Niespodzianka w wyborach? Wygląda na to, że w USA jednak dojdzie do niespodzianki wyborczej. Nie znamy jeszcze wszystkich wyników, ale po podliczeniu większości głosów, więcej elektorów wybrało Donalda Trumpa, a tym samym aktualny prezydent uzyska reelekcję.
Wybory w USA
Na moment pisania tych słów teoretycznie nie znamy wyniku wyborów w USA. Teoretycznie, gdyż patrząc na wyniki cząstkowe widać, że musiałoby się w liczeniu zdarzyć coś bardzo niestandardowego, by Joe Biden zwyciężył w wyborach pomimo ogólnie większej liczby głosów w skali kraju. Powodem tej sytuacji jest elektorski system głosowania, a sztab Donalda Trumpa niemal odpuścił dwa bardzo duże stany Nowy Jork i Kalifornię. W rezultacie całkowity wynik zgodnie z oczekiwaniami jest lepszy po stronie Demokratów. Niespodzianką, również względem prezentowanych tutaj oczekiwań, jest jednak przewaga Republikanów w podziale na konkretne Stany, ale najwyraźniej mocny finisz kampanii przynosi teraz dobre skutki.
Co z dolarem?
Jeszcze wczoraj byliśmy świadkami silnego osłabiania się dolara. W nocy, gdy jednak okazało się, że wcale nie ma wyraźnej przewagi Demokraty, byliśmy świadkami wyraźnego odbicia. W rezultacie dolar był najmocniejszy względem euro od lipca. Warto zwrócić uwagę, że wynik wyborów nie jest jeszcze w pełni potwierdzony, co może sugerować, że czeka nas jeszcze trochę zawirowań na rynku.
Karuzela na PLN
Wczoraj, gdy jeszcze wynik wyborów wydawał się być pewny polski złoty wyraźnie odrabiał straty z ostatnich dni. Punkt przełamania pojawił się wieczorem. Po osiągnięciu poziomu 4,53 zł za euro, kurs wystrzelił i przez moment nad ranem sięgnął dzisiaj 4,60 zł. Teraz stabilizuje się w okolicach 4,57 zł za euro. Sytuacja na innych walutach naszego regionu ma się bardzo podobnie, co wskazuje na dominujący wpływ czynników zewnętrznych - w tym wspomnianych wyborów prezydenckich.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:
14:15 - USA - raport ADP na temat miejsc pracy,
14:30 - USA - handel zagraniczny,
16:00 - USA - raport ISM dla usług.
USA
Złoty znów się umacniaPolska waluta odrobiła część strat z ostatnich tygodni. Po silnych spadkach przyszła korekta. Pytanie, czy to swoista stabilizacja, czy po prostu realizacja zysków. Patrząc na sytuację pandemiczną nie widać na razie wyraźnej poprawy.
Euro poniżej 4,60 zł
Po gwałtownym wyskoku do poziomów najwyższych od 2009 roku kurs EURPLN zawrócił. Dzisiaj nad ranem zbliżamy się już do 4,58 zł. Powód jest dosyć prosty. Na rynku wcale nie jest aż tak źle, ale to wcale nie znaczy, że jest dobrze. Po prostu pewna panika, która miała miejsce na rynkach była przesadzona. Inwestorzy, którzy kupili euro i dobrze na nim zarobili, w końcu zaczęli sprzedawać i widzieliśmy w związku z tym ruch w dół. Nie oznacza to wcale, że należy się spodziewać powrotu poniżej 4,50 zł w nadchodzących dniach, aczkolwiek przy bardzo sprzyjających okolicznościach może się to wydarzyć.
Wybory w USA
Nadchodzi sądny dzień. Wybory w USA to teraz zdecydowanie temat numer jeden na rynkach. Na prowadzeniu jest wciąż kandydat Demokratów, aczkolwiek utracił trochę przewagi w kilku ważnych stanach w ostatnich dniach. W rezultacie możemy mieć ponownie sporo nerwów, kiedy kolejne stany będą podawać wyniki, tym bardziej, że ze względu na rekordowy udział wyborców korespondencyjnych wyniki te mogą być bardziej rozłożone w czasie.
Indeksy PMI
Wczoraj poznaliśmy indeksy PMI z Europy. Łączny wynik dla Unii Europejskiej wyniósł 54,8 punktów. Jest to wynik zarówno lepszy od poprzedniego, ale również od oczekiwań. Pokazuje on, że przemysł nie boi się zbytnio pandemii i spodziewa się odrabiania poniesionych strat wynikających z lockdownu. Szczególnie dobry wynik uzyskali Niemcy, którzy pokazali imponują 58,2 pkt. Słabiej od średniej unijnej wypadła z kolei Polska. 50,8 punkt to wynik delikatnie słabszy od oczekiwań, ale powyżej istotnej granicy 50 pkt oddzielających przewagę odpowiedzi pozytywnych od negatywnych.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:
16:00 - USA - zamówienia na dobra.
Na USDPLN póki co stabilnieNa notowaniach USD/PLN widać chwilową stabilizację notowań, ale wydaje się to jedynie ciszą przed burzą. Konia z rzędem temu, kto by przewidział, w którą stronę może podążyć dolar amerykański po ogłoszeniu wyniku wyborów prezydenckich za oceanem. W teorii zwycięzcę już znamy, a według sondaży i firm bukmacherskich zostanie nim ze zdecydowaną większością kandydat Demokratów. Co ciekawe, według sondaży obóz Bidena ma przejąć także Senat. Rynki boją się przede wszystkim podejścia kandydata Partii Demokratycznej do sektora technologicznego. Biden jasno mówił o chęci opodatkowania wielkich korporacji i sfinansowania z tych środków całego pakietu socjalnego. Zakomunikowanie takiego podejścia po wygranej może oczywiście doprowadzić do spadków na giełdach i podkopać nastroje rynkowe. Trump owszem był mocno konfliktowy, ale jednak wielkie firmy w USA potrafił wspierać. Oczywiście biorąc pod uwagę skomplikowany system wyborczy w Stanach, nie można być niczego pewnym. Już raz kandydat Republikanów zaskoczył wszystkich i wyprzedził na ostatniej prostej kontrkandydata. Z tym że teraz poziom trudności jest większy, bo strata w sondażach jeszcze większa. Nie można też zapominać o tym, co może się stać po wyborach, a więc zakwestionowaniu jego wyniku przez Trumpa do Sądu Najwyższego. W kontekście dolara i USD/PLN więc bardzo ciekawy tydzień przed nami, gdzie posiedzenie Fed i dane z rynku pracy zejdą na boczny tor, a mówienie o poziomach wsparcia i oporu nie ma sensu.
Odreagowanie na parze CHFPLNOdreagowanie widzimy również na parze CHF/PLN. Kurs testuje obecnie wsparcie na poziomie 4,30. Trzeba jednak pamiętać, że ryzyk na rynkach nie brakuje. Pomijając szalejącą drugą falę pandemii, w tym tygodniu na piedestał jednak wysuwa się bez wątpienia temat wyborów w USA. Zwycięstwo Bidena może przyczynić się do ucieczki kapitału do bezpiecznych przystani, jak właśnie frank szwajcarski. Przyczyny takich ruchów należy upatrywać w tym, że inwestorzy nie do końca wiedzą, czego można się spodziewać po nowym kandydacie i jakie będą jego pierwsze decyzje. Bez wątpienia czynnikiem ryzyka dla notowań złotego pozostaje sytuacja w naszym kraju. Fala protestów, która przechodzi przez Polskę, nie traci werwy, co może skutkować radykalnymi decyzjami naszego rządu. Od pewnego czasu mówi się też, że temat ten ma nieco przyćmić zmianę w konstytucji, dotyczącą limitu zadłużenia naszego kraju w wysokości 60% PKB. Jeśli faktycznie takie decyzje zapadną, to z pewnością zainteresują się nami agencje ratingowe i zetną nam oceny wiarygodności, co może przynieść jeszcze wyraźniejsze osłabienie złotego. W krótkim terminie więc kredytobiorcy mogą dostać chwilową ulgę, spłacając nieco niższe raty swoich kredytów, niemniej jednak w dłuższym terminie możemy być świadkami dalszego ich wzrostu z powodu osłabienia złotego w relacji do franka szwajcarskiego.
Euro najdroższe od ponad dekady!Po wczorajszych wzrostach przez chwilę euro było najdroższe od 2009 roku i wzrostów po kryzysie ekonomicznym z 2008 roku. Patrząc na rynki, obecny problem nie dotyczy tylko Polski. Waluty innych krajów naszego regionu też mają problemy.
Euro w górę
Po wczorajszych wahaniach kursów złotowa cena euro wyniosła imponujące 4,6450. To najwyższy poziom po 2009 roku. Powodem jest dalszy wzrost niepokojów na rynkach. Gdy rządzi strach, inwestorzy wycofują się z bardziej ryzykownych regionów i aktywów. Za taki region w dalszym ciągu uchodzi Polska. Wydawać by się mogło, że niemal 4% utraty wartości od minimów z pierwszej połowy października to armagedon.
Dane z USA
Wczoraj opublikowano dane z USA. Szczególnie kuriozalnie wygląda annualizowane PKB. Parametr ten pokazuje, jak rosłaby gospodarka, gdyby przez cały rok utrzymywała się sytuacja jak w danym kwartale. Trzeci kwartał był silnym odbiciem po drugim. W rezultacie owy analizowany parametr wyniósł 33,1%. Jest to dobry wynik, ale jego wartość informacyjna jest naprawdę słaba. Lepiej wypadły za to dane na temat wniosków o zasiłek dla bezrobotnych. Złożyło go 751 tysięcy osób, to kolejne dziesiątki tysięcy mniej niż tydzień temu. Inwestorzy przyjęli te dane jako bardzo dobre, umacniając dolara kolejny dzień.
EBC bez zmian
Posiedzenie Europejskiego Banku Centralnego nie przyniosło przełomu. Stopy procentowe pozostały na niezmienionym od lat ujemnym poziomie. Nie zdecydowano się również na zmiany w programach luzowania ilościowego. Pojawiło się za to ponownie wiele zapewnień o gotowości do działania. Zdaniem wielu analityków EBC czeka obecnie na wybory w USA i to dlatego nie podjęto żadnych istotnych działań.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:
13:30 - USA - dochody Amerykanów,
15:00 - USA - raport Uniwersytetu Michigan.
Złoty na przeceniePo ponad tygodniu walk złoty w końcu przekroczył barierę 4,60 zł. To, co cieszy polskich eksporterów, zdecydowanie nie podoba się osobom posiadającym zobowiązania walutowe i importerom. Dla tych osób znów nadchodzą trudne finansowo czasy.
Euro za 4,63 zł ?
Wczoraj doszło do mocno oczekiwanego ruchu. Od kilku dni dochodziło do regularnych przebić na parze EURPLN poziomu 4,59 zł, jednakże po chwilowych wyskokach znajdowało się wystarczająco dużo chętnych, by nabyć polską walutę i kurs zawracał. Wczoraj nie zawrócił i byliśmy świadkami kilkugodzinnego ruchu, w wyniku którego euro podrożało niemal 5 gr i dotarło do 4,63 zł. Jest to o tyle istotne, że już przekroczyliśmy o ułamek grosza najwyższe poziomy od początku pandemii. Poprzedni raz tak drogo było w 2009 roku zaraz po kryzysie z 2008 roku.
Czy to tylko polski problem?
W przypadku tak silnych ruchów zawsze istotne jest pytanie o jego powód. To, czy rozwiązania trzeba szukać wewnątrz, czy na zewnątrz, można ocenić sprawdzając, jak zachowują się podobne instrumenty. Patrząc na wyrażoną w forintach, czy czeskich koronach cenę euro widzimy, że nie jest to tylko polski problem. Oznacza to, że powodem jest raczej ogólny niepokój związany z pandemią, a wydarzenia w kraju nie są jeszcze uwzględnione w notowaniach, o ile w ogóle będą mieć na nie w obecnej sytuacji znaczący wpływ.
Kolejne spadki na ropie
Jeszcze wczoraj pisaliśmy o najtańszej ropie naftowej od początku miesiąca. Po dzisiejszej przecenie jest ona już najtańsza od czerwca. Patrząc na sytuację pandemiczną i lockdown w kolejnych państwach, możemy zamknąć ten tydzień znacznie niższymi poziomami. Na uwagę zasługują szczególnie rosnące zapasy ropy w USA, co świadczy o tym, że surowca wciąż jest na rynku za dużo.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:
13:30 - USA - wnioski o zasiłek dla bezrobotnych,
14:00 - Niemcy - inflacja konsumencka.
Dolar zyskujeDobra passa dolara z wczoraj ma dwie przyczyny. Po pierwsze zbliżające się wybory w USA mają coraz wyraźniejszego faworyta. Po drugie dane makroekonomiczne okazały się lepsze od oczekiwań.
Dobre dane zza oceanu
Wczoraj poznaliśmy pakiet danych z USA. Zamówienia na dobra rosną szybciej, niż oczekiwano, ale wzrost ten wcale nie jest imponujący. Trzeba jednak pamiętać, że w sytuacji spowolnienia gospodarczego bardzo szybko zamówienia spadają, gdyż firmy spodziewając się trudniejszej sytuacji, ograniczają zapasy. Wzrost jest zatem zapowiedzią przychylniejszego patrzenia w przyszłość. W górę idą również ceny mieszkań, co jest symbolicznie bardzo ważne w USA. Poprzedni kryzys nabrał siły właśnie na rynku nieruchomości, gdzie spadek cen połączony z utratą pracy spowodował bankructwa wielu Amerykanów.
Krajobraz przed wyborami w USA
Do wyborów prezydenckich w USA pozostał tydzień. Przewaga kandydata Demokratów w wyścigu wciąż jest bardzo wyraźna (powyżej 10%), a jeśli wierzyć sondażom wynik wyborów jest właściwie przesądzony. Biden może liczyć na 207 głosów elektorskich, a Donald Trump zaledwie 83. Żeby mieć świadomość skali tej przewagi warto wiedzieć, że 270 głosów jest potrzebnych, aby uzyskać nominację. Pamiętajmy, że kampania się jeszcze nie skończyła i na ostatnią chwilę może się jeszcze coś wydarzyć. Na razie dolar po dobrych danych z gospodarki i coraz pewniejszym wyniku wyborów zyskuje na wartości względem euro.
Ropa najtańsza od początku października
Ostatni nawrót pandemii ponownie postawił pod dużym znakiem zapytania kwestię popytu na ropę naftową. Nie jest to tylko kwestia zmniejszonej liczby dojazdów, ale przede wszystkim mniejszego zapotrzebowania przemysłu. Widać to chociażby po rosnących zapasach w USA. Wczoraj było to 4,58 mln baryłek. Nie jest to poziom niezdarzający się w warunkach standardowych, ale to wyraźnie więcej niż oczekiwali analitycy. Nie może zatem dziwić, że cena czarnego złota spada.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:
13:30 - USA - saldo obrotów towarowych,
15:00 - Kanada - decyzja w sprawie stóp procentowych.
Słabsze dane z Europy nie przeszkadzają euroPomimo gorszych odczytów zarówno z Niemiec w sprawie indeksu koniunktury, jak i z Hiszpanii w sprawie bezrobocia, euro wciąż jest w miarę stabilne. Rynki wciąż czekają na rozstrzygnięcia.
Słabszy indeks IFO
Wczoraj poznaliśmy indeks koniunktury z Niemiec. Mowa o indeksie instytutu IFO wskazującym jakie są nastroje wśród niemieckich przedsiębiorców. Wskaźnik ten jest unikalny dla Niemiec i pełni podobną funkcję jak indeksy PMI, ale często wskazywany jest jako znacznie ważniejszy od wspomnianego indeksu. Wczorajszy odczyt był bardzo bliski oczekiwaniom, ale jednak delikatnie niższy. Nie są to jednak dane, które na rynku oczekującym na ważne rozstrzygnięcie w postaci wyborów w USA mogą spowodować większe zmiany.
Bezrobocie w Hiszpanii
Dzisiaj poznaliśmy odczyt liczby bezrobotnych w Hiszpanii. Wynik 16,22% to nie tylko obiektywnie bardzo słaby rezultat, ale co gorsza również wynik jeszcze słabszy od oczekiwań, wynoszących 15,9%. Warto natomiast zwrócić uwagę, że dopiero dwa lata temu kraj ten pierwszy raz od kryzysu finansowego z 2008 roku pierwszy raz miał niższe bezrobocie niż obecnie. W rezultacie wcale nie jest to taki zły rezultat biorąc pod uwagę, że najniższy poziom jaki im się udało uzyskać to chwilowe zejście poniżej 14%.
Co z brexitem?
W niekończącym się temacie brexitowym pojawił się nowy wątek. Zamiast modelu kanadyjskiego rozważany jest model australijski. Co to realnie oznacza? Kanada ma umowę handlową z UE na zdecydowaną większość produktów, gdyż Unia Europejska to istotny partner handlowy. Z drugiej strony Australia nie ma umów w przypadku większości towarów. Pod tym hasłem generalnie kryje się realnie brexit bez umowy, ale z pojedynczymi rozwiązaniami.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych danych.
Słabość amerykańskiej waluty Trochę lepiej złoty radził sobie z dolarem. Wynikało to przede wszystkim ze słabości amerykańskiej waluty, która dopiero dzisiaj zaczęła odrabiać straty na szerokim rynku. Nie przeszkodziło to jednak dolarowi wywindować kurs w okolice 3,88 zł. Zielonemu do szczytów jeszcze daleko, co nie oznacza, że w tym roku nie poszukamy nowych wierzchołków. Jak na razie amerykańskiej walucie mocno ciąży spór między demokratami a republikanami o czwarty pakiet fiskalny. Zeszły tydzień to cykliczne budowanie i burzenie nadziei na kompromis. Żaden z trzech ostatecznych terminów nie został dotrzymany i chyba nawet pani Pelosi wyleczyła się z podobnego mydlenia oczu inwestorom. Teraz liderzy obu partii skupiają się już tylko na inwektywach i zrzucaniu z siebie odpowiedzialności za fiasko rozmów. Dodatkowo już za 8 dni odbędą się wybory prezydenckie, a przy braku rozstrzygnięć à propos ostatniej debaty telewizyjnej rośnie niepewność nie tyle o wynik głosowania, ile o możliwość jego nieuznania przez obecnie jaśnie panującego prezydenta. Dwa potężne źródła ryzyka, które jednak mają dość krótką datę ważności, a oczyszczenie z nich rynku powinno przynieść trochę oddechu dolarowi.
Indeksy koniunktury ze świataPiątek upłynął w cieniu publikacji indeksów koniunktury. Pomimo tego, że to tylko wstępne dane widać wyraźnie pewną tendencję względem oczekiwań dalszego rozwoju sytuacji w Europie i za oceanem.
Korzystne indeksy z Europy
Poznaliśmy dane na temat indeksów PMI w Europie. Wstępne dane dla Unii Europejskiej pokazują dość specyficzną tendencję. Z jednej strony coraz lepiej wypada indeks PMI dla przemysłu, a coraz gorzej ten dla usług. Historycznie to często branża usługowa charakteryzowała się większym optymizmem. Z drugiej strony warto zwrócić uwagę na pewną charakterystyczną cechę obecnego kryzysu. Większość ograniczeń dla gospodarki dotyka branży usługowej, co powoduje, że optymizm tam siłą rzeczy jest niższy niż w przemyśle.
Bezrobocie w Polsce bez zmian
W piątek opublikowano również stopę bezrobocia w Polsce. Była ona zgodnie z oczekiwaniami równa 6,1%. Skończyła się zatem bardzo dobra passa polskiego rynku pracy, gdzie z roku na rok bezrobocie od lat spadało, ustanawiając historyczne minima. Z drugiej strony warto w tym miejscu zwrócić uwagę, że nie jest to poziom, którego, jako kraj, musimy się wstydzić. Złoty przyjął te dane relatywnie spokojnie i podobnie jak przez większość poprzedniego tygodnia po delikatnym przebiciu poziomu 4,59 zł za euro znów odzyskał trochę wartości.
Indeksy za oceanem
W przeciwieństwie do wyników w Europie indeksy koniunktury za oceanem mają się znacznie lepiej. Co więcej, nie widać tam prawidłowości widocznej w Europie, gdzie przedstawiciele usług są wyraźnie bardziej pesymistyczni niż Ci z przemysłu. Dodatkowo, warto zwrócić uwagę, na fakt, że obydwa subindeksy są wyraźnie powyżej 50 pkt, co wskazuje na wiarę respondentów w korzystny rozwój sytuacji. Z drugiej strony odczyty w USA są słabsze od oczekiwań, co pokazuje, że poprawa, której spodziewali się analitycy, nie jest wcale aż taka dobra. Dolar reagował spokojnie na te dane.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych danych.
Złoty wciąż słabyPolska waluta jest wciąż bardzo słaba, podobnie zresztą jak inne waluty naszego regionu. Problemem są jednak dane na temat deficytu sektora finansów publicznych. Dobre dane makroekonomiczne są efektem pompowania pieniędzy w gospodarkę, a nie kondycji przemysłu.
Debata Biden-Trump
W nocy polskiego czasu odbyła się debata dwóch głównych kandydatów na prezydenta USA. Można się sprzeczać nad tym, czy i ilu kandydatów dodatkowo można zapraszać na debaty, ale w tym wyścigu podobnie jak w poprzednich liczą się tylko kandydaci dwóch głównych partii. Sama debata była znacznie bardziej merytoryczna od poprzednich, gdzie walczący o fotel prezydenta realnie się pokłócili. Nie oznacza to oczywiście, że brakowało emocji. Pojawiło się kilka ważnych różnic w programach. Łatwiej oczywiście było punktować Bidenowi, którego nie można zweryfikować wynikami. Po debacie dolar umacniał się, co zdaniem analityków było spowodowane przewagą demokraty w dyskusji.
Kolejne minimum wniosków o bezrobocie
Wczorajsze dane z USA pozytywnie zaskoczyły analityków. Jest to pierwszy od początku pandemii odczyt liczby wniosków poniżej 800 tysięcy. Problemem jest w dalszym ciągu to, że normalnym poziomem dla gospodarki amerykańskiej jest poniżej 300 tysięcy. Pokazuje to, jak daleko jesteśmy od dawnej normalności. Z drugiej strony dane są wyraźnie lepsze od oczekiwań. Był to jeden z sygnałów, który wpłynął wczoraj na poprawę notowań dolara.
Rekordowy deficyt w Europie
Daleko nie trzeba było szukać skąd brały się dobre wyniki polskiej gospodarki w walce z covidem. Zadłużamy się bowiem na potęgę, deficyt sektora finansów publicznych w tym roku będziemy mieć największy w Europie. Prowadzenie polityki ekonomicznej tak bardzo na kredyt nie jest czymś, co budzi zaufanie inwestorów. Ktoś za to będzie musiał zapłacić, a skoro rząd nie ma swoich pieniędzy, to nietrudno się domyślić, że za państwo dobrobytu na kredyt zapłacimy wszyscy. Szczególne wątpliwości analityków budzi wysokość deficytu względem pieniędzy na tarczę antykryzysową. Deficyt jest bowiem niemal dwa razy za duży, co pokazuje koszty programów socjalnych.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:
14:30 - USA - wnioski o zasiłek dla bezrobotnych.
Dolar w odwrocieDane zza oceanu ponownie powodują odwrót od dolara. Dodatkowym problemem jest też kwestia braku porozumienia w sprawie pakietu stymulacyjnego dla gospodarki w celu walki ze skutkami pandemii. W rezultacie obserwujemy od kilku dni odwrót od amerykańskiej waluty.
Impas w USA
Za oceanem trwają spory o wprowadzenie pakietu stymulacyjnego dla gospodarki. Wszystko rozbija się oczywiście o pieniądze. Demokraci postulują 2,1 bln dolarów, Trump jest skłonny podpisać nie więcej niż 1,9 bln, z pozoru to niewielka różnica. Problemem jest jednak stanowisko Republikanów mających większość w Senacie. Ci z kolei postulują kwotę aż 4 krotnie mniejszą. Teoretycznie, rozwiązaniem impasu mogą być wybory, ale od wyborów do zaprzysiężenia miną ponad dwa miesiące, a idea pakietu jest taka, by zaczął on działać szybko. Na rynkach widać niepokój, który objawia się ucieczką od dolara względem innych walut.
Beżowa księga bez niespodzianek
Wczoraj poznaliśmy tzw. beżową księgę. Jest to raport tworzony przez lokalne oddziały Rezerwy Federalnej na temat stanu gospodarki. Sytuacja poprawia się, aczkolwiek bezrobocie nie spada tak szybko, jak dotychczas sądzono. Jest to kolejny po wspomnianym impasie politycznym w sprawie pakietu stymulacyjnego impuls powodujący osłabienie amerykańskiej waluty.
Złotówka ponownie w odwrocie
Po lepszym dniu, kiedy spodziewano się powrotu ponownie w okolice 4,55 zł za euro, znów złoty traci na wartości. Jeżeli ta tendencja się utrzyma, szybko możemy zobaczyć euro po 4,60 zł. Byłby to najwyższy poziom od marca i niewiele brakowałoby do maksimów z kryzysu 2008 roku. Powodem spadków ponownie jest strach, który powoduje, że inwestorzy szukają bezpieczniejszych miejsc dla inwestycji.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:
14:30 - USA - wnioski o zasiłek dla bezrobotnych.
„Dobre” dane z Polski Kolejny dzień i kolejne odczyty z Polski pokazujące lepsze wyniki, niż oczekiwali analitycy. Problem w tym, że jest to głównie zasługa pesymistycznego podejścia, a nie naprawdę dobrych danych z kraju.
Sprzedaż detaliczna również rośnie
Po wczorajszych dobrych danych na temat produkcji przemysłowej dzisiaj poznaliśmy dane na temat sprzedaży detalicznej. Tutaj widzimy wzrost o 0,5% powyżej oczekiwań, co teoretycznie jest dobrym wynikiem, ale patrząc na ilość pieniędzy pompowanych z budżetu wynik 2,7% nie może być uznany za imponujący. Poznaliśmy również rezultat produkcji budowlano-montażowej. Tutaj mamy spadek o 9,8%, ale jest to mniejszy spadek od oczekiwań. Jest to podobna sytuacja, niby wynik lepszy od oczekiwanego, ale jego poziom nie napawa optymizmem. Wczoraj złoty odzyskał część strat i dzisiaj zbliża się do poziomu 4,55 względem euro.
Inflacja na Wyspach
Dzisiaj od rana poznaliśmy zmianę cen w Wielkiej Brytanii. Zgodnie z oczekiwaniami ceny rosną o 0,5%. Jest to poziom uważany powszechnie za dość niski i raczej dąży się, nawet w przypadku wysoko rozwiniętych państw, do rezultatów w okolicach 2%. Co ciekawe, funt po tych danych zyskuje na wartości, ale równie dobrze może to być korekta ostatnich spadków.
Dobre dane z rynku nieruchomości w USA
Za oceanem pomimo trwającego kryzysu w dalszym ciągu branża budowlana ma się bardzo dobrze. Wydano 1,553 mln pozwoleń na budowę domów, z czego ruszyło 1,415 miliona. Nie wiadomo, na ile jest to kwestia realnej kondycji gospodarki, a na ile zmiany priorytetów wywołanych przez COVID-19, gdzie nagle w perspektywie spędzania większej ilości czasu w domu, własny kąt stał się jeszcze ważniejszy.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych danych.
Euro po 4,60?Ostatnia słaba dyspozycja złotego się przedłuża, w przeciągu ponad tygodnia nasza waluta traci już więcej niż 10 groszy względem euro. Patrząc na klimat na rynku możliwa jest kontynuacja tego ruchu, strach ma wielkie oczy.
Przemysł odżywa
Poznaliśmy dzisiaj dane na temat wzrostu produkcji przemysłowej w Polsce. W skali roku mamy wzrost o 5,9%. Nie jest to powalająca wartość pod kątem tego, jak ten wskaźnik kształtował się w poprzednich kwartałach. Warto jednak odnieść go do wyniku 1,5% miesiąc temu oraz (co ważniejsze) 3,8% będącego oczekiwaniami analityków. Pomimo tych danych złoty jest jednak w odwrocie.
Strach na rynkach
Po bardzo słabych dniach dla złotego ten tydzień wcale nie zaczął się lepiej. Euro jest już ponad 4 grosze droższe niż na początku tygodnia, a mamy dopiero wtorek. Powodów jest kilka, ale można je uprościć jednym słowem “strach”. Z jednej strony można wskazywać na sytuację pandemiczną w kraju, to jednak nie jest tak, że koronawirus jest tylko w Polsce. Warto natomiast zwrócić uwagę, że sytuacja jest znacznie szersza, co widać chociażby po nagłych spadkach na EURCHF, para ta jest pewnym barometrem strachu, a spadki pokazują, że rynki się boją. Nic dziwnego, że inwestorzy wycofują się również z Polski.
Chiny utrzymują stopy procentowe
Dzisiaj w nocy poznaliśmy informacje o utrzymaniu przez chiński bank centralny stóp procentowych na niezmienionym poziomie. Wartość 3,85% może wydawać się wysoka jak na europejskie standardy, ale wyzwania, szczególnie w postaci wzrostu cen, przed którymi staje gospodarka chińska, są jednak inne. Warto też zwrócić uwagę, że państwa o niższym poziomie PKB na mieszkańca przeważnie mają niższe stopy procentowe niż państwa wysoko rozwinięte.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:
14:00 - Węgry - decyzja w sprawie stóp procentowych,
14:30 - USA - pozwolenia na budowę domów.
Dobrze już byłoW ostatnim czasie dobre passy złotego trwają coraz krócej. Po całkiem udanej pierwszej połowie października znów wracamy do spadków. Europa przegrywa walkę z koronawirusem, Stany wchodzą w decydujący moment kampanii wyborczej, a funt ignoruje cięcie ratingu.
Od początku września, czyli od momentu, gdy rynki wróciły po wakacyjnej przerwie, obserwujemy wzmożoną zmienność na rynku walutowym. Wyraźnie ją widać na parze USD/PLN. Dolar w drugiej połowie września podrożał o ponad 20 groszy. Później zaliczył znaczącą korektę znoszącą większość wcześniejszego zasięgu, by teraz znowu powrócić do trendu wzrostowego. Wyłamanie krótkoterminowej linii oporu spowodowało dynamiczne umocnienie “zielonego” względem złotego. Kurs obecnie dotarł do poziomu 3,85 zł, wchodząc w formację chorągiewki, co zwiastuje kontynuację ruchu po krótkiej konsolidacji. Przy realizacji tego scenariusza ubiegłomiesięczny szczyt, nie powinien stanowić większej przeszkody i niewykluczone, że dolar w najbliższym czasie znów upomni się o czwórkę z przodu. Kluczowe dla wyceny dolara wydają się wybory prezydenckie, które właśnie wchodzą na ostatnią prostą. W piątek czeka nas finalna debata telewizyjna, która jak się wydaje, jest ostatnią deską ratunku dla obecnie urzędującego prezydenta. Wcześniej powinniśmy poznać, jaki los czeka pakiet pomocowy. Zarówno Trump, jak i Pelosi, przekonują o dobrej woli i chęci porozumienia. Oboje są nad wyraz optymistyczni w tej kwestii, co może sugerować, że z porozumienia… nic nie wyjdzie. Obserwatorzy powinni już przywyknąć, że gdy pewne rzeczy stają się zbyt oczywiste, jest to wyraźny znak, że zaraz wszystko się odwraca o 180 stopni.
Pakiet danych zza oceanuOczekiwanie na wybory prezydenckie to jedno, ale warto też spojrzeć na publikowane dane makroekonomiczne za oceanem. Dzieje się tam ostatnio całkiem sporo a niewykluczone, że stan gospodarki może być mocnym finiszem tej kampanii.
Dane zza oceanu
W piątek poznaliśmy zmianę sprzedaży detalicznej w USA. Rosła ona o 1,9%, teoretycznie niewiele, ale spodziewano się 0,7% wzrostu, zatem można to uznać za sukces. Słabiej wypadła za to produkcja przemysłowa, która wbrew oczekiwanemu wzrostowi o 0,5% spadła o 0,6%. Wraz ze spadkiem produkcji spadło oczywiście wykorzystanie mocy produkcyjnych. Żeby było jeszcze trudniej interpretować te wyniki, po wszystkim pojawił się lepszy od oczekiwań wynik raportu Uniwersytetu Michigan. Dane te odbiły się zwiększoną zmiennością na dolarze, jednakże nie spowodowały większych zmian kursu po uspokojeniu rynku.
Dane z polskiego rynku pracy
Poznaliśmy dzisiaj dane na temat przeciętnego zatrudnienia i wynagrodzeń w kraju. Wynagrodzenia rosną o 5,6%, co jest wynikiem o 1,1% lepszym od oczekiwań. W rezultacie przeciętna pensja brutto w przedsiębiorstwie zatrudniających minimum 10 osób wynosi obecnie 5371,56 zł. Z drugiej strony warto zwrócić uwagę, że zatrudnienie jest niższe niż w zeszłym roku o 1,2%, to wyższy spadek niż oczekiwano. Patrząc na wpływ pandemii w innych krajach można to uznać za zupełnie przyzwoity wynik. Nie zmienia to faktu, że złoty jest obecnie ponownie w odwrocie.
Chiny znów się rozpędzają
Poranne dane Chin powoli przypominają nam starą normę. PKB nie osiągnęło, co prawda, zakładanego poziomu 5,2% wzrostu, ale 4,9% robi solidne wrażenie. Produkcja przemysłowa rośnie o 6,9%, a sprzedaż detaliczna o 3,3%. Te dane z kolei przebiły oczekiwania.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych danych.
Kolejny niedotrzymany termin brexitowyPatrząc na optymizm wyznaczania terminów przez Brytyjczyków można być niemal pewnym, że coś się opóźni. Nie inaczej było z końcem negocjacji, kolejny termin jednak już za dwa tygodnie. To kilka dni przed wyborami w USA. Będziemy mieć ciekawy przełom miesięcy na rynkach.
Co z brexitem?
Wbrew zapowiedziom Borisa Johnsona dzień 15 października nie był terminem zakończenia negocjacji brexitowych. Unijni negocjatorzy trzymają się wciąż daty końca października, która jest teoretycznie realna. „Teoretycznie”, gdyż bardzo mocno akcentowany jest wątek dumpingu regulacyjnego. Unia chce, by Wielka Brytania w zamian za dostęp do rynku wewnętrznego przestrzegała również przyszłych regulacji unijnych. Ucieczka przed tamtejszą biurokracją była jednym z powodów wyjścia z Unii podawanym w kampanii, zgoda na ten punkt jest zatem mocno wątpliwa. Patrząc jednak na działania Wielkiej Brytanii oskarżanie jej o dumping regulacyjny jest dość dziwne. Funt zareagował na brak porozumienia osłabieniem. Względem złotego nie było tego widać, bo złoty tracił podobnie.
Kolejny dzień odwrotu od złotego
W tym tygodniu przecena złotego sięgała już w szczytowym momencie 10 groszy. Widać zresztą sporą awersję na ryzyku na rynkach. Dobrym barometrem w tym temacie jest para EURCHF. Wydawać by się mogło, że relacja siły euro do franka szwajcarskiego jest bez większego znaczenia dla złotego. Para ta jednak ma ważną specyfikę, gdy na rynkach przejawiają negatywne informacje, inwestorzy przechodzą na uważanego za dobrą inwestycję na trudne czasy franka. W rezultacie obserwowane obecnie najniższe poziomy na tej parze od lipca potwierdzają, że na rynkach znów rośnie napięcie.
Znów wzrost liczby bezrobotnych
Cotygodniowa liczba wniosków o zasiłek dla bezrobotnych mniej więcej pod koniec sierpnia zaczęła się wypłaszczać. Od tego czasu co tydzień widzimy wartość od 800-900 tysięcy wniosków. Nie jest to jednak ta krzywa, której wypłaszczenia oczekiwano, przynajmniej nie na poziomie mniej więcej 3-krotności normy sprzed pandemii. Pomimo tego dolar w wyniku klarowania się sytuacji z wyborami w USA stabilizuje ostatnio swoją wartość.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:
14:30 - USA - sprzedaż detaliczna.
Wybory w USA coraz bliżejWaluta amerykańska w ostatnich dniach nie należała do najmocniejszych. Inwestorzy nieco omijali “zielonego”, gdyż chcieli uniknąć ryzyka, jakim jest wybór nowego prezydenta w USA już za niespełna miesiąc. Na papierze sytuacja wydaje się przesądzona, a zwycięzcą powinien zostać Joe Biden i to z dużą przewagą. Trump nie bardzo ma pomysł i nie wie, jak zaskarbić sobie sympatię wyborców. Jego zazwyczaj agresywny ton niemal do całego świata tym razem nie przynosi skutku. Analitycy spodziewali się, że po zakażeniu koronawirusem będzie chciał jak najszybciej wyzdrowieć i pokazać Amerykanom, że nie ma się czego bać, i tym samym obrócić sprawę na swoją korzyść. Dla giełd ten fakt okazał się pomocny, ale wydaje się, że nie zyskał w ten sposób głosów wyborców. Szansą mogła być debata, ale i tej obecny prezydent odmówił, gdyż miałaby się odbyć wirtualnie. Paliwem dla wzrostów miało być parafowanie pakietu pomocowego, ale najprawdopodobniej nie uda się tego zrobić do wyborów. Wydaje się jednak, że jeśli wygrają Demokraci, ten pakiet wejdzie w życie i to o większej wartości niż proponowali Republikanie. Zadziwiający jest fakt, że rynki nie przejmują się faktem chęci podnoszenia podatków przez Bidena, szczególnie w sektorze technologii. Czy więc po wyborach i zwycięstwie kandydata Demokratów zobaczymy mały krach na giełdzie? Taki scenariusz jest prawdopodobny, ale wtedy w chwilach paniki inwestorzy mogą się rzucić do kupowania… dolara amerykańskiego. USD/PLN na ten moment porusza się w kanale spadkowym, a dalszy kierunek będzie zależny od notowań EUR/USD.
Bank Chin ożywił rynek Poniedziałkowy handel na rynkach odbywa się w optymistycznych nastrojach. Inwestorom nie przeszkadza niemal nic, począwszy od rekordów nowych zakażeń koronawirusem na świecie, a kończąc na niemal niemożliwym sfinalizowaniu pakietu fiskalnego w USA. Dzisiejszy rajd ryzyka “zasponsorował” Bank Chin, który wrzucił na rynek sporo płynności po tygodniowej przerwie, kiedy to giełdy w Państwie Środka nie działały. Na rynkach od kilku dni trwa już dyskontowanie scenariusza zwycięstwa Joe Bidena w wyborach prezydenckich w USA, który ma na ten moment sporą przewagę. Niemniej widać niechęć inwestorów do dolara, co przełożyło się na wzrosty głównej pary walutowej świata powyżej 1,18. Taka sytuacja korzystnie wpłynęła na notowania krajowej waluty. EUR/PLN od początku października utknął w trendzie bocznym i widzimy dość niską zmienność na tej parze. Kurs odbił się od wsparcia na 4,45 i póki co obserwujemy lekkie odreagowanie. Na ten moment kluczowe dla notowań złotego będzie sytuacja epidemiologiczna w naszym kraju, a także notowania dolara na szerokim rynku. Dzisiaj Amerykanie świętują, więc na większe ruchy poczekamy do jutra.
Republikanie w odwrocie Reelekcja prezydenta w USA stoi pod coraz większym znakiem zapytania, a jednak analitycy wciąż nie wykluczają, że na końcówce wyścigu nie wydarzy się coś, co odmieni los tej kampanii.
Wybory się zbliżają a Trump traci
Na początku listopada wybory prezydenckie w USA. Niezależnie od tego co się dzieje w danym momencie na świecie, wybór głowy państwa za oceanem jest topowym wydarzeniem nie tylko na rynkach walutowych. Ostatnie tygodnie to jednak wyraźne wypracowywanie przewagi kandydata Demokratów. Zdaniem obserwatorów to sformułowanie nie jest do końca precyzyjne, to raczej kandydat Republikanów jest w odwrocie. Powody są dwa, z jednej strony nie najlepiej radząca sobie gospodarka, a z drugiej zarażenie się prezydenta koronawirusem po tych wszystkich mądrościach wygłoszonych odnośnie pandemii.
Dane z Kanady
W piątek poznaliśmy dane z kanadyjskiego rynku pracy. Powstało 378 tysiące nowych miejsc pracy, to ponad 50% więcej niż miesiąc wcześniej i dwukrotnie więcej od oczekiwań. Nie są to co prawda tylko nowe miejsca, ale też otwarcie tych zamkniętych przy lockdownie. Warto natomiast zwrócić uwagę na spadek bezrobocia. Analitycy spodziewali się, że spadnie ono do 9,7% , okazało się jednak być o 0,7% niższe. Po tych danych dolar kanadyjski zyskiwał na wartości względem głównych walut.
Ropa znów w odwrocie
Pomimo teoretycznie lepszych danych z USA, gdzie rośnie ilość wież wiertniczych cena ropy naftowej spada. Jest to, co prawda, korekta na koniec tygodnia, kiedy to mieliśmy niemal 10% wzrost cen surowca, ale znów wraca pytanie o to, jak obecny kryzys wpłynie na popyt na surowiec w przyszłości. Patrząc na rosnące liczby wież wiertniczych przy w miarę stałych poziomach zapasów wydaje się, że jest miejsce na dalsze wzrosty na rynkach.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.
Dane z Wysp lepsze, ale wciąż słabePoznaliśmy dzisiaj pakiet danych makroekonomicznych z Wielkiej Brytanii. Pokazują one, jak gospodarka radzi sobie z pandemią i nie jest to szczególnie dobry obraz. Analitycy spodziewali się, że poradzi sobie znacznie lepiej.
Stabilizacja bezrobocia za oceanem
Tygodniowe dane na temat wniosków o zasiłek dla bezrobotnych w USA opublikowane wczoraj pokazały poprawę, aczkolwiek nie tak dużą, jak dotychczas sądzono. W ciągu tygodnia pojawiło się 840 tysięcy wniosków o zasiłek dla bezrobotnych. Dla przypomnienia, przed pandemią było to zaledwie ćwierć miliona. Dążymy zatem do pewnej normalności, ale czeka nas jeszcze długa droga.
Dane z Wysp
Dzisiaj od rana poznaliśmy dane z Wielkiej Brytanii. W ujęciu rocznym produkcja przemysłowa spada o 6,4%. To mniej o 1% niż jeszcze miesiąc temu, ale analitycy spodziewali się większej poprawy. Dane na temat PKB zachowywały się podobnie. Recesja na poziomie 9,3% nie jest niczym nadzwyczajnym w dzisiejszych czasach, szczególnie biorąc pod uwagę 11,7% miesiąc temu. Nie zmienia to jednak faktu, że analitycy spodziewali się lepszych danych. Po samych danych funt był dość stabilny, jednakże niedługo po nich emocję na rynku puściły inwestorom i doszło do około 3 groszowej przeceny brytyjskiej waluty.
Indie nie zmieniają stóp procentowych
Dzisiaj w nocy poznaliśmy dane na temat polityki monetarnej w drugim najludniejszym kraju na świecie. Główna stopa procentowa została utrzymana na poziomie 4%. Jest to znacznie wyższy poziom niż to do czego jesteśmy przyzwyczajeni w Europie, ale jest to typowa prawidłowość dla krajów o słabiej rozwiniętych gospodarkach. Osiągnięcie zbyt niskich poziomów mogłoby skutkować niekontrolowanym wyskokiem inflacji, która i tak wynosi obecnie niemal 7%.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.
Demokraci umacniają prowadzenieKampania prezydencka w USA jest już powoli na finiszu. Demokraci zyskują na nim wyraźnie, pomaga im epidemia koronawirusa oraz fakt, że nie ominęła ona samego prezydenta Donalda Trumpa.
Debata wiceprezydentów
Po wątpliwym, przynajmniej merytorycznie, widowisku jakim była pierwsza debata prezydencka, nie było dużych nadziei wobec debaty wiceprezydentów. Okazało się to błędnym podejściem, bo wbrew oczekiwaniom było znacznie bardziej merytorycznie niż w pierwszej debacie. Aż szkoda, że to jedyne takie spotkanie. Zaplanowano jeszcze jedną debatę, ale już pomiędzy głównymi kandydatami. Jak nietrudno się domyślić, większość tematów oscylowała pomiędzy koronawirusem a gospodarką. Po debacie dalej rośnie przewaga Demokratów, którzy już drugi raz w tej kampanii wychodzą na wyraźne prowadzenie. Dolar delikatnie traci na wartości, najwyraźniej rynki bardziej preferują kontynuację Republikanów u steru.
Stopy procentowe bez zmian
Rada Polityki Pieniężnej nie zmieniła stóp procentowych. Są one wciąż na poziomie 0,1%, czyli najniższym w historii. Problemem jest jednak relatywnie wysoka inflacja, która w pewnym horyzoncie powinna wymusić podwyżki stóp procentowych. Z drugiej strony nie cichną naciski z obozu rządowego na łagodną politykę monetarną, a być może wręcz ujemne stopy procentowe. Problemem jednak jest fakt, że przedsiębiorców przed inwestycjami na kredyt nie hamują wysokie koszty kredytu, bo te są obecnie najniższe w historii, ale brak pewności, co do sytuacji w kolejnych kwartałach.
Budżet na 2021 rok
Na razie pomimo eskalacji epidemii w Polsce budżet na 2021 rok pozostaje bez zmian. Deficyt na poziomie 82,3 mld zł wydaje się zresztą posiadać pewną rezerwę na walkę z negatywnym wpływem wirusa na gospodarkę. Co ciekawe, na 2021 zakładana jest inflacja w wysokości zaledwie 1,8% przy 4% wzroście PKB. Kolejne miesiące pokażą jak bardzo realne są to założenie. Gdyby doszło do negatywnych korekt może się do odbić na kursie złotego.
Dzisiaj dzień wolny w Chinach, a w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:
14:30 - USA -wnioski o zasiłek dla bezrobotnych.
Wzrost deficytu handlowego za oceanemPomimo słabnącego dolara import towarów do kraju w dalszym ciągu rośnie. Jest to dokładnie przeciwna tendencja, niż ta, na którą liczył urzędujący prezydent Donald Trump.
Deficyt handlowy USA rośnie
Wczoraj poznaliśmy dane na temat handlu zagranicznego w USA. W sierpniu widzieliśmy zarówno wzrost eksportu jak i importu, import jednak rósł szybciej niż eksport. W rezultacie deficyt dalej rośnie. Działo się to pomimo drożejącego dolara, który wpływał jednak na zwiększenie opłacalności eksportu kosztem importu. Dolar przyjął te dane w miarę spokojnie, a nawet pod koniec dnia się lekko umacniał, ale to już zasługa bardziej wystąpień przedstawicieli FED.
Stopy procentowe w Polsce
Dzisiaj czeka nas decyzja Rady Polityki Pieniężnej w sprawie stóp procentowych. Jest bardzo wątpliwe by doszło do zmiany rekordowo niskich sóp procentowych w najblizszym czasie. Posiedzenia te mają jednak bardzo ważny element w postaci konferencji prasowej prezesa NBP po samym posiedzeniu. To właśnie sygnały płynące z tego spotkania budzą największe zainteresowanie analityków i inwestorów.
Słabsze dane z zachodu
Dzisiaj rano poznaliśmy dane z Niemiec na temat produkcji przemysłowej. W skali roku jest to spadek aż o 9,6%, a co gorsze jest to o 1,3% więcej, niż oczekiwali analitycy. Interesująca jest reakcja rynków na te dane. Zwykle po słabszych danych inwestorzy patrzą z dystansem na walutę obszaru, którego one dotyczą. Euro z kolei dzisiaj od rana zyskuje na wartości względem dolara, pomimo słabszych odczytów zza Odry. Nie można oczywiście wykluczyć, że kilku dużych graczy na rynku spodziewało się jeszcze większego spadku, dlatego kupowali euro po publikacji.
Dzisiaj dzień wolny w Chinach, a w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych danych.






















