Złoty w odwrociePo bardzo dobrej końcówce marca przyszedł trudniejszy czas dla rodzimej waluty. Kwiecień zaczyna się osłabieniem PLN, co może rodzić pytania, jaki wpływ na jego pozycję w tak niepewnych czasach mają decyzje RPP. W pewnym stopniu zachowanie złotego jest odbiciem ogólnej niepewności na rynku, ale po dojściu do oporów na parach z głównymi walutami pojawia się szansa korekty.
Po wyznaczeniu lokalnego szczytu przed 2 tygodniami na EUR/PLN powyżej 4,77 zł nie ma już śladu. Wigoru złotego nie powstrzymały kolejne wsparcia, w tym 4,67 zł, które teraz może zyskać walory istotnego oporu. Rodzima waluta nasyciła się dopiero przy 4,61 zł, które ostatni raz widziane było w pierwszym dniu agresji Rosji na Ukrainę. Wydaje się jednak, że wsparcie w tym miejscu może nie mieć wielkiego znaczenia przy powrocie do umocnienia PLN. W takim wypadku dopiero obrona okolic 4,58 zł ma szansę być bardziej zażarta. Po jej wybiciu otworzy się ścieżka zejścia nawet do 4,53 zł, co wymazałoby wszystkie „wojenne” straty naszej waluty. Na razie jednak kurs euro znajduje się ponad 10 groszy wyżej, od początku tego tygodnia próbuje inicjować korektę wcześniejszego trendu spadkowego. Jednak ta korekta przeradza się raczej w konsolidację, a chęć wybicia jej górą jest coraz mniejsza, chociaż nie można jej wykluczyć. Przy takim rozwoju sytuacji i po pokonaniu 4,67 zł otworzy się możliwość podejścia nawet w pobliże 4,73 zł. Wiele zależy jednak od ogólnorynkowego sentymentu, a w tym oczywiście od wydarzeń na głównej parze walutowej świata.
USA
Dywidendowy Nasdaq - czyli jak się miewają akcje Nasdaq Inc.A gdyby tak zainwestować w akcje #Nasdaq, spółki która na amerykańskiej giełdzie zajmuje się rozliczaniem, regulacjami,
notowaniami papierów wartościowych, informacjami oraz usługami spółek publicznych i prywatnych ?
Od początku roku akcje #Nasdaq straciły blisko 9%.
Najniższy poziom jaki osiągnął kurs w tym roku to były okolice 160 usd.
Obecnie kurs próbuje powrócić do poziomu z początku tego roku.
Kurs minął MA15 i teraz nieśmiało zmierza w kierunku MA45 (poziom 189 usd).
Warto obserwować zachowanie wskaźnika MACD. Nie mamy jeszcze sygnału kupna, dlatego inwestowanie na obecnym etapie nie jest takie oczywiste. Zobaczymy ile sesji potrzeba na weryfikację obecnego rozkładu sił popytu i podaży.
W tytule wspomniałem o dywidendzie. Oczywiście jest, może niezbyt wysoka bo tylko 1,19% , ale zawsze :).
Wykres tygodniowy.
O ile zdrożeją kredyty?Dzisiaj Rada Polityki Pieniężnej podejmie ważną decyzję. Wzrosty stóp powinny tonować inflację. Z drugiej strony w górę pójdą raty kredytów hipotecznych. Wczoraj stopy podnosiła Rumunia, robi to jednak niespiesznie.
Czekamy na decyzję RPP
Już dzisiaj poznamy decyzję w sprawie stóp procentowych. Oczekiwania bazowe wynoszą 0,5%. Z drugiej strony WIBOR w ciągu miesiąca wzrósł o około 1%. Oznacza to, że banki podniosły o tyle wartość stawki, po której wzajemnie pożyczają sobie pieniądze. Czego zatem spodziewać się dzisiaj? To jest bardzo dobre pytanie. Można zakładać, że 0,5% jest scenariuszem minimum. Z drugiej strony trzeba pamiętać, że prezes NBP ubiega się o reelekcję, co czyni go mniej niezależnym. Jak będzie reagował złoty? Zdaniem analityków można spodziewać się, że do umocnienia polskiej waluty konieczna będzie wyższa podwyżka niż 0,5%. Jeżeli będzie to zaledwie 0,5% to możliwe jest nawet osłabienie złotego, gdyż w cenach uwzględniany jest już wyższy wzrost.
Lepsza koniunktura w Europie
Co ciekawe, pomimo konfliktu na Wschodzie i potencjalnych konsekwencji związanych z sankcjami optymizm na Zachodzie nie spada. Indeksy koniunktury szły w górę w większości państw strefy euro. Wynik 55,6 pkt jest nie tylko lepszy od oczekiwanych 54,8 pkt, ale jest nawet wzrostem o symboliczne 0,1 pkt względem sytuacji z lutego. W trakcie wojny wywołanej przez Rosjan wzrósł zatem optymizm przepytanych managerów. Jest to mało spójne z tym, co widzimy w ostatnich dniach na rynkach. Niemniej poprawa koniunktury u naszego głównego partnera handlowego, jakim jest strefa euro, powinna cieszyć.
Rumunia podnosi stopy
Wczoraj zgodnie z oczekiwaniami Bank Rumunii podniósł stopy procentowe. Oczekiwania wynosiły 2,9%. Biorąc jednak pod uwagę pewną logikę zaokrąglania wartości, w przypadku takich decyzji nie można być zdziwionym, że ostateczna wartość wynosi teraz 3%. To, co powinno dziwić, to bardzo wolne tempo podwyżek stóp procentowych. Analizując ten potencjalny błąd, należy jednak brać pod uwagę specyficzną relację rumuńskiego leja do euro. Kurs ten jest niemal usztywniony. Od początku wojny, kiedy euro względem złotego zmieniało swoją wartość od 4,60 zł do 5 zł, lej pozostawał bardzo stabilny. Jak bowiem inaczej określić zakres wahań 4,94 do 4,96. Również ta decyzja oprócz krótkiego wyskoku nie spowodowała zmian notowań leja.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych najważniejszym wydarzeniem jest decyzji RPP w sprawie stóp procentowych.
Forint słabnie po zwycięstwie OrbanaNa koniec dnia w piątek mieliśmy pozytywną niespodziankę z amerykańskiego rynku pracy. Zmiana ratingu Polski nie zatrzęsła rynkiem. Wiadomością weekendu były jednak wybory parlamentarne na Węgrzech.
Dobre dane z USA
W piątek byliśmy świadkami lepszych od oczekiwań danych z amerykańskiego rynku pracy. Na szczególną uwagę zasługuje stopa bezrobocia, która spadła z 3,8% na 3,6%. Jest to nie tylko wartość o 0,1% niższa niż oczekiwali analitycy. Jest to przede wszystkim także zaledwie 0,1% więcej niż w dołku przed pandemią. To z kolei było najniższe bezrobocie od końca lat 60-tych. Ponieważ dane te były lepsze od oczekiwań analityków, po samej publikacji inwestorzy kupowali dolara. Było to widać szczególnie na parze EURUSD, gdzie po publikacji kurs dolara zyskiwał około ćwierć centa względem euro. Względem złotego nie było widać tej zmiany, gdyż w tamtym czasie złoty umacniał się względem głównych walut światowych.
Rating dla Polski
W piątek poznaliśmy raport agencji S&P w sprawie Polski. Z jednej strony zarówno rating jak i nastawienie na przyszłość pozostało bez zmian. Z drugiej strony wyraźnie obniżono prognozy danych makroekonomicznych dla Polski. Nie powinno być to zaskoczeniem, skoro jeden z naszych sąsiadów najechał drugiego. W związku z czym mamy do czynienia ze stratami wynikającymi z sankcji na Rosję oraz z osłabieniem stratami wojennymi na Ukrainie. Oczekiwany jest również wyższy deficyt co w obecnej sytuacji nie powinno dziwić. Nie są to jednak na tyle poważne zmiany by wpłynąć na perspektywy wypłacalności Polski. Z tego właśnie powodu po publikacji złoty lekko zyskiwał na wartości.
Wybory na Węgrzech
W weekend odbyły się wybory parlamentarne na Węgrzech. Zgodnie z oczekiwaniami zwyciężył, kierowany przez Victora Orbana, Fidesz. Wygląda na to, że uzyskał ponad 53% głosów. Należy pamiętać, że przy obecnej ordynacji przełoży się to na około 65-70% miejsc w parlamencie. Nota za styl nie jest tematem tego tekstu. Warto jednak zwrócić uwagę na reakcję rynków. Na otwarciu widać było wyraźne umocnienie się węgierskiego forinta. Potem jednak zaczęła się przecena. Od optymistycznego otwarcia z rana kurs forinta spadł już 1%. Zdaniem analityków wynika to z tego, że inwestorzy z niepokojem patrzą na tak dużą dominację tej formacji.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić na:
16:00 – USA – zamówienia na dobra,
16:00 – USA – zamówienia w przemyśle.
Dalsze umocnienie PLN?Na koniec krótko o głównej parze walutowej świata, ponieważ zachowanie dolara (bardziej niż euro) może stanowić szansę lub zagrożenie dla dalszego umocnienia złotego. W tym kontekście obecnie widoczne jest raczej zagrożenie, gdyż „zielony” po poważnym ciosie, który otrzymał w tym tygodniu, szybko zbiera się z desek. Jednak ten cios zaprowadził go najpierw do 1,117 $, czym zamknął marcową pętlę, ponieważ praktycznie w tym samym miejscu zaczynał miesiąc. Te okolice stają się w tym momencie górnym ograniczeniem szerokiego i ciekawego korytarza bocznego, w którym praktycznie idealnie w środku znajduje się okrągłe 1,10 $. Przez cały marzec właśnie ten poziom nazywałem poziomem równowagi na tej parze i kurs EUR/USD znowu podąża w tym kierunku. Czy uda mu się odczepić od tego magnesu? Przynajmniej w krótkim terminie niewiele na to wskazuje. Wybicie górą obecnej konsolidacji byłoby przyczynkiem do wzrostu o przynajmniej kolejny cent. Zejście poniżej wsparcia przy 1,083 $ będzie zdecydowanie ciekawsze, bo byłoby sygnałem do ataku na minima z początku pandemii w okolicach 1,066 $.
"Zielony" wraca do gry ?Podobny obraz do EUR/PLN rysuje się nam na wykresie USD/PLN, chociaż zasięg ruchów jest tu większy. Co prawda tutaj nie doświadczyliśmy historycznych maksimów, ale podejście do 4,60 zł i tak zapisze się na kartach historii. Po takiej przecenie złoty szybko przeszedł do kontrataku. Dolar próbował jeszcze łapać oddech, tworząc na chwilę korytarz boczny powyżej 4,30 zł, ale wybicie jego dolnego ograniczenia szybko sprowadziło kurs USD 10 groszy niżej. Oprócz techniki zagrała tu zapewne psychologia, bo od tego momentu nastąpiło odbicie z próbami zanegowania umocnienia złotego, których szczyty wyznaczyły linię obecnego spadkowego trendu. Jak na razie było to ich jedyne zadanie, ponieważ również w tym przypadku zarysowane wcześniej wsparcie przy 4,20 zł nie wytrzymało próby ostatniego tygodnia marca i nastąpił atak na 4,15 zł. Został on odparty, a szybka negacja z podejściem 5 groszy wyżej wyznaczyła najnowszą konsolidację. Wybicie górą będzie przyczynkiem do walki o wyjście powyżej linii trendu, której pokonanie może oznaczać powrót w okolice 4,30 zł. Jeżeli jednak PLN ponownie rozwinie skrzydła, to USD może poszukać wsparcia całkiem niedaleko, bo powyżej 4,11 zł. Wiele zależy jednak od zachowania „zielonego”na szerokim rynku, a ten wraz z nowym kwartałem pragnie wrócić do gry.
Euro poniżej 4,65 złOptymizm na rynkach nie gaśnie. Przybywa za to odczytów wskazujących, że w wielu krajach presja na wzrost stóp procentowych rośnie. Po danych z Niemiec pojawia się ona nawet w strefie euro.
Na rynkach wiara wciąż silna
Skala optymizmu nie jest już tak duża, jednakże inwestorzy wciąż przychylnym okiem patrzą na aktywa ryzykowne. To właśnie dlatego EURPLN osiągnęła ostatnio poziom 4,64 zł, tym samym będąc na poziomach sprzed rosyjskiej inwazji na Ukrainę. W przypadku polskiej waluty dołki są nawet głębsze niż we wtorek. Na większości rynków, szczególnie giełdowych, poziom optymizmu nie dorównuje jeszcze szczytom z wtorku. Widać jednak wyraźną tendencję do przepływania inwestycji na bardziej ryzykowne rynki. Nie dotyczy to tylko Polski, podobnie zachowuje się ostatnio węgierski forint czy nawet korona czeska.
Inflacja w Niemczech przyspiesza
Zdaniem analityków mieliśmy być wczoraj świadkami gwałtownego przyspieszenia wzrostu cen w Niemczech. Spodziewano się, że po tym, jak w lutym rosły one o 5,1%, w marcu będzie to 6,3%. Problem w tym, że odczyt wyniósł 7,3%. Jest to zatem nie tylko 1% powyżej oczekiwań rynków. Jest to również 2,2% wzrostu w skali jednego miesiąca. Jest też kwestia, jak zareaguje EBC. Dotychczas gospodarka niemiecka nie była dotknięta wysokimi wzrostami cen i to trzymało w ryzach średnią dla całej Unii. W rezultacie konieczne mogą się okazać, szybsze niż dotychczas sądzono, podwyżki stóp procentowych. Te z kolei mogą być bardzo bolesnym testem dla państw południa naszego kontynentu. Sytuacja gospodarcza Włoch czy Hiszpanii już teraz jest ciężka. Jak wzrosną koszty kapitału, będzie tylko gorzej.
Za oceanem stabilnie
Poznaliśmy wczoraj dwa ważne odczyty z USA. Pierwszy to raport ADP na temat zmian zatrudnienia. Był on niemal dokładnie równy oczekiwaniom. Ważniejsze jednak od tego, że je delikatnie przekroczył, jest to, że zdaniem tego raportu liczba miejsc pracy wzrosła o 455 tysięcy. Wartość ta odpowiada niemal 0,3% liczby pracujących, co powinno szybko odbić się, przynajmniej na stopie bezrobocia, która już teraz jest wyjątkowo niska. Drugi ważny odczyt to dane na temat PKB. Amerykanie niestety pokazują je w sposób annualizowany, co w obecnej sytuacji delikatnie mówiąc wypacza obraz. Są one jednak tylko symbolicznie słabsze niż wstępne. Pokazuje to zatem, że gospodarka amerykańska bardzo dobrze radzi sobie z wychodzeniem z problemów pandemii. Pozostaje jednak inflacja.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:
14:30 – USA – wnioski o zasiłek dla bezrobotnych,
14:30 – USA – wydatki i dochody Amerykanów,
14:30 – Czechy – decyzja w sprawie stóp procentowych.
Małe sukcesy w negocjacjach z dużym wpływem na rynki Czytając, co udało się ustalić wczoraj w Turcji, widać, że to dobry początek, ale można nie zrozumieć entuzjazmu na rynkach. Wczoraj przez kilka godzin wydawało się, jakby inwestorzy właśnie zakończyli etap wojny i zaczęli w pośpiechu kupować ryzykowne aktywa..
Optymizm na rynkach
Wczorajsze negocjacje w Turcji spowodowały niesamowity entuzjazm na rynkach. Nie wiadomo w sumie dlaczego. Teoretycznie Ukraina zgodziła się na neutralność. Fajnie, ale ta neutralność wygląda, jak gwarancje NATO dla swoich członków tylko bez baz na terenie Ukrainy. Rosjanie za to zapowiedzieli zmniejszenie aktywności wojskowej w określonych rejonach, nawet nie zawieszenie broni. Wydawać by się mogło, że bez decyzji geograficznych to wszystko farsa. Patrząc na wykresy widać, że inwestorzy odebrali to zupełnie inaczej. Wczoraj euro zaczęło dzień od próby osiągnięcia 4,72 zł, potem inwestorzy założyli różowe okulary. Euro spadło do 4,63 zł na chwilę i ustabilizowało się w okolicach 4,66 zł. To najniższe poziomy od początku inwazji.
Reszta rynków też szalała
Nagły przypływ optymizmu nie dotyczył tylko złotego i walut naszego regionu. Widać było wyraźne ruchy na EURUSD. Na głównej parze walutowej świata jasno malował się obraz powrotu kapitału na naszą stronę oceanu. Sporo działo się też na parze EURCHF. Franki są traktowane jako walutowy substytut złota. Stąd, gdy dzieje się na rynku źle, inwestorzy chowają tam środki. Wczoraj widzieliśmy wyraźny odwrót od franka, co pokazuje zwiększony apetyt na ryzyko. W górę szły również indeksy giełdowe. Przez chwilę do zabawy przyłączyła się ropa naftowa. Tutaj jednak po spadkach przyszła korekta przywracająca baryłkę do poziomów z początku dnia.
Co się dzieje w rosyjskich finansach?
Wczoraj mieliśmy trzeci dzień ograniczonego, ale jednak działania rosyjskiej giełdy. Była ona zamknięta przez niemal miesiąc. Przed włączeniem jej 25 marca ostatnie notowania były również 25, ale lutego. Obecnie utrudnienia w przesyle kapitału powodują, że łatwiej jest stabilizować kursy, jednakże giełda jest podejrzanie stabilna. Notowania oscylują od otwarcia w okolicach zamknięcia w lutym, a wczorajszy niespodziewany optymizm na rynkach przeszedł tutaj prawie bez echa. Mocno za to zyskuje rubel, aczkolwiek jest to manipulacja. Eksport rosyjski został zmieniony na ruble, a firmy, które eksportują w walutach, muszą 80% środków wymieniać na ruble. W ten sposób sztucznie stworzony popyt na walutę sztucznie zawyża jej kurs, szczególnie przy odcięciu od handlu rublem większości systemu.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:
14:00 – Niemcy – inflacja konsumencka,
14:15 – USA – raport ADP z rynku pracy,
14:30 – USA – PKB, dane finalne.
Budżet dostaje nowe obciążenieDużo rzeczy amortyzujemy ostatnio w Polsce wydatkami budżetowymi. Wiele osób zastanawia się, kto za to wszystko zapłaci. Możemy oczywiście emitować obligacje, te jednak ostatnio zrobiły się mocno kosztowne, co będzie sporym problemem dla naszych finansów.
Huśtawka na złotym
Wczoraj zachowanie polskiej waluty względem głównych walut światowych było mocno zaskakujące. Najpierw od rana byliśmy świadkami wyraźnej przeceny polskiej waluty. Dzień zaczął się z wyceną euro po 4,69 zł, po czym niespodziewanie o 12:00 oglądaliśmy już niemal 4,74 zł. Kolejnym krokiem był powrót w godzinach wieczornych znów poniżej 4,70 zł. Jest to drugi element tego tygodniowego fenomenu. Najpierw byliśmy świadkami piątkowego wyraźnego umocnienia polskiej waluty. Teraz byliśmy świadkami przeceny na otwarciu, która mogłaby sugerować potencjalnie dużą intensyfikację działań bojowych, tej jednak nie było.
Ropa nadal w dół
Czarne złoto zajmuje na rynku miejsce kryptowalut, jeżeli chodzi o inwestycję z największą zmiennością. Od początku konfliktu na Ukrainie dzieje się na tym surowcu bardzo dużo. Wczoraj byliśmy świadkami nie tylko 5-dolarowej luki na otwarciu, ale dodatkowych 7 dolarów przeceny. W rezultacie surowiec, który kończył piątek przy 119 dolarach za baryłkę, poniedziałek zakończył w okolicach 107 dolarów. W tle tego całego zamieszania pojawiły się wyniki ankiety Dallas FED jasno wskazującej na problemy ze zwiększaniem produkcji w USA. To może sugerować, że zaraz zobaczymy ruch w drugą stronę.
Drogi kredyt dla Polski
Wzrost stóp procentowych to nie tylko problem posiadaczy hipotek i powoli pojawiające się lokaty. To również kwestia kosztów obsługi długu. Rentowność 10-letnich obligacji jest obecnie najwyższa od 2012 roku. Jeżeli kolejny miesiąc dołożymy podobny wzrost rentowności, okaże się, że ten rok będzie trzeba kolejny raz zaktualizować. Oznacza to, że budżet zaczyna płacić bardzo istotne odsetki od rolowania zadłużenia. Nasz kraj, pomimo lekkiej ręki obecnej ekipy rządowej, zadłużony jest na szczęście relatywnie nisko w Europie. Nie zmienia to faktu, że będzie nas to drogo kosztować. Węgrzy mają ten sam problem, a mają o ponad ⅓ więcej zadłużenia niż Polska, licząc procentowo względem PKB.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.
Kolejny tydzień wojnyWydarzenia na Wschodzie w dalszym ciągu są głównym motorem wydarzeń na rynkach. Z drugiej strony coraz więcej wydarzeń, jak chociażby covid w Azji, przebijają się na pierwszy plan.
Niespodziewany piątek
Ostatnie tygodnie miały wspólną charakterystykę. Inwestorzy sprzedawali aktywa ryzykowne pod koniec tygodnia, by nie zostawać z ryzykiem. W trakcie rosyjskiej agresji na Ukrainie wiele rzeczy może się podziać bowiem w weekend. Ostatni tydzień był jednak zupełnie inny. W piątek euro staniało niespodziewanie o 9 groszy. Wiele osób wiąże to z informacjami o rokowaniach pokojowych, które miały się odbywać w związku z przyjazdem Joe Bidena do Polski. Na razie efekt tych działań jest niestety czysto wizerunkowy.
Wzrosty na kryptowalutach
W niedzielę doszło do niespodziewanego wyskoku notowań głównej kryptowaluty. Trzeba pamiętać, że w przeciwieństwie do większości tradycyjnych aktywów notowania bitcoina nie są zawieszane na weekend. Pomimo tych wzrostów od początku roku nadal bitcoin jest obecnie niemal na tym samym poziomie. Wielu analityków wskazuje, że zmniejszane programy skupu aktywów odbijają się negatywnie na tym rynku. Dotychczas tani kapitał rozlewał się również po innych rynkach. Teraz z kolei wraz z pojawianiem się stóp zwrotu na aktywach tradycyjnych wielu analityków zapowiada pewne problemy rynku kryptowalut. Z drugiej strony wiele osób sugeruje, że rynek ten może rosnąć jako obejście rosyjskich sankcji.
Weekendowa przecena ropy
Dzisiaj na otwarciu rynków okazało się, że notowania ropy otworzyły się imponujące 5 dolarów za baryłkę niżej, niż się w piątek zamknęły. Do tego warto dodać jeszcze, że od tego czasu spadki się nawet pogłębiły. Jest jednak istotny powód tej przeceny, jest to rozwój koronawirusa w Chinach. To właśnie zamknięcie okolic Szanghaju powoduje, że na rynkach spodziewamy się mniejszego zapotrzebowania na ropę naftową. To z kolei jest powodem, przez który doszło do korekty mocno wywindowanych cen. Obecny poziom 113 dolarów za baryłkę wciąż jest wysoki, ale wyraźnie niższy niż ten wynikający ze strachu przed odcięciem Rosji od rynku.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.
Nadchodzi weekendNa rynkach znów spore zamieszanie. Konflikt na Wschodzie, mimo że od rosyjskiej agresji minął już ponad miesiąc, dalej rządzi rynkami. W tle nieśmiało otwarto giełdę w Moskwie.
Złoty niespodziewanie traci i odrabia straty
Wczoraj wieczorem doszło do niespodziewanego osłabienia polskiej waluty. W szczytowym momencie euro podskoczyło nawet do 4,79 zł. Dzisiaj od rana jesteśmy z kolei świadkami gwałtownego ruchu powrotnego. Przez moment euro zbliżało się nawet do 4,73 zł. Biorąc pod uwagę nadchodzący weekend, może się okazać, że to nie koniec emocji. Na pozostałych walutach efekty były podobne. Trzeba też pamiętać, że przed weekendem inwestorzy mogą wykazywać się większą awersją do ryzyka i mniej chętnie kupować ryzykowne aktywa, w tym złotego. To z kolei może spowodować, że zaraz zobaczymy kolejny silny ruch.
Dobre dane ze Stanów
Wczoraj poznaliśmy liczbę wniosków o zasiłek dla bezrobotnych za oceanem. 187 tysięcy to bardzo niska wartość jak na ten wskaźnik. Jest to niski parametr, nawet biorąc pod uwagę standardową sytuację, w jakiej znajdowała się amerykańska gospodarka przed pandemią. Dobra kondycja amerykańskiego rynku pracy tym bardziej uwiarygadnia plan podwyżek stóp procentowych. Głównym powodem, dla którego Rezerwa Federalna mogłaby teraz wstrzymać podwyżki, jest ryzyko wypędzenia gospodarki w recesję. Przy tak dobrej kondycji rynku pracy i innych parametrach ryzyko to jest minimalne.
Rosyjska giełda otworzyła się
Dzisiejsze otwarcie głównego rosyjskiego parkietu po miesięcznej przerwie określić można mianem dość spokojnego. Oczywiście przeszło 12% spadku to nie jest nic dobrego, z drugiej strony, jak na to co się działo z rosyjskimi spółkami notowanymi na zagranicznych parkietach, operacja zamrożenia giełdy na miesiąc jest sukcesem. Pamiętać też trzeba, że inwestorzy są w Rosji w pewnej pułapce. Nawet jak sprzedadzą akcje, to co zrobią teraz z pieniędzmi? W rezultacie może się okazać, że to nie koniec spadków. Z drugiej strony nie zanosi się na razie na włączenie SWIFT w Rosji.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.
Ryzyka wracająZ rynku dobiega wiele negatywnych sygnałów. Złoty słabnie przez wydarzenia na Wschodzie. Ropa drożeje. Wzrastają prognozy docelowych stóp procentowych, a na deser rząd pracuje nad reformą podatkową.
Na rynek wraca ryzyko
Pomimo dobrego początku tygodnia inwestorzy znów zaczynają uciekać od ryzyka. Powodów nie trzeba dzisiaj daleko szukać. Jest to brak porozumienia pokojowego w rosyjskiej agresji na Ukrainę. Widać to bardzo dobrze po zachowaniu pary EURCHF. Inwestorzy wyraźnie chowają swoje środki we franku szwajcarskim, uciekając z bardziej ryzykownych rynków. Również wczoraj byliśmy świadkami przeceny złotego, euro kosztuje w nocy 4,73 zł po 5-groszowym wzroście w środę. Nieciekawie jest również na rynku ropy. Cena baryłki ponownie idzie gwałtownie w górę. Przekroczyła już 120 dolarów za baryłkę, co przekłada się od razu na wzrosty na stacjach benzynowych.
Ile będzie wynosił WIBOR?
Spekulacje na temat tego, jak daleko zajdzie WIBOR, wciąż trwają. Biorąc pod uwagę panikę wśród kredytobiorców, którzy nie zakładali tak dużego wzrostu rat, jest to zrozumiałe. Pewnym punktem odniesienia są kontrakty terminowe na stawkę WIBOR. Te niestety za pół roku pokazują wyraźnie powyżej 6%, oznaczałoby to, że czeka nas jeszcze minimum 5 podwyżek stóp procentowych po 0,5%. W rezultacie osoby, biorące 30-letni kredyt w trakcie rekordowo niskich stóp procentowych w trakcie pandemii, będą musiały się liczyć z podwojeniem raty kredytowej. Z drugiej strony tak mocny wzrost stóp procentowych będzie najprawdopodobniej powodował umocnienie złotego. To jednak nastąpi, o ile uspokoi się sytuacja na Wschodzie.
Jeszcze nowszy ład
W mediach pojawiły się dzisiaj doniesienia z prac nad nowszą wersją polskiego nowego ładu. Jeżeli coś budzi niepokój ekonomistów to właśnie manipulacje przy systemie podatkowym. Szczególnie takie subtelne jak tegoroczne. Zapowiedzi są oczywiście dobre, aczkolwiek wielu sceptyków powoli zaczyna nazywać ten program “księgowi+”. Zmiany te tworzą bowiem olbrzymi popyt na usługi tej grupy zawodowej. Z drugiej strony zawsze jest nadzieja, że po blamażu, bo jednak to słowo ma tutaj uzasadnienie, może w końcu doczekamy się uproszczenia podatków. Rozważana jest podobno likwidacja niesławnej ulgi dla klasy średniej w zamian za obniżki podatków dla większych grup. Cokolwiek oznacza to w praktyce. Nie zmienia to faktu, że biorąc pod uwagę wojnę w sąsiednim państwie nie jest to idealny moment na zmiany systemu podatkowego.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:
14:30 – USA – wnioski o zasiłek dla bezrobotnych.
Polska znów z najniższymi stopami w regionie Wczorajszy wzrost stóp procentowych na Węgrzech ponownie spowodował, że Polska ma niższe stopy nie tylko od Czechów, ale i od Węgrów. Co więcej, różnica jest tak duża, że utrzymując tempo, potrzebujemy dwóch podwyżek, by nadrobić dystans.
Ceny rosną na Wyspach
Poranny odczyt inflacji konsumenckiej z Wielkiej Brytanii pokazał nam dobitnie, dlaczego w zeszłym tygodniu podnoszono stopy procentowe. Biorąc pod uwagę wzrost cen o 6,2% w skali roku, czyli 0,7% więcej niż miesiąc temu i 0,3% więcej niż oczekiwania analityków, wciąż możemy mieć wątpliwości, czy wzrost o 0,25% nie był zbyt ostrożny. Z drugiej strony główny partner handlowy Brytyjczyków, czyli strefa euro, wciąż udaje, że problemu nie ma i prowadzi swoistą wojnę walutową. Jeżeli wyspiarze zbyt szybko podnosić będą stopy procentowe, to będą cierpieć z powodu nadmiernie umacniającego się funta. W rezultacie pomimo opuszczenia Unii Europejskiej dalej pozostają w pewnym sensie zakładnikiem jej polityki.
Bezrobocie bez zmian
Dzisiaj zgodnie z oczekiwaniami rynków zobaczyliśmy wynik bezrobocia na poziomie 5,5%. Nie są to jeszcze poziomy sprzed pandemii, kiedy to bezrobocie wynosiło zaledwie 5%, ale już dużo do tego nie brakuje. Tym bardziej biorąc pod uwagę opublikowany ostatnio wzrost zatrudnienia. Jeżeli tempo to się utrzyma, w te wakacje powinniśmy znowu znaleźć się na podobnych poziomach. Należy pamiętać, że w Polsce mierzymy bezrobocie rejestrowane. Na Zachodzie znacznie popularniejsza jest metoda BAEL. Badanie Aktywności Ekonomicznej Ludności odrzuca osoby zarejestrowane jako bezrobotne, ale nieszukające aktywnie zatrudnienia. W tej metodzie nagle bezrobocie spada w Polsce poniżej 3%.
Węgry podnoszą stopy procentowe
Wzrost stopy procentowej na Węgrzech nie powinien nikogo dziwić. W końcu spodziewali się tego właściwie wszyscy analitycy. Zdziwiła natomiast wysokość samej podwyżki. Wczoraj główna stawka wzrosła z 3,4% na 4,4%. Była to podwyżka wyższa od oczekiwań o 0,25%. Tym samym Węgry nie dogoniły naszego lokalnego lidera wzrostu stóp, którym są Czechy, ale brakuje im do poziomów z Pragi 0,1%, a nie 1% jak Polsce. Pokazuje to tylko, jak bardzo banki centralne boją się zwiększonej inflacji wywołanej nagłymi wzrostami cen paliw.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.
Amerykanom jednak przeszkadza wzrost cenBardzo długo w USA starano się unikać tematu podnoszenia stóp procentowych, by nie umocnić dolara, jednak ostatecznie nie udało się tego uniknąć. Wygląda na to, że wchodzimy w prawdziwy cykl.
Dolar znów rośnie w siłę
Amerykańska waluta od kilku dni zyskuje na wartości. Powodem są przewidywania względem znacznie większego, niż dotychczas szacowano, wzrostu stóp procentowych. Mówi się o tym, że do końca półrocza USA podniesie stopy procentowe jeszcze dwa razy o 0,5%, a do końca roku jeszcze 4 razy po 0,25%, finalnie osiągając 2,25%. Dlaczego spodziewanych jest 6 podwyżek? Dlatego, że Federalny Komitet Otwartego Rynku spotyka się dwa razy na kwartał, a nie co miesiąc. To właśnie 6 spotkań pozostało do końca roku. Podejście to potwierdza wczorajsza wypowiedź szefa Rezerwy Federalnej Jerome Powella. Powiedział on, że poprze podwyżkę o 0,5% w maju oraz zapowiedział ostrzejszą walkę z inflacją.
Ropa znów szaleje
Jeżeli komuś się wydaje, że pożegnaliśmy rekordowe ceny paliw, to niestety jest mocno w błędzie. Od tygodnia ropa niespodziewanie opuściła okolice 100 dolarów za baryłkę i dzisiaj zameldowała się już tuż poniżej 120 dolarów. Reakcję widać na hurtowych cenach paliw. Hektolitr podrożał już prawie 600 zł, to oznacza prawdopodobnie około 60 groszy droższe paliwo. Jak widać, oprócz taniego paliwa pożegnaliśmy się również ze stabilnymi cenami. Powodem wzrostów jest oczywiście strach przed odcięciem Rosji i brak alternatyw. Konkretnie jest to brak innych dyktatorów, którzy objęci są sankcjami już teraz, którym można pozwolić eksportować surowiec, by odciąć kolejnego dyktatora.
Rusza wymiana hrywien w bankach
Temat nie dotyczy co prawda rynków. Rozwiązuje on natomiast palący problem, który wciąż ma wielu ukraińskich uchodźców. Hrywna mianowicie nie jest bardzo popularną walutą, stąd olbrzymie problemy z jej sprzedażą. Szczególnie po rozsądnym kursie. Szkoda, że rozwiązanie problemu trwało niemal miesiąc, ale dobrze, że w ogóle się pojawia. Od piątku na razie tylko PKO BP (ale niewykluczone, że dołączą również inne banki) ruszą ze skupem ukraińskiej hrywny. Nie znamy dokładnego kursu, ale podobno ma to być zaokrąglony kurs rynkowy. Biorąc pod uwagę, że stacjonarne kantory potrafiły mieć ponad ⅓ marży, jest bardzo wątpliwe, by to rozwiązanie nie było zdecydowanie lepsze. Ma też wadę w postaci limitu kwotowego. Jest to 10 000 hrywien, czyli w zależności od przyjętego kursu 1300-1500 zł na dorosłego. Pozwoli to zatem zaspokoić podstawowe potrzeby.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.
W oczekiwaniu na posiedzenie FOMCI na koniec analiza głównej pary walutowej świata, na której również dużo się dzieje. Szczególnie że w środę odbyło się posiedzenie Fed. Było ono może nie jakieś wyjątkowe, ale na pewno ważne, gdyż bank centralny USA rozpoczął cykl podwyżek stóp procentowych. Koszt pieniądza wzrósł o 25 pkt bazowych, a Fed dał jasno do zrozumienia, że chce do końca tego roku wykonać jeszcze 7 takich ruchów i doprowadzić główną stopę do poziomu 2%. Na kolejne lata tzw. kropki amerykańskich decydentów wskazują na 3 kolejne ruchy. W teorii więc dolar powinien zostać wsparty jastrzębim posiedzeniem FOMC, ale stało się to, co się często zdarza w świecie finansów, a więc sprzedaż faktów. Kurs EUR/USD skoczył w górę i przebił poziom 1,11 po samej decyzji i w trakcie konferencji prezesa Fed. Można powiedzieć, że to dziwny ruch, gdyż fundamenty polityki monetarnej powinny wskazać kierunek południowy, jako ten bazowy. Dzisiaj główna para walutowa faktycznie osuwa się w okolice 1,1020, ale może to być konsekwencja zbliżania się weekendu, a skoro trwają walki Rosji z Ukrainą, warto środki przechować w bezpiecznej przystani, a w tej parze jest to USD. Kurs EUR/USD zmierza w kierunku wsparcia, a więc linii krótkoterminowego trendu wzrostowego.
Ciekawy tydzień funtaNa GBP/PLN analogiczna sytuacja do wykresów opisywanych powyżej, a więc podbicie do niemal historycznych rekordów, po czym ostry zjazd w dół i obecnie próba stabilizacji. Funt ma za sobą naprawdę ciekawy tydzień i niekoniecznie zyskał argumenty za tym, by był łakomym kąskiem w kolejnych tygodniach. Chodzi o decyzję Banku Anglii, który podniósł stopy procentowe po raz trzeci o 25 pkt bazowych, z tym, że zrobił już to niejednomyślnie. Jeden z członków zagłosował za utrzymaniem stóp, co rozsiało spekulacje o tym, czy kolejny wzrost pieniądza jest możliwy, czy jednak BoE zaczeka na rozwój sytuacji. Bądź co bądź to zmiana stanowiska tego banku centralnego i nie jest to element sprzyjający umacnianiu waluty. Spuszczanie z tonu przy rosnącej inflacji wynoszącej już 8% może dziwić. Decydenci z Wysp obawiają się, że większe raty kredytów wpłyną na mniejsze dochody gospodarstw i spowodują ograniczanie konsumpcji. Analitycy więc już otworzyli całą paletę rozwiązań, które mogą nastąpić. Najczęściej pojawiają się takie: podwyżka stóp o 25 pkt bazowych w maju, po czym pauza. Trzeba zauważyć, że Wielka Brytania ma jedne z najwyższych stóp w gospodarkach rozwiniętych, więc w teorii ma więcej możliwych działań. Wsparciem dla GBP/PLN będzie poziom ostatniego minimum.
Ulga frankowiczówKredytobiorcy frankowi bez wątpienia mogą poczuć dużą ulgę w ostatnich dniach. Kurs CHF/PLN spadł w dość krótkim czasie o ponad 47 groszy. Trzeba jednak pamiętać, że nadal jesteśmy na dość wysokich poziomach, ale biorąc pod uwagę sytuację na świecie, a szczególnie ciągle trwający konflikt na Ukrainie, nie można się temu dziwić. Wydaje się jednak, że przynajmniej na chwilę sytuacja się stabilizuje, a do inwestorów dotarło, że wojna będzie jeszcze trwać i trzeba zacząć zajmować się też innymi tematami. Pojawiły się niepokojące sygnały z Chin, gdzie znów notuje się wyższe statystyki zakażeń koronawirusem. Wiemy, jak Państwo Środka podchodzi do tematu covid, gdzie każdy przypadek powoduje od razu szybką decyzję o zamknięciu całego miasta, bądź prowincji. Widać więc, że pandemia nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa i w przypadku pojawienia się większej ilości ognisk, albo – co gorsza – jeszcze nowszego wariantu, inwestorzy będą znów uciekać w bezpieczne przystanie. Podsumowując, krajowa waluta również w relacji do franka ma oczywiście szansę się umocnić i zejść kilka groszy, ale trzeba być ostrożnym i uważać na pojawienie się nowych zagrożeń albo eskalacji tych tematów, które znamy. Wsparciem dla kursu CHF/PLN będzie poziom 4,4740.
Wojna trwa, inflacja ciągle się rozkręcaStabilizacja na głównych parach walutowych powiązanych z PLN. W Polsce nasila się spirala płacowo-inflacyjna. Fed jastrzębi, ale nie przynosi to umocnienia dolara amerykańskiego. Nagły zwrot w polityce monetarnej Banku Anglii? Niejednomyślna podwyżka stóp przez BoE niekorzystna dla GBP.
Po burzliwych dniach i kilkugroszowych ruchach w ciągu jednej sesji widzimy zdecydowane uspokojenie sytuacji na kursie EUR/PLN. Lokalnie wyrysowane zostało minimum w okolicach 4,66, a kurs dziś nieco odbił od tych poziomów i znajduje się na 4,7150. Skąd ten nagły pesymizm i osłabienie złotego? Powodów jest kilka. Na wstępie warto powiedzieć, że walki na terenie Ukrainy wciąż trwają i tak naprawdę nie widać ich końca. Rynki żyły przez kilka dni możliwym scenariuszem rozpisania porozumienia i choćby wstrzymania walk. Na to się absolutnie nie zanosi, a wręcz strona rosyjska wskazuje, że jest to odległy temat. Przekłada się to na spadek impetu polskiej waluty i ruch korekcyjny w górę. Trzeba też pamiętać, że EUR/PLN spada niemal nieprzerwanie z poziomu 5,00 zł, więc korekta tego ruchu jest czymś normalnym. Dzisiaj obserwujemy też mocniejszego dolara, co może sygnalizować już ruchy inwestorów skłaniające się w stronę bezpiecznych przystani przed weekendem. Nadal jednak można powiedzieć, że potencjał do umocnienia PLN w stosunku do EUR ciągle jest, szczególnie że przed inwazją Rosji na Ukrainę byliśmy blisko 10 groszy niżej od obecnych poziomów. Fundamentem siły złotego powinna być polityka monetarna RPP i dalsze podwyżki stóp w Polsce. Szczególnie że w naszym kraju, jak widać po dzisiejszych danych o tempie wzrostu wynagrodzeń, rośnie zjawisko presji płacowo-inflacyjnej. To ekonomiczne błędne koło powoduje, że pracownicy w związku np. z brakiem rąk do pracy dostają większe pensje, a pracodawca przerzuca je na konsumenta, podnosząc ceny produktów. Pracownicy, widząc co się dzieje, upominają się o jeszcze wyższe pensje itd. Inflacja napędza wzrost wynagrodzeń i odwrotnie. Wsparciem dla kursu EUR/PLN będzie poziom ostatniego minimum.
FED nie zawiódłAmerykańska rezerwa kontynuuje passę przejrzystej komunikacji z rynkiem. Tak jak zapowiadali, podnieśli stopy procentowe o 0,25%. Rynek niemal nie reagował.
Amerykanie podnoszą stopy
W USA nie było niespodzianek. Zgodnie z oczekiwaniami stopy procentowe wzrosły o 0,25% i ich docelowy przedział to teraz 0,25-0,5%. Ten niestandardowy zapis wynika z tego, że Amerykanie posługują się przedziałem, gdzie chcą utrzymywać stawkę rynkową. Biorąc pod uwagę inflację na poziomie 7,9%, problemy ze wzrostem cen za oceanem są znacznie większe niż obecnie w Polsce. Rynek pomimo podwyżki stóp sprzedawał dolara. Wynikało to z faktu, że wzrost o 0,25% był już od dawna w cenach. Inwestorzy liczyli za to na coś więcej na konferencji prasowej po samej decyzji. Przeliczyli się, więc byliśmy świadkami powrotu na wyższe poziomy euro względem dolara.
Kiedy podwyżki w Europie?
Teoretycznie na razie planowane przez EBC są tylko ograniczenia skupu aktywów. Na podwyżki przyjdzie nam jeszcze poczekać. Widać na rynku jednak pierwsze oznaki przygotowywania się inwestorów pod te decyzje. Pewnym wskaźnikiem nadchodzących zmian jest rentowność 10-letnich obligacji skarbowych państw strefy euro. Oczekiwania wzrostu stóp procentowych powodują, że inwestorzy oczekują wyższych premii za przetrzymywanie tych papierów. Obligacje niemieckie, które w styczniu tego roku pierwszy raz od dawna zaczęły generować zyski, obecnie atakują już 0,4% rocznie. To najwięcej ile można na nich zarobić od 2018 roku.
Kryptowaluty podejrzanie stabilnie
Gdy pojawiły się informacje o odcinaniu Rosji od systemu SWIFT, od razu entuzjaści cyfrowych pieniędzy przewidywali gwałtowny wzrost popytu na bitcoina. Początkowo widzieliśmy jednak spadki, potem odbicie w górę i w szczycie byliśmy świadkami wzrostu z okolic 39 tysięcy dolarów do 45 tysięcy. Obecnie jednak cena regularnie wraca do wspomnianych 39 tysięcy dolarów. Mamy co prawda odbicie do 41 tysięcy obecnie, aczkolwiek nie widać tego gwałtownego wzrostu wartości. Długookresowo kryptowalutom mogą szkodzić również rosnące stopy procentowe. Bitcoin nie płaci odsetek, co przy odpowiednim wzroście stóp może zacząć być pewnym problemem.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:
12:00 – Turcja – decyzja w sprawie stóp procentowych,
13:00 – Wielka Brytania – decyzja w sprawie stóp procentowych,
13:30 – USA wnioski o zasiłek dla bezrobotnych.
Azjatyccy przyjaciele RosjiTwarda reakcja Europy spowodowała istotne problemy w Rosji. Jak się jednak okazuje przy odpowiednich rabatach, Rosja jest w stanie znaleźć odbiorców swoich surowców w Azji. Pytanie, ile będzie ją to kosztowało.
Złoty coraz mocniejszy
Kolejne dni pozwalają polskiej walucie odrobić coraz więcej poniesionych ostatnio strat. Dzisiaj po raz kolejny euro miało momenty, kiedy kosztowało poniżej poziomu 4,70 zł. Powodem jest uspokajanie się sytuacji. Nie można jej oczywiście mylić z uspokojeniem. Na Wschodzie dalej trwa wojna, również sankcje są realnym tematem. Po prostu nie jest aż tak źle jak jeszcze tydzień temu. W rezultacie inwestorzy starają się jeszcze na całym tym zamieszaniu zarobić. Do tego najwyraźniej dobrym miejscem był polski złoty. Wyraźną poprawę widać również na giełdach. WIG zbliża się właśnie do najwyższych poziomów od początku inwazji.
Indie uratują Rosję?
Na arenie międzynarodowej widać wyraźne zbliżenie pomiędzy Indiami a Rosją. Hindusi na razie starają się utrzymać neutralność w sprawie rosyjskiej inwazji na Ukrainę. Wstrzymali się nawet od głosu w sprawie potępienia Rosji na forum ONZ. Obecnie kraj ten rozważa poważnie zakupy rosyjskiej ropy. Byłaby to duża pomoc dla reżimu Putina, który w ostatnich dniach ma olbrzymie problemy ze sprzedażą swojego surowca. Dzieje się to pomimo stosowania dodatkowych rabatów sięgających 20 dolarów na baryłce. W wypowiedzi indyjskiego ministra ropy i gazu oczywiście pojawia się informacja o możliwych zakupach ze wspomnianym dyskontem.
Dane z Chin znów w górę
Poznaliśmy wczoraj wzrosty produkcji przemysłowej oraz sprzedaży detalicznej z Chin. Na razie jest to jeszcze poziom osiągalny w innych państwach, ale widać już wyraźną poprawę. Produkcja przemysłowa rośnie o 7,5% przy oczekiwaniach na poziomie 4%, za to sprzedaż detaliczna wzrosła o 6,7% przy spodziewanym wzroście o 3%. Chiny są jednak w tej komfortowej sytuacji, że najprawdopodobniej jako jedno z niewielu państw wyjdą wzmocnione gospodarczo na inwazji Rosji na Ukrainę.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:
19:00 – USA – decyzja FOMC w sprawie stóp procentowych.
Inflacja jeszcze nie dwucyfrowaPomimo obaw części analityków okazało się, że inflacja w Polsce nie tylko nie jest dwucyfrowa, ale wręcz spada. Z drugiej strony nie znaczy to wcale, że nie stanie się to w kolejnych miesiącach.
Inflacja spowalnia w Polsce
Ceny rosną w Polsce obecnie o 8,5%. Z jednej strony to dobrze, bo rosły już 9,4%. Z drugiej strony analitycy oczekiwali wzrostu o 8,1%. Należy pamiętać, że są to dane za luty, zatem efekt rosyjskiej napaści na Ukrainę jest bardzo mało widoczny w obecnym wskaźniku. Widoczne za to będą zmiany podatkowe w ramach tarczy antyinflacyjnej. Zobaczymy, jak długo będzie ona obowiązywać, bo powrót do starych cen może być mocno bolesny. Z drugiej strony obecne problemy z cenami surowców będą widoczne dopiero w odczycie za marzec.
Ropa znów po 100 dolarów za baryłkę
Kolejny dzień i kolejne spadki cen ropy powodują, że ponownie wracamy w okolice 100 dolarów za baryłkę. Jesteśmy już zatem blisko poziomów sprzed inwazji rosyjskiej. Zmiany widać też w przypadku hurtowych cen paliw. Tylko wczoraj w hurcie cena diesla spadła o 22 grosze na litrze, 95-tka spadła z kolei o 17 groszy. Oznacza to, że powinniśmy się właśnie żegnać z ostatnią falą podwyżek na stacjach benzynowych. Patrząc na zachowanie cen na rynku, kuriozalnie brzmią ostatnie ogłoszenia prezesa Orlenu o obniżce cen. Czasy się zmieniają, ale za podwyżki cen paliw zawsze odpowiadają czynniki zewnętrzne, za to spadki to sukcesy rządu.
Inflacja nadal wzrasta
Wczoraj poznaliśmy dane na temat wzrostu cen w kolejnych krajach. W Szwecji ceny rosną już o 4,3% w skali roku. To o 0,6% więcej niż jeszcze miesiąc temu. Należy pamiętać, że Szwecja wciąż utrzymuje zerowe stopy procentowe. Od początku roku szwedzka korona była w wyraźnym odwrocie względem euro, stąd pomimo korekty w trakcie rosyjskiej inwazji, wracają oczekiwania podwyżek stóp procentowych. Drugi ważny odczyt to Rumunia, która pokazała wzrost cen o 8,5%. To mniej niż oczekiwania analityków, ale i tak więcej niż miesiąc temu. Dodatkowo poznaliśmy wzrost cen w Indiach. Tam dynamika zmian jest mniejsza, ale wzrost cen przyspieszył z 6% na 6,1%.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.
Euro poniżej 4,75 złDzielna postawa Ukraińców w wojnie obronnej, zmuszająca Rosjan do szukania rozwiązań dyplomatycznych, powoduje coraz większe uspokojenie na rynkach. Beneficjentem jest polski złoty, który znacząco stracił na rosyjskiej inwazji.
Euro najtańsze od 2 marca
Spokojniejszy niż oczekiwano, weekend przyniósł nam poranne umocnienia złotego. W piątek rynki zamykały się, wyceniając euro na 4,78 zł, dzisiaj jesteśmy już 4 grosze niżej i nie wykluczone, że to nie ostatnie słowo. Ciekawiej jest na dolarze, który od rana spadł z okolic 4,39 zł na 4,32 zł. Tutaj powodem jest odreagowanie na głównej parze walutowej. Jeszcze w piątek dolar wyraźnie zyskiwał, gdy inwestorzy chcieli schować swoje środki bezpiecznie na weekend. Dzisiaj od rana mamy korektę i kapitał wraca na naszą stronę oceanu. W dalszej perspektywie można oczekiwać lepszej passy dolara, biorąc pod uwagę bardzo prawdopodobną podwyżkę stóp procentowych na najbliższym posiedzeniu FED.
Ropa znów wraca na niższe poziomy
Dzisiaj od rana czarne złoto ponownie stara się ustabilizować poniżej granicy 110 dolarów za baryłkę. Wraz z opuszczeniem przez ropę okolic 130 dolarów i korektą kursu dolara widać też wyraźny spadek cen paliw w hurcie. To z kolei powinno się wkrótce przełożyć na spadek cen na stacjach paliw. Z drugiej strony nie wiadomo, jak uda się ustabilizować rynek. Jeżeli nie powiedzie się przywrócenie eksportu ropy z Wenezueli i Iranu, w dłuższym okresie możemy znów oglądać wzrosty. Jest to możliwe, gdyż świat obecnie stoi na rozdrożu, zastanawiając się, od których dyktatorów jeszcze można ropę importować, a od których już nie.
Czy giełdę w ogóle trzeba otwierać?
Patrząc na sytuację, w której znajduje się obecnie rosyjska giełda, wiele osób zastanawia się, jak długo to może potrwać. Pytanie jest zdecydowanie słuszne, tym bardziej że pierwotne kilka dni rozciąga się obecnie na trzeci pełny tydzień. Wiadomo, otwarcie giełdy w tej chwili pozwoli ludziom zrealizować w panice sprzedaż akcji. Pytanie, czy przetrzymanie zamkniętego rynku przez kolejne dni spowoduje, że ludzie nagle postanowią kupować akcje, zamiast je sprzedawać? Zdaniem części analityków Rosjanie chcą wyczekać porozumienie pokojowe, by ograniczyć skalę spadków. Z drugiej strony przy tak drogich surowcach otwarcie tej giełdy będzie dobrym momentem dla władz i zaprzyjaźnionego kapitału, by zwiększyć kontrolę nad rosyjską gospodarką.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.
NBP versus rynekNa rynkach trwa paniczna ucieczka do bezpiecznych przystani. Jedną z głównych jej ofiar pozostaje nasz złoty. Od tygodnia NBP prowadzi nierówną walkę o choćby spowolnienie załamania na naszej walucie. I niestety tę walkę przegrywa.
W tym tygodniu nie ma najmniejszego sensu analizować poszczególnych wykresów na złotym. Każdy z nich praktycznie wygląda dokładnie tak samo. Do 24 lutego mamy coś, co w perspektywie czasu i późniejszych ruchów wygląda jak konsolidacja, by później rozpocząć rajd bez trzymanki. Od początku rosyjskiej inwazji na Ukrainę, złoty dynamicznie traci, wychodząc na wieloletnie maksima, a w przypadku szwajcarskiego franka nawet na historyczne szczyty. Obecna sytuacja zmusiła nawet nasz bank centralny do redefinicji swojego podejścia do oceny siły złotego i po raz pierwszy od początku kadencji bieżącej RPP, zdecydowali się na interwencje walutowe, mające na celu obronę wartości PLN. Niestety okazało się, że taka obrona jest znacznie trudniejsza od sztucznego osłabiania waluty, w którym do tej pory Rada się specjalizowała. Kolejne interwencje przynoszą ulgę na coraz krótszą chwilę, a prawdopodobnie kosztują coraz więcej.
W takich warunkach analiza techniczna ewidentnie schodzi na dalszy plan. Większość poziomów do gry stało się bezwartościowe już w pierwszych godzinach konfliktu i tak naprawdę pozostaje nam odliczanie, kiedy ostatni raz kursy były tak wysoko. W najlepszej sytuacji znajdujemy się wobec funta, który obecnie kosztuje 5,86 zł, co oznacza że jest najdroższy od 2016 roku. Od początku konfliktu szterling podrożał już o ponad 40 groszy, bez problemu wyłamując zeszłoroczny szczyt przy 5,60 zł. Gorzej wygląda sytuacja na euro, którego kurs dzisiaj sięgnął 4,85 zł, co oznacza, że był najwyższy od kryzysu subprime na przełomie 2008/09 roku. Wtedy dotarł do poziomu 4,925 zł i naprawdę ciężko o optymizm, by stwierdzić, że ten rekord jest niezagrożony. To, że jeszcze nie został pokonany wynika tylko i wyłącznie ze względnej słabości wspólnej waluty. Tezę tę potwierdza sytuacja na dolarze, który bez większych oporów pobił szczyty z 2008 roku. Dzisiaj udało się przebić poziom 4,40 zł, co oznacza, że amerykańska waluta jest najdroższa od pęknięcia bańki internetowej w 2001 roku. Jeszcze gorzej wygląda sytuacja na franku, który pobił w ostatnich dniach wszystkie historyczne rekordy i tak drogi nie był nigdy wcześniej. Dzisiaj przebił poziom 4,80 zł, czyli jest już ponad pół złotego wyżej niż przed rosyjską inwazją.






















