Poza analizę techniczną
Inflacja w Polsce znów rośnieTempo wzrostu cen nad Wisłą ponownie przyspiesza. Rynki czekają jednak znacznie bardziej na sygnał z USA. Wypada on niestety w dniu, kiedy dużo ważnych gospodarek ma wolne.
Inflacja z efektem jojo
Poznaliśmy dzisiaj odczyt inflacji konsumenckiej w Polsce. Rośnie ona o 2,4%, to o 0,4% powyżej marcowego rezultatu. Czy powinniśmy bać się powtórki z rozrywki? Biorąc pod uwagę likwidację tarcz, dopłat do energii oraz wzrost cen ropy naftowej, jakieś odbicie w górę w kolejnych miesiącach wydaje się bardzo prawdopodobne. Wiele artykułów wskazuje, że to pierwszy wzrost inflacji od lutego 2023, kiedy to dotarliśmy do abstrakcyjnie wysokiego poziomu 18,4%. Obecnie nie grozi nam jednak aż taki wyskok. Nie zmienia to faktu, że okolice 4-5% pod koniec wakacji nie powinny być niczym, co budzi niepokój. To właśnie potencjał wzrostu powoduje, że RPP nie chce za szybko obniżać stóp procentowych.
Czekając na FED
Jutro odbędzie się posiedzenie Rezerwy Federalnej w sprawie stóp procentowych w USA. Federalny Komitet Otwartego Rynku, bo to on podejmuje decyzje, jak u nas RPP, zdaniem niemal wszystkich analityków nie zmieni stóp procentowych na tym posiedzeniu. Dlaczego to zatem w ogóle ważne wydarzenie, skoro wiadomo, co się stanie? Rynki oczekują nie tyle na samą decyzję, ile na konferencję, która odbędzie się po niej. Obecnie dominuje scenariusz wrześniowej obniżki stóp procentowych. Konferencja po jutrzejszej decyzji może go potwierdzić lub nie. Coraz więcej głosów mówi o sytuacji, gdzie jednak poczekamy aż do wyborów prezydenckich. Zmiana stóp tuż przed tak ważnym wydarzeniem wydaje się bowiem dość dziwnym pomysłem.
1 maja na rynku
Patrząc w kalendarze, można stwierdzić, że wiele państw na świecie tak bardzo chce świętować pracę, iż uczciło ją dniem wolnym (od niej samej). Oprócz Polski są to m.in. Niemcy, Francja, Szwajcaria, Włochy, Hiszpania, Norwegia, Dania, Czechy, Słowacja, Węgry i Rumunia. Spoza naszego regionu są to też Turcja czy Chiny. Na liście nie ma jednak USA, za to w środę na rynku oprócz wspomnianej decyzji o stopach procentowych pojawią się dane na temat indeksów koniunktury i odczyt raportu ADP na temat zatrudnienia. Przy mniejszej liczbie inwestorów w pracy w tym dniu może się okazać, że dane te mogą mieć nieproporcjonalnie duży wpływ na rynki.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:
15:45 – USA – indeks Chicago PMI.
Czas przerzucić kapitał z Bitcoina do Ethereum?! 💰Wprowadzenie
Ostatnio zastanawiałem się czy nadszedł czas aby przerzucić kapitał z Bitcoina do Ethereum dla potencjalnie większego zwrotu inwestycji. W końcu Bitcoin już zdążył przebić swoje ATH gdzie Ethereum do tego miejsca aktualnie potrzebuje jeszcze około 60% wzrostu. Na Bitcoinie narracje jak Spot ETF’y z USA czy Halving mamy już za nami także nie ma już co tak grzać emocji (oczywiście dziś ruszył ETF w Hongkongu i są plotki o ETF’ie w Australii ale to już nie ciągnie za sobą tak dużego hajpu jak w przypadku USA). Natomiast w przypadku Ethereum to Spot ETF’y na ETH z USA nadal są przed nami a ich deadline jest na maj także zaraz. Oczywiście możliwe, że będą go próbować opóźniać tak jak to było w przypadku Bitcoina jednak uważam, że zaakceptują to prędzej czy później w 2024.
Wykres
Patrząc już na wykres ETH/BTC na osi czasowej 2T (2 tygodnie) to widać pewną korelację z lat 2015-2017 choć w dużo mniejszej skali niż mamy ją teraz. Zaczynając w 2015 przez około 196 dni trwaliśmy w fazie akumulacji, gdzie następnie utworzyliśmy formację spadającego klina. Po wyjściu z tej formacji górą Ethereum rozpoczęło swój dynamiczny wzrost outperformując Bitcoina o aż 744%! Aktualnie sytuacja wygląda podobnie choć skala jest około 5 razy większa bo tam okres akumulacji trwał 196 dni a tutaj już blisko 1000. Znajdujemy się teraz przy dolnej krawędzi formacji spadającego klina i patrząc, że mamy tam byczą dywergencję klasy A (lepiej widać na osi czasowej 1T) to spekuluję, że obronimy strukturę i nie wyjdziemy dołem. Następnie w najbliższych miesiącach wyjście z tej formacji górą i wtedy powinniśmy dostać dynamiczny wzrost na Ethereum dzięki, któremu ostateczny zwrot będzie większy niż gdybyśmy po prostu trzymali Bitcoina.
Życzę miłego dnia 😊
EZFL - spekulacyjny setup raz jeszczeOstatnimi czasy trochę przysiadłem do większej spekulacji niż typowych swingów kilkumiesięcznych. Kolejna spółka wygląda optymistycznie na szybkie wybicie. Podobnie jak NASDAQ:XTIA (w powiązanych) float jest wręcz śmieszny z liczbą pozycji krótkich powyżej 60%. Short squeeze zatem bardzo prawdopodobny z dużym zasięgiem.
XTIA - kolejny spekulacyjny setupSpółka po splicie z marginalnym wręcz floatem (niecałe 0,5mln) z 80% pozycji w shortach. Squeeze może być zatem zabójczy i nie wymaga dużego kapitału. Zasięg wybicia ciężko oszacować przy takich zagraniach. Polecam śledzić wykres dzienny (w razie wybicia) i popyt/podaż w arkuszu zleceń.
Amerykanie wydają jeszcze więcejPiątkowe dane zza oceanu pokazują, że wydatki rosną znów szybciej niż dochody. Na ropie naftowej spadki na otwarciu po relatywnie spokojnym weekendzie. Na jenie gwałtowna korekta.
Dobre dane z USA
W piątek poznaliśmy dane z USA na temat dochodów i wydatków Amerykanów w ujęciu miesięcznym. Dochody zgodnie z oczekiwaniami rosły o 0,5%. To dobry wynik, biorąc pod uwagę obecne poziomy inflacji, które są wyraźnie niższe. Z drugiej strony wydatki rosły o 0,8%. To wyraźnie szybciej niż oczekiwane 0,6%. Na pierwszy rzut oka w kraju o tak olbrzymim zadłużeniu obywateli, szczególnie tym kartowym, szybciej rosnące wydatki od dochodów powinny być silnym sygnałem alarmowym. Rynki tak jednak nie widzą tych danych. Dla inwestorów większe wydatki to większa konsumpcja i produkcja, a zatem wzrost. W rezultacie dane te spowodowały umocnienie się dolara względem euro.
Korekta na ropie naftowej
Ostatnimi tygodniami weekend, kiedy nie ma notowań, to trudny czas dla ropy. Powodem jest fakt, że rynki boją się eskalacji na Bliskim Wschodzie. Dlatego też widać często taką sytuację jak w tym tygodniu, gdzie kurs rośnie w piątkowy wieczór, a na otwarciu poniedziałkowym mamy sporą przecenę. Powodów tego spadku jest jednak więcej. Jednym z nich jest spadający popyt, a właściwie prognoza popytu na surowiec. Widać to również po piątkowych danych z USA, które pokazały spadek liczby odwiertów. Do tego dochodzi coraz bardziej prawdopodobne zawieszenie broni w Strefie Gazy. Nie można też zapomnieć o wpływie walut. Silniejszy dolar przeważnie powoduje spadek ceny surowca wyrażonej w tej walucie.
Niespodzianka na jenie
Ruch w górę na parze dolar amerykański do jena, który miał miejsce w nocy z piątku na poniedziałek, szedł na rekord, finalnie dzisiaj przebił szczyty z początku lat 90-tych. Tak, dolar był najdroższy od szczytu z 1990 roku. Tuż po tych wynikach doszło jednak do bardzo silnej przeceny. Od poziomu ponad 160 pkt kurs na moment spadł poniżej 155 pkt. Na rynku trwa spekulacja, czy było to wynikiem gwałtownej realizacji zysków, czy jednak miała miejsce interwencja walutowa. Tak słaby jen od dłuższego czasu budzi spore emocje. Trzeba pamiętać, że na rynku popularna jest strategia polegająca na kredytowanie inwestycji w USA kredytem w jenach. Dzięki słabnącej walucie do spłaty pozostaje coraz mniej. Niewykluczone zatem, że któryś z dużych inwestorów wykorzystał moment by zrealizować zyski.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych dzień publikacji indeksów PMI, warto również zwrócić uwagę na:
14:00 – Niemcy – inflacja konsumencka.
Rynki pod dyktando USDGłówna para walutowa w górę, ale czy to korekta czy większy ruch, zapewne będziemy mogli powiedzieć po dzisiejszych danych PCE, jak również posiedzeniu Fed w kolejnym tygodniu. Spokojny tydzień na notowaniach EUR/PLN. Możemy już powoli mówić o hiperboli na notowaniach USD/JPY. Gdzie jest kres osłabienia jena do dolara amerykańskiego?
Tabela. Maksima i minima głównych walut. Zakres: 16.04.2024 – 26.04.2024
Para walutowa EUR/USD EUR/PLN USD/PLN USD/JPY
Minimum 1,0620 4,3090 4,0180 154,050
Maksimum 1,0740 4,3670 4,01150 156,780
EUR/USD
Wykres kursu euro do dolara, interwał 1-godzinowy
Wydaje się, że euro w relacji do dolara amerykańskiego najgorsze ma za sobą. Kurs próbował sforsować poziom 1,06, czyli ważnego wsparcia technicznego. Nieudana próba spowodowała kontrę „kupujących” i stąd ruch w górę ponad 100 pipsów wyżej. Na wykresie utworzył się kanał wzrostowy, a kurs próbuje wyjść górą z tego pasma. Jeśli takowy scenariusz się ziści to możemy być świadkami większego ruchu. I tyle z technicznego punktu widzenia, gdyż przesuwania w czasie cięcia stóp w USA sprzyja amerykańskiej walucie. Bardzo istotne może się okazać przyszłotygodniowe posiedzenie Fed, jeśli odbędzie się ono w tonie jastrzębim, to bez wątpienia o tym, co się dzieje, będziemy mówić tylko jako korekcyjnym odbiciu, a kurs USD powróci do trendu aprecjacyjnego względem europejskiej waluty. W takiej sytuacji wsparciem może okazać się dolne ograniczenie kanału widocznego na wykresie. Dzisiaj jeszcze dane PCE, czyli inflacyjny wskaźnik wykorzystywany przez Fed, jeśli pokaże wartości wyższe od oczekiwań, to już dzisiaj sytuacja na wykresie EUR/USD może się zmienić i tym samym ruch na południe będzie tym oczekiwanym.
EUR/PLN
Wykres kursu euro do złotego, interwał 1-godzinowy
Trzeba przyznać, że EUR/PLN ma za sobą bardzo spokojny tydzień. Pasmo wahań wyniosło raptem 3 grosze. Na wykresie utworzył się krótkoterminowy kanał, ale póki co nie widać sygnałów ruchu w kierunku oporu, bądź wsparcia, które stanowią odpowiednio górne i dolne ograniczenie. W ostatnim tygodniu pojawiło się sporo danych z rodzimej gospodarki i trzeba przyznać nie były one dobre. Zawiodła i produkcja przemysłowa i sprzedaż detaliczna. Wydaje się jednak, że powodów do martwienia się o polską gospodarkę nie ma i nadal jest ona na dobrych torach. Dla RPP to będzie sygnał, że utrzymywanie stóp na obecnym jest odpowiednią taktyką. Z kolei dla PLN będzie to stanowić fundament, który będzie trzymał kurs i bronił go przed ewentualną presją sprzedażową, która może się pojawić… choćby po dzisiejszych danych PCE i ewentualnym umocnieniu dolara amerykańskiego na szerokim rynku.
USD/PLN
Wykres kursu dolara do złotego, interwał 1-godzinowy
Wspominaliśmy, że w ostatnim czasie dolar amerykański był silny na rynku i nawet ruch w górę na EUR/USD z ostatnich dwóch dni nie przyniósł powrotu USD/PLN poniżej granicy 4,00. Od kilku dni kurs porusza się w trendzie spadkowym co prawda, ale trzeba pamiętać, że jest to ruch z poziomów 4,11, więc do ważnej psychologicznej wartości 4,00 był dość duży dystans. Wydaje się, że dalsze losy tej pary będą zależeć w najbliższych dniach zdecydowanie od USD. Tak jak wspominaliśmy dzisiaj mamy odczyt inflacji PCE, czyli tej wykorzystywanej przez Fed do oceny perspektyw polityki monetarnej, a w przyszłym tygodniu posiedzenie FOMC odnośnie stóp procentowych. Mimo, że spektakularnej decyzji się nie oczekuje to konferencja Powella powinna przynieść dość dużą zmienność. Analitycy wskazują, że oba wydarzenia mogą odbyć się na korzyść dolara amerykańskiego, ale pamiętajmy, że rynki lubią zaskoczenia i takowe również mogą się wydarzyć. Wsparciem dla USD/PLN będzie ostatnie minimum, a nieco niżej wspomniana wartość 4,00.
USD/JPY
Wykres kursu dolara do jena, interwał 1-godzinowy
Już jakiś czas temu pisaliśmy o analizie pary USD/JPY i wtedy wskazaliśmy poziom 155, jako ten, gdzie może nastąpić reakcja japońskich władz na zbyt duże osłabienie własnej waluty. Nic takiego nie miało miejsca, a rynek wykorzystał pasywność BoJ i wskoczył na wyższe piętra. Jesteśmy już w okolicach 157 i trudno nawet wskazać na lokalne opory i wsparcia w tym momencie. Dzisiaj rano po posiedzeniu BoJ nastąpił duży ruch w dół, co część analityków wskazała, jako możliwą interwencję japońskich władz monetarnych. Jaka bezradność banku centralnego w starciu z rynkiem widnieje, pokazały następne godziny. Kurs szybko wrócił na poziomy sprzed silnego ruchu, a można nawet powiedzieć więcej, że jeszcze dołożył i ustanowił high dzisiejszego dnia. Warto zauważyć, że Bank Japonii był wcześniej aktywny na rynku i choćby w 2022 roku już interweniował. Przez dwa lata udawało się nawet utrzymywać kurs na maksimach 152, teraz jednak może wywiesić białą flagę. Wygląda więc na to, że BoJ przesunął próg bólu wyżej, na ile? Można tutaj wskazać granice 160 jako tę do obrony. Niestety różnica w poziomie stóp w USA względem Japonii nie pomaga, a utrzymywanie ich na wyższym poziomie za oceanem wpływa na wzrost rentowności obligacji i komplikuje sytuację JPY.
Dolar w odwrocie?Słabsze dane z USA powodują, że kapitał wraca na naszą stronę oceanu. Pomimo tego jednak złoty wcale nie zyskuje, a wręcz traci. Widać, że kapitał stara się unikać ryzykownych kierunków, a za taki jednak nasz region nadal może uchodzić.
Dane z USA
Wczorajsze dane z USA nie zachwyciły rynków. Było to widać po reakcji głównej pary walutowej. Kurs EURUSD po raz pierwszy od 12 kwietnia przebił poziom 1,07. Głównym powodem jest odczyt PKB, który wyniósł 1,6% wobec oczekiwanych 2,4%. Trzeba oczywiście pamiętać, że to dane annualizowane. Oznacza to, że realnie różnica jest mniejsza, bo annualizacja pokazuje, jak zachowywałby się wskaźnik, gdyby tak wyglądał cały rok. Należy to zatem traktować jako odczyt o około 0,2% gorszy w ujęciu rocznym w przypadku danych państw, które pokazują wyniki w standardowy sposób. Słabszy odczyt był dodatkowo odrobinę stonowany przez lepsze od oczekiwań dane z amerykańskiego rynku pracy. Mniej było bowiem wniosków o zasiłek dla bezrobotnych.
Słabe dane z Wielkiej Brytanii
Na Wyspach publikowany jest wskaźnik sprzedaży detalicznej według CBI. Skrót ten oznacza Konferencje Brytyjskiego Przemysłu. Powstaje on poprzez badanie ankietowe kierunku zmian sprzedaży detalicznej w badanych punktach. Badanie jest bardzo szerokie i obejmuje około 40% zatrudnionych pracowników. Ta publikacja, podobnie jak inne tego typu ankiety, bada tylko fakt wzrostu lub spadku, a nie jego skalę. Widać to wyraźnie po wczorajszych danych. Odczyt wyniósł -44 pkt. To nie znaczy, że sprzedaż spadła o 44%, ale że w dużej części firm spadły obroty chociaż odrobinę. Rynek przyjął te dane dość spokojnie.
Turcja nie zmienia stóp procentowych
Wczoraj Bank Centralny Turcji nie zmienił stóp procentowych. Główna stopa procentowa jest na bardzo wysokim poziomie równych 50%. Wydaje się to bardzo wysokim poziomem, ale trzeba pamiętać, że inflacja jest na poziomie 68,5%. W dalszym zatem ciągu inflacja wyraźnie przekracza stopy procentowe. Jak widać, posprzątanie sytuacji gospodarczej w tym kraju jest w dalszym ciągu problemem. Trzeba pamiętać, że zachodnia inflacja wynikająca z zalania gospodarki to zjawisko, które padło na grunt początkowo relatywnie niskiego poziomu cen. W Turcji z kolei dwucyfrowy wskaźnik inflacji nie jest niestety niczym nadzwyczajnym.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych dzień publikacji indeksów PMI, warto również zwrócić uwagę na:
14:30 – USA – dochody i wydatki Amerykanów,
16:00 – USA – Raport Uniwersytetu Michigan.
Bezrobocie znów spadaPatrząc na dane makroekonomiczne i czytając doniesienia z mediów, można się pogubić. W mediach coraz częściej słyszymy o masowych zwolnieniach, a stopa bezrobocia spada. Zwalnianie jest najwyraźniej bardziej medialne od zatrudniania. Lepsze dane z Niemiec i słabsze zza oceanu.
Lepsze dane zza Odry
Wczoraj poznaliśmy dane z indeksu Ifo. Wynik 89,4 pkt to najlepszy wynik od maja zeszłego roku i lepszy od oczekiwań rezultat o 0,5 pkt. Wydawać by się mogło, że dla tych danych 0,5 pkt to nie jest duża różnica. Inwestorzy od dłuższego czasu czekali jednak na sygnał do odbicia na głównej parze walutowej. Widać było, że część z nich znalazła go po danych z Niemiec. Było widać poranne odbicie na głównej parze walutowej. Pod koniec dnia zostało ono tylko dodatkowo wzmocnione przez dane zza oceanu.
Bezrobocie w Polsce
Wczoraj poznaliśmy wartość stopy bezrobocia w naszym kraju. Wynosi ona 5,3% i jest dokładnie zgodna z oczekiwaniami. Tłumaczy to, dlaczego pomimo spadku nie było widać dużej reakcji na rynkach. Warto zwrócić uwagę na fakt, że jesteśmy pod kątem bezrobocia w lepszej sytuacji niż rok temu. Już piąty miesiąc z rzędu jesteśmy ze stopą bezrobocia o 0,1% poniżej poziomów z zeszłego roku, co jest bardzo dobrą wiadomością. Należy zwrócić uwagę, że w Polsce znacznie popularniejszą miarą bezrobocia jest liczenie stopy bezrobocia jako liczby osób zarejestrowanych jako bezrobotne względem ogółu. Jest też metoda BAEL, która mierzy osoby aktywnie poszukujące pracy. Ta metoda daje korzystniejsze rezultaty, gdyż nie uwzględnia osób, które są na bezrobociu, ale nie szukają nowego zatrudnienia.
Zamówienia w USA
Środa zakończyła się ważnymi danymi z Ameryki Północnej. W USA zamówienia na dobra bez środków transportu rosły o 0,2% wobec oczekiwanych 0,3%, co było niemiłą niespodzianką. Z drugiej strony lepszy wynik uzyskały zamówienia na dobra trwałego użytku, które z kolei okazały się lepsze od oczekiwań. Trzeba jednak pamiętać, że te zamówienia w ostatnich czasach zachowywały się dużo słabiej, stąd może poziom procentowego wzrostu jest atrakcyjny, ale poziomy nadal nie są przesadnie wysokie. Do danych z USA warto dołożyć słabszy od oczekiwań odczyt sprzedaży detalicznej z Kanady. W rezultacie kapitał po południu dalej płynął z USA do Europy.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych dzień publikacji indeksów PMI, warto również zwrócić uwagę na:
13:00 – Turcja – decyzja w sprawie stóp procentowych,
14:30 – USA – Produkt Krajowy Brutto,
14:30 – USA – wnioski o zasiłek dla bezrobotnych.
Koniunktura lepsza w usługachPoznaliśmy indeksy PMI. Przemysł znów nurkuje, ale bardzo solidne poziomy pokazały usługi. Sprzedaż detaliczna w Polsce zwalnia, ale nadal jest na solidnych poziomach. Węgrzy kontynuują cykl obniżek stóp procentowych.
Indeksy koniunktury w Europie
Wczoraj od rana dostaliśmy serię odczytów indeksów PMI dla głównych europejskich gospodarek. Opublikowano wstępne dane zarówno dla usług, jak i dla przemysłu. Indeksy te to badania ankietowe wśród menedżerów odpowiadających za zamówienia. Wybrano tę grupę, gdyż ma ona dużą możliwość wpływania na sytuację. Jeżeli dominuje pesymizm i zmniejszą oni zamówienia, sami mogą wywołać efekt zgodny z przewidywaniami. Z kolei im więcej optymistów, tym większe powinny być zamówienia. Dla strefy euro słabiej od oczekiwań wypadł indeks PMI dla przemysłu. 45,6 pkt to aż o 0,9 pkt poniżej przewidywań i najsłabszy wynik od grudnia. Lepiej od oczekiwań wypadł z kolei indeks dla usług. Wzrósł on do 52,9 pkt, czyli 1,1 pkt powyżej tego, co przewidywali analitycy. Jest to z kolei najlepszy wynik od maja. Co ciekawe, po tych danych euro zyskało względem dolara. Jest to ciekawe, gdyż zwyczajowo przykłada się większą wagę do odczytów przemysłowych niż tych dla usług.
Sprzedaż detaliczna zwalnia
Wtorkowe dane na temat sprzedaży detalicznej w Polsce są negatywnym zaskoczeniem. Rynek oczekiwał wzrostu o 6,6%, a otrzymał 6%. Teoretycznie rewelacyjnie wyglądały dane miesięcznie. Wzrost o 14,6% w ujęciu miesiąc do miesiąca to świetny wynik. Warto jednak zwrócić uwagę, że niemal co roku mamy taki wynik w marcu. Spory wpływ na to ma fakt, że ma on jednak wyraźnie więcej dni niż luty, nawet w roku przestępnym. Trzeba pamiętać, że dane te trafiły na rynek równo z łącznym indeksem PMI dla strefy euro. W rezultacie ciężko stwierdzić, jaka część reakcji przypadła na te dane.
Węgrzy zwalniają tempo
Wczoraj Bank Węgier po raz kolejny obniżył stopy procentowe. Obniżka o 0,5% była zgodna z oczekiwaniami. Nowa stawka wynosi 7,75%. Jest to 7 z rzędu obniżka i w sumie stopa procentowa w tym czasie spadła o 5,25%. Tak silne spadki są możliwe oczywiście tylko dlatego, że stopy podniesiono do absurdalnie wysokiej (z perspektywy innych państw Unii Europejskiej) wartości 13%. Rynki przyjęły to relatywnie spokojnie lekkim umocnieniem. Powodem jest fakt, że tempo obniżek zwalnia. Część analityków sądziła, że zostanie utrzymane i spadek wyniesie 0,75%, co było dominującą wartością w tym cyklu.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych dzień publikacji indeksów PMI, warto również zwrócić uwagę na:
14:30 – Kanada – sprzedaż detaliczna,
14:30 – USA – zamówienia na dobra.
Asbis - coraz trudniej na głównym rynku spółkiPierwszy kwartał za nami, spółka podała przychody za marzec na poziomie 252mln USD czyli o 6,3% mniej niż w tym samym miesiącu rok temu.
Po wynikach za luty sygnalizowałem, że spółka nie zrobiła lepszego wyniku r/r za luty tylko wynik ten był lepszy ponieważ luty miał o jeden dzień sprzedażowy więcej. Teraz jednak, aby być obiektywnym należy brać pod uwagę, że marzec pod względem dni roboczych był jednak krótszy kwestia tylko jak rozkłada się sprzedaż w tygodniu i weekendy.
Dlaczego o tym wspominam, ponieważ to w mojej ocenie pokazuje ogromną wręcz słabość zarządu tej spółki. Zarządu, który stracił dynamikę w komunikacji do swoich inwestorów. Brakuje tu wyraźnie komunikacji i odpowiedniego PR. Zarząd rozczarował po raz kolejny w swoich prognozach budujących pozytywne przesłanie do inwestorów. To spora nauczka dla wielu firm notowanych na GPW.
Przypomnijmy, najpierw rozczarował odpisem, którego nie przewidział, później zadowolony był z przychodów za styczeń 2024, które były zwyczajnie słabe, jednocześnie komunikowane było, że marzec będzie bardzo dobry – brak wyobraźni czy celowe działanie w obawie przed spadkiem kursu, trudno powiedzieć. W każdym razie efekty są takie, że spółka wpadła w konsolidację z ryzkiem wyjścia dołem, co jestem efektem rozczarowania wśród inwestorów.
To rozczarowanie, było widoczne w dniu 18.04 kiedy ukazał się wywiad z wiceprezesem spółki Costas Tziamalis.
Wykres 1. Interwał dzienny
W wywiadzie tym dowiadujemy się, że spółka nagle zorientowała się, że mierzy się w marcu’24 z wysoką bazą za poprzedni rok.
Dodatkowo w Kazachstanie pojawiła się nadpodaż produktów sprzedawanych przez Asbis, czyli konkurencja nie śpi i w przyszłości może to mieć znaczący wpływ na spadek przychodów w tej części świata.
Kolejny temat to Ukraina. Sentyment konsumentów na rynku ukraińskim był/jest gorszy niż oczekiwano, co jest związane z niepewnością geopolityczną i przesunięciem popytu, a to również przyczyniło się do spowolnienia sprzedaży.
W krajach Europy Środkowo-Wschodniej w 2023 roku skończyły się unijne programy wsparcia transformacji IT. Spółka liczy, że nowe programy zostaną wprowadzone w życie, ale na razie z różnych powodów zostały odłożone. W efekcie niepewność dotycząca programów wsparcia transformacji IT w krajach Europy Środkowo-Wschodniej, takich jak na Słowacji, może wpłynąć na przyszłe projekty i inwestycje.
Trzeba też patrzeć na pozytywne aspekty wywiadu:
Perspektywa wzrostu przychodów Asbisu w 2024 roku, wspierana przez nowy kontrakt z Apple w Republice Południowej Afryki, co może przynieść pozytywne efekty dla sprzedaży w drugiej połowie roku.
Rosnące udziały rynkowe i zyski w Polsce, gdzie Asbis zdobywa nowych klientów i rozwija swoje produkty, szczególnie w segmencie komponentów IT.
Inwestycje w rozwój własnych produktów oraz w nowe działy, takie jak Breezy i Robotics, mające na celu umocnienie pozycji Asbisu na rynku i przygotowanie go do kolejnych skoków w przyszłości.
Dopiero druga połowa roku ma przynieść poprawę przychodów. Czyli spółka nie spodziewa się dobrych wyników również w bieżącym kwartale.
Wiceprezes spółki poinformował też, że prognoza na 2024 rok zostanie przedstawiona 09.05 w dniu raportu za 1Q24. Czyli po pierwszym kwartale, jak będzie trochę więcej informacji spółka poda dopiero swoje prognozy. To w mojej ocenie też może być postrzegane negatywnie, firma przecież powinna posiadać swój plan budżetowy do spodziewanych przychód, kosztów i w efekcie wyniku finansowego.
Odnoszę wrażenie, że jest to pierwszy dość szczery wywiad wiceprezesa spółki, jednak rozczarowanie inwestorów, którzy poczuli się trochę oszukani wcześniejszymi wypowiedziami było aż nad to widoczne.
Wyprzedaż akcji rozpoczęła się 18.04 i szacunki za marzec też nie pomogły uspokoić nastrojów. To pokazuje jak ważna jest komunikacja z inwestorami.
Jak wspomniałem wcześniej szacunkowe przychody za marzec 2024 spadły o 6,3%
Wykres 2. Przychody w USD
W ujęciu kwartalnym spadek wyniósł 1,2% w pierwszy kwartał 2024 do 2023.
Wykres 3. Przychody w ujęciu kwartalnym w USD
1,2% mniej to nie jest znacząca wartość, ale należy pamiętać, że spółka zainwestowała w nowe powierzchnie magazynowe, rozwija się na nowych rynkach. To generuje koszty, a przychody spadają.
Każdy inwestor powinien mieć to na uwadze przy obserwacji tej spółki.
Oczywiście można powiedzieć „kupujemy przyszłość”, ale skoro kupowana jest przyszłość, to dlaczego inwestorzy reagują na złe wieści ze spółki no i wiadomo jaka jest reakcja po gorszych wynikach w jakichkolwiek spółkach notowanych na GPW, a posiadające dobre perspektywy.
Kolejny temat co do wyników to ujęcie w PLN. Przychody ze względu na mocniejszy PLN niż rok temu spadły w ujęciu PLN o 7,7%. Jako, że mamy notowania na GPW w walucie PLN to jest to dość istotna informacja i wskaźnik dla inwestorów.
Wykres 4. Przychody w ujęciu kwartalnym w PLN
Pewnym pozytywem dla inwestorów jest spodziewana dywidenda na poziomie 1,2zł czyli 0,3USD. To dobra informacja dla inwestorów, którzy wcześniej już zaksięgowali na swoich kontach zaliczkę. Tylko czy nowi inwestorzy będą chcieli wejść w spółkę, w której przedstawiono tyle negatywnych (choć trzeba zaznaczyć, że przynajmniej szczerych) informacji. Każdy nowy inwestor patrząc na spółkę liczy, że może uzyskać ok. 4,8% dywidendy, gdzie na rynku są bardziej atrakcyjne spółki pod tym względem. (Dla wyjaśnienia, liczę 4,8% dla inwestora, który dopiero planuje wejść w spółkę z pierwszym zakupem i nie miał wcześniej akcji.) Z drugiej strony spółka wypłaca zaliczki pod koniec roku, więc jeśli warunki będą sprzyjające to w grudniu tego roku uzyska kolejną dywidendę.
Technicznie mamy sytuację podobną do tej z 2021 roku, kiedy to kurs akcji przez niemal cały rok „pukał” w okolice 27zł, aż ostatecznie jeszcze przed wybuchem wojny w Ukrainie kurs zaczął opadać.
Docierając w lutym do poziomu 9zł. Oczywiście to był efekt wybuchu wojny i wyprzedaży akcji.
Wykres 5. Interwał dzienny
Dzisiaj podobna sytuacja jest i kurs ponad rok próbuje wyjść ponad 30zł na stałe, choć po drodze zaliczył ATH na 32,5zł.
Możliwe, że ponownie zobaczymy poziom 24zł z połowy marca, a jeśli nie uda się wybronić tego poziomu to być może warto ustawić alert na 21,5zł i od tego momentu mocniej obserwować spółkę.
Z drugiej strony mamy też luki do domknięcia z 2022 roku, czy uda się je się domknąć w myśl zasady „każda luka musi kiedyś zostać zamknięta”? Trudno powiedzieć, bo jest wiele spółek z lukami sięgającymi nawet 70-80% poniżej ceny akcji. Tak więc nie musi się tak stać.
Wykres 6. Interwał dzienny
Najbliższe wsparcie więc jest 24,1zł a dalej na 21,5zł wg zniesienia Fibonacciego. Wcześniej pośrednie wsparcie jest jeszcze w okolicy 23zł co zaznaczam na głównym wykresie.
Wsparcie: 24,1/23/21,5zł
Opór: 25/26,3/27,7zł
Na koniec dodam, że cieszy fakt, iż prezes pokazał, że nie jest tak różowo jak wcześniej informował. W efekcie rynek jest w trakcie wyceniania tych gorszych informacji, czyli nie ma już patrzenia przez różowe okulary na spółkę.
Cisza wyborcza również na rynkuDruga tura wyborów samorządowych nie zrewolucjonizowała sytuacji złotego. Chiny utrzymują stopy procentowe na niezmienionym poziomie. Rośnie liczba odwiertów na rynku ropy w USA, co zapowiada lepszą koniunkturę.
Wybory bez wpływu na rynek
Druga runda wyborów samorządowych nie przyniosła zmian na rynku. Głównym powodem był fakt, że dogrywka na etapie krajowym dla równowagi sił nie miała już większego wpływu. Nie bez znaczenia jest też fakt, że z dużych miast wyrównany wyścig miał miejsce raptem w Krakowie. O tym, jak bardzo małe zainteresowanie w tym “święcie demokracji” miały niektóre dogrywki, najlepiej świadczy Poznań. Nie odbył się nawet sondaż exit poll. Nie może zatem dziwić, że inwestorzy zignorowali te dane. Warto natomiast zwrócić uwagę, że Polska dzisiaj o 10:00 pokazuje pakiet ważnych danych. Stąd nawet, gdyby ktoś chciał reagować, była duża szansa, że wyczeka od otwarcia rynków do danych.
Chiny nie zmieniają stóp procentowych
Zgodnie z oczekiwaniami Bank Centralny w Chinach nie zmienił stóp procentowych. Stawka jednoroczna została utrzymana na poziomie 3,45%, z kolei 5-letnia na poziomie 3,95%. Warto zwrócić uwagę, że w obecnym cyklu, kiedy na zachodzie stopy procentowe rosły do bardzo wysokich (jak na tamte gospodarki) poziomów, w Chinach nie było podwyżek. Ostatnia symboliczna podwyżka w Państwie Środka miała miejsce w 2018 roku i wynosiła 0,01%. Tak, nie przesunął nam się przecinek. Chiny również znacznie ostrożniej obniżały stopy procentowe w trakcie pandemii i nie zalały aż tak gospodarki pieniądzem, co nie wywołało (jak w naszej części świata) fali inflacji, z którą potem musiałyby walczyć.
Rośnie wydobycie ropy w USA
Piątkowe dane na temat liczby wież wiertniczych na rynku ropy okazały się wyraźnie wyższe od oczekiwań. Ostatni raz tak dużo było ich we wrześniu, kiedy to rynek redukował się w związku z oczekiwanym spowolnieniem gospodarczym wywołanym rosnącymi stopami procentowymi. Otwieranie kolejnych odwiertów świadczy o oczekiwaniu większego popytu na surowiec po atrakcyjnych cenach. Te co prawda zareagowały spadkiem na te publikacje. Nie można się jednak dziwić, że rynki reagują delikatną przeceną, kiedy dowiadują się o nadchodzącym wejściu na rynek większej ilości surowca.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:
10:00 – Polska – przeciętne wynagrodzenie,
10:00 – Polska – produkcja przemysłowa,
12:00 – Wielka Brytania – wskaźnik zamówień wg CBI.
BITCOIN AKTUALIZACJA 22.04.2024Witaj,
trochę spóźniłem się z publikacją tego markup-u, ale i tak jest z HTF zatem za wiele od wczoraj się nie wydarzyło... :) zaznaczone poziomy spodziewam się, że będą sięgnięte do spadków, które powinny mieć zatrzymanie w okolicy 60k, aby algo dalej napisało nam w druku price action jakie ma dalsze plany.
Bajki o kupujących i sprzedających powinny już dawno zostać zakwestionowane przez potrafiących myśleć i analizować...
Pozdrawiam
Izrael nie odpuszczaJeszcze kilka dni temu wydawało się, że po wymianie ciosów pomiędzy Izraelem a Iranem sytuacja będzie się uspokajać. Dzisiejsza noc pokazała nam, że nic bardziej mylnego. Reakcją rynków znów był strach i ucieczka od ryzyka, co nie powinno dziwić. W tle kolejne szczyty cen miedzi.
Kontratak Izraela
Na Bliskim Wschodzie logika deeskalacyjna w konfliktach ostatnio nie ma się najlepiej. Sytuacja wygląda obecnie, jakby Izraelowi zależało na eskalacji konfliktu. W nocy doszło bowiem do ataku mającego być odpowiedzią na ostatni atak Iranu na Izrael. Teoretycznie w mediach pojawiły się informacje, że Iran uważa sprawę za zamkniętą, a biorąc pod uwagę niemal brak strat po stronie izraelskiej, część analityków uważała, że naprawdę może dojść do wyciszenia konfliktu. Jak reagują rynki na te wydarzenia? Zgodnie z przewidywaniami. Jeżeli mamy eskalacje w tym regionie świata to drożej ropa naftowa i dolary. Nad ranem dolar po raz kolejny testował poziom 1,06, po raz czwarty zresztą w tym tygodniu. Ropa naftowa z kolei wyskoczyła o 3 dolary za baryłkę. Dzisiaj jednak od rana trwa korekta i 2 cena spadła już o 2 dolary. Pokazuje to, że skala odwetu wcale nie była taka duża.
Reakcja złotego
Polska waluta również była wczoraj w nocy pod presją. Powody były dwa. Z jednej strony, jeżeli na rynku źle się dzieje, to inwestorzy szukają bezpiecznych miejsc do trzymania kapitału. W rezultacie częściej wybierają waluty najbardziej rozwiniętych państw, porzucając te bardziej ryzykowne. Na szczęście nie jest to konflikt blisko polskich granic. Z drugiej strony napływ kapitału za ocean następuje kosztem odpływu z innych regionów. W rezultacie umacniający się dolar znów zaszkodził polskiemu złotemu. Wczoraj po samym ataku widzieliśmy skokowy 3-groszowy wzrost kursu euro względem złotego. W przypadku dolara były to nawet 4 grosze.
Miedź atakuje szczyty
Ceny miedzi na rynkach tylko raz znajdowały się na wyższych poziomach niż obecnie. Było to na początku rosyjskiej inwazji na Ukrainę. Wysokie ceny są spowodowane przewidywanymi ograniczeniami w produkcji. Analitycy wskazują na wysoki procent nieaktywnych hut miedzi na rynku. W samych Chinach wskaźnik ten w pierwszym kwartale sięgnął 8,5%, wobec 4,1% rok temu. Jeżeli dodamy do tego planowane przerwy technologiczne zapowiedziane w dużych jednostkach na najbliższy czas, można zrozumieć, dlaczego analitycy wskazują na potencjalne braki na rynku. Trzeba pamiętać, że miedź jest ważnym metalem przemysłowym wykorzystywanym bardzo szeroko w wielu branżach. Wzrost cen i mniejsza ilość dostępnego surowca może się odbić na wielu obszarach. Szczególnie często wskazywany jest zwiększony popyt ze strony szeroko rozumianej bardziej zielonej energii. Miedź jest ważnym komponentem w produkcji, zarówno samochodów elektrycznych, paneli słonecznych, jak i rozwiązań do przechowywania energii. Drogie metale przemysłowe mogą też negatywnie odbić się na wzroście PKB.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.
Odbicie na złotymPassa naszej rodzimej waluty w ostatnich dniach była po prostu zła. Wczoraj mieliśmy odbicie. Pytanie, jak stabilna będzie ta zmiana, biorąc pod uwagę, że nie była poparta jakimiś danymi. W tle również przecena bitcoina i potwierdzenie spadku inflacji w strefie euro.
Korekta na złotym
Ostatnie dni, kiedy byliśmy świadkami gwałtownego umocnienia się dolara amerykańskiego względem pozostałych walut, były bardzo bolesne dla złotego. Wysysanie kapitału do Ameryki Północnej spowodowało, że kurs euro względem złotego wyskoczył z poziomu 4,26 zł do 4,37 zł od piątku do wtorku. Obecnie po szybkiej korekcie jesteśmy na pułapie 4,33 zł, czyli i tak powyżej wszystkich poziomów z marca. Oczywiście największe zmiany mają miejsce na dolarze. Ten w ciągu tygodnia potrafił zdrożeć o 20 groszy. Frank w tym samym czasie skoczył w górę o 16 groszy, a funt o 14 groszy. Wszystkie te waluty, podobnie jak euro, jednak wczoraj oddały około ⅓ tego umocnienia. Był to zatem dzień oddechu dla osób zainteresowanych kupnem walut. Warto jednak zwrócić uwagę, że za tym ruchem nie stały żadne ważniejsze dane, mówimy zatem raczej o korekcie niż faktycznie jakiejś zmianie na rynku.
Realizacja zysków na bitcoinie
Najpopularniejsza kryptowaluta świata ma za sobą bardzo trudny tydzień. W poprzedni piątek wyceniana była jeszcze momentami na 71 000 USD. Wczoraj po raz pierwszy od lutego przez moment spadła poniżej bariery 60 000 USD. Na ceny kryptowalut bardzo negatywnie wpływa oddalająca się perspektywa obniżek stóp procentowych w USA. Warto zwrócić uwagę na jeszcze jeden ważny element tego, co dzieje się na tym rynku. Kolejne fundusze interesujące się bitcoinem nie przekładają się proporcjonalnie na inne kryptowlauty. W rezultacie od kilku miesięcy bitcoin ma łączną kapitalizację większą niż reszta kryptowalut razem.
Inflacja w strefie euro
Wskaźnik zmian cen dla eurozony to z jednej strony bardzo ważny parametr. Z drugiej jednak publikowany jest, kiedy znane są już dane cząstkowe. W rezultacie jest on bardziej potwierdzeniem matematyki niż jakąkolwiek niespodzianką. Nie zmienia to faktu, że pod kątem przewidywania tego, co będzie dalej to istotny parametr. Wynik 2,4% to dobry prognostyk na przyszłość. Oznacza on, że obecnie stopa procentowa, po uwzględnieniu inflacji wynosi 2,1%. W rezultacie, jeżeli nie dojdzie do efektu jojo, można oczekiwać, że Europa wejdzie w tryb obniżek stóp procentowych. Mogłoby to się wydarzyć jeszcze zanim zrobi to USA. Trzeba pamiętać, że Europa nie jest monolitem i tak, jak niektóre państwa wymusiły opóźnienie startu procesu, tak te same kraje mogą mocno lobbować za przyspieszeniem obniżek. Pozwoli im to zredukować koszty obsługi długu.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:
14:30 – USA – wnioski o zasiłek dla bezrobotnych,
14:30 – USA – indeks FED z Filadelfii.
Inflacja bazowa mniej optymistycznieZa obecne spowolnienie tempa wzrostu cen odpowiadają czynniki najbardziej zmienne, takie jak ceny żywności i energii. Po oczyszczeniu zmian cen o te czynniki uzyskujemy inflację bazową, a jej pomiar pokazuje już, że sytuacja nie jest aż tak dobra, ale nadal jest bardzo przyzwoita. Za oceanem słabsze dane z rynku nieruchomości, a inflacja w Wielkiej Brytanii nie spowalnia tak szybko, jak sądzono.
Inflacja bazowa w Polsce
Analizując zmiany cen, można korzystać z różnych wskaźników. Najpopularniejszym zdecydowanie jest inflacja CPI, czyli indeks cen konsumentów. Powstaje on, badając zmiany cen koszyka produktów. Skład koszyka w różnych krajach ustalają różne instytucje, przeważnie urzędy statystyczne, które mierzą ten wskaźnik. Są jednak inne miary. Jedną z nich jest publikowana wczoraj inflacja bazowa. Pokazuje ona ceny z wykluczeniem najbardziej zmiennych komponentów. W tym wypadku bez żywności i cen energii. W rezultacie widać, jak zmienia się reszta dóbr. Jest to o tyle istotne, że wahania rynkowe w przypadku tych dwóch kategorii powodują często spore zmiany. Inflację bazową uważa się zatem za lepszą w określaniu trendu. O ile inflacja konsumencka w Polsce wynosi obecnie 2%, o tyle bazowa spadła właśnie do 4,6%. Jest to zatem kolejny powód, który pozwala odsuwać w czasie decyzje o obniżkach stóp w Polsce.
Problemy za oceanem
Wczoraj poznaliśmy pakiet danych z Ameryki Północnej. Słabiej od oczekiwań wypadły dane z rynku nieruchomości. Mniej od oczekiwań wydano pozwoleń na budowy domów oraz zdecydowanie mniej ich rozpoczęto. Biorąc pod uwagę wysokie stopy procentowe pewne ograniczenie aktywności nie powinno dziwić. Niemniej rynek nieruchomości jest pilnie obserwowany, gdyż potencjalny problem tam może się bardzo szybko rozlać na inne części gospodarki. Obecny wynik jest drugim najniższym od dołka z początku pandemii. Sytuację na rynku uspokoiły neutralne dane o produkcji przemysłowej. Należy też pamiętać, że oddalające się obniżki stóp procentowych ciążą nie tylko branży budowlanej.
Inflacja na Wyspach
Od rana poznaliśmy dane z Wielkiej Brytanii na temat zmian cen. Ceny dla konsumentów spowalniają mniej, niż sądzili analitycy. Wynik 3,2% zamiast 3,1% to nadal jednak najniższy poziom od początku problemów ze wzrostem inflacji. W przypadku inflacji producenckiej mamy z kolei najwyższy wynik od maja 2023 roku. To może budzić spory niepokój. Warto jednak pamiętać, że owy najwyższy wynik to 0,6% w skali roku. Mówimy zatem o poziomie, który jest naprawdę bardzo niski. Obecne dane spowodowały umocnienie funta. Powód jest standardowy. Im bardziej oddalają się obniżki stóp procentowych, tym mocniejsza waluta.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:
20:00 – USA – Beżowa Księga.
Inflacja poniżej 2% nie dla nasKolejny spadek inflacji w Polsce nie był tak silny, jak oczekiwano. Dobre dane z USA i dalsze odsuwanie terminu wzrostu stóp procentowych umacniają dolara. Pakiet ważnych danych z Chin pokazuje, co dzieje się w ramach tej gospodarki.
Inflacja dalej spada
Wczoraj poznaliśmy dane na temat inflacji konsumenckiej w Polsce. Oczekiwania mówiły o pierwszym od marca 2019 roku wyniku poniżej 2%. To co prawda nie miało miejsca, ale biorąc pod uwagę ostatnie lata, czy naprawdę możemy narzekać na 2% wzrostu cen w skali roku? Jeszcze nie tak dawno widywaliśmy tego typu rezultaty w ujęciu miesięcznym. Teraz inflacja miesięcznie rosła o 0,2%. Warto zwrócić uwagę, że inflacja w Polsce ma cel na 2,5% z tolerancją 1%. Pozostaje pytanie otwarte, czy nie powinien on być trochę obniżony, biorąc pod uwagę rozwój polskiej gospodarki od czasów, gdy został ustanowiony. Co obecny odczyt zmienia na rynkach? Wbrew pozorom niewiele. Potencjalne obniżki stóp procentowych będą wynikać z danych za kwiecień i maj, jeżeli wtedy nie będzie efektu jojo, powinniśmy spodziewać się przyspieszenia terminu obniżek stóp procentowych, czyli osłabienia złotego. Z drugiej strony odbicie w górę nie powinno silnie umocnić złotego, gdyż już teraz rynki nie bardzo wierzą w obniżenie stóp w tym roku.
Dane z USA
Rynki obecnie weszły w tryb, w którym szukają powodów, by racjonalizować ucieczkę do dolara. Powodem są oczywiście oddalające się perspektywy obniżek stóp procentowych. Jeszcze tydzień temu z kontraktów terminowych wynikało około 40% na utrzymanie stóp procentowych w czerwcu. Obecnie są to już okolice 75%. Przy takich szansach realnie można nie oczekiwać na decyzję Federalnego Komitetu Otwartego Rynku. Pytanie, na którym z kolejnych posiedzeń spodziewać się zmiany stóp. Obecnie analitycy wskazują raczej wrzesień, ale nie wiadomo, czy do tego na pewno dojdzie. Oprócz oddalania obniżek stóp procentowych, które umacniają dolara, mamy również dane zza oceanu. To one przyspieszają kolejne umocnienia amerykańskiej waluty.
„Lepsze” dane z Chin
W nocy poznaliśmy dane z Chin. Interpretując te dane, należy pamiętać, że chińskie dane statystyczne nie zawsze są szczególnie wiarygodne. Słabiej od oczekiwań wypadała produkcja przemysłowa, która rosła o 4,5% wobec oczekiwanych 6% oraz sprzedaż detaliczna, która rosła o 3,1%, zamiast oczekiwanych 4,6%. W skali roku spadły również ceny nieruchomości o 2,2% – tak, są kraje, gdzie mieszkania tanieją czasem, niestety nie należy do nich Polska. Patrząc na te dane cząstkowe, wydaje się, że wskaźnik wzrostu PKB powinien również być złą wiadomością. Nic bardziej mylnego. PKB miało wzrosnąć o 4,6%, a wzrosło o 5,3%. Na juanie było widać dużą zmienność od rana. Rozpoczęła się sporą przeceną, ale po tych danych kurs odrobił większość strat.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:
14:00 – Polska – inflacja bazowa,
14:30 – Kanada – inflacja konsumencka,
14:30 – USA – budowy domów,
15:15 – USA – produkcja przemysłowa.
Iran nie zatrząsł rynkami Dużo się wydarzyło w ostatnich dniach na Bliskim Wschodzie. Wydawać by się mogło, że atak militarny Iranu na Izrael to coś, co spowoduje, że rynki oszaleją. Delikatnie mówiąc, tak się nie stało. W weekend rynki były zamknięte, a emocje do dzisiejszego poranka udało się uspokoić.
Lęk przed atakiem Iranu
W weekend media żyły najpierw potencjalnym, a potem dokonanym atakiem Iranu na Izrael. Pierwsze reakcje, gdy wystrzelono setki dronów i pocisków, były mocno paniczne. Na szczęście dla rynków, które są zamknięte w weekend. W rezultacie inwestorzy nie mogli na bieżąco w panice sprzedawać. Obrona Izraela straciła niemal wszystkie pociski. Ostatecznie straty jak na atak tej skali były relatywnie bardzo małe. Do tego Iran zapowiedział, że to była jego odpowiedź na działania Izraela. Jeżeli strona Izraelska nie będzie eskalować, można oczekiwać wygaszenia emocji. To z kolei powodowało, że dzisiaj na otwarciu rynków nie widać szczególnego niepokoju. Co więcej, raczej mamy powrót po strachu, który zagościł przed piątkowym zamknięciem.
Inflacja w Niemczech
W piątek poznaliśmy inflację z Niemiec. Ceny zgodnie z oczekiwaniami rosną o 2,2%. Nie jest to nadal wynik do 2%, którego oczekuje EBC. Niemniej w przypadku głównej gospodarki strefy euro jest już bardzo blisko, co powinno pomóc średniej dla całego regionu. Pewnym utrudnieniem będzie wzrost cen ropy naftowej za miesiąc, bo wejdziemy w sytuację, gdzie rok temu mieliśmy dołki niemal 20 dolarów na baryłce niższe niż obecne poziomy. Z drugiej strony eskalacja na Bliskim Wschodzie wbrew obawom wielu analityków nie powoduje skokowego dalszego wzrostu cen ropy naftowej. Dzisiaj od otwarcia notowań ropa naftowa staniała o około 1%, wpisując się w ogólne uspokojenie nastrojów po weekendzie.
Korekty na rynku
W piątek pod koniec dnia rozpoczęło się realizowanie zysków na kilku instrumentach, które w ostatnich tygodniach dawały dobrze zarobić. Było to widać między innymi na metalach szlachetnych, które obsunęły się pod koniec dnia po tym, jak wybiły kolejne wieloletnie lub historyczne maksima. O ile w przypadku tych instrumentów weekend przyniósł zawieszenie notowań, o tyle w przypadku cyfrowych pieniędzy handel trwał cały czas. W weekend użytkownicy zdecydowanie preferowali sprzedawanie najpopularniejszej z kryptowalut. W piątek cena bitcoina spadła z 70 000 USD na 67 000 USD, pomimo tego, że przez kilka godzin sięgała 71 000 USD. W weekend jednak przez chwilę otarła się o zaledwie 61 000 USD.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:
14:30 – USA – wyniki sprzedaży detalicznej,
14:30 – USA – indeks NY Empire State.
Halving, czyli najwieksza pulapka na crypto 😱
Jak już dobrze wiemy zbliza się halving, wiec przyjrzyjmy się mu bliżej. Jak możemy zauwazyc na wykresie cena po halvingu zawsze zaczynala rosnąć, ale czy tym razem będzie tak samo?
Obecnie cena oscyluje w okolicach 68-69000 $, gdzie utworzyl się poziom wsparcia po spadkach z początku tygodnia (08.04). Jednak obecne ruchy wskazują, ze zaczyna się powoli sprzedaż bitcoinow, co może nie napawać optymizmem do przebicia niedawno utworzonego ATH, ale niedługo zobaczymy wlasnie długo wyczekiwany halving bitcoina. Nastepna podbitka, która zdarzy się jeszcze przed tym wielkim wydarzeniem, spowoduje, ze co raz więcej ludzi zacznie otwierac pozycje pod dalsze wzrostym, jak również ludzie nie uczesniczacy w tym rynku na co dzień po usłyszeniu o tym wydarzeniu zacznie kupować, co spowoduje napływ nowego kapitału na rynek. W normalnej sytuacji powinnismy oczekiwać wzrostow, ale czy na pewno?
Zwrocimy uwagę na sytuacje przy zatwierdzeniu ETF-ow, gdzie cena zamiast rosnąć, zatrzymala się, a wręcz mogliśmy zaobserwować spadek. Spowodowane było to tym, ze wydarzenie to było już wcześniej wycenione, tak samo jak może być teraz w przypadku Halvingu.
Ostatnie ruchy na etherum swietnie obrazują sytuacje, jak cena reaguje na konkretne przypadki, informacje i plotki. W poniedzialek było glosno o możliwym zatwierdzeniu ETF-ow również na ETH już w Maju, wiec rynek zareagowal na to nagłym wzrostem o 10%, lecz długo nie został on utrzymany, ponieważ już możemy zobaczyć spadek o 7%. Pokazuje to jedynie, ze „świeże” plotki i news-y mają ogromny wpływ na rynek, ale przecież o halvingu już wiemy od bardzo długiego czasu.
PS. Dzisiejsze dane inflacyjne z USA w których możemy zauważyć jednak utrzymywanie się dalej inflacji mogą jedynie spotegowac reakcje, gdzie po wzroście w okolicach Halvingu zobaczymy później korektę zamiast obiecywanych 100k $.
Nie jest to żadna porada inwestycyjna, a próba przewidzenia przyszłości co nikomu się jeszcze nieudało, więc nie radze brać tego na poważnie :)
Dlaczego poniedziałek może być weryfikacją rynków? Jak wiemy sytuacja na bliskim wschodzie jest nerwowa, a wręcz to tykająca bomba. Dzisiaj dostajemy co raz więcej przesłanek o możliwej eskalacji, a mianowicie: Jordania zamyka przestrzeń powietrzną, prezydent USA wraca do białego domu, jednocześnie przerywając swój wyjazd, Izrael zamyka placówki edukacyjne i ogranicza zgromadzenia. Może to przypominać sytuację sprzed 2 lat, gdzie Rosja zaatakowała Ukrainę. Ale czemu to może mocno wpłynąć na sytuację rynkową na początku przyszłego tygodnia?
Na wykresie DXY tamtego tygodnia, widzimy wyraźnie, że inflacja w USA wpłynęła na rynek gwałtownym wzrostem w środe, ale wzrost w piątek mógł być spowodowany właśnie próbą wyceny potencjalnego konfliktu, a teraz dostajemy potwierdzenie, więc możemy spodziewać się, że spadek EURUSD z piątku jest tylko 1 sygnałem, a teraz przed nami weryfikacja konfliktu. Reakcje możemy już zobaczyć na rynku krypto, gdzie BITCOIN notuje ponad 7% spadek, więc istnieje spora szansa również na mocne umocneinie się dolara po otwarciu giełdy w poniedziałek. Możemy jeszcze odpowiedzieć na pytanie czemu tak ważny jest ten obszar geograficzny dla USA co będzie miało bezpośrednie odzwierciedlenie w potencjalnym właczeniu się ich do konfliktu po stronie Izraela. W tym obszarze znajduje się kanał sueski, przez który odbywa się transport ropy z bliskiego wschodu co bezpośrednio wpływa na światową gospodarkę.
Podsumowując: W obliczu obecnych wydarzeń na bliskim wschodzie, spodziewam się spadków w najbliższym tygodniu.
PS. W momencie pisania prognozy dostaliśmy informacje o wysłaniu z Iranu dronów w stronę Izraela co potwierdza konflikt.
Nie jest to porada inwestycyjna, a jedynie spekulacje i analiza obecnej sytuacji na świecie, nie radzę się tym sugerować
Dolar wraca z podwójną mocą Drugi tydzień kwietnia to niesamowita kontra ze strony amerykańskiego dolara. Aprecjacja USD jest związana ze wzrostem inflacji konsumenckiej w Stanach Zjednoczonych, co odznaczyło się również na wykresie USD/PLN. W przeciwieństwie do krajowej waluty dobrą kondycją „zielonego” wcale nie przejmuje się złoto.
Mijający tydzień na głównej parze walutowej świata można podzielić na dwa etapy. W poniedziałek i wtorek notowania EUR/USD znajdowały się powyżej okrągłego poziomu 1,08 USD. W tym czasie euro umocniło się do waluty zza oceanu, doprowadzając kurs „edka” do 1,087 USD, wyznaczając tym samym formację podwójnego szczytu. Wtedy też wskaźnik siły trendu RSI(14) osiągnął poziom 70 pkt. uznawany za strefę wyprzedaży. Czekając na odreagowanie, z pomocą przyszedł dolarowi odczyt inflacji konsumenckiej z USA, który okazał się być wyższy od rynkowych oczekiwań. Wtedy rozpoczął się drugi etap tygodnia, kiedy nastąpiło prawdziwe trzęsienie ziemi. Wzrost dynamiki cen w Stanach zmienił postrzeganie rynku przez inwestorów, którzy zaczęli wątpić w czerwcową obniżkę stóp za oceanem. Aktualnie prawdopodobieństwo wystąpienia tzw. pivotu to wrzesień. Fakt ten spowodował umocnienie dolara i zejście kursu EUR/USD do 1,072 USD. Dzień później Europejski Bank Centralny nie wykonał ruchu na wysokości pieniądza, a dziś dowiedzieliśmy się o spadku inflacji konsumenckiej w Niemczech, co tylko pogrążyło euro. W momencie pisania tekstu kurs głównej pary walutowej świata zszedł do 1,065 USD, co oznacza 1,5-centowe osłabienie unijnej waluty w stosunku do ceny z otwarcia tygodnia.
Umocnienie amerykańskiego dolara doskonale widać również na wykresie USD/PLN. Już na pierwszy rzut oka widzimy, że zeszłotygodniowe zyski złotego zostały całkowicie wymazane. Osłabienie krajowej waluty nastąpiło w środę, czyli po odczytach inflacyjnych ze Stanów. Jeszcze przed publikacją notowania omawianej pary walutowej oscylowały przy poziomie 3,91 PLN, gdzie ostatnio byliśmy na początku marca. Nic jednak nie wspiera amerykańskiej waluty tak, jak wzrost cen konsumentów wyższy od konsensusu przekładający się na opóźnienie rozpoczęcia cyklu cięcia stóp procentowych przez FED. To w połączeniu ze słabnącym euro, z którym złoty jest dodatnio skorelowany, doprowadziło do deprecjacji PLN i powrotu kursu USD/PLN w okolice okrągłych 4 PLN.
Wykresem, na którym aprecjacja złotego jest kontynuowana, jest EUR/PLN. We wtorek krajowej walucie udało się zejść do 4,255 PLN. Poziom ten okazał się silnym wsparciem, od którego w tym tygodniu odbiliśmy się już aż trzy razy. Co więcej, złoty wygląda, jakby miał chrapkę na więcej, o czym świadczy wskaźnik RSI(14) znajdujący się dziś na poziomie 50 punktów, czyli neutralnym. Siła krajowej waluty jest wciąż utrzymywana dzięki czynnikom wewnętrznym, do których należy zaliczyć wysoki koszt pieniądza (5,75%) czy komunikacja banku centralnego, mówiąca o braku obniżek stóp procentowych w Polsce do końca roku 2024.
W tym tygodniu najbardziej spektakularny, a zarazem tajemniczy jest wykres złota do amerykańskiego dolara. Oczywiście trend wzrostowy, który zaczął rozkręcać się w połowie lutego, jest kontynuowany. Co ciekawe, szlachetny metal zyskuje nawet w momencie umocnienia waluty zza oceanu. Przypomnę, że między omawianym surowcem a USD występuje asymetryczna ujemna korelacja, co oznacza, że ruchy amerykańskiej waluty miały wpływ na notowania złota. Gdy dolar tracił, złoto zyskiwało i odwrotnie. W 2024 roku to powiązanie zostało jednak zerwane. Dla przykładu na parze EUR/USD rok zaczynaliśmy przy poziomach 1,112 USD, dziś jest to 1,065 USD. W tym samym czasie złoto wzrosło z 2080 USD do 2400 USD. Niewątpliwym czynnikiem aprecjacji szlachetnego metalu jest narastające ryzyko geopolityczne, związane chociażby z wydarzeniami na Bliskim Wschodzie. Złoto, jako bezpieczna przystań, zwykło zyskiwać w niestabilnych czasach. W tym miejscu należy również dodać, że złoto nie jest jedynym surowcem, który ostatnio zyskuje. Wśród zwycięzców jest także srebro, czy ropa naftowa.






















