CHF zyskuje Wyłamanie się z okresu konsolidacji wyraźnie także widać na wykresie CHFPLN. Kurs franka pierwotnie opuścił formację chorągiewki dołem, po czym potwierdził ten ruch retestem zatrzymanym praktycznie idealnie w miejscu przecięcia linii trendu. Powinno to wygenerować solidny impuls do zejścia zdecydowanie niżej. Tak się jednak nie stało, co było spowodowane przede wszystkim słowami prezydenta USA. Jako że dolar nie spełnia w tym momencie za dobrze funkcji bezpiecznej przystani, tym bardziej zyskują takie waluty, jak frank, czy japoński jen. Kurs CHFPLN najpierw przełamał linię oporu w piątek, by dzisiaj powrócić powyżej linii wsparcia z wcześniej analizowanej formacji. Pewnym pocieszeniem dla frankowiczów może być, że obszar, w którym obecnie kurs się znajduje, również ma znaczenie i dopiero wybicie się powyżej 4,35 zł da kolejny impuls do ruchu w górę.
USA
Euro przebiło opór Reakcję złotego na ostatnie wydarzenia szczególnie widać na wykresie EURPLN. Kurs wspólnej waluty jeszcze na początku zeszłego tygodnia znajdował się pod presją dwóch formacji oporu. Jedną był górny zasięg konsolidacji, która próbował zarysować po opanowaniu pierwszych mocnych emocji związanych z obecnym kryzysem. Drugi to linia trendu, po której cena wspólnej waluty dobija do poziomu względnej równowagi. Obecnie oba opory zostały pokonane, a następny i to mocno naciągany znajduje się dopiero przy 4,60 zł. Jeżeli na globalnych rynkach utrzyma się sentyment ucieczki od ryzyka to niewykluczone, że jeszcze w tym tygodniu będziemy go testować. Warto pamiętać, że po pokonaniu szczytu z obecnego kryzysu następnym celem może być historyczne maksimum z 2009 roku, kiedy to euro kosztowało nawet 4,75 zł. Wszystko zależy od tego, jak trwała jest zmiana w narracji Donalda Trumpa w sprawie relacji z Pekinem.
Na dolarze względny spokójNa wykresie USDPLN panuje względny spokój, co w dużej mierze stoi w sprzeczności, z tym, co się dzieje na rynkach zwłaszcza od zeszłego piątku. Wytłumaczenie tego stanu rzeczy jest jednak prozaiczne. Zarówno dolar, jak i złoty zostają w głębokiej defensywie. Co więcej, jest to spowodowane tymi samymi czynnikami, czyli ostatnią ofensywą medialną prezydenta Trumpa. Ten wyraźnie zrozumiał, że w czasach przedwyborczych strategia oblężonej twierdzy jest tą najskuteczniejszą, dlatego też poddał się pokusie powrócenia do starego wroga przeciwko, któremu można się zjednoczyć. Prezydent Stanów Zjednoczonych po raz kolejny zasugerował, że to Pekin może stać za obecną epidemią koronawirusa, a on sam wcale nie musi mieć tak naturalnego pochodzenia, jak do tej pory zakładano. Niebawem mamy poznać “mocny raport” w tej sprawie. Dodatkowo Pekinowi oberwało się za niezrealizowanie uzgodnień z umowy handlowej, przede wszystkim o niewystarczające zakupy amerykańskich płodów rolnych. Co ciekawe, te oskarżenia bardziej odbiły się na amerykańskiej niż chińskiej walucie, co może być spowodowane głównie tym, że azjatycka gospodarka jest już w zupełnie innym momencie obecnego kryzysu. Potencjalny konflikt handlowy zapewne bardziej uderzy w amerykańską gospodarkę, no ale najwyraźniej niezależnie od szerokości geograficznej do zwycięstwa w wyborach brnie się bez względu na koszty.
Co z gospodarką?W piątek poznaliśmy indeksy koniunktury dla głównych gospodarek z wyjątkiem Unii Europejskiej. Ze względu na święto pierwszomajowe dane z Unii pojawiają się dopiero dzisiaj rano.
1 maja trudny dla złotego
Święto pracy to dzień wolny w wielu krajach, ale nie we wszystkich. W związku z tym w miniony piątek notowania były prowadzone. Boleśnie odczuły to osoby oczekujące na dobry moment na zakup waluty. W piątek euro było najdroższe od ponad dwóch tygodni osiągając cenę 4,57 zł. Frank dotarł do poziomu 4,33 zł, jednakże pułap ten (ze względu na wahania franka względem głównych walut) pojawia się ostatnio niemal co tydzień. Z reguły wyłamał się funt, który w tym samym czasie staniał około 3 groszy. Brytyjska waluta ostatnimi tygodniami charakteryzuje się dużą zmiennością i nie podąża tak, jak jeszcze niedawno za euro.
Indeksy dla przemysłu
W piątek poznaliśmy odczyty indeksów koniunktury dla przemysłu. Widać w nich, że menedżerowie wróżą gospodarce poważne problemy. Wyniki oscylują w okolicach 32-36 punktów. Oznacza, to, że do granicy 50 punktów, wskazującej równowagę pomiędzy optymistami a pesymistami, brakuje jeszcze bardzo dużo. Warto natomiast zwrócić uwagę, że wynik ten się stabilizuje. Jest on również zgodny z oczekiwaniami analityków. Obecne poziomy mniej więcej odpowiadają tym z kryzysu zapoczątkowanego w 2008 roku.
Dalszy spadek liczby wież w USA
Niska cena ropy powoduje, że wydobycie surowca przestaje być opłacalne ekonomicznie. W rezultacie liczba czynnych odwiertów w USA gwałtownie spada. Od początku roku zamknięto już ponad połowę. Tak duża redukcja wydobycia ma szansę ustabilizować ceny surowca w USA, gdzie gigantyczny wzrost zapasów spowodował, że ceny surowca dołują.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:
16:00 - USA - zamówienia na dobra.
Ceny rosną wolniejWzrost cen w Polsce wyraźnie zwalnia. Dalej znajdujemy się blisko górnej granicy celu inflacyjnego, ale już go nie przekraczamy i patrząc na to, co się dzieje, jest szansa na utrzymanie tego stanu.
Inflacja znów w celu inflacyjnym
Dzisiejsze wstępne dane na temat inflacji potwierdzają słuszność działań Rady Polityki Pieniężnej. Wynik 3,4% to być może dużo na tle ostatnich lat, ale mieści się w ramach dopuszczonego 1 % odchyleń od celu inflacyjnego (który wyznaczono na poziomie 2,5%). Czeka nas w tym roku jeszcze jeden dodatkowy problem - potencjalna susza. Może ona doprowadzić do wzrostu cen żywności. Z drugiej strony nie jest to czynnik, który w Polsce w ostatnich latach jest jakimś ewenementem. Złoty przyjął tę wiadomości dość dobrze, umocnił się po nich około 1 grosza względem euro. Warto przypomnieć, że jutro mamy dzień wolny w wielu gospodarkach, w związku z czym niewykluczone, że w poniedziałkowy poranek zobaczymy złotego na innych poziomach.
Ropa naftowa odrabia straty
Ropa naftowa ma za sobą dobry tydzień. Europejskie notowania wzrosły z 22 dolarów za baryłkę w poniedziałek do 26 dolarów dzisiaj. Większe wzrosty widzieliśmy w USA, gdzie ceny wzrosły z 10 na 17 dolarów. Część analityków jako powód wzrostów wskazuje mniejszy przyrost zapasów ropy w USA niż oczekiwano. Z drugiej strony zapasy rosły o 9 mln baryłek w ciągu tygodnia, to ponad 2% światowej produkcji idącej w zapasy w samym USA.
Amerykański PKB
Wczoraj poznaliśmy dane na temat wzrostu PKB w USA. Wskaźnik annualizowany (czyli taki zakładający utrzymanie się obecnej dynamiki zmian) wyniósł -4,8%. Nie oznacza to oczywiście, że PKB w 1 kwartale spadło o niemal 5%. Pokazuje tylko, jaki wpływ będzie mieć obecna sytuacja. Warto w tym miejscu zwrócić uwagę, że marzec kończący 1 kwartał w USA wcale nie był takim złym miesiącem, bo pandemia pojawiła się tam realnie później niż w Europie.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:
14:30 - USA - wnioski o zasiłek dla bezrobotnych.
Stabilizacja na giełdach Pomimo problemów rynków surowcowych giełdy mają się całkiem dobrze. Indeksy są blisko najwyższych poziomów od pierwszej połowy marca i rosną.
Bezrobocie jeszcze nie wystrzeliło
Dane marcowe nie wskazują na nagły wzrost bezrobocia. Warto jednak pamiętać, że marzec w większości gospodarek był dopiero początkiem problemów z koronawirusem. Teoretycznie pewien niepokój może budzić wzrost bezrobocia w Hiszpanii. Wynik 14,4% przemawia do wyobraźni, to przecież ponad 2,5 raza tyle co w Polsce. Warto jednak zwrócić uwagę, że kraj ten miał niższy wskaźnik, tylko przez ostatnie trzy kwartały, wcześniej przez dekadę wszystkie odczyty były wyższe. Dane z Japonii i Węgier też pokazują lekkie wzrosty, aczkolwiek są to wzrosty o odpowiednio 0,1% i 0,2%. Nie jest to zatem nic nadzwyczajnego, szczególnie w obecnej sytuacji.
Dobry początek tygodnia na giełdach
Pomimo słabych danych z rynków surowcowych giełdy rozpoczęły ten tydzień wyraźnymi wzrostami. Wczorajsze otwarcia zarówno w Europie, jak i w USA, były wyraźnie powyżej piątkowego zamknięcia. Amerykański indeks S&P 500 jest najwyżej od niemal dwóch miesięcy. Europejskie indeksy znajdują się również blisko tych poziomów. Oznacza to, że inwestorzy powoli zaczynają uważać przecenę za przesadną i korzystają z niskich cen, by tanio kupić.
Kontrakty na ropę znów w dół
Ropa naftowa stacza się jak po równi pochyłej. Kontrakt na amerykańską ropę znów odwiedza okolicę 10 dolarów za baryłkę. Kontrakt na ropę europejską jest obecnie ponad dwukrotnie droższy, ale wciąż spada. Jeżeli ograniczenia wprowadzone przez OPEC nie ustabilizują rynku może nas czekać kolejna powtórka z rozrywki na amerykańskim kontrakcie, gdzie cena na zamknięciu może być niemal losowa ze względu na potencjalne problemy z odbiorem surowca.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.
BoJ podnosi rękawicęNa początku zeszłego tygodnia na wykresie USDPLN dało się zarysować wąski przedział, który co prawda został raz wybity, jednak szybko ten ruch został zanegowany. Podobny scenariusz przyniosły kolejne dni, a tym razem kurs próbował opuścić obszar konsolidacji górą, co również zostało powstrzymane. Również w przypadku dolara mamy w tym tygodniu posiedzenie banku centralnego, przy czym prawdopodobnie FED zanim podejmie kolejne decyzje, o ile jeszcze cokolwiek mu pozostało w arsenale, to będzie chciał poczekać na efekty wcześniejszych działań. W tym kontekście ciekawa jest również dzisiejsza decyzja Banku Japonii o nieograniczonym skupie obligacji skarbowych. BoJ podnosi rękawicę w wyścigu o najluźniejszą politykę pieniężną, nakładając pewną presję na kolejne działania FEDu. Zwłaszcza że w ostatnim czasie obie instytucje mocno karmią roszczeniowość inwestorów.
Indeksy koniunktury strasząPoznaliśmy wstępne odczyty dla indeksów PMI. Są one bardzo słabe, ale patrząc na to, co dzieje się na rynkach, nie są one szczególnym zaskoczeniem. Raczej potwierdzeniem tego, co ma miejsce.
Co mówią indeksy PMI
Wczoraj poznaliśmy wstępne dane na temat indeksów PMI za kwiecień. Są to badania menedżerów odpowiedzialnych za zamówienia w określonych segmentach rynku. Osobne indeksy publikowane są dla usług i przemysłu. Jak nietrudno się domyślić, gorsze dane opublikował sektor usługowy, który jest w sporej części zamknięty z powodu epidemii. Sektor przemysłowy również nie zachwycił. Dane okazały się słabsze od oczekiwań. Biorąc pod uwagę metodę prowadzenia badań to rezultat (mówiący, że około dwukrotnie więcej ankietowanych spodziewa się pogorszenia niż poprawy sytuacji) nie jest zły.
Dane z USA
Liczba wniosków o zasiłek dla bezrobotnych w USA w dalszym ciągu znajduje się na niesamowicie wysokich poziomach. Dokument wypełniło kolejne 4 miliony osób - ⅔ liczby, która była jeszcze dwa tygodnie temu. Mimo że zmalała ta wartość, to nadal stanowi 20-krotność standardowej liczby wniosków. Dane z indeksów PMI w USA były lepsze niż w Europie, ale w dalszym ciągu pokazują nadejście gorszych dni dla gospodarki. Spada również sprzedaż nowych domów. Spadek jest na razie relatywnie niewielki, co wynika prawdopodobnie między innymi z podpisanych umów przedwstępnych.
Złoty znów odrobił straty
Po środowej zwyżce polska waluta znów wraca w okolice 4,53 zł za euro. Kwotowanie względem euro to najważniejszy punkt odniesienia dla naszej waluty. Przy stabilnym franku względem euro podobnie zachowuje się zresztą kurs franka względem złotego, który znów powrócił do poziomu 4,31 zł. Złoty traci za to względem dolara, jest to wynikiem przepływu kapitału za ocean i umacniania się amerykańskiej waluty względem euro. Dolar ostatni raz tak silny względem euro był miesiąc temu.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:
14:30 - USA - zamówienia na dobra.
Na dolarze konsolidacja wystapiła wcześniejPodobny scenariusz jest realizowany na dolarze. W tym przypadku jednak konsolidacja wygląda odrobinę inaczej. Jej zakres został mocno ograniczony prawie tydzień szybciej niż w przypadku euro i poza krótkim wyjątkiem kurs pozostaje w wąskim przedziale od tego momentu. O to, by z niego nie wyszedł, solidarnie dbają administracje po obu stronach Atlantyku. Amerykanie najpierw mocno się postarali, by przejąć palmę pierwszeństwa w liczbach związanych z pandemią, stając się jej epicentrum i niebawem już co trzeci zakażony koronawirusem będzie obywatelem Stanów Zjednoczonych. Złoty również nie dostaje ostatnio zbyt wiele optymistycznych impulsów od lokalnych władz. Ostatnie luzowanie restrykcji jak pozwolenie na spacery po lesie, w głównej mierze dotyczyło spraw mało istotnych gospodarczo. Oba kraje prawdopodobnie już wyczerpały możliwości wsparcia dla gospodarki i na następne programy pomocowe przyjdzie nam poczekać, co sugeruje, że trwająca obecnie konsolidacja może za szybko się nie skończyć.
Chińska gospodarka się kurczyDane o wzroście PKB z Chin jeszcze wczoraj miały absurdalnie długą passę pokazywania odczytów powyżej 6% rocznego wzrostu. Parametr 6% został tam utrzymany, jednakże dotyczy teraz spadku PKB, co pokazuje skalę problemów z koronawirusem.
Dolar coraz mocniejszy
Dane z USA nie były może najlepsze, ale pokazują, że nadchodzi pewna stabilizacja. Co ciekawe, bardzo dobrze wypadły dane z rynku nieruchomości. Zarówno jeżeli chodzi o pozwolenia na budowy domów, jak i rozpoczęte budowy. Są to dane za marzec, zatem ponad dwa tygodnie temu, ale w dalszym ciągu pokazują, że Amerykanie pomimo już gwałtownie rosnącej liczby wniosków o zasiłek dla bezrobotnych w USA nie przerywali inwestycji. Liczba opublikowanych wczoraj wniosków jest wciąż na wysokim poziomie, aczkolwiek spada, co daje pewne szanse na stabilizację. Pomimo słabych indeksów koniunktury inwestorzy wciąż przychylnie patrzą na dolara.
Dane z Chin
Chińczycy podali dane za 1. kwartał 2020 roku. PKB w ujęciu rocznym spada o 6,8%. To pierwszy wynik niższy niż 6% wzrostu w tym millennium. Dane te są zgodne z oczekiwaniami analityków, w rezultacie tego (pomimo tak negatywnego odczytu) chiński juan zachowuje się bardzo spokojnie. Rynki nie mogą być zaskoczone, wiedzą przecież, co się dzieje. Z tego też powodu nawet giełda nie reagowała negatywnie na te informacje.
Kolejne tąpnięcie ropy
Gwałtownie rośnie różnica między ceną ropy w USA a w Europie. Powodem był gwałtowny spadek w USA po danych o rosnących zapasach gazu. Giełda w Nowym Jorku wycenia już surowiec w ⅔ ceny tego w Londynie. Są to różne gatunki ropy, ale tak duża rozpiętość jest ewenementem na tym rynku. Można się zatem spodziewać w kolejnych dniach kolejnych silnych ruchów na czarnym złocie. Rubel nie odczuwa tego tak silnie, gdyż jest raczej powiązany z londyńskimi notowaniami, dzięki czemu odrabia w dalszym ciągu gwałtowne straty z początku marca.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.
Frank znów straszyKredytobiorcy frankowi z pewnością nie mają łatwych chwil obecnie. Spowolnienie w gospodarce powoduje, że frank znów drożeje, z drugiej strony niższe stopy procentowe w Polsce powodują, że niedługo różnica pomiędzy kredytem złotowym, a frankowym znów wzrośnie.
Dane z USA
Wczoraj poznaliśmy marcowe dane na temat produkcji przemysłowej w USA. Spadła ona w ujęciu miesięcznym o 5,4%. Warto zwrócić uwagę, że nie jest to pełny miesiąc epidemii. Oznacza to, że dopiero kwietniowe dane pokażą nam skalę problemów. W tym kontekście warto zwrócić uwagę, że przyjdzie nam na nie czekać cały miesiąc. Poznaliśmy za to indeks NY Empire State. Jest to badanie ankietowe, gdzie odpytywani są menedżerowie czołowych firm sektora produkcyjnego. Wynik - 78 punktów pokazuje, że jest pełna zgodność, co do tego, że najbliższe miesiące czeka nas pogorszenie sytuacji. Dolar przyjął te dane sporym odbiciem, ale bardzo szybko wrócił do poprzednich poziomów.
Frank pogłębia minima
Frank szwajcarski, po ostatnich umocnieniach się, jest najsilniejszy względem europejskiej waluty od lipca 2015 roku. Wtedy to doszło do uwolnienia kursu franka względem euro i gwałtownie zyskał on na wartości po tym, jak Bank Szwajcarii przestał interweniować na rynku sztucznie osłabiając walutę Szwajcarii. Dzisiejsze umocnienia są spowodowane przeświadczeniem, że CHF jest dobrą lokatą kapitału na trudne czasy. Jak widać to przeświadczenie to samospełniająca się przepowiednia. Tak wielu inwestorów w nie wierzy i z tego korzysta, że kupując franki podnoszą ich cenę. W rezultacie frank kosztuje znów powyżej 4,30 zł.
Ropa znów spada
Ropa naftowa znów znalazła się poniżej poziomu 30 dolarów za baryłkę. Porozumienie państw OPEC nie było w stanie zatrzymać spadków i na giełdzie w Londynie widzieliśmy 28 dolarów... Na giełdzie w Nowym Jorku wczoraj spadki sięgnęły nawet poziomu 20 dolarów. Warto zwrócić uwagę, że ropa na nowojorskiej giełdzie mocniej traci na wartości niż londyńska. W Londynie wciąż czarne złoto jest 10% powyżej minimów tegorocznych, w Nowym Jorku wczoraj wyrównano poziom minimów kursowych.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.
FED interweniujeDolar po zarysowaniu formacji podwójnego szczytu blisko miesiąc temu ostatecznie nie wykreował odwrócenia trendu na spadkowy. Po krótkiej korekcie, którą w sumie i tak szybko zniwelował, przeszedł w wąską konsolidację. Ta trwała praktycznie cały zeszły tydzień i wyraźnie pokazała słabość amerykańskiej waluty. Co więcej, wybicie obecnego korytarza wcale nie musi oznaczać większego ruchu. Obie waluty zmagają się ze swoimi problemami. Stany obecnie znalazły się w epicentrum epidemii koronawirusa. Dodatkowo najbardziej liberalne podejście do rynku pracy skutkuje potężnym wzrostem bezrobocia, co wyraźnie działa na wyobraźnie inwestorów. Sytuację próbuje ratować FED, sięgając po kolejne programy luzowania ilościowego. W obecnym chaosie jednak ciężko ocenić skuteczność tych działań. Znajdujemy się obecnie w roku wyborczym, co może sugerować, że administracja prezydenta zrobi wszystko, by złagodzić skutki kryzysu, jednak jednocześnie powoduje to wzrost oczekiwań inwestorów, którzy na kolejne propozycje reagują żądaniem następnych.
Dolar bezpieczną przystanią?USD/PLN powrócił do wzrostów po zeszłotygodniowej korekcie. Na wykresie widzimy zwężający się trójkąt, co może sugerować większe wybicie. Trudno wyrokować, w którym kierunku może pójść wystrzał. Z jednej strony sytuacja na powiązanej parze, a więc EUR/USD sugeruje, że możemy mieć małą korektę. Główna para walutowa spada do poziomu poniżej 1,08. Z drugiej pamiętajmy, że dolar w trudnych czasach stanowi bezpieczną przystań. To właśnie w USA analitycy widzą najbezpieczniejszą gospodarkę świata, która najszybciej poradzi sobie z ujemnymi efektami koronawirusa. “Zielony” kompletnie nie zareagował na piątkowe dane z rynku pracy. A trzeba przyznać, że sytuacja na tym flagowym obszarze gospodarki USA gwałtownie się pogorszyła. Dane pokazały masową utratę miejsc pracy, a do tego skoczyło bezrobocie. Prawdziwa bomba może jednak nadejść po publikacjach kwietniowych, gdyż dane za marzec nie obejmowały w pełni negatywnych efektów pandemii. Przeraża też rekordowa liczba wniosków o zasiłki dla bezrobotnych, która sięga niemal 10 mln. Technicznie EUR/USD ma teraz wsparcie na poziomie 1,06, przebicie tego poziomu otworzyłoby drogę nawet do 1,05. Jak to się ma do USD/PLN? Jeśli “edek” dalej będzie mknął na południe to możemy zobaczyć powrót w okolice oporu na parze USD/PLN, a więc 4,3050. Przebicie tego poziomu mogłoby skutkować ruchem nawet w okolice 4,50.
Dane z Ameryki nie odstraszają inwestorówPomimo tego, że odczyt zwiększający bezrobocie o 0,9% nie może cieszyć, nie jest tak zły, jak część inwestorów sądziła. W rezultacie mimo kurczącego się rynku pracy dolar zyskuje na wartości.
Co z bezrobociem w USA
W piątek poznaliśmy dane z amerykańskiego rynku pracy. Bezrobocie w ciągu miesiąca wzrosło o 0,9% (z 3,5% do 4,4%). Brzmi to fatalnie, ale pamiętajmy, że za moment wyjścia z kryzysu 2008 roku uważano spadek bezrobocia poniżej 5%. Nie zmienia to faktu, że tendencja budzi przerażenie. Zmiany zatrudnienia w sektorze zarówno pozarolniczym, jak i prywatnym potwierdzają to, co się dzieje. Jeszcze miesiąc temu przybywało po około ćwierć miliona miejsc pracy. W marcu ubyło ponad 700 tysięcy. Nie widać natomiast wpływu na stawki płac godzinowe. Nasuwa się pytanie, skoro ubyło 700 tysięcy miejsc pracy netto (czyli po uwzględnieniu tych, co przybyło) to skąd te liczby w zasiłkach dla bezrobotnych, których w dwa tygodnie złożono około 10 milionów? Pakiet pomocowy rozszerzał uprawnienia do zasiłku. W rezultacie nastąpiło silne zaburzenie w tych danych, które nie pozwala nam bez oczyszczenia tych liczb określić prawdziwej skali problemu.
Niespodziewany optymizm w USA
Pomimo fatalnych informacji z rynku pracy branża usługowa w USA podchodzi do problemu znacznie bardziej optymistycznie niż w Europie. Indeks ISM dla usług wyniósł 48 punktów, co jest wynikiem odpowiadającym drobnej niepewności, a nie panice jak w Europie. Raport PMI w USA wyniósł z kolei 39,8 punktów. Wynik ten jest wyraźnie gorszy, ale 10 punktów poniżej poziomu równowagi odpowiedzi dobrych i złych to dużo lepszy wynik od tego w strefie euro, gdzie uzyskano zaledwie 26,4 punktów. O tym, że dane z USA nie budzą paniki, najlepiej świadczy rynek walutowy. Dolar, pomimo publikacji słabych wskaźników, czy wzrostu bezrobocia, zyskuje na wartości.
Dobre otwarcie dla złotego
Na otwarciu rynków było widać wyraźne umocnienie się złotego. Do 10:00 złotówka umocniła się o 4 grosze względem euro. Podobnie wyglądały inne waluty od rana. Powodem tego ruchu był w miarę spokojny weekend. Inwestorzy bali się, co się wydarzy podczas zawieszonych notowań. Po tak silnej zmianie przyszło jednak odbicie i znów euro jest powyżej 4,55 zł.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.
O co chodzi z bezrobociem w USA?Od zeszłego tygodnia media zalewane są informacjami o liczbie wniosków o zasiłek dla bezrobotnych w USA. Brakuje jednak podstawowej informacji, jaki procent tych wniosków to zasługa ułatwień w dostępie do zasiłków, a jaki utraty pracy.
Wyskok ropy naftowej
Wczoraj poznaliśmy dane z USA na temat zapasów gazu. Były one znacząco różne od zapasów ropy. Gwałtowny spadek nie przeszedł bez echa na rynku. Tylko w momencie publikacji ropa podskoczyła gwałtownie w górę. Przez chwilę kosztowała 35 dolarów, jednakże szybko wróciła w okolice 31 dolarów, co i tak było około 4 groszowym zyskiem. Dzisiaj, po drobnej korekcie w nocy, czarne złoto idzie dalej w górę osiągając poziom 32 dolarów. Ruch ten przełożył się, jak to często bywa, również na rubla, który kosztuje już 5,5 grosza a nie 5,3 grosza, jak wczoraj.
Rynek usług zanika
Wprowadzone restrykcje powodują, że wiele branż usługowych nie jest w stanie pracować. Jaki ma to wpływ na realną gospodarkę, jeszcze nie wiadomo, ale widzimy indeksy koniunktury w usługach i te nie pozostawiają złudzeń. Wynik PMI na poziomie 26,4 punktów dla strefy euro to coś, co się niemal nie zdarza. We Włoszech ten parametr wynosi zaledwie 17,4 punktów. Przypomnijmy, że badanie to pokazuje nastawienie menedżerów odpowiedzialnych za zamówienia. Jeżeli liczba optymistów jest równa pesymistom wynik wynosi 50 punktów. Te rezultaty pokazują gwałtowną przewagę negatywnych prognoz.
Wzrost liczby wniosków o zasiłek w USA
Poznaliśmy kolejne dane, które wyrwane z kontekstu mogą budzić trwogę. W USA złożono 6,6 mln wniosków o zasiłek dla bezrobotnych. W tydzień. To mniej więcej tyle, ile w standardowych warunkach składanych było w pół roku. Brzmi to bardzo źle, a sytuacja owszem jest poważna, jest tylko jedno “ale”. Plan pomocowy pozwala większej liczbie obywateli i na dłużej ubiegać się o zasiłek. W rezultacie wnioski składają osoby, które nie pracowały, ale nie podlegały prawu do zasiłku. Najlepszym dowodem na to, że sytuacja wcale nie jest taka zła jest reakcja dolara, który zyskiwał po tych informacjach.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:
14:30 - USA - sytuacja na rynku pracy,
16:00 - USA - raport ISM dla usług.
Waluty znów strasząW nocy znowu byliśmy świadkami wzrostu cen euro do 4,60 zł. Od tygodnia euro drożało i w końcu utrzymując to tempo musiało dotrzeć do tej granicy. Zobaczymy, czy dzisiejsze odbicie z rana jest początkiem spadków, czy to tylko chwilowa korekta.
Euro odbija się od 4,60
Wczoraj w godzinach wieczornych euro dotarło z ceną do poziomu 4,60 zł długo jednak tam nie było, bo o 8:00 rano (jak tylko otworzyły się rynki) rozpoczął się szybki ruch spadkowy do poziomu 4,58 zł. Podobnie jak euro zachowały się inne waluty, wczoraj drożały, by rano już stanieć. Wyjątkiem jest tutaj dolar amerykański, który wciąż znajduje się na 4,20 zł. Powodem tego jest fakt umacniania się dolara względem euro.
Rynek pracy z USA
Wczoraj poznaliśmy dane na temat miejsc pracy w USA. W marcu ubyło ich zaledwie 27 tysięcy. Jest to duży kontrast względem wniosków o zasiłek dla bezrobotnych, których były miliony. Dzisiaj poznamy nowe dane na temat wniosków, aczkolwiek przy tak dynamicznych zmianach bardzo istotne są momenty badań. Najwyraźniej liczba wniosków jest znacznie bardziej aktualna, niż zmiana miejsc pracy. Przyjdzie nam zatem czekać kolejny miesiąc, aby potwierdzić, jak źle jest z rynkiem pracy w USA. Z drugiej strony (patrząc na rynek walutowy i umacniającego się dolara) inwestorzy i tak bardziej wierzą w amerykański sen niż w Unię Europejską.
Gwałtowny wzrost zapasów ropy
Wczorajsze dane na temat rynku ropy wskazują na gwałtowny wzrost zapasów. 13,8 mln baryłek to wyjątkowo duży przyrost tygodniowy. Patrząc na ceny czarnego złota, wydaje się być to bardzo dobry moment na zwiększenie zapasów. Z drugiej strony, skoro ceny nie wzrosły pomimo tak dużego dodatkowego popytu, to aż strach pomyśleć, ile kosztowałaby baryłka ropy naftowej, gdyby nie wzrost zapasów.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:
14:30 - USA - wnioski o zasiłek dla bezrobotnych.
Indeksy koniunktury podejrzanie dobrePoznaliśmy pakiet indeksów PMI pokazujących przewidywania menedżerów odpowiedzialnych za zamówienia na temat tego, co się będzie działo w kolejnych miesiącach. Wcale nie należy się spodziewać na ich podstawie apokalipsy.
Amerykanie wciąż pozytywni
Wczoraj poznaliśmy dwa indeksy z USA. Był to Chicago PMI oraz indeks zaufania konsumentów Conference Board. Obydwa wypadły nadspodziewanie dobrze. Amerykanie, mimo całej sytuacji, wciąż mają nadzieję, że nie musi być tak źle. Po części jest to pewnie wynikiem, że sytuacja w USA zaogniła się dopiero w ostatnich dniach, aczkolwiek oprócz wniosków o zasiłek dla bezrobotnych dane wyglądają dużo lepiej niż z reszty świata. Nie może zatem dziwić kolejne umacnianie się dolara względem głównych walut.
Indeksy PMI z Europy
Dzisiaj poznaliśmy finalne dane na temat indeksów PMI. Są to badania ankietujące menadżerów odpowiedzialnych za zamówienia. Przemysł osiągnął w strefie euro wynik 44,5 punktów. W Polsce jest jeszcze gorzej bo zaledwie 42,4 punktów. Dla przypomnienia 50 punktów to wartość, która symbolicznie oddziela rozwój od recesji. Jak widać obecne dane wskazują na wyraźną przewagę pesymistów i patrząc na to, co się dzieje na około, jest to zupełnie uzasadnione.
Dane z Chin wciąż dobre
Kwestia danych statystycznych z Pekinu zawsze budziła pewne wątpliwości. Obecnie opublikowano indeksy PMI i indeks dla przemysłu wynosi 50,1 punktów. Oznacza to, że więcej ankietowanych spodziewa się poprawy sytuacji niż jej pogorszenia. W przypadku usług wynik wynosi 44,8 punktów, co świadczy o przewadze pesymistów. Jeżeli dane te są słuszne, wygląda na to, że chińska gospodarka (znacznie szybciej niż sądzono) wraca do normy, co może sugerować, że prognozy długotrwałego spowolnienia gospodarki wcale nie muszą być słuszne.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:
14:15 - USA - raport ADP na temat miejsc pracy.
Imponujący wzrost wartości dolara Nie inaczej prezentuje się wykres dla USD. W tym przypadku mówimy o imponującym wzroście o 54 grosze w 3 tygodnie. Dopiero 4,30 zł okazało się zarówno psychologicznym, jak i realnym ograniczeniem. Po odbiciu się od tego poziomu kurs szybko wybił się z korytarza wzrostowego i podążył w kierunku południowym, aby szybko znaleźć się lekko powyżej 4,06 zł, które teraz jest dolnym wsparciem korytarza bocznego. Wiele jednak wskazuje na to, że kurs będzie dziś próbował pokonać górne ograniczenie tego trendu bocznego przy 4,125 zł, by w ten sposób powrócić na ścieżkę wzrostów. Wiele zależy teraz od otwarcia giełdy za oceanem, ale też od decyzji amerykańskich władz, ponieważ coraz głośniej słychać pogłoski, że prezydent Donald Trump ogłosi całkowitą kwarantannę Nowego Jorku, a tzw. lockdown całego kraju zostanie przedłużony do końca kwietnia. Dopiero wtedy zacznie się liczenie ekonomicznych kosztów tych operacji, które może być dużym obciążeniem także dla USD. Jednak cały świat mierzy się z koronawirusowym wyzwaniem (chociaż Stany powoli można uznać za centrum pandemii), więc odpowiednie działania amerykańskiej administracji mogą być uznane za konieczny krok w tej walce, a tym samym wspomóc dolara.
Koniec amerykańskiego snu?Rynek pracy w USA ma poważne problemy. Tylko w ciągu tygodnia ponad 3 miliony Amerykanów złożyło wnioski o zasiłek dla bezrobotnych. Taka liczba sugeruje 2% spadek liczby pracujących osób.
Amerykańskie zasiłki
Wczoraj było wiadomo, że skoro amerykańskie dane o zasiłkach dla bezrobotnych są tygodniowe, będzie się działo. Spodziewano się około 3,5 krotnego wzrostu wniosków, czyli powiedzmy sobie wprost i tak rekordu wszechczasów. Wzrost był ponad 11-krotny. Złożono ponad 3,2 mln wniosków o zasiłek dla bezrobotnych. Dotychczas te dane podawano w tysiącach i biorąc pod uwagę, że właśnie 2% pracujących Amerykanów poprosiło o zasiłek sytuacja ta nie może się długo utrzymać. Wydawać by się mogło, że dane te wstrząsną rynkiem. Nic bardziej mylnego. Dolar owszem tracił, ale podobnie jak miało to miejsce wczoraj. Co ciekawe, na zamknięciu mocno zyskała giełda.
Oddech na złotym
To byłby bardzo dobry tydzień dla naszej waluty… gdyby zaczął się we wtorek. Poniedziałek zaczął się bowiem ruchem na euro z 4,52 zł do 4,62 zł. Od tego czasu euro w ciągu trzech dni wróciło do poziomu 4,52 zł. Frank stracił nawet więcej. Zaczynał tydzień od 4,30 zł a teraz jest na 4,27 zł. Najlepiej pod tym kątem wypadł dolar, który w ciągu tygodnia taniał nawet 15 groszy, ale to zasługa istotnego osłabienia się dolara względem euro spowodowana między innymi spadkiem stóp procentowych.
Czesi ścięli stopy procentowe
Nasi południowi sąsiedzi wyraźnie biorą przykład z działań FED. W ciągu niecałego miesiąca ścięli stopy procentowe o 1,25% w dwóch ruchach. Po pierwszym o 0,5% wczoraj dołożyli jeszcze 0,75%. Co ciekawe, pomimo odcięcia stóp procentowych czeska korona wczoraj zyskiwała na wartości względem euro. Obniżka była spodziewana o 0,5% a nie o 0,75%, ale inwestorzy widząc, co się dzieje, zareagowali pozytywnie.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.
Przygotowanie do trudnych czasówRynki stabilizują się, ale poziomy, na których to się dzieje, nie przypominają tych sprzed miesiąca. Kolejne rekomendacje przygotowują nas by minimalizować negatywnie skutki sytuacji. Amerykanie ograniczają zakupy nieruchomości.
Spadek zmienności
Dla osób bojących się rosnących kursów walut obcych są dwie wiadomości. Jak to często bywa w takich sytuacjach jedna jest dobra, druga zła. Dobra to ta, że zmienność powoli słabnie. Oznacza to, że kurs staje się trochę bardziej przewidywalny. Druga wiadomość to, że stabilizacja ta następuje na relatywnie bardzo wysokich poziomach. Euro znajduje się niewiele poniżej 4,60 zł, frank na 4,32 zł, dolar 4,20 zł a funt 5,00 zł.
KNF ogranicza dywidendy banków
Ostatnia wiadomość szefa KNF nawołująca do wstrzymania dywidend przez banki nie zachwyciła inwestorów. Warto jednak zwrócić uwagę, że w obecnej sytuacji wypłata dywidend może nie być najlepszym pomysłem. Spadek aktywności obywateli może się przełożyć również na spadek korzystania z usług bankowych, a te z kolei pogorszyć wyniki banków. W rezultacie także inwestorom powinno się opłacać nie pobierać teraz dywidendy, mając na uwadzę wartość akcji banku w przyszłości.
Znów kryzys w nieruchomościach?
Symbolem kryzysu w 2008 roku były nieruchomości. Fakt, że tam temat bardzo mocno pogłębiały instrumenty pochodne o kredyty hipoteczne nie zmienia tego, że dane z tego rynku są pilnie obserwowane. W ciągu tygodnia w USA liczba wniosków o kredyt spadła o 29,4%. Biorąc pod uwagę co się dzieje łatwo sobie wyobrazić, że ludzie odsuwają decyzję o zakupie domów na później. Efektem tej decyzji może być z kolei nadmiar podaży nad popytem, który spowoduje spadek cen. Jeżeli w tej sytuacji ludzie tracący pracę, a tacy mogą się pojawić będą zmuszeni sprzedawać mieszkania mogą nie być w stanie spłacić kredytu. W ten sposób możemy mieć podobny problem jak w 2008 roku….
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:
13:00 - Czechy - decyzja w sprawie stóp procentowych,
13:00 - Wielka Brytania - decyzja w sprawie stóp procentowych,
13:30 - USA - wnioski o zasiłek dla bezrobotnych.
Euro najdroższe od kryzysuPoziom 4,63 zł za euro to najwyższy kurs od wyskoku waluty po kryzysie z 2008 roku. Wtedy dotarła do 4,92 zł, mamy zatem jeszcze sporo zapasu. Taka perspektywa z pewnością nie cieszy importerów.
Waluty jednak niespokojne
Wczoraj pisaliśmy o względnie spokojnym otwarciu na rynku. Taki był poranek, jednak popołudnie spowodowało, że na rynku działo się znów bardzo dużo. Euro w szczytowym momencie drożało aż 10 groszy i dotarło do 4,63 zł. Frank szwajcarski osiągnął 4,38 zł, czyli poziomy niewidziane od wyskoku franka z początku 2015 roku. Dolar przebił maksima z 2016 roku przekraczając 4,30 zł. Funt w dalszym ciągu nie może się odnaleźć i znajduje się wciąż poniżej 5 zł.
Indeksy koniunktury
Najnowsze indeksy koniunktury zawierają już dane z początku restrykcji związanych z koronawirusem i wiele mówią o przyszłości. Łączny indeks dla przemysłu w Unii Europejskiej spadł z 49,2 punktów na 44,8 punktów, jest to duża zmiana, ale nie można jej nazwać niespodzianką. Znacznie ciekawiej było w przypadku subindeksu dla usług. Ten zanurkował z 52,6 punktów na 28,4 punktów. Zmiana ta przejdzie z pewnością do historii, o ile potwierdzi się w finalnych danych. Usługi cierpią obecnie mocniej niż przemysł z powodu ograniczeń związanych z rozprzestrzenianiem wirusa.
Dla odmiany wzrosty na giełdach
Na głównych parkietach zmienność jest wyjątkowo wysoka. Dzisiaj dla odmiany otwarcia na giełdach przyniosły 3-4% wzrosty. Analitycy zwracają uwagę, że o wszystkim decydują tutaj emocje. Zarówno skala spadków jak i wzrostów jest trudna do wyjaśnienia, nie odwołując się do silnych emocji. Najgorsze jest to, że nie wiadomo jak długo potrwa ta sytuacja. Zmienność dodatkowo napędzana jest automatycznymi zleceniami, które tylko pogłębiają wahania.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:
14:00 - Węgry - decyzja w sprawie stóp procentowych,
14:45 - USA - indeks PMI dla przemysłu.
Czy dolar bedzie kosztował ponad 4 zł? Dolar pokonał trochę inną drogę niż euro i CHF. Osłabiał się sukcesywnie od końca lutego (zachowywał się podobnie chociażby na parze EUR/USD), pokonując imponujący dystans 20 groszy, aby ostatecznie dotrzeć do wsparcia na 3,76 zł, które okazało się kluczowe i było punktem zwrotnym. W zaledwie niewiele ponad tydzień kurs dolara połknął wcześniejsze spadki i dziś szykuje się do ataku na ostatnie maksima z poprzedniego miesiąca przy 3,98 zł. Niewykluczone, że już niedługo wybije ten poziom, a wtedy kolejnych ograniczeń możemy szukać przy psychologicznej granicy równych 4 zł, a następnie przy 4,02 zł z września ubiegłego roku. Wydaje się, że scenariusz jakiegoś odwrotu możemy na razie włożyć między bajki. Można pokusić się o wniosek, że wczorajsza spektakularna akcja Fed polegająca na ostrym cięciu stóp do zera i zapowiedzi pakietów stymulacyjnych, nie wpłynęła uspokajająco na rynki, a już na pewno nie była istotnym faktorem dla pozycji USD.
Burzliwy początek tygodniaNa rynkach finansowych dawno już zapomniano o danych makro. Kluczową sprawą jest obecnie koronawirus, który rozprzestrzenia się w dość szybkim tempie na całym świecie. Jednak to, co stało się tej nocy na rynkach, można nazwać istnym armagedonem. Olbrzymie ruchy na parach walutowych i parkietach giełdowych zostały zdeterminowane przez spadek ceny ropy o 30%! Tak, o 30% raptem jednej nocy. Winowajcą (tym razem) okazała się Arabia Saudyjska, która zerwała rozmowy z OPEC w wyniku fiaska porozumienia w sprawie cięć wydobycia, na które nie zgodziła się przede wszystkim Rosja. Arabia Saudyjska ma w pewnym sensie asa w rękawie gdyż ma najniższe ceny wydobycia i na taki spadek cen może sobie pozwolić. Co innego pozostałe kraje w tym USA, gdzie spadek cen może oznaczać krach i niewypłacalność firm wydobywczych. Niższe ceny czarnego złota to z drugiej strony wsparcie dla gospodarek takich jak Chiny, Japonia, czy Europa. Cena czarnego złota wywołała falę wyprzedaży na azjatyckich rynkach akcji, niemiecki DAX otworzył się ponad 7,5% luką w dół. Wzrost napięć nie służy oczywiście kwotowaniom krajowej waluty. Ale trzeba przyznać, że para EUR/PLN zachowuje się nadspodziewanie stabilnie. Obecnie jesteśmy na poziomie nieco powyżej 4,32. Przeciągająca się panika na rynkach może skutkować dalszym ruchem w górę, ale nie zanosi się na większą wyprzedaż. Ciekawe stanowisko w tym niepewnym otoczeniu forsuje RPP, która zamierza czekać i nie reagować ruchami na stopach procentowych.






















