Homary za samochody Dolar po tym, jak pod koniec maja wyłamał się z konsolidacji, wszedł w dynamiczny trend spadkowy. Doprowadził go on w okolice 3,88 zł, które ostatni raz oglądaliśmy w pierwszej połowie marca. Za tym ruchem stoi globalny sentyment i rajd ryzykownych aktywów, pod który podłączył się również nasz złoty. Co prawda naszej walucie w pewnym momencie mocno zaszkodziła rodzima RPP, ponownie obniżając stopy procentowe, jednak dolar znajduje się pod znacznie większą presją. Ruch na południe udało się zatrzymać dopiero po zaskakującym odczycie z rynku pracy, który dzięki pewnym sztuczkom statystycznym mocno pozytywnie zaskoczył analityków. Obecnie kurs znajduje się w krótkiej konsolidacji między ostatnim minimum a linią trendu. Ta może potrwać do środy, kiedy odbędzie się posiedzenie FOMC. W ostatnich dniach rośnie presja na FED, by kontynuował działania wspierające (choćby teoretycznie) realną gospodarkę. Coraz więcej spekuluje się, że Rezerwa Federalna wzorem swojego odpowiednika z Japonii zacznie manipulować krzywą rentowności amerykańskiego długu. Można zastanawiać się nad skutecznością tej metody, jednak najbardziej prawdopodobnym efektem tego posunięcia będzie wydłużenie karnawału, który trwa na rynkach. Powinno to również skutkować wybicie nowych minimów na parze USDPLN.
USA
Poprawa za oceanem - Komentarz walutowy z dnia 08.06.2020Po bardzo słabym miesiącu dla rynku pracy w kwietniu, pomimo dalszych problemów z wirusem, gospodarka wraca bliżej normy.
Amerykański rynek pracy znów zaskoczył
W piątkowe popołudnie poznaliśmy dane o bezrobociu i zmianie liczby miejsc pracy. Były one sporym zaskoczeniem. Analitycy oczekiwali wzrostu bezrobocia z 14,7% do 19,9%. Opublikowane dane pokazały jednak poziom 13,3%. Okazuje się, że gospodarka USA tak jak początkowo zareagowała bardzo negatywnie, tak teraz bardzo sprawnie zaczyna się stabilizować. Zmiana zatrudnienia w sektorze pozarolniczym wyniosła +2,5 miliona, gdzie spodziewano się spadku o 8 milionów. Widząc stopę bezrobocia dane te nie mogą dziwić. Na walutach widzieliśmy wybicie dolara z trendu spadkowego względem euro.
Ropa znowu drożeje
W piątek mieliśmy kolejny skok ropy naftowej w górę. Czarne złoto poszło w górę o kolejne 5%. Tym samym wyraźnie przekroczono barierę 40 dolarów za baryłkę na giełdzie w Londynie. Surowiec notowany w Nowym Jorku jest bardzo blisko tej granicy. Wraz ze wzrostem cen pojawiają się kolejne problemy dla tego rynku. Gdy ropa była bardzo tania, wydobycie ze względu na niską opłacalność było wstrzymywane. Teraz wielu producentów może chcieć zmniejszyć straty, co ponownie może spowodować nadmiar surowca na rynku.
Dane z Chin
W niedzielę poznaliśmy odczyty na temat handlu zagranicznego z Chin. Eksport spada o 3,3% a import o 16,7%, analitycy spodziewali się spadku obydwóch wartości o niecałe 10%. Pokazuje to kontynuację tendencji, gdzie Państwo Środka coraz bardziej przechodzi na konsumpcję wewnętrzną, ograniczając import jednocześnie cały czas starając się utrzymać moce eksportowe.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych danych.
Drukarki mogą więcejEuropejski Bank Centralny nie pozostaje pasywny w ramach walki z kryzysem. Specjaliści mają wątpliwości co do długofalowych konsekwencji obecnych działań, ale rynki przyjmują je optymistycznie.
EBC zwiększa druk pieniądza
Na wczorajszym posiedzeniu podjęto decyzję o zwiększeniu skali programu skupu aktywów w ramach nadzwyczajnego wsparcia w obliczu pandemii. Wzrost jest imponujący z 600 miliardów na 1,35 biliona euro. Warto również zwrócić uwagę, że już teraz wydłużono ten projekt do czerwca 2021. W rezultacie na rynek w ciągu najbliższego roku trafią 2 biliony euro w ramach skupu aktywów. Czy to dużo? Omawiana kwota to 2,5 raza więcej niż w zeszłym roku wyniosły dochody budżetu Niemiec. Wczoraj euro zyskiwało względem dolara, ale nie wiadomo, czy to zasługa dobrego odebrania informacji od inwestorów (którzy zamierzają na tym pakiecie zarobić), czy raczej to efekt słabości USA.
Ropa naftowa dalej zyskuje
Po wczorajszych danych w górę szła dalej ropa naftowa. Czarne złoto zyskuje wraz z poprawiającą się perspektywą dla gospodarki. Skoro zalejemy rynek pieniędzmi to pewnie coś się z tego powodu wydarzy. Na podstawie tego spodziewany jest większy popyt na ropę, a oczekiwania większego popytu powodują wzrost cen. Nie może zatem dziwić, że baryłka notowana w Londynie po raz kolejny przebija 40 dolarów.
Spada liczba wniosków dla bezrobotnych w USA
Liczba wniosków o zasiłek dla bezrobotnych powoli wraca w stronę standardowych wartości. Mamy pierwsze wskazanie poniżej 2 milionów wniosków od wyskoku w górę tego parametru. Dolar traci na wartości, ale dane te zbiegły się w czasie z informacją z EBC, że drukarki zwiększają ponad dwukrotnie tempo druku pieniądza. Oczywiście przysłowiowego druku, bo to tylko zapis na rachunkach.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:
14:30 - USA - stopa bezrobocia.
Euro jeszcze tańsze Komentarz walutowy z dnia 03.06.2020
Złoty kontynuuje bardzo dobrą passę i nie wygląda, by miał się zatrzymać. Polską walutę wspiera generalny wzrost optymizmu w Europie.
Euro poniżej 4,40 zł
Wczorajszy dzień był kolejnym dobrym dniem dla polskiej waluty. Granica 4,40 zł na euro pękła bardzo sprawnie, a dzisiaj znalazł się na poziomie 4,38 zł. Frank szwajcarski dotarł do 4,06 zł. Funt kosztuje obecnie 4,92 zł. A dolar przez moment wyceniany był już po 3,90 zł. Powodem zyskiwania złotego na wartości jest poprawa nastrojów na rynkach finansowych. Widać to wyraźnie na giełdach, które szybują w górę ignorując problemy realnej gospodarki. Drugim elementem mówiącym o rosnącym optymizmie jest reakcja pary euro do franka. To taki swoisty barometr nastrojów, jeżeli frank traci, oznacza to, że inwestorzy są skorzy do bardziej ryzykownych inwestycji.
Dolar wciąż pod presją
Amerykańska waluta wciąż pod presją. Na niekorzyść amerykańskiego dolara wpływa głównie napięcie z Chinami. Biorąc pod uwagę kalendarz wyborczy i nadchodzące wybory w USA prezydent będzie chciał się dalej przedstawiać jako twardy negocjator i mąż stanu, stąd dyplomatyczne rozwiązywanie jest trochę dalej niż być powinno w standardowych warunkach. Nie pomaga również zdecydowanie gorszy PR na świecie spowodowany eskalacją napięć pomiędzy protestującymi obywatelami a policją.
Zadziwiające dane z Włoch
Na świecie analizując dane makroekonomiczne widać pewną tendencję. Rośnie bezrobocie a spada PKB, produkcja przemysłowa i sprzedaż detaliczna. Jest to w miarę reguła. Znalazł się jednak wyjątek. Dzisiaj Włosi poinformowali o spadku bezrobocia do poziomu 6,3%. Najdziwniejsze w tych danych jest to, że jest ono znacznie niższe niż przed epidemią.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:
14:15 - USA - raport ADP z rynku pracy,
16:00 - USA - zamówienia na dobra.
Funt w defensywieJeszcze mocniej, bo o ponad 30 groszy potaniał funt szterling. Na tej parze z jednej strony mamy złotego, który ewidentnie jest na fali, niesiony przez globalny sentyment. Z drugiej mamy brytyjską walutę, która zmaga się z bardzo ciężkimi wewnętrznymi wyzwaniami. By wrócić na odpowiednie tory, potrzebna jest umowa handlowa nie tylko z Unią Europejską, ale również od nowa trzeba wypracować bilateralne porozumienia z innymi partnerami. Szczególnie ze Stanami, które są największym zarówno importerem, jak i eksporterem dla wyspiarskiej gospodarki. Większość tych umów leży jednak cały czas odłogiem i nie za bardzo widać postęp w negocjacjach. Powoduje to, że funt już blisko od miesiąca jest w głębokiej defensywie. Od początku maja zaliczył zjazd z okolic 5,22 zł, aż do obecnego dołka przy 4,91 zł. Przy czym jest mało prawdopodobne, że trend zatrzyma się w tym rejonie.
Frank tanieje W ostatnim czasie wyraźnie też tanieje frank szwajcarski. Obrazuje to ogólny sentyment na rynku, który w ostatnim czasie bez opamiętania przeszedł w tryb risk on. Nastroju nie jest w stanie zepsuć żadna negatywna informacja, choć takich w ostatnim czasie wbrew pozorom nie brakuje. Cały czas rozwija się konflikt na linii Pekin - Waszyngton. Po tym jak Amerykanie pozbawiły Hongkong specjalnego statusu, twierdząc, że stracił on swoją autonomię i nie ma sensu traktować go lepiej niż kontynentalne Chiny, rynek o dziwo odetchnął z ulgą, spodziewając się jeszcze większego napięcia. Rzecz w tym, że ostatnie posunięcia Państwa Środka pokazują, jak kruchy jest los ostatniej umowy handlowej. Pekin przynajmniej czasowo ograniczył skup produktów rolnych ze Stanów, co było jednym z fundamentów zawieszenia broni. Ryzyko dla światowej gospodarki jest bardzo poważne, jednak jak na razie zupełnie ignorowane przez rynki. Frank w ostatnim czasie potaniał o ponad 20 groszy, dochodząc do niewidzianego od marca poziomu 4,14 zł.
Złoty mocny wobec dolara Umocnienie złotego jeszcze wyraźniej widać na wykresie względem dolara. Jeszcze w połowie maja testowany był opór przy 4,23 zł, by po chwili pokonać wsparcie koło 4,14 zł i po krótkiej korekcie ruszyć jeszcze niżej. Dzisiaj dolar kosztuje poniżej 4 zł, co oznacza spadek o ponad 6% w przeciągu dwóch tygodni. Ostatni raz amerykańska waluta była tak słaba w pierwszej połowie marca. W tamtym okresie złoty tracił na wartości praktycznie bez przystanku i teraz wiele wskazuje, że drogę powrotną pokona w podobnym stylu. Warto pamiętać, że przed kryzysem kurs USDPLN oscylował w okolicach 3,75 zł i czysto teoretycznie może to być zasięg obecnego ruchu. Zwłaszcza że Amerykanie zmagają się z mocno niespodziewanymi problemami, które mogą mocno utrudnić proces wychodzenia z kryzysu. Obecne zamieszki na pierwszy rzut oka nie mają nic wspólnego z rynkami finansowymi, ale przy głębszej refleksji powinny budzić obawy. Oczywistym problemem jest demolowanie mienia zamiast jego odbudowywanie, ale dodatkowym ryzykiem jest trudność w utrzymaniu odpowiedniego dystansu podczas takich protestów, co może skutkować powrotem do większej liczby nowych zakażeń koronawirusem.
Lepsze nastroje w krajuPoznaliśmy odczyty indeksów PMI dla głównych państw gospodarek europejskich. Powoli wracamy w odczytach w okolice racjonalnych poziomów, a nie tych wynikających z paniki.
Złoty znów mocny
Piątkowe dane nie zrobiły wrażenia na złotówce. Pomogły natomiast dzisiejsze indeksy PMI. Ankietowani patrzą w przyszłość znacznie bardziej optymistycznie, niż sądzili analitycy. Wynik wyniósł 40,6 pkt, to aż 5 pkt powyżej oczekiwań. W rezultacie od rana złoty umocnił się już o 2 grosze względem euro i znajduje się blisko swoich najmocniejszych poziomów ostatnich miesięcy.
Koniunktura w Europie
Poznaliśmy dzisiaj również indeksy koniunktury z głównych gospodarek europejskich. Co interesujące, Francuzi spodziewają się lepszych wyników niż Niemcy, a to ostatnimi laty raczej gospodarka Niemiec miała znacznie lepsze wyniki niż francuska. Obie gospodarki mają jednak dalej wskazania recesywne. Dobrze podsumowuje to łączny indeks dla strefy euro, który wciąż jest poniżej 40 pkt, a to dopiero 50 punktów pokazuje równowagę pomiędzy rozwojem a recesją.
Jeszcze niższe wydobycie w USA
Poznaliśmy w piątek dane na temat liczby wież wiertniczych w USA. Spadła ona do 222 sztuk. To najniższy poziom od spadku po kryzysie z 2008 roku. Efektem tych danych był kolejny wzrost cen ropy naftowej, która poszła w górę w piątek o 2,5 dolara za baryłkę. Warto zwrócić uwagę, że wzrost cen następuje z jednej strony w wyniku korekty gwałtownych spadków z kwietnia, z drugiej w wyniku spadku wydobycia. To ostatnie ma miejsce pomimo specyficznej uczciwości państw kartelu OPEC.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:
16:00 - USA - raport Uniwersytetu Michigan.
Stopy procentowe w dół!Wczoraj Rada Polityki Pieniężnej obniżyła stopy procentowe. To spore zaskoczenie. Główna stopa wynosi 0,1% i jest na historycznym minimum. Na tę decyzję złoty zareagował spadkiem, co zdarza się często w przypadku obniżek stóp.
Jednak obniżka
Rada Polityki Pieniężnej podjęła decyzję o kolejnym cięciu stóp procentowych. Główną stopę procentową obniżono do 0,1% z 0,5%. Stopa depozytowa pozostała na niezmienionym poziomie 0%, a stopę lombardową obniżono z kolei z 1% na 0,5%. Złoty zareagował na te dane wyraźnym osłabieniem. Polska waluta straciła wczoraj od momentu publikacji około 3 groszy względem głównych walut. Skoro stopa zwrotu w Polsce z inwestycji niskiego ryzyka spada, to i waluta okazuje się mniej atrakcyjna. Widać to było momentalnie po rentowności obligacji, gdzie rentowność od razu spadła.
Gospodarka w USA się kurczy
Amerykańskie PKB wzrasta już tylko o zaledwie ćwierć procenta w skali roku. Wczorajsze dane wykazały spadek co prawda, ale jest to podyktowane specyfiką podawania danych makroekonomicznych w USA. Publikuje się tam wskaźnik kwartalny, rozciągnięty na rok. W rezultacie w ten sposób oglądaliśmy -5%. Tak źle byłoby jednak dopiero, gdyby pandemia trwała przez 4 kwartały, a jest szansa, że tak źle nie będzie. Pełny raport o PKB za I kwartał ukaże się dopiero pod koniec czerwca, natomiast dane za II kwartał pokażą skalę problemu. Na skutek tych danych dolar znów jest w odwrocie względem euro i jest najsłabszy względem europejskiej waluty od marca. Widać to dobrze po jego cenie złotowej, która spadła poniżej 4 zł.
Gospodarka Polski
Poznaliśmy dzisiaj dane na temat zarówno zmian cen jak i wzrostu PKB w Polsce. Inflacja zgodnie z oczekiwaniami spowalnia. Ceny rosną już tylko o 2,9% w skali roku, jest to nadal powyżej celu inflacyjnego, ale coraz bliżej korytarza wahań. Gospodarka z kolei kwartalnie kurczy się o 0,4%, co wcale nie jest złym wynikiem na tle świata. Rocznie mamy wciąż wzrost, ale zaledwie 1,7%.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:
16:00 - USA - raport Uniwersytetu Michigan.
Złoty nie zwalniaKolejny dzień przynosi kolejne umocnienie polskiej waluty. Euro przez chwilę kosztowało zaledwie 4,41 zł, ale przy tym poziomie znalazło się wielu chętnych do kupna i kurs odbił.
Dalsze umocnienie złotego
Po przebiciu 4,50 zł na EURPLN wydawać by się mogło, że trzeba czekać na korektę. Rynki jednak uznały, że jest to ruch, który warto kontynuować w ramach ogólnego optymizmu. W rezultacie dzisiaj przez chwilę byliśmy w okolicach 4,41 zł. Na tym poziomie jednak znalazło się wielu kupujących i szybko wróciliśmy do 4,44 zł. Frank dzisiaj przez moment sięgnął 4,15 zł, dolar spadł nawet do 4,02 zł a funt do 4,95 zł. Na wszystkich tych parach są to najniższe poziomy od marca.
Optymizm na rynkach
Nie tylko polski złoty wyraźnie zyskuje. Podobnie, aczkolwiek odrobinę słabiej prezentują się inne waluty naszego regionu takie jak forint, czy czeska korona. Zyskują również giełdy europejskie. Stany Zjednoczone otworzyły się bardzo wysoko, ale cały dzień potem trwały spadki. Szczególnie na uwagę zasługuje umocnienie się euro względem franka, które jest typowym barometrem nastrojów w europejskiej gospodarce.
Węgrzy nie zmieniają stóp procentowych
Główna stopa procentowa na Węgrzech pozostała niezmieniona i wynosi 0,9%. W rezultacie tych danych forint zyskiwał wczoraj. Warto zwrócić uwagę, że ruch ten połączył się z ogólną poprawą nastrojów na rynkach, stąd istotnie większe umocnienie. Dzisiaj zobaczymy jaką decyzję podejmie Bank Rumunii, który wciąż utrzymuje stopy na relatywnie wysokim poziomie 2%.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.
Dolar kieruje się na południeDolar wreszcie przełamał wsparcie przy 4,14 zł i kieruje się dalej na południe. Jest coraz bliżej dołka z połowy kwietnia, wtedy po dotarciu do 4,11 zł uaktywniła się strona popytowa i szybko sprowadziła kurs ponad 6 groszy wyżej. Co ciekawe, dzisiejsze zejście też trudno uznać za szczególnie uzasadnione. Dzieje się to podczas święta w Stanach, przy dość płytkim rynku, więc warto poczekać, jak się kurs zachowa jutro. Kontynuacja spadków powinna wtedy oznaczać, zawiązanie się nowego trendu, który spokojnie może sprowadzić kurs USDPLN nawet w okolice 4,05 zł. Z drugiej strony jutrzejsze odreagowanie może oznaczać powrót do kwietniowej konsolidacji, a nawet próbę zahaczenia o tę majową. Przeciwko większej zmienności przemawia także pusty kalendarz makro w pierwszej połowie tygodnia. Rozkręcać się będzie dopiero od czwartku, w normalnych warunkach rewizje PKB rzadko przynoszą niespodzianki, ale nikogo nie trzeba przekonywać, że nie znajdujemy się w standardowych warunkach. Koniec tygodnia przyniesie dodatkowo odczyty o nowych bezrobotnych oraz wydatkach Amerykanów.
Chiny chcą nadepnąć na odcisk prezydentowi USAPowrót pesymistycznych nastrojów na rynki. Z jednej strony to konsekwencja ogłoszenia przez WHO nowej rekordowej liczby potwierdzonych przypadków Covid-19 spowodowanej luzowaniem restrykcji w poszczególnych krajach. Z drugiej narasta konflikt między Chinami a USA, punktem zapalnym tym razem jest Hongkong. Raporty PMI z różnych części świata pokazują lepszy obraz gospodarek.
Strach przed drugą falą epidemii
W ciągu tygodnia pojawiło się znów więcej osób zarażonych koronawirusem na świecie. Przodują w tym momencie Brazylia i Rosja, gdzie notujemy cały czas przyrost zakażeń i zgonów w ciągu kolejnych dób. Powrót do normalności może się więc okazać trudny, a ciężko będzie pogodzić odmrożenie gospodarek z zatrzymaniem dużej dynamiki wzrostu wskaźnika nowych zakażeń. Z tego też powodu wczoraj na rynkach akcji nastąpił odwrót i dominował kolor czerwony na parkietach w Europie, czy w USA. Nadal też inwestorzy boją się drugiej fali epidemii, o której mówią naukowcy z Chin. I trzeba przyznać, że ryzyko takie jest, bo nowe informacje z Chin mówią o większej liczbie przypadków i izolacji kolejnych miast, póki co mniejszych, niż choćby wcześniej miało to miejsce w Wuhan. Wczoraj media podały, że powrót restrykcji w Chinach objął 100 mln mieszkańców.
Znów gorąco na linii Waszyngton-Pekin
Kolejnym punktem zapalnym, który spowodował kiepskie nastroje na rynkach był znany temat relacji USA i Chin. W ostatnim czasie dało się odczuć, że kraje znów zmierzają do zaognienia relacji. Zaczęło się od pretensji Trumpa do Chin o spowodowanie wybuchu epidemii na taką skalę. Początkowo były to zarzuty o dezinformacje, by finalnie oskarżyć Państwo Środka o celowe wywołanie pandemii. Mimo wszystko jednak porozumienie handlowe nie zostało zerwane. Od wczoraj jednak mocarstwa znów się poróżniły w temacie Hongkongu. Chiny chcą wprowadzić rozwiązania egzekwujące “bezpieczeństwo narodowe”. Oczywiście w samym mieście jak i na świecie zostało to odebrane, jako koniec autonomii Hongkongu. Takie działania spowodują złość Trumpa, który niejednokrotnie pokazywał poparcie dla autonomii. Fakt, że Chiny zdecydują się de facto zaburzyć autonomiczność może wywołać reakcję prezydenta USA i konkretne działania, a nie tylko gesty. Tym bardziej w okresie kampanii prezydenckiej i kontrataku Demokratów, którzy uważają, że lepiej wyegzekwowaliby interesy Amerykanów w kontaktach z Chinami. Trump nie będzie mógł okazać słabości i polec także na tym polu, walcząc o głosy.
PMI na plus, sprzedaż detaliczna na minus
Wczorajsze raporty PMI pokazały lepszy obraz sytuacji gospodarczej na świecie. Odczyty w Niemczech, Francji, WIelkiej Brytanii czy USA nadal pokazują poziomy recesyjne, czyli poniżej 50 pkt, niemniej jednak są to odczyty wyższe niż w poprzednim miesiącu. Dane pokazują więc, że gospodarki powoli wstają z kolan. Wczoraj poznaliśmy też odczyt liczby nowych bezrobotnych w USA. Wynik wyniósł 2,43 mln co od początku pandemii daje łączną liczbę 38 mln bezrobotnych. Dzisiaj z kolei twarde dane makro z Wielkiej Brytanii, czy Polski nie były już tak optymistyczne. Sprzedaż detaliczna w kwietniu w tych krajach niemal runęła na samo dno, a wskazania wyniosły odpowiednio -18,1% i 22,6%. O 13.30 poznamy dzisiaj jeszcze protokół z ostatniego posiedzenia EBC. Wzrost napięcia na rynkach połączony z długim weekendem w USA i Wielkiej Brytanii (święto w poniedziałek) może oznaczać, że inwestorzy nie będą skłonni trzymać swoich pozycji w ryzykownych aktywach i zobaczymy wzrost zainteresowania walutami bezpiecznymi: jenem japońskim, czy frankiem szwajcarskim.
Słabe dane z PolskiProdukcja przemysłowa spadła w Polsce w kwietniu o imponujące 25%, co jest efektem zamrożenia gospodarki. Takiego spadku w Polsce nie zanotowaliśmy nigdy wcześniej. Patrząc na zmiany, w maju nie powinno być już aż tak złego rezultatu. Pomimo słabych danych złoty zachowuje się stabilnie.
Produkcja przemysłowa w Polsce nurkuje
Dzisiejszy odczyt produkcji przemysłowej pokazuje, że oczekiwania są dzisiaj coraz mniej wartościowe. Analitycy spodziewali się spadku o 10% w ujęciu rocznym. Faktycznie produkcja przemysłowa spadła o imponujące 24,6%. Tak duża rozbieżność normalnie powinna zachwiać kursem waluty. Dzisiaj złoty drgnął o raptem pół grosza względem euro, ale bardzo szybko wrócił do poprzedniego poziomu. Pokazuje to, że inwestorzy byli przygotowani na znacznie słabsze dane i nie zrobiło to na nich wrażenia.
FED spodziewa się powtórki
W ujawnionych notatkach z posiedzenia FED dowiadujemy się, że Rezerwa Federalna (oprócz oczywiście gotowości do działania) rozważa sytuację nawrotu epidemii w 2021 roku. Jest to bardzo pesymistyczny scenariusz dla światowej gospodarki, niestety tego typu rozważania pojawiają się coraz częściej. Warto zwrócić uwagę, że 2021 rok będzie o tyle lepszy, że nie będziemy mieć wyborów prezydenckich w USA.
Indeksy koniunktury w Europie
Poznaliśmy dane z indeksów PMI. Strefa Euro wypadła lepiej od oczekiwań zarówno w indeksie przemysłowym jak również usługowym. Poziomy te, pomimo tego, że są lepsze od oczekiwań, wciąż są relatywnie bardzo niskie. PMI przemysłowy ma wysokość poniżej 40 pkt (wartość 50 pkt rozróżnia rozwój od recesji). W przypadku PMI dla usług wynik jest nadal poniżej 30 pkt.
Dzisiaj dzień wolny zarówno w Szwajcarii jak i Norwegii, a w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:
14:30 - USA - wnioski o zasiłek dla bezrobotnych,
16:00 - USA - sprzedaż domów na rynku wtórnym.
CHF a wojna handlowa USA-ChinyFrank szwajcarski również wyłamał się z blisko dwumiesięcznej konsolidacji. Co ciekawe w zeszłym tygodniu był bardziej pod wpływem oporu w postaci linii trendu niż górnego ograniczenia konsolidacji. Frank w tym momencie jest wspierany przede wszystkim przez wzrost napięcia w konflikcie handlowym USA z Chinami. Z jednej strony inwestorzy chcą wierzyć, że to już tylko konflikt polityczny, z drugiej wszyscy wiedzą, że do prawdziwej eskalacji obu stronom nie potrzeba wiele. Frank właśnie testuje powrót pod linię konsolidacji przy 4,33 zł. Z jednej strony wygląda to na zwyczajny retest po wyłamaniu konsolidacji, co powinno skutkować powrotem do wzrostów. Z drugiej testowany poziom w przeszłości wiele razy pokazał swoją siłę, więc nie można wykluczyć scenariusza, w którym wracamy do kanału.
Konsekwencje lockdownuDolar w ostatnim czasie ewidentnie złapał wiatr w żagle. Na początku maja kosztował jeszcze 4,14 zł, po czym wygenerował krótki trend wzrostowy, który wyprowadził go w okolice 4,23 zł. Później przyszła korekta, a druga fala wzrostowa została załamana przez wcześniejszą linię trendu. Ostatecznie pod koniec zeszłego tygodnia udało się wyjść na nowe lokalne szczyty, jednak były one nieznacznie wyższe niż te wcześniejsze. Obecnie dolar łapie chwilową konsolidację poziom niżej, jednak wiele wskazuje na to, że to nie jest jego ostatnie słowo. Przede wszystkim powoli napływająca informacja o ściąganiu lockdownu w kolejnych stanach, w tym tych najważniejszych jak Kalifornia, czy Nowy Jork. Dodatkowo inwestorzy mocno obecnie skupiają się na weekendowej wypowiedzi Jerome Powella. Szef FED zapowiedział, że obecne działania nie wyczerpują arsenału Rezerwy i ta jest gotowa, by walczyć ze skutkami pandemii na wielu frontach. Dodatkowo jeszcze raz przypomniał, że na obecne programy nie są nałożone żadne limity, czy ograniczenia i będą one trwać tak długo, jak to będzie potrzebne.
Słabe dane a ropa drożejeDane makroekonomiczne ze świata nie zachwycają. Niektóre są co prawda lepsze od oczekiwań, ale potwierdzają ogólny obraz problemów gospodarki. Jedyne co przeczy tej teorii to odbicie cen ropy w górę.
Spowolnienie gospodarcze w Unii
Według piątkowych finalnych danych w Unii Europejskiej doszło do spadku PKB w pierwszym kwartale tego roku, do ogłoszenia formalnej recesji brakuje nam jeszcze co prawda jednego kwartału. Warto zwrócić uwagę, że szansa na dwa spadkowe kwartały z rzędu jest bardzo duża, biorąc pod uwagę, że drugi kwartał zawiera kwiecień, czyli miesiąc w którym zamknięcie gospodarek było najsilniejsze, a o odmrażaniu dopiero się mówiło. Dane te były zgodne z wcześniejszymi danymi wstępnymi stąd reakcja rynków na potwierdzenie była znikoma.
Spadek sprzedaży w USA
W piątek poznaliśmy wyniki sprzedaży detalicznej. Spada ona o 16,4% a nie jak sądzono 11,9%. Oznacza to, że towar warty co szóstego dolara nie został sprzedany. W rezultacie tych danych inwestorzy rozpoczęli wycofywanie się z dolara na inne waluty, jednak korekta szybko przywróciła amerykańską walutę bardzo blisko punktu wyjścia. Jednym z powodów były lepsze kolejne dane. Produkcja przemysłowa spadła o 11,2% czyli delikatnie mniej niż sądzono na początku. Dobrze wypadł również indeks Uniwersytetu Michigan, “dobrze” czyli wyraźnie lepiej od oczekiwań a nie obiektywnie dobrze. Wynik 73,7 punktów jest bowiem recesywnym wskazaniem.
Ropa dalej drożeje
Po dołku sprzed ponad miesiąca rozpoczął się marsz cen czarnego złota w górę. Wzrost cen napędzany jest z jednej strony przez spadek wydobycia w OPEC oraz u innych producentów np. USA, z drugiej strony jest to korekta po nadzwyczajnych spadkach cen. W piątek poznaliśmy chociażby dane o ilości wież wiertniczych w USA, ich liczba znów spadła osiągając najniższe poziomy od przeszło dekady.
Dzisiaj dzień wolny w Kanadzie, a w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.
Dobre dane z PolskiDzisiejsze odczyty dały chwilę oddechu polskiemu złotemu. Gospodarka nie spowalnia tak znacznie jak sądzono, a na tle innych państw wciąż wyglądamy bardzo solidnie. Również wzrost cen jest na razie w normie.
Spowolnienie wzrostu PKB w Polsce
Poznaliśmy dzisiaj dane na temat wzrostu PKB w Polsce. Problem w tym, że są to dane za pierwszy kwartał. W obecnej sytuacji dane te powinny powoli bardziej interesować historyków niż analityków. Wypadły jednak aż o 0,6% lepiej od oczekiwań, co pomimo tego, że są już dawno nieaktualne, spowodowało pozytywną reakcję na złotym. W pierwszym kwartale w ujęciu rocznym utrzymywaliśmy jeszcze 1,9% wzrostu. dane kwartalne były już jednak spadkowe. Wyniki te nie obejmują kwietnia, kiedy to gospodarka otrzymała najsilniejszy cios, więc dopiero przy podsumowaniu kolejnego kwartału dowiemy się z jaką skalą problemów się mierzymy.
Ceny stabilne
Wskaźnik inflacji to ciekawy parametr w dzisiejszych czasach. Co interesujące w mediach pojawiają się zarówno analizy mówiące o nadchodzącej deflacji jak i ryzyku eksplozji wzrostu cen. Obecny odczyt wyniósł zgodnie z pierwszymi szacunkami 3,4%. Co ma spowodować tak duże różnice w poziomie zmian cen? Z jednej strony mówimy tutaj o czynnikach podnoszących ceny. Jest to z pewnością susza, jak również spadek produkcji wywołany wirusem. Z drugiej strony spowolnienie gospodarcze nie sprzyja podnoszeniu cen, nie bez znaczenia są też spadki cen surowców energetycznych.
Dane z Niemiec
Poznaliśmy dzisiaj zmianę PKB w Niemczech. Piszemy “zmianę”, bo tamtejsza gospodarka w pierwszym kwartale skurczyła się o 2,2%. W rezultacie są bardzo duże szanse, że kolejny odczyt przyniesie nam techniczną recesję w tym kraju. O recesji mówimy, gdy dwa kwartały z rzędu PKB się kurczy. Drugi kwartał zawiera jednak kwiecień, co powoduje, że spadek jest bardzo prawdopodobny. Problemy naszego głównego partnera gospodarczego mogą jednak wpłynąć negatywnie również na nasz lokalny rynek.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:
14:30 - USA - sprzedaż detaliczna,
15:15 - USA - produkcja przemysłowa,
16:00 - USA - raport Uniwersytetu Michigan.
Rynek pracy w AustraliiNie tylko USA zaliczyło gwałtowny spadek zatrudnienia. Kolejnym przykładem gospodarki, która bardzo szybko ograniczyła miejsca pracy, jest Australia.
Bezrobocie w Australii
Analitycy spodziewali się wzrostu bezrobocia w Australii z 5,2% do 8,3%. Realnie wzrosło ono na razie “zaledwie” do 6,2%. Jest to jednak najgorszy wynik od 2016 roku. Zmiana zatrudnienia wyniosła imponujące - 594 tysiące etatów. Jest to zdecydowanie najgorszy wynik w historii pomiarów tego wskaźnika. Warto zwrócić uwagę, że ponad 60% z tej grupy to osoby pracujące na pół etatu. Dolar australijski pomimo lepszego wskaźnika bezrobocia delikatnie tracił na wartości.
Kryptowaluty znów w górę
Rynki finansowe lubią samospełniające się przepowiednie. Takie zjawisko właśnie zaobserwowaliśmy na bitcoinie. Na tej walucie doszło w tym tygodniu do spadku opłat o połowę dla osób wydobywających. W przypadku poprzednich takich działań dochodziło do istotnych wzrostów cen w niedługim czasie po społowieniu. W tej chwili tak wielu inwestorów uwierzyło, że sytuacja powinna się powtórzyć i teraz, że w ciągu kilku dni wywindowali cenę o niemal 15% potwierdzając słuszność tych oczekiwań swoim działaniem.
Czy czeka nas wzrost cen ropy?
Wczoraj poznaliśmy dane z USA na temat zapasów na rynku ropy. Co ciekawe pomimo relatywnie niskich cen zapasy spadają. Oznacza to, że rynek powoli odzyskuje równowagę. Jeżeli w ramach odmrażania gospodarek popyt będzie rósł, można się spodziewać, że czarne złoto będzie szło w górę. Ostatnie tygodnie były wyjątkowo spokojne na rynku ropy, jej cena miała relatywnie niską zmienność, a nawet wczorajsze dane spowodowały jedynie chwilowy wystrzał w górę.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.
Dolar w konsolidacji na parzez ze złotym Dolar praktycznie cały kwiecień spędził w konsolidacji na parze ze złotym. Oprócz dwóch krótkich epizodów cały ten okres spędził między 4,14 zł, a 4,20 zł. Dopiero zeszły tydzień przyniósł wybicie, które może okazać się bardziej trwałe, niż wcześniejsze. Po pokonaniu oporu doszło do praktycznie książkowego retestu, po którym kurs znowu ruszył w górę. Kolejnym oporem jest poziom 4,30 zł, gdzie zatrzymał swój marcowy marsz na północ. Jego pokonanie przynajmniej na razie wydaje się mocno wątpliwe, co nie znaczy, że rynek nie pokusi się chociaż o krótkie testowanie. Amerykańskiej walucie na pewno ciągle ciążą fatalne wieści z rynku pracy, jednak inwestorzy powoli się już przyzwyczaili do nowej rzeczywistości. Dodatkowo największe przyrosty bezrobotnych są już za nami, a kolejne, mimo że pewnie nadal wysokie odczyty, nie będą już tak szokować. W tym tygodniu warto zwrócić uwagę na odczyt inflacji za oceanem. Cały czas nie wiadomo jak ona zareaguje na ostatnią ultra luźną politykę, a niezależnie od tego, czy nastąpi jej wybuch, czy wręcz przeciwnie, może stać się poważnym problemem dla decydentów w USA.
Bezrobocie za oceanem wyskoczyło w góręWszyscy wiedzieli, że należy się spodziewać gwałtownego wzrostu bezrobocia. Co ciekawe, pomimo tego, że w USA wzrosło ono o 10 punktów procentowych, to i tak był to wyraźnie mniejszy wzrost niż oczekiwali analitycy. Dolar przyjął to raczej neutralnie.
Bezrobocie w USA niższe niż sądzono
W piątek poznaliśmy dane z amerykańskiego rynku pracy. Zmiany zatrudnienia okazały się mniejsze od oczekiwań. W sektorze pozarolniczym ubyło 20,5 miliona miejsc pracy zamiast oczekiwanych 22 milionów, w sektorze prywatnym odnotowano 19,5 miliona wobec oczekiwanych 21 milionów. Nie zmienia to faktu, że są to rekordowe wyniki. Rezultatem tych danych jest wyższa stopy bezrobocia, która wzrosła z 4,4% do 14,7%. Wzrost bezrobocia o ponad 10% w miesiąc to rzecz niespotykana. Warto pamiętać, że analitycy spodziewali się wyniku 16%, czyli ponad procent gorszego. Dolar przyjął te informacje bardzo spokojnie, powodem była zgodność z oczekiwaniami inwestorów.
Kanada idzie drogą USA
Problemy rynku pracy w USA odbiły się silnym echem w Kanadzie. Tam analitycy przestrzelili swoje negatywne prognozy znacznie bardziej, nie zmienia to sytuacji, że spadki są bardzo wyraźne. Zmiana zatrudnienie to niby tylko niecałe 2 miliony, wobec oczekiwanych 4 milionów, ale pozwoliło to podnieść stopę bezrobocia z 7,8% na 13%. Gdyby obniżka wyniosła owe 4 miliony byłoby to 18%. Bardziej elastyczny rynek pracy w Ameryce Północnej ma jak widać swoje ciemne strony, nie zmienia to faktu, że (podobnie jak dolar amerykański) dolar kanadyjski przyjął te dane bardzo spokojnie.
Gwałtowny spadek bitcoina
Jeszcze w piątek dolarowa cena najpopularniejszej kryptowaluty dosięgnęła 10 000 dolarów. poziom ten został jednak bardzo brutalnie zweryfikowany na dzisiejszym otwarciu rynków. Weekendowe kwotowania, bo takie są dostępne dla kryptowalut, pokazywały lekkie odbicie, ale w nocy z niedzieli na poniedziałek byliśmy świadkami tąpnięcia o około 1000 dolarów.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.
Bezrobocie w USADane z amerykańskiego rynku pracy nie zaskoczyły analityków. Skala zwolnień budzi jednak duży respekt. W ciągu miesiąca bezrobocie wzrośnie prawdopodobnie o ponad 10%.
Zmiana zatrudnienia w USA
Rynek czekał z niepokojem na dane z USA na temat zmiany zatrudnienia. W marcowych danych był spadek o 149 tysięcy miejsc pracy, ale wszyscy wiedzieli, że to tylko wierzchołek góry lodowej. Analitycy spodziewali się okrągłych 20 milionów spadku. Odczyt wyniósł -20,2 mln, czyli bardzo blisko oczekiwań. Warto zwrócić uwagę, że wniosków o zasiłek od początku kryzysu złożono około 30 milionów. Skąd wynika różnica? W większości ze wspomnianej zmiany zatrudnienia. Pamiętajmy, że zmiana jest zmianą netto, oznacza to, że gdzieś powstawały miejsca pracy, podczas gdy inne były likwidowane. Do tego dochodzi jeszcze kwestia zmian uprawnień do zasiłków. W piątek poznamy dane na temat stopy bezrobocia, ale wygląda na to, że będzie ona wyraźnie dwucyfrowa. 20 mln miejsc pracy to ponad 12% pracujących Amerykanów.
Inwestorzy nie chcą liry
Turecka waluta na początku maja dotarła do poziomu 7 lir tureckich za dolara. Było to historyczne minimum dla tej pary walutowej. Nie był to jednak koniec tego ruchu i dzisiaj już trzeba dorzucić dodatkowe ćwierć liry. Problemem kraju jest jego skłonność do obniżek stóp procentowych wbrew pewnym przesłankom. Oczywiście można zakładać, że niższe stopy procentowe doprowadzą do osłabienia waluty, a tańszy kredyt pomoże przedsiębiorcom. W Turcji jednak ten proces wymknął się po raz kolejny spod kontroli. Inflacja dwucyfrowa nie daje miejsca na tak głębokie cięcia, a realny kryzys walutowy i jej niestabilność pomaga co najwyżej eksporterom, którzy też nie mają lekko. Jeżeli polityczne naciski na bank Turcji nie ustaną czeka nas tam poważny kryzys.
Dług USA
Poziom zadłużenia największej światowej gospodarki od pewnego czasu budzi obawy części analityków. Przyrost długu publicznego z 24 na 25 bilionów dolarów zajął gospodarce raptem miesiąc. Patrząc na rynek pracy kolejny bilion może nadejść jeszcze szybciej. Z jednej strony pojawia się pytanie o to, czy on kiedykolwiek może zostać spłacony, z drugiej strony wiemy, że państwa od dawna nie tyle spłacają, co odnawiają zadłużenie. W rezultacie dopóki Amerykanie są w stanie rolować swoje zadłużenie, wszystko jest pod kontrolą. Najlepszym dowodem jest umacnianie się dolara amerykańskiego pomimo danych z rynku pracy i długu.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.
Wzrost bezrobocia w PolscePo latach ciągłych spadków poziomu bezrobocia kryzys spowodował odwrócenie trendu. Bezrobocie jest wciąż niskie, ale wyższe niż rok temu, co nie miało miejsca przez kilka ostatnich lat.
Sprzedaż detaliczna w Europie
Poznaliśmy dzisiaj dane na temat sprzedaży detalicznej w kilku krajach europejskich. Na Słowacji spadek o 3,6%, w Czechach spadek o 8,9% a na Węgrzech rośnie o 3,5%. Warto jednak zwrócić uwagę na bardzo ważną rzecz - są to dane za marzec. Można śmiało zakładać, że dane kwietniowe będą najprawdopodobniej jeszcze słabsze.
Wzrost bezrobocia w Polsce
Minister pracy poinformowała, że bezrobocie w ujęciu rocznym wzrosło. Mowa oczywiście o bezrobociu rejestrowanym. Wynosi ono obecnie 5,7%. Z jednej strony to źle, gdy bezrobotnych przybywa, z drugiej jest to bardzo solidny parametr. Przypomnijmy, że najniższy poziom tuż przed kryzysem z 2008 roku był ponad 3% wyższy, a ostatni raz tak niskie bezrobocie mieliśmy w latach 90-tych. Nie ma zatem powodów do obaw, co nie zmienia faktu, że pracownicy tracący pracę to problem dla gospodarki (której programy socjalne były finansowane z tego, że ludzie płacą podatki zamiast pobierać zasiłki). Może się to zatem skończyć istotnym wzrostem deficytu.
Dane z USA
Wczoraj poznaliśmy odczyty indeksów koniunktury dla usług. Z państw, które opublikowały dane za kwiecień, to Amerykanie mają drugi najwyższy wynik. Daleko im, co prawda, do Szwecji, ale rezultat tego kraju budzi poważne wątpliwości analityków. Warto zwrócić uwagę, że w USA publikowane są dwa dość zbliżone wskaźniki, są to raporty PMI i ISM dla usług. Obydwa wskazują na dużo mniejszy pesymizm za oceanem niż w Europie. Dolar wczoraj ponownie umacniał się względem euro będąc najsilniejszym względem tej waluty od ponad tygodnia. Konsekwencją tego umocnienia jest przekroczenie przez dolara poziomu 4,20 zł.
Dzisiaj w Japonii dzień wolny, a w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:
14:15 - USA - raport ADP na temat zatrudnienia.
Problemy w USAWskaźnik zamówień pokazuje, że za oceanem gospodarka wyraźnie zwalnia. Co ciekawe, na giełdzie nadal panuje względny optymizm pomimo braku dobrych sygnałów z realnej gospodarki. Być może inwestorzy liczą na silny, pozytywny wpływ programów pomocowych i działań FED.
Australia utrzymała stopy procentowe
Królewski Bank Australii poinformował o utrzymaniu stóp procentowych na niezmienionym poziomie 0,25%. Warto zwrócić uwagę, że poziom ten jest już istotnie niższym niż dołek po kryzysie z 2008 roku, kiedy to stopy procentowe spadły do 3%. Obecnie większa przecena wynika również z próby amortyzowanie problemów gospodarki (wynikających z dużej przeceny surowców, od których eksportu Australia jest mocno zależna). Dolar australijski na początku kryzysu gwałtownie stracił względem dolara amerykańskiego około 15%, teraz jednak po tygodniach odrabiania strat znów znajduje się w okolicach poziomów z początku marca.
Odbicie na kryptowalutach
Najpopularniejsza z kryptowalut - bitcoin - przekroczyła ponownie 9000 dolarów za sztukę. Warto przypomnieć, że najniższa cena marca znajdowała się poniżej 4000 dolarów. Obecny poziom odpowiada mniej więcej temu, co miało miejsce na rynku w początkach epidemii w Europie. Z drugiej strony górka z lutego znajduje się na zaledwie 10500 dolarów, co pokazuje, że rynek ten ma się zupełnie dobrze. Najwyraźniej kryptowaluty znowu wracają do łask, jako inwestycja alternatywna obok metali szlachetnych.
Spadek zamówień w USA
Wczoraj poznaliśmy dane na temat zamówień w USA. O ile subindeks zamówień na dobra bez środków transportu wypadł całkiem dobrze i zaliczył w finalnych danych spadek o 0,4% zamiast wcześniejszych 0,2%, o tyle subindeks zamówień na dobra trwałego użytku nie może się tym pochwalić. Spadł on aż o 14,7%, czyli 0,3% więcej niż wcześniej sądzono. Pokazuje to skalę wstrzymania konsumpcji, co przekłada się na wyniki gospodarki. Co ciekawe, pomimo słabszych danych dolar wczoraj zyskiwał na wartości względem euro.
Dzisiaj dzień wolny zarówno w Chinach, jak i Japonii z okazji odpowiednio Święta Pracy i Dnia Dziecka, a w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.






















