Druga fala koronawirusa wciąz straszyCHF/PLN jest nieco niżej niż tydzień wcześniej, poniżej granicy 4,20. Wynik wyborów w Polsce i zwycięstwo Andrzeja Dudy powinno znieść czynnik ryzyka i nieco uspokoić sytuację na polskiej walucie. Nie zmienia to faktu, że pozostają mocne czynniki ryzyka na zewnątrz, a chodzi przede wszystkim o drugą falę koronawirusa, która coraz bardziej rozsiewa się po świecie. Najbardziej dramatyczna sytuacja pozostaje w USA, gdzie notowane są nowe rekordy zakażeń i co gorsza umiera więcej osób. Mimo wszystko jednak klimat inwestycyjny na rynkach nadal pozostaje dobry i wydaje się, że taki pozostanie dopóki kraje dotknięte drugą falą pandemii nie zdecydują się zamknąć znów gospodarki i wrócić do restrykcji. Wtedy z pewnością inwestorzy silnie zareagują i uciekną do bezpiecznych przystani, jak frank szwajcarski. Nie można lekceważyć też czynnika ryzyka dla pojawienia się risk off w postaci konfliktu USA i Chin o Hongkong. Ostatnie decyzja Państwa Środka, która skutkuje praktycznie zniesieniem autonomii tego regionu może spowodować, że prezydent USA uderzy w Chiny sankcjami. Do myślenia dał też piątkowy tweet Trumpa, który jak stwierdził “nie widzi możliwości rozmów w sprawie drugiej fazy umowy handlowej”. Trudno jednoznacznie powiedzieć, o co prezydentowi USA chodziło, niemniej jednak trzeba śledzić jego aktywność na popularnym komunikatorze, gdyż niemal każda nowa wiadomość może zaburzyć pozytywny nastrój na rynkach i spowodować większy ruch w górę na CHF/PLN.
USA
Złotówka w odwrociePolska waluta pomimo bardzo dobrego zachowania przy luzowaniu ograniczeń pandemicznych znów znajduje się w odwrocie. Jak tak dalej pójdzie wkrótce zobaczymy znów poziom 4,50 zł.
Złoty znów słabnie
Cena euro ponownie zbliża się do swoich maksimów od końca maja w okolicach 4,48 zł. Warto zwrócić uwagę, że dzieje się to przy relatywnie spokojnych wynikach zarówno surowców energetycznych jak i giełd. Dlaczego to istotne? Polska waluta przeważnie źle znosi wzrost ryzyka na rynku, a ten jest przeważnie połączony właśnie ze spadkami cen surowców energetycznych oraz giełd. Oznacza to, że gdyby doszło do tych spadków możemy szybko znów oglądać euro powyżej 4,50 zł.
Członkowie FED zaniepokojeni nawrotem pandemii
Jak widać pomimo deklaracji prezydenta temat pandemii wciąż jest istotnym problemem w USA. Potwierdzają to wystąpienia członków Rezerwy Federalnej, którzy wskazują na obawy przedsiębiorców związane ze wzrostem zachorowań. Boją się oni ponownego zamykania gospodarki i powtórki problemów sprzed raptem kilku miesięcy. Wskazywane jest również ryzyko, że czas trwania kryzysu może się wydłużyć dłużej niż dotychczas sądzono. To z kolei wpływa na decyzje konsumentów.
Dobre dane ze Szwajcarii
Pomimo komunikatów ze Szwajcarskiego Banku Centralnego o negatywnym wpływie mocnej waluty na sytuację gospodarczą kraju nie widać tego w danych. Dzisiaj poznaliśmy wartość stopy bezrobocia, która to okazała się o 0,2% niższa od oczekiwań i to przy bardzo dobrym poziomie 3,2%. Helwecki rynek pracy ma się zatem bardzo dobrze, co spowodowało dzisiaj umacniania się franka szwajcarskiego. Jest on najdroższy od końcówki maja.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.
Polska najmniej straciWedług prognoz Komisji Europejskiej Polska po raz kolejny najspokojniej przejdzie przez trwający kryzys. Jest tutaj spora zasługa transferów socjalnych. Pamiętajmy jednak, że wychodzenie z kryzysów na kredyt powoduje, że kiedyś trzeba go spłacić.
Dane z Niemiec
Analitycy przecenili sytuację u naszego zachodniego sąsiada. Produkcja przemysłowa rośnie w ujęciu miesięcznym o 7,8% wobec oczekiwanych 10%. Wydawać by się mogło, że to (oprócz różnicy realia a oczekiwania) bardzo dobre dane dla gospodarki. Warto jednak spojrzeć na wynik roczny. Ten z kolei oznacza spadek o imponujące 24,7%. Jak widać, by wrócić do poprzednich poziomów będziemy potrzebować jeszcze kilka miesięcy wyraźnych wzrostów. Po tych danych obserwowaliśmy spadek euro względem dolara o około pół centa.
Dobre prognozy dla Polski
Informacja, że PKB Polski spadnie w tym roku o 4,6% nie brzmi dobrze. Z drugiej strony to najlepszy wynik prognozowany przez Komisję Europejską w tym roku. W innych państwach będzie gorzej. Prognoza jest słabsza dla nas niż majowa, ale i tak analitycy zwracają uwagę na korzystny wpływ transferów na podtrzymanie konsumpcji. Mimo to jednak widać będzie zwiększoną skłonność do oszczędzania. Dla porównania PKB strefy euro powinno się skurczyć w tym roku o 8,7%. Pamiętajmy jednak, że biorąc pod uwagę siłę odbicia za rok lepszy łączny wynik według prognoz osiągnie Malta.
Dobry indeks koniunktury
Wczoraj poznaliśmy serię indeksów koniunktury w USA. Najważniejszy z nich - indeks ISM dla usług - wyniósł 57,1 punktu. Analitycy spodziewali się dokładnie 50 punktów, byłby to wówczas idealnie neutralny odczyt z równą liczbą odpowiedzi pozytywnych, co negatywnych. Warto zwrócić również uwagę na indeks aktywności biznesowej, który niespodziewanie osiągnął 66 punktów. Po raz kolejny okazuje się, że obecny kryzys szybko przyszedł, ale równie szybko się uspokaja.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.
Dolar bezpiecznym wyborem w czasie pandemiiSytuacja na wykresie USD/PLN nie jest jeszcze do końca wyklarowana. Teoretycznie widzimy wybicie z formacji trójkąta, ale dość szybko kurs próbuje powrócić powyżej dolnego ramienia. Dolar w ostatnich tygodniach jest trudny do analizowania. W teorii sytuacja epidemiologiczna w tym kraju jest naprawdę dramatyczna, niemal codziennie obserwujemy rekordy liczby zarażonych na koronawirusa. Niemal pewnym jest, że przełoży się to na dużo wolniejsze ożywienie gospodarcze, a może nawet jego brak, gdyż kolejne Stany wracają do wcześniejszych obostrzeń. Do tego, mimo znacznej poprawy szczególnie w danych z rynku pracy, nadal widzimy spore zaległości by wrócić do poziomów sprzed pandemii. Nowa fala wirusa może spowodować, że znów dojdzie do zrobienia kroku w tył. Problem jest jednak taki, że w przypadku risk off na rynkach to właśnie dolar staje się bezpieczną przystanią i rośnie w siłę. Póki jednak panuje euforia na rynkach dolar delikatnie, ale jednak traci i to widzimy od początku tygodnia. EUR/USD podążył w kierunku 1,1280, co przyniosło prawie 4 groszowy spadek na parze USD/PLN. Biorąc pod uwagę, że rynki bagaż z ryzykami mają niemal pełny, trudno będzie na dłuższą metę kontynuować ten raj wzrostowy, szczególnie na giełdach. Oporem w przypadku wzrostu USD/PLN będzie górne ramię trójkąta widocznego na wykresie. Zwężanie się ramion trójkąta może sugerować większe wybicie i uformowanie się nowego trendu.
Dzień Niepodległości zanudził rynkiŚwięta w USA często powodują, że na rynkach dzieje się relatywnie niewiele. Nie inaczej było tym razem. Dzisiaj od rana widać natomiast odreagowanie tego dnia bez traderów zza oceanu.
Dzień wolny w USA bez niespodzianek
Dzień Niepodległości w USA uszanowali też inni inwestorzy. Na głównych parach z dolarem wiało nudą. Przeniosło się to też na inne pary w tym polskiego złotego, który miał również spokojny piątek. Dzisiaj od rana widać specyficzną sytuację. Z jednej strony jest przepływ kapitału do Europy, co potwierdza wzrost euro względem dolara, ale z drugiej strony inwestorzy trzymają środki w euro (bo tracą względem tej waluty również waluty państw naszego regionu, które zwyczajowo zyskiwały, gdy euro drożało względem dolara i franka szwajcarskiego).
Koronawirus a ropa naftowa
Rynek ropy naftowej jest mocno zależny od przewidywanego popytu na surowiec. W związku z tym kolejne lockdowny zamykające ludzi w domach i przerywające prace przemysłu odbijają się negatywnie na jej notowaniach. Dlatego analitycy z niepokojem patrzą na nowe rekordy przypadków koronawirusa w USA. Warto zwrócić uwagę, że rekordy te padają w dużych stanach, a liczby w porównaniu chociażby z Polską wskazują na bardzo poważny problem. Inwestorzy na razie starają się jednak ignorować ten bodziec i inwestują pod dobre dane makroekonomiczne, bo ropa zyskuje na wartości.
Dane z Niemiec
Dzisiaj od rana poznaliśmy zamówienia w niemieckim przemyśle. Rosną one w ujęciu miesięcznym o 10,4%, co na pierwszy rzut oka może wydawać się dobrym wynikiem. Jest to jednak niemal 5% poniżej oczekiwań oraz co ważniejsze spadek w ujęciu rocznym przekracza wciąż 30%. Dane te nie przeszkodziły jednak euro od rana się umacniać.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.
Poprawa za oceanemDane z amerykańskiego rynku pracy pokazały, że nie jest wcale tak źle, jak sądzono. Miejsca pracy są odzyskiwane znacznie szybciej, niż dotychczas przewidywano. Dobrze wypadły też zamówienia.
Dobre dane z USA
Amerykański rynek pracy dochodzi do siebie szybciej niż oczekiwano po problemach wynikających z pandemii. Bezrobocie spadło w ciągu miesiąca z 13,3% na 11,1%. To zasługa głównie tego, że przybyło nie 3 mln, a 4,8 mln miejsc pracy w ciągu miesiąca. Są to oczywiście w większości reaktywacje etatów zamkniętych przy lockdownie, aczkolwiek liczby pokazują, że sytuacja faktycznie się poprawia. Analitycy potwierdzają te obserwacje, czego dowodem jest umacnianie się dolara względem euro po tych danych. Zamówienia na dobra wypadły zgodnie z oczekiwaniami, ale wynik ten nie popsuł dobrego nastroju inwestorów.
PMI dla usług też lepsze
Indeksy PMI dzielą się na te dla przemysłu i dla usług. Zwyczajowo inwestorzy przykładali większą wagę do indeksu przemysłowego, nie znaczy to, że ten dla usług jest w ogóle nieistotny. Warto zwrócić uwagę, że dzisiejsze dane były wyraźnie (bo aż 1 punkt) powyżej oczekiwań. Poziom 48,3 pkt nie przekroczył granicy 50 punktów, co w dalszym ciągu wskazuje na istotne pogorszenie nastrojów po zamknięciu gospodarek na pandemię.
Dymisja premiera Francji
Premier Francji Edouard Philippe złożył dymisję. Powód nie jest do końca znany, ale o rekonstrukcji mówiło się nad Sekwaną od dłuższego czasu. Jako jeden z powodów wskazywana jest popularność obecnego premiera, co mogło powodować potencjalne konflikty z myślącym o reelekcji prezydentem. Rynki walutowe czekają na rozwój sytuacji i na razie nie reagują.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych danych.
Złoty znów traciłWczorajszy dzień przyniósł osłabienie złotego o 3 grosze względem euro. Dzisiaj od rana trwa korekta, ale wciąż znajdujemy się wyraźnie powyżej wczorajszych poziomów. Po raz kolejny wzrost ryzyk na rynku przełożył się negatywnie na polską walutę.
Huśtawka na złotym
Wczoraj złoty stracił dość niespodziewanie 3 grosze na wartości, tym samym kończąc dzień powyżej poziomu 4,47 za 1 euro. Ruch ten był wynikiem generalnego wzrostu awersji do ryzyka. Wczoraj widać było spore problemy na europejskich parkietach, gdzie giełdy zaliczyły spore spadki. Co ciekawe, do końca dnia giełdy odbiły się, a złoty już nie. Widać też było silny spadek na EURCHF. Jest to para walutowa, która dobrze obrazuje nastroje na rynkach. Im więcej ryzyk, tym mocniej inwestorzy przenoszą swoje zainteresowanie na franka, uważanego za bezpieczniejszą z walut na trudne czasy.
Dane z USA
Wczoraj poznaliśmy raport ADP na temat nowych miejsc pracy. Dane z amerykańskiego rynku pracy ostatnio pojawiają się w milionach a nie setkach tysięcy, jak to miało miejsce przed kryzysem. Nie inaczej było wczoraj. W czerwcu powstało w USA niemal 2,4 miliona miejsc pracy. Analitycy spodziewali się jednak 3 milionów. Są to oczywiście w większości miejsca zlikwidowane z okazji pandemii i otwierane na nowo. Ze względu na różnice pomiędzy danymi a oczekiwaniami dolar wczoraj tracił na wartości względem euro.
Bezrobocie w Unii
Dzisiaj poznaliśmy dane na temat stopy bezrobocia w Unii Europejskiej. Wyniosła ona 7,4% wobec oczekiwanych 7,7%. Jak widać znacznie mniej elastyczny rynek pracy na starym kontynencie poradził sobie teoretycznie znacznie lepiej niż ten za oceanem. Pytanie jak długo uda mu się otrzymać tą przewagę, dzisiaj po południu zobaczymy dane z USA. Dobre dane pomogły jeszcze mocniej umacniać się euro względem dolara.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:
14:30 - USA - sytuacja na rynku pracy,
16:00 - USA - zamówienia na dobra.
Waluty wbrew indeksomPomimo dobrych danych z indeksów koniunktury widzimy spadki na walutach. Stało się tak zarówno w Polsce jak i w strefie euro.
Dobre dane z Polski
Indeks PMI dla przemysłu wyniósł w Polsce 47,2 punktów, to o 0,7 punktu lepiej niż oczekiwali analitycy. Zbliżamy się do ważnego pułapu 50 punktów, który uważany jest za barierę pomiędzy rozwojem a recesją. Warto przypomnieć, że jeszcze miesiąc temu było to ledwo 40 punktów, co pokazuje tempo wzrostu optymizmu w Polsce. Co ciekawe, po samych danych złoty tracił względem euro aż 1,5 grosza na wartości.
Indeksy w Europie
Odczyty PMI poznajemy dzisiaj nie tylko z Polski. Chiny pokazały kolejne wskazanie powyżej bariery 50 punktów tym razem 51,2 punktów. Indie dużo lepiej od oczekiwań, ale wciąż tylko 47,2 punktów. Bardzo duży wzrost zanotowała Francja, która zaprezentowała aż 52,3 punktów. W jej ślady nie poszli Niemcy z rezultatem 45,2 punktów. Łączny wynik dla całej Unii wyniósł 47,4 punktów i był o 0,5 punktu lepszy od oczekiwań. Co ciekawe, inwestorzy nie podzielają entuzjazmu, bo po danych euro było w odwrocie.
Dziwne dane z USA
Wczorajsze dane z USA negatywnie zaskoczyły. Indeks Chicago PMI miał wynieść 45 punktów, a okazał się osiągnąć 36,6 punktów. Z drugiej strony indeks zaufania konsumentów wyniósł 98,1 punktów wobec oczekiwanych 91,8 punktów. Jest to specyficzna sytuacja, gdy dwa indeksy koniunktury bardzo zbliżone do siebie wskazują jeden wyraźnie lepszy, a drugi wyraźnie gorszy od oczekiwań poziom. Rynki nie przyjęły tego dobrze i wczoraj po danych dolar tracił względem euro.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.
Ceny rosnąSpokojniejsze przechodzenie kryzysu niż zakładano dotychczas, połączone z bardzo niskimi stopami procentowymi i bezprecedensowymi trasnferami socjalnymi podnosi inflację, co z kolei osłabia złotego.
Inflacja znów rośnie
Odmrażanie gospodarki spowodowało, że Polacy zaczęli wychodzić i konsumować. Patrząc na opublikowany dzisiaj wskaźnik inflacji wynoszący 3,3% w skali roku widać, że koronawirus sprzyjał również wzrostowi cen. Wynik ten znajduje się w celu inflacyjnym, ale jest bardzo blisko jego górnej granicy. Warto zwrócić uwagę, że tani kredyt oraz transfery socjalne powodują wzrost presji inflacyjnej. Wątpliwe jest jednak, by w obecnej sytuacji RPP podnosiła stopy procentowe. Po tych danych złoty wyraźnie traci na wartości.
Słabsze dane z Wysp
Dzisiaj poznaliśmy dane na temat wzrostu PKB w Wielkiej Brytanii. Spadek w ujęciu rocznym o 1,7% nie jest dużym zaskoczeniem. Analitycy spodziewali się 1,6% na minusie, ale biorąc pod uwagę nadchodzący brexit i trwającą epidemię to niewielka różnica. Nie zmienia to faktu, że inwestorzy po tych danych ponownie patrzą z niepokojem na funta brytyjskiego i traci on na wartości względem głównych walut.
Problemy z kredytami w USA
Zza oceanu dochodzą informacje o ograniczaniu akcji kredytowej. Problemem okazał się przepis, który w przypadku odraczania spłat kredytu nie pozwala ich wpisać jako przeterminowanych. Banki nie mają zatem wystarczających danych do oceny wiarygodności kredytowej klientów. Tym samym wielu ryzykownych klientów, którzy normalnie otrzymaliby pożyczkę, odchodzi z kwitkiem.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.
Lockdown już nie powróci?Dolar coraz śmielej upomina się o wybicie z konsolidacji zarysowanej przy ostatnim dołku. Ta trwa już prawie miesiąc i pomału widać zniecierpliwienie oraz kolejne próby wybicia górą. Rzecz w tym, że pomimo tego, że na rynku nie brakuje ryzyk, to jednak inwestorzy niezbyt chętnie chcą rezygnować ze swoich różowych okularów. Wyraźnie widać nastawienie na zasadzie: “tak wiemy, że jest nieciekawie, ale potrzebujemy mocniejszych bodźców”. Takimi bodźcami nie okazały się kolejne rekordy dziennych zachorowań w Stanach oraz innych krajach. Z pewnym dystansem rynek również podszedł do przebicia okrągłej liczby 10 mln zakażeń na świecie. Z jednej strony liczby te stale rosną, z drugiej system opieki zdrowotnej przeważnie pozostaje wydolny, a od władz napływają mocne sygnały, że o powrocie do lockdownu nie ma absolutnie mowy. Dlatego inwestorzy z coraz większym pożądaniem patrzą w kierunku bardziej ryzykownych aktywów, jednak póki co zachowują resztki przyzwoitości.
Złoty ignoruje wyboryPierwsza tura wyborów została niemal zignorowana przez rynki walutowe. Patrząc na to, jak bardzo jest ona zgodna z oczekiwaniami, nie można się zbytnio dziwić. Rynki reagują najsilniej na niespodzianki, a tej nie było.
Pierwsza tura bez wpływu na waluty
W weekend odbyły się wybory prezydenckie w Polsce. Pierwsza tura zgodnie z przewidywaniami nie przyniosła rozstrzygnięcia. W drugiej spotkają się urzędujący prezydent Andrzej Duda oraz jeden z kandydatów opozycji Rafał Trzaskowski. Wynik ten nie jest dla większości obserwatorów zaskoczeniem. Dla rynków istotniejszym pytanie jest, czy podczas tych dwóch tygodni nie padnie jakaś ryzykowna dla budżetu propozycja. Przed pierwszą turą wbrew obawom sporej części analityków (oprócz bonu wakacyjnego) nie pojawiło się zbyt wiele kosztownych obietnic.
Problemy Wirecard
Jeszcze dwa tygodnie temu Wirecard był modelowym przykładem sukcesu w branży fintech. Toczyły się dziennikarskie śledztwa, ale te często mają miejsce w przypadku odpowiednio dużych organizacji. Dzisiaj mamy niemiecki Enron. Co takiego się stało w międzyczasie? Spółka Wirecard nie tylko nie przeszła audytu, ale również okazało się, że zniknęły niemal 2 mld euro, które miały znajdować się na kontach powierniczych w Azji. Oprócz dymisji zarządu pojawił się również wniosek o postępowanie likwidacyjne. Sytuacja ta odbija się negatywnie na niemieckim parkiecie, gdzie jeszcze niedawno spółka była istotnym podmiotem. Pośrednio rzutuje to również negatywnie na walutę euro
USA znów ponad stan?
Piątkowe dane pokazują, że w USA pomimo tego, że dochody Amerykanów spadły o 4,2% w maju to ich wydatki wzrosły o 8,2%. Kraj ten ma tendencje do życia na kredyt, a niskie stopy procentowe to ułatwiają. Jednak łatwo się domyślić, że prędzej czy później zrobi się z tego problem. Rynki przyjęły to w miarę neutralnie. Warto w tym miejscu zwrócić uwagę, że spadek zakupów byłby tutaj znacznie bardziej niepokojący niż wzrost zadłużenia. Gospodarka wolniej wychodziłaby z kryzysu.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych danych.
Dolar odzyskuje stratyPo ostatnich spadkach przyszedł czas na lepsze dane z USA. Dolarowi pomagają również pozytywne dane z rynku finansowego. W tle wciąż straszy koronawirus i widmo ponownego lockdownu.
Dane z USA
Wczoraj poznaliśmy duży pakiet danych z USA. Lepiej od oczekiwań wypadły zamówienia na dobra. Gorsze dane są w przypadku wniosków o zasiłek dla bezrobotnych. Dane na temat PKB były natomiast zgodne z oczekiwaniami. Na szczególną uwagę zasługują zamówienia na dobra. Skoro rośnie konsumpcja powinno to pociągnąć za sobą inne wskaźniki. Dane te są dodatkowo poparte rosnącymi wydatkami z kart kredytowych. Dolar zyskiwał na wartości po tych informacjach.
Banki za oceanem w dobrej kondycji
Pomimo słabych danych w kwestii pandemii za oceanem nie brakuje dobrych wiadomości by je neutralizować. Stress testy, czyli sprawdzenie jak w negatywnych scenariuszach zachowają się banki, wypadły wyjątkowo dobrze. Szczególnie zaskoczyło analityków luzowanie ograniczeń w ramach ryzykownych inwestycji, które wprowadzono po poprzednim kryzysie. Jak widać, próba pobudzenia gospodarki jest obecnie ważniejsza niż stabilizacja systemu na przyszłość.
EBC zainwestuje też w Polskę?
Europejski Bank Centralny nie zaskoczył rynków niczym, oprócz jednego dość istotnego detalu. Program skupu nie będzie bowiem ograniczony do strefy euro. W rezultacie EBC skupi również papiery wartościowe z innych systemów walutowych Unii Europejskiej. Patrząc na to, że Wielka Brytania opuszcza Unię mamy szansę stać się największym beneficjentem tego posunięcia.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych danych.
USA straszy rynkiNa rynki wypłynęła informacja o wznowieniu kwarantanny w niektórych stanach. Na rezultaty nie trzeba było długo czekać, inwestorzy obniżyli swój apetyt na ryzyko sprzedając co bardziej ryzykowne aktywa. Złoty na razie traci niewiele, ale zobaczymy, jak się sytuacja rozwinie.
Powrót epidemii w USA?
Wczorajsza informacja o przywróceniu kwarantanny w niektórych stanach spowodowała spory popłoch na rynkach. Powodem jest strach przed kolejnym lockdownem. Stanowisko Donalda Trumpa w tej sprawie (który nie wiadomo czy żartem, czy nie, sugerował zmniejszenie liczby testów by poprawić sytuację) nie pomaga. Spadki było widać wczoraj wyraźnie zarówno na giełdach, jak i surowcach energetycznych. Nie ominęły one również walut krajów rozwijających się, w tym złotego.
Indeks IFO w górę
Po dobrych danych z indeksów PMI lepszy od oczekiwań indeks IFO nie jest zaskoczeniem. 86,2 punktów to wciąż jednak wyraźnie poniżej 100 punktów będących w przypadku tego wskaźnika pewnym stanem równowagi pomiędzy pozytywnym i negatywnym podejściem. Pokazuje to, że jeszcze daleka droga u naszych zachodnich sąsiadów do powrotu do wzrostów. Widać to było również po walucie, gdzie wczoraj mimo krótkotrwałych odbić euro traciło względem dolara.
Stopy procentowe w Czechach bez zmian
Na wczorajszym posiedzeniu Czeski Narodowy Bank nie zaskoczył analityków. Utrzymał on stopy procentowe na niezmienionym poziomie podtrzymując relatywnie rzadką sytuację wyższej stopy procentowej w Pradze niż w Warszawie. Różnica pomiędzy 0,25% i 0,1% nie jest jednak niczym szczególnie istotnym. Co ciekawe, korona czeska po tych danych lekko traciła na wartości.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:
13:30 - Unia Europejska - protokół z posiedzenia EBC,
14:30 - USA - zamówienia na dobra,
14:30 - USA - wnioski o zasiłek dla bezrobotnych.
Kryzys omija polski rynek pracyDane na temat bezrobocia nie są tak dobre jak w zeszłym roku, ale wzrost liczby bezrobotnych zaskakuje analityków. Spodziewano się istotnych problemów, a taki wzrost nie jest niczym złym, szczególnie gdy spojrzymy na poziomy z poprzedniej kadencji Sejmu.
Dane zza oceanu
Wczorajszy odczyt indeksów PMI w USA nie był tak miłym zaskoczeniem jak w Europie. Dane okazały się jednak lepsze (choć niewiele) od oczekiwań. PMI dla przemysłu zatrzymało się na poziomie 49,6 pkt (tylko nieznacznie poniżej granicy 50 pkt oddzielającej symbolicznie rozwój od recesji). Lepiej niż prognozy wypadła również sprzedaż nowych domów. Po tych danych dolar odzyskał część tego, co stracił w pierwszej połowie dnia względem euro po dobrych danych z Europy.
Spadek bezrobocia w Polsce
Majowe dane pokazały, że stopa bezrobocia w Polsce ponownie spadła. Tym razem do 6%. Pamiętajmy, że na korzyść działa nie tylko odmrożenie gospodarki, ale i początek prac sezonowych w turystyce. Obawy przed koronawirusem powodują, że do Polski zapewne przyjedzie mniej niż w zeszłym roku turystów zza granicy. Jednak z tych samych powodów również Polacy nie wybiorą się tak licznie na wakacje zagraniczne i skorzystają z oferty krajowej.
Węgry obniżyły stopy procentowe
Niespodziewanie na Węgrzech bank centralny MNB obniżył stopy procentowe o 0,15%. Efektem tej decyzji było wczoraj osłabianie się forinta względem walut. Co ciekawe, nawet pomimo obniżki utrzymywana jest relatywnie wysoka (jak na sytuację gospodarczą kraju) stopa procentowa wynosząca 0,75%.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.
Trudny czas dla dolara Dolar zupełnie, jak złoty nie ma za sobą ostatnio zbyt optymistycznego okresu. Pomimo tego udało się nie tylko zatrzymać trend spadkowy z drugiej połowy maja, ale również coraz więcej wskazuje na to, że obserwujemy właśnie odwrócenia trendu. Dzieje się tak wbrew wszelkim problemom, które ostatnio targają “zielonym”. Obserwując obrazki z protestów po śmierci George’a Floyda, można było mieć obawy, jak wpłyną one na walkę z epidemią i teraz faktycznie obserwujemy wyraźny wzrost liczby zakażeń w kolejnych stanach. Symptomatyczna może się okazać ostatnia wiadomość o ponownym zamykaniu sklepów Apple'a. Nie jest to, co prawda, wymuszone żadną decyzją administracyjną, ale powoduje, że temat od górnych restrykcji znowu wraca na tapetę. Jest to szczególnie istotne w kontekście ostatnich słów Jerome Powella, który jasno zadeklarował, że Ameryki nie stać na kolejny lockdown. Ciężko w tym momencie wyrokować, jaki może być zasięg właśnie rozpoczętego wybicia, zwłaszcza w kontekście ostatnich wydarzeń geopolitycznych. Od przeszło tygodnia obserwujemy wzrost napięcia w kolejnych punktach zapalnych na świecie. Złoty już teraz jest sztucznie osłabiony i nie wiadomo, jak zareaguje w przypadku, gdy sentyment na rynku faktycznie się odwróci. Nie jest wykluczony powrót w okolice z drugiej połowy marca, czyli szczytu pierwszego kryzysu koronawirusowego.
Funt słabnieWczorajsze posiedzenie Banku Anglii nie przyniosło niespodzianek. Stopy procentowe pozostały na niezmienionym poziomie a na rynki trafiło jeszcze 100 mld funtów miesięcznie w ramach programu skupu aktywów. Inwestorzy jednak nie przyjęli tego za dobrą monetę.
Bank Anglii nie zaskoczył
Wczoraj poznaliśmy decyzję banku Anglii w sprawie stóp procentowych. Zgodnie z oczekiwaniami pozostały one na niezmienionym poziomie. Na uwagę zasługuje zwiększenie programu skupu aktywów o kolejne 100 mld funtów. Jest to zgodne z pewną ogólną koncepcją wychodzenia z kryzysów, stosowaną obecnie na świecie. Pytanie tylko jaki długotrwały efekt będzie miała taka kreacja pieniądza. Rynki nie uwierzyły jednak w zapewnienia o dobrych perspektywach i wczorajszy dzień zakończył się silnymi spadkami funta. Co ciekawe, funt nie odbił nawet dzisiaj rano po znacznie lepszych danych na temat sprzedaży detalicznej.
Rynek pracy w USA
Wczorajsze dane na temat wniosków o zasiłek dla bezrobotnych pokazują dużą dynamikę tamtejszego rynku pracy. 1,5 mln złożonych wniosków w ciągu tygodnia to około 1% pracujących w tym kraju. Co ciekawe, pomimo tego, że oczekiwano wyniku o niemal 20% niższego, rynki i tak przyjęły tę informację bardzo spokojnie. Nawet doszło do umocnienia się dolara względem euro.
Dane z Polski
Dzisiaj od rana poznaliśmy dane na temat produkcji przemysłowej w Polsce. Spada ona w ujęciu rocznym o 17%. Wynik ten jest zgodny z oczekiwaniami, ale jednak nie nastawia optymistycznie. To tak, jakby nasza gospodarka straciła w całości dwa miesiące. Co ciekawe, pomimo tych danych premier Mateusz Morawiecki zapewnia, że recesja w Polsce będzie być może najpłytsza w Europie i wyniesie mniej niż 4%. Złoty niemal nie zareagował na te dane.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.
Rada uważa, że złoty jest zbyt mocnyPosiedzenie Rady Polityki Pieniężnej odbyło się niemal bez niespodzianek. Zaskoczył tylko fragment o sile polskiej waluty. Dążenie do osłabienia PLN byłoby fatalnym sygnałem dla kredytobiorców frankowych.
Decyzja RPP
Zgodnie z oczekiwaniami analityków stopy procentowe pozostały na niezmienionych poziomach. Warto natomiast zwrócić uwagę na sygnały niezadowolenia na kurs złotego względem głównych walut. Zdaniem członków Rady polska waluta jest zbyt silna, co przeszkadza eksportowi. Sformułowanie wyrażone w komunikacie RPP mówi, co prawda, o braku dostosowania złotego do globalnego wstrząsu i poluzowania polityki monetarnej. Jednak brzmi to trochę jakby Rada miała pretensje do rynku, że nie da się nim sterować ręcznie. Złotówka owszem straciła od początku kryzysu na wartości, ale rodzima gospodarka wcale nie radzi sobie tak źle na tle Europy Zachodniej by uzasadniać na razie radykalne przeceny.
Dobre dane z USA
Wczoraj poznaliśmy dane na temat sprzedaży detalicznej w USA. Analitycy spodziewali się odbicia na poziomie 8% w górę w maju po bardzo słabym kwietniu, kiedy to spadki sięgnęły 14,7%. Odczyt wyniósł 17,7%, w rezultacie udało się zasypać całą stratę z kwietnia. Są to dobre dane pokazujące, że za oceanem wcale nie jest tak źle jak dotychczas sądzono. W rezultacie tych danych obserwowaliśmy wczoraj silne umocnienie się dolara względem euro. W efekcie dolar podrożał wczoraj względem złotego o ponad 5 groszy.
Inflacja w Europie
Dzisiaj z rana poznaliśmy odczyty zmian cen zarówno w Wielkiej Brytanii jak i w Strefie Euro. Ceny na Wyspach rosną zgodnie z oczekiwaniami o 0,5% w skali roku. Po tych danych nie było większej reakcji na funcie brytyjskim. W strefie euro inflacja średnia ważona wyniosła 1,2%. Co ciekawe, dane te zbiegły się z osłabieniem europejskiej waluty względem dolara amerykańskiego.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.
Unijny superfundusz Jeszcze większe odbicie obserwujemy na wykresie euro do złotego. Kurs po zarysowaniu dołka przy 4,365 zł wyraźnie odreagował, powracając do przestrzeni krótkiej konsolidacji z końca maja. I tym razem jednak nie udało się jej dłużej utrzymać i pod koniec zeszłego tygodnia euro sięgnęło 4,48 zł. Obecnie kurs wspólnej waluty zszedł poniżej linii 4,45 zł, która wcześniej już kilkakrotnie skutecznie blokowała dalszy ruch. Teraz prawdopodobnym scenariuszem wydaje się kolejne wykreowanie krótkiej konsolidacji między 4,41 zł a 4,45 zł. Po “porzuceniu” inwestorów przez FED, ci będą zapewne baczniej obserwować prace nad powstaniem europejskiego superfunduszu na rzecz odbudowy. Z tym, że i w tym aspekcie rynek może się rozczarować, gdyż ciężko wyrokować co wyjdzie z tego pomysłu po przemieleniu przez europejską biurokrację.
I po rajdzieTak naprawdę głównym winowajcą zatrzymania ostatniego karnawału jest amerykańska Rezerwa Federalna. Ostatnie posiedzenie FOMC nie przyniosło absolutnie żadnych konkretów, a banały pokroju zapewnień o gotowości do działania, inwestorzy puścili mimo uszu. Znajdujemy się w okresie, gdy banki centralne robiły absurdalnie dużo, by przypodobać się rynkom (choć oficjalna wersja mówiła coś o ratowaniu gospodarki). W tych warunkach inwestorzy stali się strasznie roszczeniowi, co szczególnie widzimy na rynkach kapitałowych. Fundamentalnie niewiele się zmieniło, ponieważ ciężko wierzyć, że za pogorszeniem nastrojów stoi wykrycie około 70 nowych przypadków w najludniejszym kraju świata.
Niezależnie jednak od przyczyn faktem jest, że rynek wyczerpał potencjał do dalszego rajdu ryzykownych aktywów. Widać to również po złotym, który zakończył już umacniające się trendy na parach ze wszystkimi głównymi walutami. Dolar obecnie znajduje się w konsolidacji po tym, jak w drugiej połowie maja został przeceniony o prawie 40 groszy. W czerwcu zakres ruchu został ograniczony do 7 groszy. Kurs porusza się w przedziale między 3,90 zł a 3,97 zł. Na kanwie ostatnich wydarzeń oscyluje bliżej górnego ograniczenia, powoli przymierzając się do testowania oporu. Jego ewentualne pokonanie będzie o tyle trudniejsze, że znajdujemy się blisko okrągłego poziomu 4 złotych.
Polska utrzymuje inflacjęPoznaliśmy dzisiaj poziom zmian cen w Polsce. Rosną one w ciągu roku o 2,9%, co jest zgodne z oczekiwaniami analityków. Wskazana wartość nie pokrywa się jednak z odczuciami wielu z nas, to częsta wada konstrukcji koszyka inflacyjnego.
Inflacja zgodna z oczekiwaniami
Ceny w Polsce rosną o 2,9% w ujęciu rocznym, zgodnie z oczekiwaniami analityków. Jest to dobra wiadomość dla złotego. Przeważnie spadająca inflacja oznacza problemy gospodarki. Spadające ceny informują o problemach z popytem przy ich wcześniejszym poziomie. Zaraz po tych danych złoty umocnił się o około grosz względem euro i innych walut. Warto zwrócić uwagę, że niemal 3% inflacji to nie jest coś, czego należy się bać. Z drugiej strony to koszyk inflacyjny, sam fakt, że parametr wynosi tyle, nie znaczy, iż wszystkie ceny rosną równo (o czym często przekonujemy się podczas zakupów spożywczych).
Dane z Chin
W nocy poznaliśmy indeksy z Chin. Produkcja przemysłowa rośnie rok do roku o 4,4%. To mniej niż oczekiwane 5%, aczkolwiek patrząc na to, że w wielu krajach ten wskaźnik spada, jest to bardzo dobry rezultat. Sprzedaż detaliczna spada o 2,8%, ponownie są to gorsze dane niż oczekiwania, ale wciąż pokazujące, że chińska gospodarka ma się dobrze. Co ciekawe rosną ceny nieruchomości, co dziwi większość analityków wskazujących na bańkę na rynku nieruchomości w Państwie Środka.
Odwrót na kryptowalutach
Kolejny atak bitcoina na pułap 10 000 dolarów zakończył się istotnym odbiciem od tej bariery. Jeszcze zarówno w środę jak i w czwartek brakowało po kilkadziesiąt dolarów do tej bariery. Po spadkach trwających od czwartku obserwujemy jednak poziom poniżej 9000 dolarów. Po raz kolejny okazuje się, że bitcoin przedstawiany jako alternatywa dla złota, reaguje w sposób znacznie bardziej zbliżony do rynku akcji. Pokazuje to, że wciąż jest on raczej aktywem inwestycyjnym/spekulacyjnym niż środkiem do przechowywania wartości.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.
Korekta na rynkach trwa Kończący się tydzień był jednym z najsłabszych od początku kryzysu. Po bardzo dobrym odbiciu przyszedł czas na korektę, a ta jest dotkliwa.
Rekordowo niskie stopy do 2022 roku
Na środowym posiedzeniu FED padło zapewnienie, że do 2022 roku nie zobaczymy podwyżek stóp procentowych w USA. Prognoza ta bazuje oczywiście na dzisiejszych modelach makroekonomicznych, które (jak pokazuje obecne półroczne) mogą się zmieniać w wyniku nagłych wydarzeń. Spodziewany jest ponad 6% spadek PKB. Do wartości tej należy jednak podejść z pewnym dystansem, bo na kolejne lata zapowiadany jest wzrost o 5% i 3,5%. Warto jednak zwrócić uwagę, że pomimo silnego odbicia w dwóch kolejnych latach lata 2020-2022 powinny łącznie spowodować wyraźnie niższy od średniej wzrost PKB w USA. Pozytywnie wyglądają też projekcje rynku pracy. Jeszcze w tym roku bezrobocie ma spaść poniżej 10%. Patrząc jednak na poziom tego wskaźnika w przeszłości w USA można odnieść wrażenie, że jest to bardzo ostrożna prognoza.
Święto niekorzystne dla złotego
Jak to niestety często bywa w dni wolne od pracy, kiedy to rynki działają, złoty traci na wartości. Inwestorzy nie mają bowiem tego dnia zbytnio powodu by kupować złotego, za to inne okazje za granicą dalej istnieją, co powoduje, że go sprzedają. Efekt tej prawidłowości nie jest przeważnie zbyt silny, ale w szczytowym momencie w Boże Ciało euro drożało o 3 grosze. Dzisiaj sytuacja wróciła już w okolice zamknięcia rynków w środę.
Spadki na rynkach trwają
Złoty trzyma się na razie wyjątkowo dobrze, ale na rynkach widać, że po ostatnim umocnieniu przyszedł czas na korektę. Jest ona widoczna w wielu aspektach. Giełdy od początku tygodnia są w wyraźnym odwrocie. Niemiecki DAX stracił ponad 7%, francuski CAC niewiele poniżej tej wartości, nawet polski WIG, który do środy był stabilny dzisiaj otworzył się około 3% spadkiem. Podobnie wygląda sytuacja na rynku ropy, gdzie baryłka staniała od początku tygodnia o 12%. Awersję do ryzyka widać również na parze euro do franka, gdzie frank wyraźnie się umocnił. Odczuli to dotkliwie kredytobiorcy frankowi.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.
Czekając na FEDPo ostatnim posiedzeniu EBC i podwyżce programu skupu aktywów analitycy patrzą uważnie na dalsze działania FED. Skupiamy się jednak na krótkotrwałych korzyściach tego rozwiązania z założeniem, że jakoś to będzie w przyszłości.
Co zrobi FED?
Dzisiaj decyzja Rezerwy Federalnej w sprawie stóp procentowych. O ile analitycy są zgodni, że pozostaną one na zbliżonych poziomach, o tyle nie są zgodni co do dalszych decyzji. Chodzi tutaj głównie o program skupu aktywów z rynku. Metoda ta nazywana jest przez wielu drukiem pieniądza. Nie jest to aż tak bezczelne jak zasilanie budżetu pieniądzem bez pokrycia, ale wiele efektów gospodarczych ma niestety zbliżonych. Patrząc na skuteczność tego mechanizmu w poprzednim kryzysie widać, że prawdopodobnie podobnie jak UE USA nie zamierzają się cofać.
Dane z Chin
Gospodarka chińska już kilkukrotnie zaskoczyła nas danymi. W przypadku inflacji nie było większych zaskoczeń, ale utrzymuje się tendencja do poprawy konkurencyjności. O ile ceny dla konsumentów rosną, o tyle te dla producentów spadają. Jak widać największa fabryka świata mocno walczy o swoją konkurencyjność.
Dobre dane z Czech
Poznaliśmy dzisiaj odczyt inflacji konsumenckiej dla naszego południowego partnera. Jest to o tyle specyficzny parametr, że z punktu widzenia rynków zarówno jego zbyt niski jak i zbyt wysoki poziom są problemem dla gospodarki. Stabilizacja poziomu cen (pomimo oczekiwań deflacji w długim okresie) jest bardzo dobrze przyjmowany przez inwestorów. Gdyby ceny przestawały rosnąć oznaczałoby to potencjalne problemy dla gospodarki. Nie może zatem dziwić, że po danych danych czeska korona odbiła delikatnie w górę.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:
14:30 - USA - inflacja konsumencka,
16:30 - USA - tygodniowa zmiana zapasów paliw,
20:00 - USA - decyzja FOMC w sprawie stóp procentowych.
Funt najgorsze ma za sobąFunt wreszcie przełamał linię trendu spadkowego. Wydaje się, że wszystko, co najgorsze brytyjska waluta ma już za sobą. Oczywiście negocjacje z Unią nie ruszyły ani o centymetr, jednak rynkom powoli nudzi się ten temat i dopóki ktoś nie trzaśnie drzwiami, raczej nie powinien budzić większych emocji. Dodatkowo w ostatnim czasie słychać coraz więcej pogłosek o tym, że odmrażanie gospodarki ma postępować szybciej, niż do tej pory sądzono. Jest to o tyle istotne, że Wielka Brytania jest w ścisłej czołówce, jeśli chodzi o liczbę zakażonych koronawirusem, a więcej ofiar śmiertelnych odnotowano tylko w Stanach Zjednoczonych. Brytyjczycy długo nie mogli sobie poradzić z problemem epidemii, jednak coraz więcej wskazuje na to, że wreszcie są na dobrej drodze. Na wykresie widać, że poziom 4,907 zł mimo wielokrotnego testowania, za każdym razem zadziałał jak od linijki. Widzimy coraz więcej symptomów odwrócenia trendu, co może skutkować poszukaniem jeszcze w tym tygodniu okolic okrągłych 5 zł.






















