Frankowicze odczuli zmiany kursuŁatwego życia nie mają kredytobiorcy frankowi w ostatnich dniach, ich rata kredytu mocno skoczy do góry. CHF/PLN wraz z paniką na rynkach ruszył ostro na północ i momentami był już na poziomie ponad 4,55. Inwestorzy w sytuacji niepewności reagują kupowaniem walut i aktywów uznawanych za bezpieczne. Rosną więc notowania złota, ale także dolara amerykańskiego, jena japońskiego i właśnie franka szwajcarskiego. Również technicznie spadki na głównej parze walutowej świata powodują, że EUR/CHF obiera kierunek południowy i w efekcie przekłada się to na wzrosty CHF/PLN. Walka na terenie Ukrainy trwa i tak naprawdę, dopóki się nie zakończy, trudno będzie o słabszą szwajcarską walutę. Tak jak był to mocno niespodziewany atak Rosji, tak samo nie wiemy, kiedy ta wojna się skończy. Świat wysłał straszaki w postaci sankcji, ale na razie nie dały one żadnych efektów. Dzisiaj widzimy próby inicjowania rozmów z Moskwą, by tę inwazję jak najszybciej zakończyć. Nie wiemy, jakie będą ich rezultaty. Bliskość weekendu może jednak potęgować popyt na aktywa bezpieczne, bo inwestorzy będą się bali, co się może wydarzyć. CHF/PLN tym samym mimo prób odreagowanie, może jednak w najbliższych godzinach wrócić do wzrostów.
USA
“Minutki” nie psują klimatu inwestycyjnegoWczorajsze zapiski Fed z ostatniego posiedzenia nie dają jasnych sygnałów odnośnie przyszłych działań w polityce monetarnej. Ryzyko eskalacji konfliktu na granicy Rosja-Ukraina oddalone, do rozwiązania problemu jednak daleka droga. Złoty w korekcyjnym ruchu, kilka tematów działa na niekorzyść.
Minutki z gołębim przesłaniem
Wydarzeniem wczorajszego wieczoru była prezentacja minutek Fed. Inwestorzy, którzy liczyli na konkrety dotyczące zacieśniania monetarnego, mogą czuć się nieco zawiedzeni. Amerykańscy decydenci widzą zagrożenie w postaci wysokiej inflacji, chcą reagować, podnosić stopy procentowe i redukować bilans banku centralnego, ale kiedy, w jakim tempie, tego nie wiemy. Jastrzębich tonów więc nie było i tak naprawdę wyceniana podwyżka stóp w marcu o 50 pkt bazowych jest wciąż niepewna. Nie mówiąc już, że oczekiwania analityków mówiące o nawet 7-krotnej podwyżce kosztu pieniądza na ten rok wydają się mocno przesadzone. A skoro wydźwięk komunikatu miał raczej charakter gołębi to nie może dziwić fakt kontynuacji wzrostów na giełdach. Również rentowność obligacji spadała, co świadczy o tym, że rynek wycenia stopy procentowe w USA na nieco niższym poziomie, niż chociażby tydzień temu. Stracił też amerykański dolar, ale było to pokłosie ruchów na rynku długu.
Skomplikowana sytuacja
Na ten moment nieco przygasł czynnik ryzyka w postaci ataku Rosji na tereny Ukrainy i próby zajęcia Kijowa. Od początku tygodnia widzimy, że szereg rozmów dyplomatów wysokiego szczebla przyniosło rozwiązanie. Rosja zapowiedziała wycofanie wojsk z terenów przygranicznych. I w teorii wydawać, by się mogło, że konflikt zażegnany. Tyle tylko, że obserwacje NATO wskazują na to, że wojska rosyjskie wcale nie podjęły próby wycofania. Cały czas więc eskalacja napięcia jest możliwa i widać to dzisiaj po rynkach akcyjnych, gdzie dominuje raczej pasywny handel. Cała sprawa jest bardzo ciężka do rozwiązania, brak reakcji świata na imperialistyczne plany Putina to jakby zielone światło do działania, a po Ukrainie na cel mogą zostać inne kraje wzięte na celownik. Z drugiej ostra reakcja świata, wsparcie dla Ukrainy może być odczytane przez Rosjan jako akt agresji. Mamy więc spory problem, którego nie da się rozwiązać ot tak w ciągu tygodnia czy miesiąca i będzie to ciążyć rynkom.
Kilka podażowych czynników
W przypadku krajowej waluty również widzimy efekt strachu, w związku z możliwym cały czas konfliktem militarnym tuż przy naszej granicy. Złoty korekcyjnie oddaje część zysków z poprzednich dni, EUR/PLN jest znów ponad granicą 4,50. Do problemów naszej waluty z pewnością należy dorzucić temat odrzucenia skargi Polski i Węgier w TSUE dotyczącej mechanizmów warunkowości. W teorii więc UE ma teraz narzędzia, by każde pieniądze wstrzymać dla tych krajów. Widać, że konflikt między naszymi władzami, a Komisją Europejską to tak naprawdę kwestia czasu. Nie trzeba przekonywać nikogo jak pieniądze z UE są ważne dla Polski, by kontynuować wzrost gospodarczy. Pytanie, czy podobnego zdania będzie nasz rząd, bo jeśli nie, to scenariusz polexitu znów będzie grany i będzie hamulcem dla aprecjacji złotego.
Zakłamana rzeczywistość inflacyjna w PolscePozytywne doniesienia z frontu wschodniego z pozytywnym wydźwiękiem szczególnie na rynkach giełdowych. Czarny scenariusz analityków się nie sprawdził, CPI “tylko” na poziomie 9,2%. Bogaty dzień pod względem prezentowanych danych makro.
Ulga, nie rozwiązanie problemu
Na rynkach zapanowała ulga po tym, jak Rosja zapowiedziała wycofanie się swoich wojsk z terenów znajdujących się tuż przy granicy z Ukrainą. Inwestorzy tym samym mocno uwierzyli, że konflikt uda się załatwić drogą dyplomatyczną. Nadal jednak nie ma co popadać w euforię, gdyż problem z ambicjami imperialistycznymi prezydenta Putina nadal pozostaje. Wczoraj “głowa” Rosji zapewniała wizytującego kanclerza Niemiec o tym, że chce całą sytuację rozwiązać pokojowo. Trudno nie szukać podtekstów, bo jak można załatwić tę sprawę pokojowo, skoro dotyczyła możliwego ataku na tereny innego państwa? Do tego Putin chce deklaracji, że Kijów nie zostanie przyjęty do NATO. Dlaczego na tej kwestii tak mu zależy? Tutaj można snuć różne przypuszczenia, np. takie, że kraje NATO mają się wspierać i bronić swoich granic. Abstrahując od domysłów na ten moment, sytuacja wygląda tak, że zapanował optymizm na rynkach, a spore odbicie widzimy szczególnie na giełdach. Traci też dolar w relacji do euro.
Złoty cały czas na fali
Nadal szerokim echem odbija się wczorajszy odczyt inflacji CPI z Polski, który wyniósł “zaledwie” 9,2%, co oznacza, że był wyższy o 0,6% od tego prezentowanego w poprzednim miesiącu. Rozstrzał prognoz analityków był tym razem naprawdę spory, część oczekiwała wyniku ponad 10%. Wcale to nie oznacza, że presja inflacyjna spada, bo zakłamują rzeczywistość wszelakie tarcze, które obniżyły podatki na wiele produktów. Trzeba jednak pamiętać o tym, że wszelakie pomoce z państwa powodują, że pieniędzy w portfelach zostaje więcej i w efekcie moment szczytowy wzrostu cen jedynie opóźniają w czasie. Jeśli chodzi o złotego, to tak wysoki odczyt CPI spowodował, że rośnie pewność, iż w marcu RPP po raz kolejny podwyższy stopy procentowe w Polsce i jest to argument za kupowaniem PLN. Na razie w kuluarach pojawiają się plotki, że Rada może po raz ostatni podnieść koszt pieniądza o 50 pkt bazowych, a potem będzie dokonywała skromniejszych ruchów. Jeśli faktycznie takie głosy będą pojawiać się częściej to niewykluczone, że wstrzyma to aprecjację PLN. EUR/PLN na ten moment zadomowił się poniżej poziomu 4,50.
Sporo punktów zaczepienia
Dzisiaj całkiem sporo danych ze świata. Wczesnym rankiem poznaliśmy odczyt CPI z Chin i trzeba przyznać, że problemu inflacji w tej części świata na razie nie widać. Może to być jednak kwestia czasu, patrząc na wynik inflacji producenckiej, która wyniosła, aż 9,1%. Nieco później również dynamikę cen poznaliśmy z Wysp Brytyjskich. Wskaźnik wyniósł 5,5% i był wyższy o 0,1% niż miesiąc wcześniej. Może być to argument dla BoE, by już na kolejnym posiedzeniu podnieść stopy o więcej niż 0,25 pkt bazowego, szczególnie że podczas ostatniego posiedzenia, aż 4 członków chciało podnieść koszt pieniądza o 50 pkt bazowych, finalnie było to 0,25 pkt. Warto tutaj też wspomnieć o takim wskaźniku wyprzedzającym CPI, czyli PPI, który wyniósł 13,6%, co będzie wpływało na to, że producenci z czasem wyższe swoje koszty przerzucą na konsumenta i pobudzą wzrosty cen. O 14.30 dzisiaj sprzedaż detaliczna z USA, ale nie powinna ona zbytnio wpłynąć na dolara, którym rządzą doniesienia z frontu Rosja-Ukraina. O 20 poznamy natomiast zapiski z ostatniego posiedzenia Fed i tutaj, jeśli zobaczymy jakieś niespodzianki, mogą one przynieść większą zmienność na USD.
Mówić to jedno, a działać drugieOstrzeżenie ze strony USA o możliwym szybkim ataku Rosji na Ukrainę przecenia mocno złotego. Pozytywne aspekty dla naszej waluty jak polityka monetarna, na razie schowane za “kotarą”. Czy możliwa jest interwencja NBP, by wzmocnić naszą walutę?
Niepokojące informacje
W piątkowe popołudnie doszło do niespodziewanego zwrotu na notowaniach polskiej waluty. Kurs PLN w relacji do głównych walut wystrzelił o kilka groszy w górę. Była to konsekwencja informacji z USA, z ust doradcy prezydenta do spraw bezpieczeństwa padły słowa o możliwym szybkim ataku Rosji na Ukrainę. Jak dodał, nawet jeszcze w trakcie trwania zimowych igrzysk olimpijskich, a element ten miałby być wykorzystany jako uśpienie czujności. Trzeba przyznać, że wracamy do tego zagrożenia, które nieco przycichło w ostatnich dniach, bo doszło do szeregu spotkań z Putinem i wydawało się, że ryzyko inwazji spadło. W sobotę rozmowę telefoniczną odbył również Joe Biden, ale zupełnie to nie uspokoiło sytuacji, i wydaje się, że prezydent Rosji nadal nie porzucił imperialistycznych zapędów.
Efekt polityki monetarnej schowany do “szafy”
Panika, która zapanowała tuż przed weekendem, na szczęście wraz z początkiem tygodnia nie eskaluje, co nie znaczy, że ryzyko minęło. Informacje z piątku zasiały olbrzymią niepewność, która przyniosła umocnienie walut uznawane za bezpieczne jak frank szwajcarski, czy jen japoński, i spadki na giełdach. Również co warte uwagi spowodowała wzrost cen ropy naftowej, które są blisko poziomu 100 USD za baryłkę. Czy zbawienna okaże się jutrzejsza wizyta kanclerza Niemiec na Kremlu, która pomoże rozładować napięcie? Okaże się, ale można sądzić, że do tego czasu nerwowość nie zniknie z rynków. Bądź co bądź na całej sytuacji straciła też nasza waluta, jako ta uznawana za ryzykowną. Kurs EUR/PLN wystrzelił ponad 4,55 i przynajmniej na ten czas efekt ostatniego posiedzenia RPP, gdzie po raz kolejny podniesiono stopy procentowe w Polsce, wyparował. Nie znaczy to, że trend spadkowy na parach powiązanych z PLN należy ostatecznie “zakopać”, bo ciągle mocnym argumentem będzie właśnie podnoszenie stóp procentowych w naszym kraju, zapewne na kolejnym posiedzeniu w marcu znów taki ruch zobaczymy. Niemniej, jednak jeśli napięcie na granicy Rosja-Ukraina nie minie, to trudno będzie o powrót do umocnienia złotego. Oczywiście, jeśli do inwazji dojdzie to EUR/PLN szybko wyskoczy ponad poziom 4,60.
Próba wiarygodności
W kontekście osłabienia złotego w ostatnich dniach warto przytoczyć słowa szefa RPP, który dość jasno dawał do zrozumienia, że zależy decydentom polityki monetarnej w Polsce na silnej walucie, i jeśli takowe nie nastąpi, nie zawahają się interweniować. Czy więc można się spodziewać takich działań w najbliższych godzinach? Nie można tego wykluczyć, szczególnie jeśli osłabienie złotego będzie potęgować, i dodatkowo nastąpi eskalacja napięcia w kontekście tematu ataku Rosji na Ukrainę. RPP takim ruchem podbudowałaby nieco swoją wiarygodność, która nie da się ukryć, mocno osłabła w ostatnich miesiącach.
Metamorfoza RPP wspiera złotegoKorekcyjne odbicia w górę na głównych parach powiązanych z PLN. Polityka monetarna i dalsza perspektywa podwyżek stóp w Polsce będą argumentem za kupowaniem złotego. Rada wpadła w trans i teraz nawet chce mieć mocną walutę. Dolar wsparty wysokim odczytem inflacji, czy będzie mocna reakcja Fed? Bank Anglii nie musi wychodzić przed szereg.
Na głównej parze walutowej świata nadal nie mamy rozstrzygnięcia, choć można mówić w ostatnich godzinach o przesunięciu się wajchy na stronę trendu spadkowego. Jest to konsekwencja prezentacji danych z USA o inflacji, które pokazały poziom 7,5%, a więc najwyższy od 40 lat. Fed ma problem i został postawiony pod ścianą. Dramaturgii całej sytuacji dodaje fakt, że rośnie nadal presja płacowa, która będzie pociągać za sobą wyższe ceny w gospodarce. Czas na czekanie więc już minął, a powoli do inwestorów dociera, że amerykańscy decydenci będą musieli zadziałać ostrzej, by dać sygnał dla świata. Taki realizowany scenariusz może być przyczyną umocnienia USD na szerokim rynku i spadków głównej pary walutowej świata. Jakie poziomy mogą się okazać tymi minimalnymi? Wydaje się, że tutaj pałeczka może być przerzucona na euro i głosy z EBC, czy to już czas na zmianę luźnej polityki monetarnej i na podnoszenie stóp procentowych, bądź co bądź nadal ujemnych w strefie euro. Na ten moment wsparciem dla kursu EUR/USD będzie poziom 1,1360.
Dolar w centrum uwagi Amerykańska waluta pomimo realnie bardzo dobrych danych przeżywała wczoraj bardzo duże zawirowania. Obecnie pomimo tych perturbacji dolar wyraźnie zyskuje.
Zamieszanie na dolarze
Wczoraj byliśmy świadkami sporej huśtawki na dolarze amerykańskim po danych o godzinie 14:30. Sama publikacja powinna raczej wspierać dolara. Liczba wniosków o zasiłek dla bezrobotnych była o 5 tysięcy niższa od oczekiwań, co potwierdza piątkowe dane o zwiększającej się liczbie miejsc pracy. Do tego kolejne rekordowe wyniki wskaźnika inflacji. To z kolei powoduje, że rosną szanse na szybsze od dotychczasowego konsensusu podwyżki stóp procentowych. Początkowo, co zresztą zrozumiałe, inwestorzy rozpoczęli kupowanie dolara i zyskiwał on względem euro. Kilka kwadransów później rozpoczęło się jednak dość niespodziewanie kupowanie euro za dolara. Ruch był na tyle silny, że dotarł pół centa powyżej poziomów sprzed publikacji danych. Do końca dnia jednak rynek zaczął wyrównywać tę anomalię. Dzisiaj dolar kontynuuje znów dobrą passę zarówno względem euro, jak i złotego.
Inflacja na Węgrzech wciąż przyspiesza
Dzisiejsze dane od naszych południowych sojuszników pokazują, że problem wysokich cen wcale się nie kończy. Inflacja w Budapeszcie wynosi obecnie 7,9% i jest wyższa o 0,5% od oczekiwań analityków. Tym samym znów mamy sytuację, że inflacja o dokładnie 5% przekracza stopy procentowe. W efekcie realna stopa procentowa pozostała na niezmienionym poziomie. Na rynku walutowym jest na razie spokojnie. Z jednej strony jest to trochę efekt piątku, gdzie inwestorzy nadal boją się ryzyk na Wschodzie. Z drugiej wyższa inflacja to szansa na dalsze i szybsze wzrosty stóp procentowych. Czynniki te mają przeciwny wpływ, co ogranicza zmienność na walucie Węgier.
Szwajcaria spokojnie
Poznaliśmy dzisiaj wzrost cen dla Szwajcarii. Wynosi on mało imponującą wartość 1,6%. Kraj ten jest w o tyle dobrej sytuacji, że w trakcie pandemii nie podjął na taką skalę walki jak inne kraje europejskie i sam nie spowodował u siebie problemu. Rekordowo ujemne stopy procentowe obowiązują tam zresztą od bardzo dawna. Tamtejsza gospodarka jest przystosowana do działania w takich warunkach. Frank jest zresztą od jakiegoś czasu w lekkim odwrocie po względnym uspokojeniu sytuacji na Wschodzie.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:
16:00 – USA – Raport Uniwersytetu Michigan.
Złoty odzyskuje siłyPo piątkowej przecenie polskiej waluty już prawie nie ma śladu. Pojawia się pytanie, jak teraz zachowa się rodzimy pieniądz w oczekiwaniu na jutrzejszą decyzję Rady Polityki Pieniężnej.
Niespodzianka za oceanem
Piątkowe dane z amerykańskiego rynku pracy zaskoczyły wiele osób. Po tym, jak w zeszłym miesiącu niespodziewanie gwałtownie spadała ilość tworzonych nowych miejsc pracy, w tym miesiącu znów mocno rośnie. Z drugiej strony miesiąc temu byliśmy świadkami spadku bezrobocia, dzisiaj widzimy delikatny wzrost. Jest to w sumie dobra informacja dla rynków, gdyż rosnąca liczba miejsc pracy zapowiada kolejną poprawę sytuacji w kolejnych miesiącach. To z kolei pozwoli najprawdopodobniej myśleć o kolejnych spadkach bezrobocia w kolejnych miesiącach. Jest to też korzystny sygnał dla dolara, który miał bardzo słaby ostatni tydzień.
Inwestorzy uciekają na weekend
Kolejny już raz inwestorzy nie wiedząc, czy sytuacja na wschodzie Ukrainy nie będzie eskalować, postanowili ograniczać ryzyko. W efekcie w piątek byliśmy świadkami odwrotu od aktywów ryzykownych. Z tego też powodu główne waluty drożały w piątek o 2-3 grosze. Z kolei dzisiaj apetyt na ryzyko wraca. W rezultacie złoty bardzo sprawnie odrobił piątkowe straty względem głównych walut. Najbliższy czas jednak upłynie polskiej walucie na oczekiwaniu na jutrzejszą decyzję Rady Polityki Pieniężnej.
Dolar kanadyjski w odwrocie
O ile o rynku pracy w USA można powiedzieć, że ma przejściowe problemy, o tyle w Kanadzie zrobiło się poważniej. W styczniu bezrobocie wzrosło o imponujące 0,5% z 6% na 6,5%. Analitycy spodziewali się wzrostu o 0,2%. Powodem jest duża zmiana zatrudnienia, szczególnie wśród pracowników pracujących na niepełnym etacie. Miesiąc temu liczba pracowników na niepełnym etacie również spadała, ale wtedy wzrost pracowników na pełen etat i tak powodował wzrost zatrudnienia. Słabsze dane z rynku pracy szybko przełożyły się na słabszy piątek dla dolara kanadyjskiego.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych danych.
Spadki na parze USDPLNSłabość dolara amerykańskiego i ruch na północ na parze EUR/USD ma swoje przełożenie na parze USD/PLN, gdzie notujemy spore spadki. Kurs dość dynamicznie przebił poziom wsparcia na 4,00 i nurkuje dalej. Obecnie jesteśmy już w okolicach 3,95 i wcale niepowiedziane, że to koniec ruchu spadkowego. Tym bardziej, jeśli blado wypadną dzisiejsze dane z amerykańskiego rynku pracy. Będzie to kolejny argument dla Fed, by jeszcze wstrzymać się z podwyżkami stóp procentowych. Czyli byłby to mocny cios w inwestorów, którzy pod to zajmowali pozycje długie na USD, licząc nawet na szybki ruch w górę na stopach nawet o 50 pkt bazowych. Jak wiemy, na rynku rozczarowanie często jest determinantą sporych ruchów na aktywach. Tym bardziej, jeśli będą pojawiać się sugestie z EBC o możliwym szybszym odchodzeniu, to zmiana trendu na wzrostowy na głównej parze stanie się faktem, co przełoży się na dalsze spadki USD/PLN.
Trend wzrostowy na EURUSD przyspieszaGłówna para walutowa bez wątpienia zmienia przynajmniej w krótkim terminie kierunek i idzie dość wartkim krokiem na północ. Z jednej strony to konsekwencja słabej serii danych makro z amerykańskiej gospodarki, które nieco ostudziły zapędy inwestorów w kwestii ilości podwyżek stóp procentowych na ten rok. Z drugiej dość zaskakująca zmiana retoryki EBC, która “nagle” widzi problem zbyt wysokiej inflacji, nieco wymykającej się spod kontroli. Rynek bardzo szybko przesunął prawdopodobieństwo podwyżki stóp procentowych w strefie euro na ten rok, co musiało być czynnikiem zapalnym dla inwestorów, by kupować euro. Trzeba pamiętać, że to cały czas tylko dywagacje, a kolejne dane ze strefy euro będą baczniej obserwowane, by stwierdzić czy faktycznie ożywienie gospodarcze jest już na tyle trwałe, że można odchodzić od luźnej polityki monetarnej. Bardzo istotne dane pojawią się dzisiaj z USA i tamtejszego rynku pracy. Fatalny raport ADP, jako przedsmak oficjalnych rządowych odczytów, dał pożywkę dla wyprzedaży dolara amerykańskiego i tym samym ruchu powyżej 1,14. Czy dzisiejsza publikacja okaże się faktycznie tak słaba? Jeśli tak, to z pewnością trend wzrostowy na EUR/USD przyśpieszy i opór na poziomie 1,15 nie będzie zbyt silny.
Euro znów po 4,60Strach przed eskalacją konfliktu na wschodzie Ukrainy odbija się negatywnie na notowaniach polskiej waluty. Słaby piątek i dzisiejsze otwarcie rynków pokazały, że jednak perspektywy złotego wcale nie są tak dobre, jak jeszcze tydzień temu mogło się wydawać.
Strach przed weekendem
Piątek zgodnie z oczekiwaniami wielu analityków przyniósł nam odwrót inwestorów od walut państw rozwijających się w naszym regionie. Mechanizm ten był związany najprawdopodobniej z napięciami na wschodniej granicy Ukrainy. Inwestorzy bali się eskalacji napięć w ciągu weekendu. Woleli zatem pozamykać swoje pozycje inwestycyjne. W rezultacie piątek był dniem, kiedy złoty stracił ponad 3 grosze względem euro, meldując się na chwilę tuż poniżej granicy 4,60 zł za jedno euro. Spadki widzieliśmy również na giełdach, gdzie inwestorzy w piątek woleli sprzedawać.
Słabsze dane z USA
Piątek przyniósł słabsze odczyty zarówno w ramach wydatków, jak i dochodów Amerykanów. Różnice co prawda nie są szczególnie duże, aczkolwiek pokazują, że sytuacja w USA jest w pewnym zakresie przeceniana. Wydatki w grudniu w ujęciu miesięcznym spadły o 0,6%, czyli 0,1% mocniej niż oczekiwali analitycy. Dochody nadal rosną, ale jest to wzrost o 0,3%, czyli mniej o 0,2% względem oczekiwań. Sytuacja, w której rosną dochody a wydatki spadają, teoretycznie nie jest korzystna dla gospodarki. Patrząc jednak na zadłużenie za oceanem, przez jakiś czas taka sytuacja im nie zaszkodzi.
Niemieckie PKB
W piątek poznaliśmy słabszy od oczekiwań odczyt produktu krajowego brutto u naszych zachodnich sąsiadów. Rośnie on o 1,4%, co jest wynikiem o 0,4% słabszym od oczekiwań analityków. Jest to kolejny sygnał, który w ostatnich dniach powodował słabszą passę euro względem dolara. W tym tygodniu powinno być spokojniej, gdyż rynki mogą chcieć wyczekać czwartkowe posiedzenie EBC. Nie da się jednak ukryć, że to strona amerykańska jest ostatnio znacznie bardziej aktywna, jeżeli chodzi o ilość informacji trafiających na rynek. Z drugiej strony pierwszy raz od dawna padła prognoza podwyżek stóp procentowych w strefie euro i to już w grudniu tego roku. Przynajmniej taki scenariusz malują analitycy Deutsche Banku.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:
14:00 – Niemcy – inflacja konsumencka,
15:45 – USA – indeks Chicago PMI.
Kapitulacja PLN13 stycznia okazał się przełomowy dla pary USDPLN. Zarysowany wtedy dołek definitywnie zakończył trend spadkowy, który rozpoczął się w grudniu zeszłego roku. W tym czasie dolar potaniał o 17 groszy, dość swobodnie pokonując okrągły poziom 4 złotych. Zresztą jego pokonanie tylko jeszcze przyspieszyło spadki, doprowadzając kurs w okolice wsparcia zarysowanego na początku listopada ubiegłego roku. Co ciekawe, ówczesna reakcja rynków na ten poziom była wyjątkowo silna i wywindowała kurs aż w okolice 4,20 zł. To może dawać pewien ogląd tego, z czym właśnie teraz mamy do czynienia. Obecny trend trwa już dwa tygodnie i absolutnie nie widać żadnego zmęczenia materiału. Co więcej, wyraźnie widzimy, że ruch ten nabiera rozpędu i każda kolejna linia trendu jest coraz bardziej stroma. Oznacza to pełną kapitulację ze strony popytowej złotego, co jest o tyle istotne, że właśnie zbliżamy się do ważnego oporu. Ostatnia fala spadkowa zaczęła się właśnie przy 4,12 zł, czyli już praktycznie cały ten ruch został oddany. Przełamanie tej bariery otworzy drogę do dwuletnich szczytów 8 groszy wyżej.
Dolar przekracza 4,10 złKoniec tygodnia należy zdecydowanie do dolara. Większość sygnałów docierających do nas zza oceanu jest wyraźnie pozytywnych, co tylko wzmacnia wzrosty.
Dolar maszeruje dalej
Środowy komunikat po decyzji trafił na rynek po zamknięciu notowań zarówno w Azji jak i w Europie. W rezultacie cały czwartek rynki te “trawiły” zmiany. Powodowało to dalsze umocnienie dolara, gdyż perspektywy dla amerykańskiej waluty tylko się poprawiały. Amerykańska waluta jest obecnie najsilniejsza względem euro od półtora roku. Względem złotego trochę od ponad miesiąca, aczkolwiek tutaj jest to głównie zasługa słabości polskiego pieniądza z końca 2021 roku, a nie realnej siły amerykańskiego pieniądza. Nie zmienia to faktu, że w ciągu tygodnia dolar podrożał ponad 10 groszy.
Kolejne sygnały wspierające dolara
Czwartek to nie tylko wstrząsy wtórne po komunikacie. Poznaliśmy również pakiet danych makroekonomicznych zza oceanu. Liczba nowo zarejestrowanych bezrobotnych ustabilizowała się obecnie na 260 tysiącach tygodniowo. Nie jest to może tak dobry wynik jak jeszcze kilka tygodni temu, ale jest on, patrząc na historyczne poziomy tego wskaźnika, minimum solidny. Do tego doszedł lepszy od oczekiwań odczyt wzrostu PKB. W rezultacie nawet trochę słabsza od oczekiwań zmiana w zamówieniach nie była w stanie popsuć humoru inwestorów. Dolar otrzymał tym samym kolejny bodziec do wzrostów.
Funt atakuje 5,50 zł
Wczorajsze dane z Wielkiej Brytanii wsparły funta w kolejnej próbie przekroczenia psychologicznej bariery 5,50 zł. Sprzedaż detaliczna według CBI wzrosła wczoraj niespodziewanie do 28 pkt. Wzrost optymizmu jest też powiązany częściowo ze zmniejszeniem lockodownu na Wyspach. Jest to możliwe dzięki sukcesom programu szczepień, który pozwala mimo bardzo dużej liczby zachorowań, rozważać luzowanie ograniczeń w gospodarce.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:
14:30 – USA – dochody i wydatki Amerykanów.
Amerykanie będą podnosić stopyZ komunikatu po posiedzenie FED wynika, że stopy procentowe powinny wzrastać w najbliższym czasie. Brakuje co prawda konkretów, ale wygląda na to, że wkrótce je poznamy.
Co powiedziano w USA?
Wczorajsze posiedzenie Federalnego Komitetu Otwartego Rynku zgodnie z oczekiwaniami nie przyniosło żadnych zmian w poziomie stóp procentowych. Zgodnie z oczekiwaniami program skupu aktywów zostanie wygaszony na początku marca. To, co zaskoczyło rynki, to zapowiedź, że podwyżki stóp procentowych nie są wykluczone na żadnym z posiedzeń w 2022 roku. Do tego przyznano, że inflacja nie jest przejściowa i może pozostać na dłużej. Podczas oceny sytuacji gospodarki wskazano oczywiście na bardzo dobrą kondycję rynku pracy. Co ciekawe, pojawił się nawet temat zmniejszania sumy bilansowej. Proces ten jednak ostatnio miał bardzo negatywny wpływ na giełdy, w związku z czym wielu obserwatorów uważa, że będzie on jednak odkładany.
Rynek nieruchomości za oceanem
Wczoraj oprócz posiedzenia w sprawie stóp procentowych mieliśmy również ważny odczyt z rynku nieruchomości. Sprzedaż nowych domów idzie wyraźnie w górę. Poziom 811 tysięcy nie jest nawet blisko rekordów. W zeszłym roku w marcu sprzedano ich ponad milion. Jest to jednak ponad 50 tysięcy więcej, niż sądzili analitycy. Część komentatorów zwraca uwagę, że potencjalny wzrost stóp procentowych może powodować zwiększone zainteresowanie na tym rynku. Połączenie dobrych danych oraz informacji z Rezerwy Federalnej, jak nietrudno się domyślić, miało oczywiście pozytywny wpływ na dolara, który wyraźnie zyskiwał wczoraj na wartości.
Wzrost stóp procentowych w Chile
Zainteresowanie walutą Chile nie jest może największe w naszym regionie. Właściwie to nie ma go prawie wcale. Niemniej, patrząc na wczorajszą decyzję tamtejszego banku centralnego, warto o niej wspomnieć. Na wczorajszym posiedzeniu stopy procentowe miały zdaniem analityków wzrosnąć o 1,25%, z 4% na 5,25%. Jak się okazało, podniesiono je bardziej, bo aż o 1,5%. Powodem jest oczywiście szybko rosnąca inflacja. Wynosi ona bowiem już 7,2%. Mamy zatem podręcznikowy przykład walki z tym zjawiskiem.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:
12:00 – Wielka Brytania – sprzedaż detaliczna wg CBI,
14:30 – USA – PKB,
14:30 – USA – wnioski o zasiłek dla bezrobotnych.
Efekt jojo na rynkuOstatnie dni pokazują, że rynki zachowują się podobnie jak nasze nieudane postanowienia noworoczne i podlegają efektowi jojo. Chwila spokoju wystarczyła, by inwestorzy zapomnieli o ryzykach na Wschodzie i zaczęły się korekty.
Korekta na rynkach?
Sytuacja na rynku jest mocno skomplikowana. Z jednej strony ceny wielu aktywów w ostatnich dniach gwałtownie spadły. Mowa tutaj zarówno o niektórych walutach, w tym polskim złotym, jak również o giełdach. Z drugiej strony mamy potężny element ryzyk, który powoduje, że możemy znowu wrócić do spadków. W rezultacie, jeżeli tylko sytuacja na Wschodzie się uspokaja, to inwestorzy próbują złapać potencjalne zyski na odbiciach korekcyjnych. Z drugiej strony pytanie, jak długo takie odbicie może trwać. Im wyżej odbija się rynek, tym bardziej inwestorzy patrzą na moment do realizacji zysków. Pozostaje też kwestia, ilu z nich będzie chciało trzymać pozycję otwartą przez weekend. To może spowodować, że szybko wrócimy do przecen.
Niespodzianka na Węgrzech
Wczoraj na posiedzeniu Banku Węgier niespodziewanie doszło do podwyżki stóp procentowych o 0,5%. Analitycy spodziewali się wzrostu o zaledwie 0,3%. W rezultacie główna stopa procentowa wynosi 2,9%. Na reakcję rynków nie trzeba było długo czekać. W rezultacie pomimo ryzyk na Wschodzie Europy wczorajszy dzień był udany dla forinta. Z drugiej strony osłabianie forinta zaczęło się kilka dni wcześniej niż polskiego złotego, zatem wczorajszy ruch był tylko korektą tych osłabień. Co ciekawe, na Węgrzech podjęto decyzje o czasowym zamrożeniu wysokości rat kredytowych. Ruch ten zatem zmniejsza wpływ podwyżek stóp procentowych, gdyż z rynku znika mniej pieniędzy.
Co zrobią Amerykanie?
Dzisiejszy dzień to głównie oczekiwanie na decyzję Wielkiego Brata za oceanem. Teoretycznie na dzisiejszym posiedzeniu powinniśmy dowiedzieć się tylko o zmniejszeniu programu skupu aktywów. Z drugiej strony większość analityków będzie słuchać głównie komunikatu po posiedzeniu. To z niego powinniśmy dowiedzieć się, czy informacje o przyspieszeniu podwyżek stóp procentowych są uzasadnione. Jeżeli do tego dojdzie, powinniśmy spodziewać się nagłego umacniania się dolara. Z drugiej strony Rezerwa Federalna w ostatnim czasie dba bardziej o rynki finansowe, niż walczy z inflacją, co sugeruje, że wcale nie musi się dzisiaj wydarzyć nic ważnego.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:
16:00 – Kanada – decyzja Banku Kanady w sprawie stóp procentowych,
20:00 – USA – decyzja FOMC w sprawie stóp procentowych.
Przecena polskiej walutyPo wielu dniach opierania się wzrostowi ryzyk na rynkach inwestorzy w końcu uznali, że jednak potencjalny konflikt na Wschodzie wygrywa ze wszystkimi dobrymi sygnałami z Polski. Doszło do gwałtownej przeceny polskiej waluty.
Nagła słabość złotego
Napięcia na Wschodzie nie słabną. Słabną za to nerwy inwestorów. Wczoraj byliśmy świadkami kolejnej przeceny na giełdach. Główne indeksy leciały nawet około 5% w dół. Powodem są potencjalne konsekwencje, które mogą spowodować sankcje. Niestety są one gospodarczo niekorzystne dla obydwóch stron. Fakt ten zawsze powoduje, że państwa, które na nich potencjalnie najwięcej tracą, są najmniej chętne do działania. Wczoraj oprócz parkietów tracił również polski złoty. Rodzimą walutę dodatkowo pogrążyły słabsze dane ze sprzedaży detalicznej.
Co się dzieje w Rosji?
W głównych mediach oczywiście przewodnim tematem jest mobilizacja sił na granicy z Ukrainą. Zajmiemy się jednak teraz bardziej sytuacją gospodarczą, a ta, delikatnie mówiąc, nie jest najlepsza. Rentowność 10-letnich obligacji, która jeszcze w grudniu pomimo podwyżek stóp procentowych znajdowała się na poziomie 8,5%, teraz wyskoczyła do niemal 10%. Kraj ten w przeciwieństwie do Europy Zachodniej bardzo szybko podniósł stopy procentowe w okolice inflacji, którą wygląda na to, że udało się ustabilizować. Z drugiej strony na giełdzie w ostatnich tygodniach widać wręcz panikę. Indeks notowany w dolarze, który jeszcze pod koniec października przekraczał 1900 pkt, obecnie po bardzo słabym styczniu znajduje się ledwo ponad 1300 pkt. Pokazuje to, jak bardzo inwestorzy uciekają z pieniędzmi. W tym samym czasie rubel stracił na wartości z 5,7 grosza na 5,1 grosza.
Koniunktura w Europie
Wraz ze wzrostem zachorowań zmienia się też nastawienie menedżerów ankietowanych w badaniach. Pokazują to chociażby ostatnie ankiety PMI. Skoro rosną zachorowania, to oczywiste jest, że w usługach pojawiają się wątpliwości, względem przynajmniej wprowadzenia lockdownów, czy chęci obywateli do wychodzenia z domu. Z drugiej strony obywatele siedzący w domach to rosnący popyt na dobra. Tłumaczy to wyraźny wzrost optymizmu w przemyśle.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.
Złoty mocny mimo ryzykPodczas gdy na rynku wyraźnie rośnie niepokój, złoty wciąż jest mocny. Powodem tej sytuacji są oczekiwania względem podwyżek stóp procentowych w kolejnych miesiącach.
Ryzyka na Wschodzie
Wbrew początkowym oczekiwaniom, że konflikt militarny pomiędzy Rosją a Ukrainą to tylko bardzo niestosowna presja na słabszego partnera, rynki nie są spokojne. Inwestorzy przygotowują się na negatywną eskalację napięć. Chwilę po zmarginalizowaniu koronawirusa inwestorzy znaleźli nowy problem. Widać to wyraźnie zarówno po spadkach na parkietach akcyjnych, jak i po wzrostach cen metali szlachetnych. Nie obyło się bez wpływu na rynki walutowe. W górę idzie frank szwajcarski względem euro. Jest już prawie na poziomach z przełomu grudnia i stycznia. Jest to o tyle istotne, że wówczas był najdroższy od 2015 roku.
Jakiej podwyżki stóp spodziewać się w lutym?
Piątkowa wypowiedź prezesa NBP Adama Glapińskiego, o możliwej wyższej od oczekiwań podwyżce stóp procentowych, zaskoczyła rynki. Wskazuje on wprawdzie na dane makroekonomiczne, aczkolwiek od tak dawna były one ignorowane, że analitycy spodziewali się kontynuacji tej prawidłowości. Mowa jest o potencjalnej wyższej podwyżce, to znaczy, że być może już w lutym osiągniemy 3%. Docelowy poziom stóp procentowych przewidywany dla Polski to 4%. Oznaczałoby to, że od początku podwyżek stóp procentowych w każdej racie kredytowej zapłacimy za każde 100 000 zł tego kredytu dodatkowo ponad 300 zł.
Produkcja przemysłowa
Wspomniane przez prezesa NBP dane makroekonomiczne to nie tylko inflacja. Mowa chociażby jeszcze o opublikowanej w piątek produkcji przemysłowej, rosnącej o 16,7%, czyli 3,7% powyżej oczekiwań. W połączeniu z bardzo wysokim 11,2% wzrostem wynagrodzeń pokazuje to, że polska gospodarka ma się bardzo dobrze. W rezultacie wspomniane podwyżki stóp procentowych nie powinny powodować nadmiernego schłodzenia gospodarki. To właśnie ten wniosek najprawdopodobniej powoduje, że inwestorzy kupują złotego, licząc na dalsze wzrosty stóp procentowych.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.
Dolar w odwrocie, złoty nadal w natarciuDobrze już było. Wiele wskazuje na to, że właśnie jesteśmy świadkami zarysowania dołków na parach złotówkowych. Najsłabiej z wielkich radzi sobie funt, zdecydowanie najlepiej frank. Inwestorzy wyczekują na zmiany retoryki zarówno wewnątrz FED, jak i EBC.
Dolar, gdzieś w połowie grudnia, rozpoczął drugą falę trendu spadkowego. Zgodnie z teorią Eliota okazała się ona przeciągnięta względem tej pierwszej (i zapewne również względem trzeciej, o ile ta w ogóle nadejdzie). Doprowadziła ona do zejścia z poziomu 4,12 zł, aż do pułapu 3,95 zł. Wiele wskazuje jednak na to, że została ona definitywnie zakończona w tym tygodniu. Obecnie testujemy linie trendu, a sposób, w jaki to robimy, sugeruje, że gdzieś jeszcze w tym miesiącu zostanie ona wyraźnie złamana. W takim wypadku będziemy mieli do czynienia z dwoma możliwymi scenariuszami. Pierwszy zakłada realizację 4. i 5. fali, czyli powinniśmy być świadkami dojścia w okolice 4,05 zł i ponownego odbicia w dół. Drugi, bazujący bardziej na fundamentach, mówi o zarysowaniu dołka i rozpoczęciu nowego dużego trendu wzrostowego. Oznaczałoby to, że poszukamy nowych lokalnych szczytów, zostawiając te przy 4,20 zł, daleko w tyle. Argumentów za tym podejściem mamy co najmniej dwa. Pierwszy to Rezerwa Federalna, która prawdopodobnie niedługo zacznie komunikować jeszcze bardziej jastrzębie podejście do normalizacji polityki pieniężnej. Dodatkowo mamy ciągle gorący temat agresji Rosjan na Ukrainę, który z czasem będzie coraz mocniej ciążył naszej walucie.
Dzień słabszych odczytów Wczorajszy dzień postawił pod dużym znakiem zapytania koncepcję tego, że amerykański rynek pracy w ciągu kilku miesięcy wróci w okolice sprzed pandemii. Nagły wzrost wniosków o zasiłek może być anomalią i początkiem problemów.
Negatywna niespodzianka w USA
Wczorajsze dane na temat zasiłków dla bezrobotnych były jak kubeł zimnej wody dla hurraoptymistów. Spodziewano się w ciągu tygodnia 219 tysięcy wniosków, wynik wyniósł jednak aż 286 tysięcy. Ten poziom to już wysoki wskaźnik jak na amerykański rynek pracy. Oczywiście, jeżeli mówimy o rynku pracy przed pandemią. Z drugiej strony warto pamiętać, że zima jest często końcem części prac sezonowych. Stąd lekkie wzrosty bezrobocia z powodów sezonowych nie powinny dziwić. Pamiętać należy również, że są to dane tygodniowe. Przy tak krótkich okresach górki i dołki się zdarzają. By mówić o dłuższej tendencji, trzeba potwierdzić ten słabszy odczyt w kolejnych tygodniach.
Niespodzianka na Słowacji
Poznaliśmy wczoraj stopę bezrobocia na Słowacji. Nasi południowi sąsiedzi niespodziewanie muszą się mierzyć ze wzrostem tego parametru o 0,2%. Udział tego kraju w strefie euro jest na tyle mały, że dane te na samą walutę nie powinny mieć wpływu. Jest to natomiast potencjalnie istotne dla złotego. Problemy gospodarcze sąsiadów mogą z czasem odbić się czkawką również w Polsce. Powodem tej relacji jest fakt, że często wraz z problemami gospodarczymi, które często zapowiada wzrost bezrobocia, spada wymiana handlowa. To ma już realny wpływ na waluty.
Wzrost płac w Polsce
Dzisiaj o 10:00 poznaliśmy odczyt wzrostu zatrudnienia i wynagrodzeń. Zatrudnienie w ciągu roku rosło o zaledwie 0,5%, podczas gdy oczekiwano wzrostu o 0,7%. Z kolei pensje rosły rok do roku o imponujące 11,2%. Analitycy, komentując te dane, wskazują na dwie kwestie. Przede wszystkim brak specjalistów na rynku, co powoduje dwie rzeczy. Po pierwsze nie spada już bezrobocie, za to podkupywanie pracowników powoduje wzrost płac. Z drugiej strony w dobie wysokiej inflacji oczekiwania na wzrost płac z reguły rosną. Trzeba też pamiętać, że skoro zarabiamy (średnio!) ponad 10% więcej niż rok temu, będziemy też najprawdopodobniej więcej wydawać, a to powinno tylko rozpędzać inflację.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.
Chiny obniżają stopy procentoweZa Wielkim Murem trwa kolejne dopasowywanie parametrów makroekonomicznych. Kraj ten może sobie pozwolić na obniżki stóp procentowych, jednakże na razie robi to bardzo ostrożnie.
Dobre dane z USA
Wczoraj poznaliśmy odczyty z amerykańskiego rynku nieruchomości. Dużo lepiej od oczekiwań wypadły zarówno pozwolenia na budowy domów, jak i rozpoczęte budowy. Oba te odczyty są również na wyjątkowo wysokich poziomach. Są to drugie najwyższe wyniki od początku pandemii. Dlaczego dane te są takie ważne? Na rynkach wciąż żywe są wspomnienia kryzysu z 2008 roku wywołanego właśnie przez załamanie na rynku nieruchomości. Obecnie dobra sytuacja oddala te katastrofalne wizje.
Rosną zapasy paliw
Wczorajsze dane Amerykańskiego Instytutu Paliw pokazały wzrost zapasów. Oznacza to, że na rynku być może nie ma aż takiego deficytu, jak dotychczas sądzono. W rezultacie ceny ropy na chwilę przestały rosnąć. Nie zmienia to faktu, że baryłka londyńskiej ropy w dalszym ciągu niebezpiecznie zbliża się do ważnego poziomu 90 dolarów. Już teraz jest najdroższa od 2014 roku. Pamiętając jednak tamte poziomy, poprawa tego rezultatu będzie wymagała jeszcze bardzo dużych wzrostów. Nie zmienia to faktu, że kolejne wzrosty cen ropy powinny odbijać się na inflacji.
Chińczycy obniżają stopy procentowe
W Państwie Środka doszło do obniżki stóp procentowych. W obecnej sytuacji, gdzie na całym niemal świecie mówi się o podnoszeniu, jest to spory ewenement. Inflacja wynosi tam obecnie 1,5%, co zdaniem specjalistów jest wynikiem nieskorzystania z zachodnich rozwiązań gwałtownej obniżki stóp procentowych i zalania gospodarki pieniędzmi. W rezultacie kraj ten nie musi walczyć z tymi samymi problemami, co Zachód. Z drugiej strony Chiny mają problem kredytowy na rynku nieruchomości, gdzie bardzo głośno mówi się o bańce. Niższe stopy procentowe mogą oddalić bankructwo deweloperów, ale też nadmuchać problem.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:
14:30 – USA – wnioski o zasiłek dla bezrobotnych,
16:00 – USA – sprzedaż domów na rynku wtórnym.
Aktywny koniec tygodniaMiniony tydzień dość niespodziewanie zakończył się bardzo ciekawym piątkiem. Dane zarówno z Wysp Brytyjskich, jak i zza oceanu namieszały trochę na walutach. Na rynku surowcowym widać kolejne wzrosty na ropie.
Słabsze dane z USA
Piątkowe dane z USA pokazują, że gospodarka wcale nie jest w tak dobrym stanie, jak sądzono. Poznaliśmy słabsze od oczekiwań zarówno odczyty sprzedaży detalicznej, jak i produkcji przemysłowej. Siłą rzeczy, jak to często bywa przy słabszej produkcji przemysłowej, również wykorzystanie mocy produkcyjnych nie spełniło oczekiwań inwestorów. Na dobicie pojawił się jeszcze Raport Uniwersytetu Michigan, który we wstępnych danych pokazał wynik 68,8 pkt, co było rezultatem słabszym, niż przewidywano. Pomimo tych danych dolar pod koniec tygodnia zyskiwał trochę na wartości. Była to raczej korekta osłabień, które miały miejsce w środę niż realna siła tej waluty.
Dobre dane z Wysp
W piątek zobaczyliśmy dwa ważne odczyty z Wielkiej Brytanii. Wzrost PKB wynosi obecnie 8% w ujęciu rocznym. Potencjalnie brzmi to jak niesamowity sukces. Warto jednak pamiętać, że rok temu mieliśmy nawet większą recesję. Nie jesteśmy jeszcze zatem nawet na poziomie z 2019 roku. Nie zmienia to faktu, że inwestorzy się cieszą, bo poprawa jest szybsza, niż oczekiwali. Produkcja przemysłowa również rośnie szybciej, niż przewidywano. Nie może zatem dziwić, że ostatnimi dniami funt jest na kolejnych najwyższych poziomach względem euro od opuszczenia struktur unijnych.
Ropa naftowa na kolejnych szczytach
Pomimo rekordowych zakażeń koronawirusem na świecie na rynkach nadal panuje optymizm. Widać to dobrze przynajmniej po walutach krajów rozwijających się, w tym Polski. Złoty od kilku tygodni, mimo sytuacji pandemicznej, zyskuje na wartości. Nie inaczej jest na rynku ropy naftowej. Surowiec kwotowany w Londynie przebił już zeszłoroczne szczyty. Amerykańska ropa nie jest jeszcze aż tak droga, ale niewiele jej brakuje do zeszłorocznych szczytów. Jest to bardzo słaba wiadomość dla osób, które liczyły na niskie ceny paliw.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.
Cicha interwencjaNa parze CHF/PLN ponownie zbiegły się nam dwie historie. Z jednej strony mocniejszy złoty, który starał się kierować kurs franka na południe, ale nie wychodziło mu to tak dobrze, jak w przypadku poprzednich par. Stąd spadki sięgały kilku, a nie kilkunastu groszy. Jednak tydzień temu rynek odwrócił się od helweckiej waluty, która już od kilku miesięcy stopniowo zyskiwała, co było dobrze zauważalne np. na EUR/CHF. Skąd taka zmiana pozycji franka? Wydaje się, że portfele dużych inwestorów przez ostatnie miesiące stały się już tak wypchane frankiem, że z nowym rokiem przyszła pora na ich dywersyfikację. Nie można też wykluczyć, że takiej sytuacji miał już dość Szwajcarski Bank Narodowy, który po cichu dokonuje interwencji i w przeciwieństwie do niektórych innych banków centralnych po prostu się tym nie chwali. Niemniej gwałtowna przecena doprowadziła kurs do 4,32 zł (najniżej od końca października) i w tym miejscu należy szukać obecnie najbliższego wsparcia, a jego wybicie może oznaczać wędrówkę w stronę 4,25 zł. Po szybkim osłabieniu CHF najpierw otrzymaliśmy krótką konsolidację, która ostatecznie przerodziła się w korektę wcześniejszego spadku. Jednak dopiero wyjście powyżej 4,38 zł może być sygnałem do odwrócenia trendu.
Słaby zielony i mocny złoty Skoro dolar obrywa na szerokim rynku, to nie inaczej mogło być na parze USD/PLN. Tutaj połączyły się dwa faktory, czyli słabszy „zielony” i mocniejszy złoty. Kurs dolara jeszcze przed świętami sięgał 4,12 zł, by następnie dziarsko ruszyć na południe. Korytarz spadkowy rozszerzał się z każdym dniem, co mogło być wskazówką, że spadek będzie trwały i stabilny. Jednak zamieszanie, do którego doszło w tym tygodniu na eurodolarze, jeszcze mocniej zachwiało pozycją USD i udało się przyspieszyć przecenę, wybijając dołem linię trendu. Tym samym zejście poniżej 3,95 zł stało się faktem, wyznaczyło ono 2-miesięczne minima i daje nam najbliższy opór przed kontynuacją tego ruchu. Na razie kurs wrócił w ramy spadkowej tendencji, a jej zanegowanie musiałoby się wiązać z wyjściem powyżej 4 zł. Czy tak się stanie? Wiele zależy od tego, czy dolar pokona swoje osłabienie na szerokim rynku i wróci do aprecjacji. To może powstrzymać umocnienie złotego, przynajmniej na jakiś czas.
Inflacja w Polsce nie zwalniaPoznaliśmy finalne dane na temat inflacji za grudzień. Są one niestety zgodne ze wstępnymi, co pokazuje, że ceny naprawdę rosną o 8,6%, czyli ponad 5% powyżej celu inflacyjnego.
Inflacja w USA
Ceny producentów rosły w grudniu o 9,7%. To co prawda o 0,1% niżej niż oczekiwali analitycy, ale znacznie szybciej niż ceny dla konsumentów. Sytuacja ta może w przyszłości spowodować konieczność podwyżek cen, by utrzymać marże, a to z kolei powinno dalej pchać wzrost cen w detalu w górę. Rynki zareagowały na te dane w miarę neutralnie, dolar zadomowił się na poziomach, na które spadł dwa dni temu po danych o inflacji. Odczyt ten nie spowodował też wzrostu rentowności obligacji, co sugeruje, że inwestorzy wcale nie spodziewają się szybszego wzrostu stóp procentowych.
Więcej bezrobotnych za oceanem
Po ostatnich bardzo dobrych danych z rynku pracy przyszedł czas na pewne wyrównanie. W zeszłym tygodniu pojawiło się więcej od oczekiwań wniosków o zasiłek dla bezrobotnych. Wynik 230 tysięcy nie jest jednak niczym nadzwyczajnym w standardowej sytuacji. Gospodarka amerykańska (jak zresztą każda) ma pewną dynamikę i rotacja na tym poziomie nie jest niczym nadzwyczajnym. Nie może zatem dziwić, że pomimo wzrostu na rynkach nie było widać reakcji na te dane. Co innego, gdyby taki podwyższony wynik pojawiał się dłużej, wtedy prawdopodobnie w kolejnych tygodniach bylibyśmy świadkami odwrotów od dolara.
Inflacja w Polsce 8 ,6%
Poznaliśmy dzisiaj finalne dane na temat inflacji w Polsce za grudzień. Osoby bagatelizujące wstępny odczyt, tłumacząc, że to nie są oficjalne dane, straciły właśnie argument, gdyż finalnie wynik jest dokładnie taki sam jak wstępny. Sytuacja ta stwarza wyraźne pole do dalszych wzrostów stóp procentowych. Od zeszłego tygodnia, kiedy to poprzedni raz wzrosły stopy procentowe, WIBOR, czyli międzybankowa stopa procentowa, rośnie niemal codziennie. Pokazuje to, że analitycy spodziewają się kolejnych podwyżek stóp procentowych.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:
14:30 – USA – sprzedaż detaliczna,
16:00 – USA – raport Uniwersytetu Michigan.






















