ISM) okazały się lepsze od oczekiwań w USA. Co ważne, oba przekroczyły symboliczną barierę 50 punktów. Jest to poziom oddzielający przewagę odpowiedzi pozytywnych od negatywnych. Jeżeli większość respondentów, a głosują tylko menedżerowie odpowiedzialni za zamówienia, spodziewa się poprawy sytuacji, to jest szansa, że sami ją wywołają. Dobre dane pozwoliły dolarowi odzyskać część strat z końca poprzedniego tygodnia.
Lepszy początek dnia dla złotego
Wtorek przyniósł chwilę oddechu na rynkach. Temat koronawirusa jest w dalszym ciągu bardzo silnie obecny w mediach, jednakże panika ma coraz mniejszy wpływ na rynki. Pojawiają się, co prawda, doniesienia o zamykaniu biur w Chinach, ale jak słusznie zauważają analitycy, jest tam znacznie więcej PR związanego z dbaniem o pracownika niż realnej troski. Znacznie częściej bowiem zamykane są biura niż fabryki, w których przestój wygeneruje realne koszty. W rezultacie niektórzy inwestorzy wykorzystali moment, by zrealizować zyski z ostatnich osłabień polskiej waluty. Od rana frank staniał ponad 2 grosze, zatrzymując się tu ponad psychologiczną barierą 4,00 złotych. Euro spadło poniżej 4,29 zł. Kolejne dni pokażą nam, czy to początek odbicia, czy tylko korekta obecnego ruchu.
Królewski Bank Australii nie zaskoczył
Zgodnie z oczekiwaniami australijski odpowiednik naszej RPP nie podjął decyzji o zmianie stóp procentowych. Część inwestorów bała się, że pojawią się prognozy sugerujące obniżkę stóp procentowych. Dlaczego miałoby do tego dojść? Australia jest istotnym graczem na rynku surowcowym, obecnie spowolnienie ma negatywny wpływ na surowce przemysłowe, które są istotnym towarem eksportowym. W rezultacie obniżka stóp procentowych pozwoliłaby zarówno firmom taniej się kredytować, jak i osłabiłaby dolara australijskiego, co poprawiłoby opłacalność eksportu. Brak tej decyzji dzisiejszego ranka doprowadził jednak do umocnienia australijskiej waluty.
W kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:
16:00 - USA - zamówienia na dobra.
Fed przyjmuje taktykę: "poczekamy, zobaczymy" Kurs dolara po odbiciu się w połowie stycznia od 3,785 zł kontynuował marsz w górę. Jednak na razie poziom 3,899 zł okazał się zbyt silnym ograniczeniem i od tygodnia możemy zauważyć ok. 2,5 groszowy trend boczny. Wybicie dołem i pokonanie 3,87 zł może skutkować marszem w kierunku wsparcia lekko poniżej 3,83 zł. Natomiast jeżeli udałoby się wybić z tego korytarza w kierunku północnym, to poważne ograniczenie mogłoby czekać dopiero przy 3,93 zł, czyli przy poziomach sprzed 2 miesięcy. Ostatnio otrzymujemy mieszany obraz amerykańskiej gospodarki. Poniżej oczekiwań wypadły dane z rynku nieruchomości, ale już tempo PKB jest stabilne i utrzymuje się na poziomie 2,1%, czyli jest już o ponad 1 punkt procentowy lepsze od europejskiego. Także wskaźnik PMI (również ISM) dla przemysłu utrzymuje się stabilnie i zdecydowanie powyżej 50 pkt, co wskazuje na niesłabnący optymizm menedżerów z USA (w przeciwieństwie do ich kolegów ze Starego Kontynentu). Fed mimo ciągłych nacisków ze strony prezydenta Donalda Trumpa nie zdecydował się na obniżkę stóp procentowych i na razie przyjął taktykę “wait and see”. Wszystko wskazuje, że z amerykańskiego krajobrazu zniknie zaraz kwestia impeachmentu lokatora Białego Domu, ponieważ republikańscy senatorzy nie zdecydowali się nawet na przesłuchania świadków i analizę nowych dowodów w jego procesie. Dla Trumpa może to być doskonały impuls na początku de facto rozkręcającej się już kampanii w wyścigu o prezydenturę i to w momencie, gdy Demokraci wciąż walczą głównie między sobą w partyjnych prawyborach. Trudno przewidywać, jaka będzie reakcja rynków, jeśli szanse reelekcji obecnego prezydenta będą rosnąć. Z jednej strony rynki lubią kontynuację, ale amerykański przywódca wprowadza wiele niepewności swoimi działaniami i część obserwatorów obawia się, że już niedługo rozgorzeje konflikt handlowy z Europą. W najbliższych dniach czekają nas odczytu zza oceanu dotyczące rynku pracy, w tym piątkowe dane o stopie bezrobocia.
Nieporozumienie stulecia?Komentarz walutowy z dnia 29.01.2020
Rozwiązywanie kwestii Izraelsko-Palestyńskiej to marzenie wielu prezydentów USA. Co ciekawe każdy kolejny wierzy, że to właśnie jemu uda się rozwiązać ten palący problem na Bliskim Wschodzie. Plan Donalda Trumpa oprócz olbrzymiej pewności jego patrona ma jedną podstawową wadę - brak akceptacji jednej ze stron.
Plan Trumpa bez entuzjazmu
Wczoraj zgodnie z zapowiedziami Donald Trump ogłosił swoją wersję porozumienia pokojowego między Izraelem a przyszłym państwem Palestyny. Dotychczas były trzy wersje tych planów. Jedna, którą akceptował tylko Izrael, druga, którą akceptowała tylko Palestyna i trzecia, której nie akceptował nikt. Obecnie skoro w ustaleniach brali udział przedstawiciele strony Izraelskiej, było niemal pewne, że będziemy mieć raczej wariant proizraelski. Tak też się stało. O tym, że nie dojdzie do porozumienia, było wiadomo od dawna, skoro obie strony nie chcą odpuścić kwestii zwierzchnictwa nad Jerozolimą i zachodnim brzegiem Jordanu. Skoro oba te tereny przypadły Izraelowi, to taki kompromis nie został zaakceptowany przez palestyńskich polityków (których od razu poparły państwa niechętne USA i Izraelowi, takie jak Iran, czy Turcja). Przed ogłoszeniem porozumienia izraelska szekla szła w górę, by po nim odbić się w dół do poziomów, skąd zaczynała ten ruch.
Polska gospodarka rośnie o 4%
Dzisiaj rano poznaliśmy szacunki Głównego Urzędu Statystycznego na temat wzrostu PKB w Polsce. Okazuje się, że zwalniamy szybciej, niż sądzono. Szacunki mówią o 4% wzrostu, a oczekiwania dawały 4,2%. Warto zwrócić uwagę, że 2018 rok zamknęliśmy wynikiem 5,1%. Co powoduje, że rezultat jest taki a nie inny? Względem zeszłego roku gorzej wypadła konsumpcja, zapasy i inwestycje, lepiej wypadł eksport netto i wydatki rządowe. Problem w tym, że owe wydatki rządowe już teraz odpowiadają za 0,8% wzrostu i ciężko sobie wyobrazić podnoszenie tego poziomu wraz z koncepcją zrównoważonego budżetu. Po tych danych złoty osłabiał się, jednak szybko wrócił do poziomów sprzed tego ruchu.
Odbicie na franku
Po przebiciu poziomu 4,00 zł za jednego franka i chwilach grozy u kredytobiorców walutowych dzisiaj obserwujemy odbicie szwajcarskiej waluty. Powodem jest korekta na parze euro do franka. Ta para walutowa uchodzi za swoisty barometr strachu gospodarki. Im mocniejszy frank względem euro tym więcej ryzyk na rynkach, im z kolei robi się spokojniej tym mocniej zyskuje euro. Ten ruch nie jest jednak wynikiem uspokojenia tylko przeszacowaniem ryzyk związanych z koronawirusem. Nie znaczy to jednak, że za kilka dni znów nie zobaczymy wspomnianych poziomów.
Dzisiaj kolejny dzień wolny w Chinach z okazji Nowego Roku Księżycowego, a w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:
20:00 - USA - decyzja w sprawie stóp procentowych.
Trump i porozumienie stuleciaKomentarz walutowy z dnia 28.01.2020
Na rynkach tematem numer jeden powoli staje się koronawirus. Dzisiaj jednak Donald Trump zapowiedział kolejną wersję porozumienia bliskowschodniego. Jeżeli doszłoby do niego, można spodziewać się sporych zmian kursów.
Porozumienie stulecia
Donald Trump ogłosi dzisiaj swój plan pokojowy dla Bliskiego Wschodu. Projekt określany jest mianem “porozumienia stulecia”, problem w tym, że pomimo tej nazwy może do samego porozumienia nie dojść. Palestyńczycy wstępnie odrzucili ten plan, ale prezydent USA wierzy, że zmienią zdanie. Donald Trump zachwala swoją propozycję, ale nie zdradza na razie szczegółów. Gdyby udało się doprowadzić do tego porozumienia, to byłby to bardzo mocny sygnał w ramach tegorocznych wyborów prezydenckich. Na razie rynki patrzą optymistycznie a dolar jest blisko swoich maksimów wielomiesięcznych.
Bitcoin lubi strach
Niepewność na rynkach powoduje, że w górę idą często bardzo dziwne aktywa. Jednym z nich są kryptowaluty, które zyskują zarówno jako inwestycja alternatywna, jak i z powodu zawirowań politycznych na Bliskim Wschodzie. W rezultacie pomimo tego, że w grudniu najpopularniejsza kryptowaluta oscylowała w okolicy 7000 dolarów i analitycy zastanawiali się, kiedy znów spadnie, teraz wzrosła do 9000 dolarów.
Dolar dalej mocny
Wczoraj po słabszych danych z Niemiec również Amerykanie nie zachwycili rynków. Indeks IFO w Niemczech pokazał słabszy odczyt od oczekiwań. Warto jednak zwrócić uwagę na fakt, że patrząc na ostatnie miesiące, były one wyjątkowo optymistyczne. W USA poznaliśmy z kolei dane na temat sprzedaży nowych domów. Pomimo optymistycznych prognoz wskaźnik okazał się taki sam jak przed rokiem. Słabsze dane z rynku nieruchomości nie mają już jednak takiej mocy jak jeszcze kilka lat temu, kiedy mocno łączono je z kryzysem 2008 roku. W efekcie dolar kolejny dzień zbliżał się do bariery 1,10 dolara za euro, przez moment ją uzyskując.
Dzisiaj kolejny dzień wolny w Chinach z okazji Nowego Roku Księżycowego, a w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:
14:30 - USA - zamówienia na dobra,
16:00 - USA - indeks zaufania konsumentów.
Dolar odrabia stratyRównież kurs dolara po dotarciu w okolice 3,78 zł, czyli półrocznych minimów, zdecydował się na odrabianie strat. Zaczął nieśmiało i powoli pokonywał kolejne ograniczenia, aby wreszcie ruszyć mocniej i dziś testuje już poziom 3,88 zł. Jeżeli marsz USD w górę nie zostanie szybko zatrzymany, to kolejnym poważnym ograniczeniem może być dopiero 3,93 zł. Gdyby także ten pułap okazał się za słaby dla dolara, to ostatecznie nie możemy wykluczyć dojścia w okolice 4 zł. Za ostateczny punkt zwrotny na parze USD/PLN można uznać 15 stycznia, czyli dzień podpisania pierwszej fazy porozumienia USA-Chiny. Może to być jedynie zbieg okoliczności, tym bardziej że przynajmniej teoretycznie mniejsze zagrożenia w światowym handlu powinny wpływać zachęcająco do lokowania środków w bardziej ryzykownych aktywach, a więc także w walutach krajów rozwijających się, czyli również w złotym. Chociaż dziś główny wpływ na większość ruchów na rynkach ma koronawirus, to odwrót od złotego już w połowie stycznia może być związany z dyskontowaniem zysków przez inwestorów grających wcześniej na umacnianie się PLN. Z doniesień ze Stanów na pewno warto zwracać uwagę na rozkręcające się prawybory w Partii Demokratycznej w wyścigu po prezydencką nominację oraz na kontynuację procedury impeachmentu Donalda Trumpa w amerykańskim Senacie. W tym tygodniu czeka nas kilka interesujących odczytów makro z USA, w tym piątkowe PKB za 4 kwartał 2019 r., ale najważniejsze będzie oczywiście środowe posiedzenie FOMC, na którym zapadnie decyzja w sprawie stóp procentowych. Chociaż analitycy nie spodziewają się żadnych zmian, to nie możemy zapominać, że obecny lokator Białego Domu wywiera nieustanny nacisk na Rezerwę Federalną, aby ta obniżała stopy. Dawał temu wyraz także w trakcie Światowego Forum Ekonomicznego w Davos.
Silna złotówka Siłę polskiej waluty możemy zaobserwować także na parze USD/PLN. Tutaj również od początku grudnia wyklarował się wyraźny trend spadkowy, który doprowadził nas nieznacznie poniżej 3,78 zł (ostatnio widziane pół roku temu), ale to wsparcie okazało się za silne dla złotego. Choć dziś dolar próbuje wybić górą ok. 4 groszowy południowy korytarz, to może być jeszcze za wcześnie na ogłoszenie trwałej zmiany kierunku. Jeśli jednak do tego dojdzie, to możliwy jest ruch w kierunku 3,88 zł, które ma szansę być pierwszym, poważnym ograniczeniem. W przypadku kontynuacji ruchu w dół znowu poziom 3,78 zł będzie wsparciem dla USD, a w razie jego pokonania nie można wykluczać marszu w stronę 3,73 zł. Jednym z najważniejszych wydarzeń ostatnich dni było podpisanie przez USA i Chiny pierwszej fazy porozumienia handlowego. Wydaje się jednak, że zapowiedziane dużo wcześniej parafowanie tej umowy, zostało zdyskontowane przez rynki przed realnym złożeniem podpisów. Moglibyśmy uznać, że w takim razie konflikt między dwoma mocarstwami zmierza do końca. Niestety sama nazwa “pierwsza faza”, a także fakt utrzymania w mocy przez obie strony większości wcześniej nałożonych ceł, wskazuje, że bardziej zasadne byłoby mówienie o zawieszeniu broni, a nie o realnym rozejmie. Dla rynków coraz istotniejszym czynnikiem będzie rozkręcająca się powoli amerykańska kampania prezydencka (trwają właśnie prawybory w Partii Demokratycznej). W tym kontekście część obserwatorów wskazuje, że po wyciszeniu konfliktu z Chinami prezydent Donald Trump może wziąć na swój celownik Unię Europejską, a to zwiastuje kolejne niespokojne miesiące. Z odczytów makroekonomicznych warto będzie zwrócić uwagę na dane z amerykańskiego rynku nieruchomości (środa), a także na piątkowe wskaźniki PMI dla przemysłu i usług.
Czy czeka nas wzrost cen ropy?Ugoda w konflikcie handlowym USA i Chin powoduje, że jeden z ważnych czynników hamujących dotychczasowy wzrost cen ropy znika. To właśnie cła miały spowalniać globalny wzrost gospodarczy, a tym samym prognozy wzrostu cen czarnego złota.
Japonia dalej zwalnia
W nocy poznaliśmy dane na temat japońskiej gospodarki. Produkcja przemysłowa spada w skali roku o 8,2%, co jest zaledwie 0,1% powyżej oczekiwań. Dane te nie zrobiły większego wrażenia na inwestorach, ale ich reakcje mogą być dzisiaj znacznie spokojniejsze ze względu na dzień wolny w USA. Dane makroekonomiczne z Japonii to zresztą specyficzny temat. Kraj ten od wielu lat pokazuje raczej słabe dane makroekonomiczne, ale pomimo tego powoli się rozwija.
Wygaszanie wojny handlowej pomaga ropie
Czarne złoto po podpisaniu umowy handlowej między Chinami a USA powoli odzyskuje siły. Widać też większe oczekiwania na temat przyszłego popytu. Dobrym dowodem na to jest rosnąca ilość wież wiertniczych w USA. Ropa nie jest co prawda tak droga, jak podczas konfliktu na linii Iran-USA, ale surowiec ten w przeddzień wybuchów konfliktów zbrojnych zwyczajowo idzie istotnie w górę.
Amerykanie budują
W piątek poznaliśmy dane z USA na temat budownictwa. O ile zgód na budowy domów było mniej, niż oczekiwano, o tyle rozpoczęto ich znacznie więcej, niż sądzono. Zamiast spodziewanych 1,38 mln domów, rozpoczęto budowę 1,6 mln domów. Oprócz tego poznaliśmy odczyty produkcji przemysłowej oraz wstępne dane na temat Raportu Uniwersytetu Michigan. Pomimo tego, że były one słabsze od oczekiwań, nie były tak złe, aby wpłynąć na optymizm inwestorów po odczytach z rynku budowlanego. W rezultacie dolar był najsilniejszy względem euro od początku roku.
Dzisiaj dzień wolny w USA z okazji dnia Martina Luthera Kinga, a w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.
Koniec wojny handlowej?Dzisiaj o 17:30 czasu polskiego ma dojść do podpisania umowy handlowej pomiędzy USA a Chinami. Będzie to wedle wszelkiego prawdopodobieństwa domknięcie ważnego rozdziału w gospodarczej historii świata.
Finalne dane na temat inflacji bez korekty
Zgodnie z oczekiwaniami GUS nie aktualizował swoich wyliczeń inflacyjnych. Wzrost cen w grudniu, podobnie jak we wstępnych danych, wyniósł 3,4%, czyli o 0,1% poniżej górnej granicy celu inflacyjnego. To problematyczna sytuacja dla RPP. Można uznać to za sygnał wskazujący, że warto rozważyć podwyżkę stóp procentowych, szczególnie biorąc pod uwagę wzrost cen prądu. Taki ruch jednak nie byłby mile widziany przez partię rządzącą. Wyższe stopy to droższe kredyty zarówno dla przedsiębiorców, jak również droższe finansowanie zadłużenia.
Czy umowa handlowa zostanie podpisana?
Dzisiaj ma nastąpić podpisanie umowy handlowej pomiędzy USA a Chinami. Nadwyżka handlowa wynosi obecnie niemal 300 mld dolarów, ale mówimy o nadwyżce towarowej. To tego parametru używają Amerykanie, aby podkreślić krzywdę, jaka się dzieje. W ramach ugody Chińczycy mają kupować w USA około 200 mld dolarów towarów więcej, między innymi dóbr przemysłowych, surowców energetycznych, płodów rolnych i usług. Co ciekawe, pomimo podpisywania tego typu umów pomiędzy państwami, nadal nazywamy to wolnym rynkiem. O ile strona chińska jest wyraźnie kontrolowana, to nawet tam może być problem z nabywaniem takiej ilości dodatkowych dóbr. Atrakcyjność cen przy wzroście popytu też może być dyskusyjna, mowa tutaj zarówno o cenach eksportu, jak i tych na rynku krajowym. Najważniejsze jest jednak, że konflikt nie będzie na razie eskalował.
14 emerytura ma trafić pod obrady
Projekt ten może budzić zdziwienie, biorąc pod uwagę ilość miesięcy w roku, ale rząd zamiast podnosić emerytury woli okazjonalnie wypłacać dodatkowe świadczenia. Jest to prawdopodobnie lepsze wizerunkowo, aczkolwiek to także zaleta dla budżetu. Jednorazowych świadczeń można teoretycznie nie ponowić, a podwyżki emerytur to stały koszt.
Dzisiaj a w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:
14:30 - USA - indeks NY Empire State,
16:30 - USA - tygodniowa zmiana zapasów ro
Słabe dane na temat rynku pracy w USA Słaby raport z rynku pracy w USA odwrócił nieco sytuację dolara na szerokim rynku. EUR/USD podskoczył znów ponad granice 1,11. Niemile zaskoczył tym razem wzrost nowych miejsc pracy i tempo wzrostu płac. Ale trzeba przyznać, że przy tak niskim bezrobociu ciężko o ciągłe odczyty powyżej 200 tys nowych miejsc pracy. Nieco inaczej wygląda sytuacja z płacami. Tak rozgrzany rynek pracy powinien generować wyższe wartości wzrostu płac. Co ciekawe słabe dane z USA nie przeszkodziły amerykańskim rynkom akcji osiągać nowych rekordów. Tylko tutaj za taki stan odpowiada pompowanie płynności przez Fed w ramach operacji repo, a nie optymizm inwestorów. Trudno też w tym momencie wyrokować o dalszych losach EUR/USD, który będzie determinował ruchy na USD/PLN. Wiadomo, że każde zawirowania na rynkach powodują, że dolar jest chętniej kupowany. Z drugiej kupno euro bez istotnych znaków ożywienia w strefie euro jest obarczone dużym ryzykiem. Może więc być problem z wyjściem na EUR/USD powyżej 1,12. Co to oznacza dla USD/PLN? Obecnie na wykresie widzimy krótkoterminowy kanał wzrostowy. Oporem dla dalszych wzrostów będzie górne ograniczenie kanału. W przypadku ruchu w dół, choć wydaje się to mniej prawdopodobny scenariusz wsparciem będzie minimum z początku roku.






















