Poza analizę techniczną
W Turcji gorąco, ale na rynku spokójWydarzenia ostatnich dni są bardzo szeroko komentowane w mediach, ale pomijając pierwsze godziny, tureckiemu banku centralnemu udało się wyciszyć rynkowo temat. Rynki czekają na odczyty PMI, a agencja ratingowa kolejny raz nie zmienia perspektyw dla Polski.
Rynek czeka na indeksy koniunktury
Dzisiaj poznamy wyniki indeksów PMI na temat usług i przemysłu dla głównych gospodarek – zarówno unijnych, jak i z USA. Są to badania wykonywane na wyselekcjonowanych grupach menedżerów odpowiedzialnych za zamówienia. Sprawdzają one czy widzą oni w swojej branży dobre, neutralne czy złe perspektywy na przyszłość. Powodem takiego doboru grupy jest fakt, że menedżerowie są za nie odpowiedzialni poziomem swojego optymizmu, a jednocześnie zamówienia same kształtują w pewnym sensie przyszłość. To właśnie dlatego indeksy te uważane są za tak istotne w przewidywaniu przyszłej kondycji gospodarek.
Turcja płaci i stabilizuje rynek
Patrząc na notowania walut, można odnieść wrażenie, że w Turcji nic złego się już nie dzieje. Media donoszą jednak o licznych manifestacjach i protestach. Dlaczego zatem lira turecka jest tak stabilna względem dolara? Powód jest bardzo prosty – nie jest to kurs rynkowy, tylko administrowany. Bank centralny widząc, co się dzieje, już w czwartek, wyprzedzająco podniósł stopę procentową z 44% na 46%. Dzięki temu inwestorzy mniej chętnie sprzedają liry tureckie za obce waluty, co powoduje, że obrona kursu jest tańsza. Tańsza, ale i tak następuje przy 3,5% słabszej walucie niż przed aresztowaniem potencjalnego głównego rywala w następnych wyborach prezydenckich. Wyborach, które nie dość, że powinny mieć miejsce dopiero w 2028 roku, ale w których prezydent Erdogan nie może teoretycznie startować. Wiemy niestety, jak to jest w niedojrzałych demokracjach z takimi limitami. Czego należy się zatem spodziewać na lirze? Jeżeli sytuacja będzie eskalować, może się okazać, że bank centralny będzie zmuszony bronić jeszcze słabszych poziomów, bo tego typu interwencje rynkowe mogą okazać się zbyt drogie dla gospodarki.
Agencja ratingowa nie zaskoczyła
W ostatnich latach komunikaty agencji ratingowych nie budzą już takich emocji. Rating Polski nie zmienił się bowiem w żadnej z kluczowych agencji od 2018 roku. Nie inaczej było w piątek, kiedy to agencja Moody’s utrzymała nasz na niezmienionym poziomie. Ciekawsze od samej decyzji były jednak prognozy i uzasadnienia. Wiadomo, na stabilność wpływa rosyjska agresja na terytorium Ukrainy, ale z drugiej strony doceniono zakończenie konfliktu z Unią Europejską i odblokowanie środków. Pojawiła się nawet wzmianka o możliwym podniesieniu ratingu w przypadku poprawy sytuacji geopolitycznej. Jest też niepokojąca prognoza – agencja spodziewa się wzrostu zadłużenia Polski z obecnych okolic niecałych 50% względem PKB powyżej 60% w 2030. Jest to o tyle istotne, że poziom 60% jest jednym z kryteriów z Maastricht określających wejście do wspólnej unii walutowej. Musimy pamiętać jednak, że i tak już teraz nie spełniamy pozostałych kryteriów.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych dzień odczytów indeksów PMI.
Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl
BTC/USD - BIG ESPRESSO SHOT - czy przed nami wybicie dekady ?Na wykresie Bitcoina (BTC/USD) w interwale dziennym obserwujemy potencjalny scenariusz wzrostowy oparty na znanej wszystkim formacji "Cup and Handle" (Filiżanka z Uchwytem):
W okresie od listopada 2021 roku do listopada 2024 roku cena Bitcoina uformowała klasyczną formację Cup and Handle.
Część "filiżanki" (oznaczona jako 1-2-3) charakteryzuje się zaokrąglonym dnem, co wskazuje na korektę, akumulację i stopniowe odzyskiwanie momentum wzrostowego.
Następnie, w drugiej połowie 2024 roku, uformowała się "rączka" (oznaczona jako 4-5), będąca krótkoterminową "konsolidacją" w formie trójkąta po czym nastąpiło wybicie z tej formacji w aż do osiągniecia szczytu ~109k w styczniu 2025 gdzie nastąpiła korekta po której cena spadła do poziomu ~76,5 co miało miejsce w marcu 2025
Aktualnie cena wykonuje ruch powrotny, testując ważny poziom w okolicach 87-93k od dołu. Aby scenariusz wzrostowy został potwierdzony, potrzebne jest wyraźne utrzymanie się ceny powyżej kluczowego wsparcia 75-76k oraz pokonanie lokalnego jak wyżej oporu w okolicach 87-93k.
Obecnie retest poziomu jeszcze nie jest potwierdzony i wymaga dalszej obserwacji ponieważ możliwy jest potencjalny fake breakout i zejście do niższych wsparć, np. okolic 66-50k
Analizując - formacja wskazuje na silny potencjał wzrostowy dla Bitcoina w średnim i długim terminie oraz po potwierdzeniu sugeruje kontynuację trendu wzrostowego z potencjalnym celem w okolicach 127-130k
DO OBSERWACJI
Dolar wraca do gry?Kurs EUR/USD po osiągnięciu we wtorek ponad 4-miesięcznych maksimów wyraźnie złapał zadyszkę. Mocniejszy na szerokim rynku dolar to zła informacja dla walut EM, w tym polskiego złotego. Według dużej części analityków piątkowa sesja na rynku FX ma przebiegać w spokojnym tempie.
Gorący tydzień za nami
Mijający tydzień z pewnością nie należał do nudnych. Trwają rozmowy w trójkącie Ukraina-USA-Rosja, chociaż zgodnie z przewidywaniami ekspertów ta ostatnia strona nie jest szczególnie skora nawet do zawieszenia broni. Izrael wznowił ofensywę w Strefie Gazy. Miejsce miały posiedzenia kilku banków centralnych, na czele z amerykańskim. W niemieckim Bundestagu przegłosowano ustawę rozluźniającą gorset zadłużeniowy RFN (dziś ma nad nim głosować izba wyższa parlamentu). W Brukseli unijny szczyt rozpoczął proces przyjmowania inicjatywy „ReArm EU”, która ma wzmocnić możliwości obronne Europy, co pośrednio wesprze europejski przemysł. Niestety jak widać, wiele z tych wydarzeń jest w większej lub mniejszej mierze związana z konfliktami zbrojnymi, co ostatecznie ma co najmniej gorzki wydźwięk. Dodatkowo pozytywne aspekty niektórych ważnych decyzji zdają się wygasać, a na pierwszy plan ponownie wysuwają się ryzyka.
Koniec czy dopiero początek ofensywy USD?
Kurs EUR/USD jeszcze we wtorek atakował poziom 1,095 $, ustanawiając kilkumiesięczne maksima. Wtedy też pojawiły się całkiem uzasadnione pytania o przebicie okrągłego 1,1 $. Jednak do niczego takiego nie doszło, a pretekstem do odwrotu miało być środowe posiedzenie FOMC (chociaż ruch zaczął się już wcześniej). Co prawda Amerykanie zgodnie z oczekiwaniami nie zmienili stóp procentowych, ani prognoz co do ich obniżek w tym roku, ale rynek zinterpretował komunikat i konferencję Jerome Powella prodolarowo. W ten sposób eurodolar próbuje wczoraj i dziś naruszyć strefę wsparcia wokół 1,083 $, ale ma z tym spore trudności. Analitycy wskazują na aspekt techniczny, według którego kurs osiągnął już zasięg ruchu trudny do poszerzenia bez dodatkowych impulsów, a tych brakuje na koniec tygodnia przy pustym kalendarzu makro. Rzeczywiście możemy dostrzec, że główna para globu znajduje się obecnie w obszarze dolnego ograniczenia konsolidacji, którą możemy obserwować od 2 tygodni. Warto jednak zawsze mieć z tyłu głowy, że w każdym momencie może się pojawić nowa informacja z Białego Domu, która popchnie inwestorów w jakimś kierunku.
Presja na PLN
Mocniejszy dolar na szerokim rynku to tym razem klasycznie negatywna informacja dla walut rynków wschodzących, a więc również dla polskiego złotego. W piątkowe południe kurs euro znajduje się wciąż blisko 4,20 zł, a kurs dolara sięga 3,87 zł. Dalsze osłabienie PLN może być powstrzymywane przez uspokojenie na EUR/USD połączone z czynnikami technicznymi na parach złotowych, które nie potrafią wybić oporów, stanowiących równocześnie górne ograniczenie trwających konsolidacji. Jeżeli w najbliższym czasie nie uda się pokonać tych poziomów, to urośnie szansa odwrotu, który może wymazać nawet kilka groszy z wcześniejszej deprecjacji złotego. Mimo wszystko główną rolę zamierza aktualnie odgrywać ogólnorynkowy sentyment, co spycha na dalszy plan czynniki wewnętrzne. Za takowy można uznać najnowszy rating Polski ze strony agencji Moody’s, który poznamy wieczorem (prognozowane jest utrzymanie oceny A2). W średnim terminie warto zwrócić uwagę na kruszący się jastrzębi front w RPP. Tym razem dotyczy to prof. Ireneusza Dąbrowskiego, który na portalu X podzielił się swoimi przemyśleniami po wczorajszych danych z polskiego rynku pracy. Schłodzenie presji płacowej ma wróżyć dobrze na przyszłość, co można interpretować jako zbliżającą się możliwość obniżek stóp nad Wisłą.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:
Wieczorem (brak dokładnej godziny) – Polska – publikacja ratingu agencji Moody’s.
Adam Fuchs – analityk w InternetowyKantor.pl
Turecka demokracja w praktyceWydawać się mogło, że wiadomością dnia będzie konferencja prezesa FED. Już rano masowe aresztowania opozycji w Turcji, nazywane w niektórych mediach zamachem stanu, przejęło to miano. Dzisiaj od rana obniżki stóp procentowych w Szwajcarii.
Za oceanem bez zmian
Rynki nie oczekiwały obniżek stóp procentowych za oceanem i słusznie. Zwyczajowo ważniejsza od samej decyzji była konferencja prasowa. Analitycy spodziewali się bardzo twardego wystąpienia prezesa FED Jerome Powella. Jego ton był jednak znacznie łagodniejszy. Bardzo dużo uwagi poświęcił oczywiście niepewności wywoływanej potencjalnymi efektami ceł. Nie wykluczał on jednak redukcji stóp procentowych. Do tego wskazał na przejściowość obecnych czynników podnoszących inflację. Rynki przyjęły tę deklarację jako bardziej proobniżkową, niż dotychczas uważano. W rezultacie mieliśmy typową reakcję dla nadchodzących cięć – osłabienie dolara, skoro ma wypłacać gorsze odsetki. Były to również wzrosty na aktywach ryzykownych, nieopartych na stopie procentowej od giełdy i złota po nawet kryptowaluty.
Co się wydarzyło w Turcji?
W ostatnich dniach w Turcji odbyło się kilka wydarzeń, które nawet u obserwatorów tamtejszej sceny politycznej budzą duże zaskoczenie. Zaczęło się „dość” niewinnie. Dnia 18 marca Uniwersytet Stambulski cofnął dyplom dla prezydenta Stambułu. Ten potencjalnie nie tak znaczący ruch miał jednak bardzo ważny powód. Wyższe wykształcenie jest konieczne w Turcji do ubiegania się o prezydenturę. Sytuacja zaczęła się potęgować i wczoraj aresztowano Pana Ekrema Imamoglu oraz szeroką grupę jego współpracowników – wedle niektórych źródeł nawet 100 osób. Dlaczego piszemy o tym w komentarzu walutowym? Z uwagi na to, że o ile rynki przymknęły oczy na wydarzenia z wtorku, to w środę w momencie aresztowań już nie. W środowy poranek za jednego dolara płacono niecałe 37 lir tureckich. W wyniku eskalacji po aresztowaniu, przez chwilę kurs rynkowy wynosił ponad 41 lir za jednego dolara. Obecnie kurs ustabilizował się w okolicach 38 lir za dolara. To 3,5% wzrost w ciągu dnia. By lepiej oddać skalę – to tak jakby kurs euro nagle zmienił się o 14 groszy.
Szwajcaria tnie stopy
Jakby tych wydarzeń na rynkach było mało, dzisiaj jeszcze Szwajcarski Bank Narodowy obniżył stopy procentowe. Główna stopa spadła z 0,5% na 0,25%. Jest to element strategii tamtejszego nadzorcy, który w ostatnich miesiącach gwałtownie ograniczył interwencje rynkowe na rzecz regulowania kursu waluty polityką monetarną. Dotychczas bowiem SNB regularnie dokupywał walut obcych na rynkach do swoich rezerw, by osłabiać franka i ułatwiać życie rodzimym eksporterom. Obecnie ten sam efekt uzyskuje utrzymując znacząco niższe, niż w strefie euro stopy procentowe. Obniżka to też kolejny oddech dla kredytobiorców frankowych, których raty powinny dalej spadać w wyniku tej decyzji.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:
13:00 – Wielka Brytania – decyzja w sprawie stóp procentowych,
13:30 – USA – wnioski o zasiłek dla bezrobotnych.
Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl
Dyplomacja telefonicznaŚwiat liczył na pokój na Ukrainie, a dostał brak ataków na infrastrukturę krytyczną i mecz hokeja. Dobre dane z USA umacniają dolara przed decyzją w sprawie stóp procentowych. W tle inflacja w Kanadzie wymyka się spod kontroli.
Rozmowy Trump – Putin
Wczoraj miała miejsce długo wyczekiwana wymiana słów Donalda Trumpa z Putinem. Zapisu rozmowy oczywiście nie znamy, ale poznaliśmy relacje uczestników. Dobrym sygnałem był czas trwania – aż półtorej godziny. Tematem oczywiście było zawieszenie działań zbrojnych oraz zaprzestanie atakowania infrastruktury energetycznej Ukrainy. Ustalono również utworzenie grup roboczych mających pracować nad detalami. Do tego momentu brzmi to rozsądnie. Od strony Rosji warunkiem jest jednak zaprzestanie dostarczania broni Ukrainie i wstrzymanie mobilizacji. Warunek ten może być trudny do zaakceptowania dla strony ukraińskiej. Gdyby to już nie było dziwne, to ustalono mecz USA – Rosja w hokeja. Rynki reagują, jakby nadchodziło zakończenie wojny. Szczególnie widać to na ropie naftowej, która wyraźnie wczoraj staniała – ponad 2 dolary na baryłce.
Nie samymi rozmowami żyją rynki
Wczoraj mieliśmy również pakiet danych zza oceanu. Lepiej od oczekiwań zachowywał się rynek nieruchomości. Symbolicznie więcej wydano pozwoleń na budowę domów. Wyraźnie natomiast widać wzrost rozpoczętych budów domów. Jest to dobry sygnał dla tamtejszej gospodarki. Korzystniej niż prognozowano wypadła również produkcja przemysłowa. Rosła ona w lutym o 0,7%, co jest wynikiem znacznie powyżej przypuszczeń wynoszących 0,2%. Dolar wczoraj się umacniał. Ciężko jednak powiedzieć, w jakim zakresie wynikało to z dobrych danych z USA, a w jakim z rozmowy prezydentów Rosji i USA. W tle pozostaje też oczekiwanie na decyzję w sprawie stóp procentowych, a raczej jej brak, bo analitycy są co do tego zgodni.
Problemy z inflacją w Kanadzie?
Wczorajsze dane o inflacji w Kanadzie zaskoczyły rynki. Spodziewano się zwiększenia rocznego wskaźnika, ale do 2,2%. Faktycznie zobaczyliśmy, że ceny dla konsumentów rosły o 2,6% w skali roku. Bezwzględnie nie jest to poziom, który powinien budzić niepokój. Wywołuje go jednak tempo zmian. Tym bardziej że Kanada jest w silnym cyklu obniżek stóp, który właśnie dość brutalnie się kończy. Do tych odczytów, realna stopa procentowa, czyli taka uwzględniająca inflację, wynosiła 0,85% i już była relatywnie niska na tle innych gospodarek. Po wzroście wskaźnika wynosi 0,15%. Tak niska nadwyżka stóp procentowych nad inflacją stawia pod znakiem zapytania sensowność oszczędzania. W momencie, kiedy obywatele dochodzą do wniosku, że nie warto oszczędzać, bo pieniądz za szybko traci na wartości, dochodzimy do sytuacji, gdzie ryzykujemy pojawienie się spirali inflacyjnej. Dane te zatem w dłuższym okresie powinny umocnić dolara kanadyjskiego, bo rosnąca inflacja powinna wstrzymać cykl obniżek stóp procentowych.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:
19:00 – USA – decyzja w sprawie stóp procentowych.
Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl
Inflacja spada od umiejętnego liczeniaJak pokazuje praktyka, jeśli ceny nie przestają rosnąć tak szybko, to może trzeba zmienić metodę liczenia. Słabe dane dolara powodują, że amerykańska waluta znów szuka dna. W tle inwestorzy znów przychylnie patrzą na Rosję, mimo jej kuriozalnych żądań.
Słabsze dane dolara
Wczoraj poznaliśmy dane na temat sprzedaży detalicznej w USA. Wypadły one wyraźnie poniżej oczekiwań – spodziewano się wzrostu o 0,6% w lutym względem stycznia, a zobaczono raptem 0,2% w górę. Mniej widoczne, ale dalej słabe były odczyty w segmencie bez samochodów. Tam wzrost wyniósł 0,3%, przy przypuszczeniach o 0,1% wyższych. Jak widać, to właśnie samochody sprzedawały się wyraźnie gorzej od prognoz, ale nie łączmy tego z polityką. Drugim ważnym sygnałem był indeks NY Empire State. Tutaj również mieliśmy wynik wyraźnie poniżej oczekiwań. W efekcie tych danych amerykańska waluta znów powróciła do spadków. Ruch, który zaczął się wczoraj, nadal trwa i wróciliśmy do sytuacji, w której kurs USD jest najsłabszy względem EUR od października. Brakuje niecałych 3 groszy, aby kurs dolara względem złotego był najniższy od 2021 roku.
Inflacja bazowa również w dół
Manipulacje przy koszyku inflacyjnym to popularna metoda poprawiania wyników. Obrońcy oczywiście wskażą na zmiany struktury konsumpcji. Częściej jednak po modyfikacjach koszyka dochodzi do spadków inflacji. Tak, jak chociażby miało to miejsce teraz. Inflacja bez cen żywności i energii rośnie obecnie o 3,7%, a nie jak prognozowano o 4%. Problem w tym, że poprzednie oczekiwania nie zakładały przekształcenia koszyka. Co wywołało tak duże zmiany? Najmocniej wzrósł udział środków transportu (czyt. samochodów), rekreacji i kultury oraz usług ambulatoryjnych i usług związanych ze zdrowiem. Natomiast spadł udział paliwa, mięsa i opału. Krytycy zwracają uwagę na zwiększenie udziału samochodów przy zmniejszeniu się udziału paliwa. Jest to jednak zgodne z trendami. W Europie mamy coraz więcej samochodów, ale ich średni przebieg roczny spada.
Rynki znów grają pod wygraną w Rosji
Rozmowa Donalda Trumpa z Putinem zapowiada się bardzo interesująco. Stawkę podbijają szczególnie bardzo wysokie oczekiwania względem jej efektów. Trump ma silną presję, by zakończyć ten konflikt. Problem w tym, że obecne propozycje są znacznie korzystniejsze na dla strony rosyjskiej, niż ukraińskiej. Jest to duża zmiana, bo jeszcze za poprzedniej administracji wspierano ofiary, a nie sprawców. Rynki już się z tym powoli pogodziły. Widać to po wzrostach m.in. na głównym indeksie moskiewskiej giełdy, który od początku roku zyskał imponujące 36%. Efekt widoczny jest też na rublu, który od początku roku poszedł w górę o 25%.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:
13:30 – Kanada – inflacja konsumencka,
13:30 – USA – pozwolenia na budowę domów i rozpoczęte budowy
14:15 – USA – wyniki produkcji przemysłowej.
Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl
Portfele odetchnęły z ulgąTempo wzrostu cen w Polsce okazało się mocno przeszacowane we wstępnych odczytach – 4,9% to nadal dużo, ale brzmi lepiej niż 5,3%. Optymizm w USA wyraźnie spada, a dane z Chin cieszą inwestorów, za wyjątkiem tych, którzy inwestowali w nieruchomości.
Spadek optymizmu za oceanem
Ubiegły tydzień miał duże perspektywy, by być tygodniem, chociaż częściowej korekty po poprzednim, który okazał się naprawdę słabym. Problemów po drodze było jednak kilka, a ostatecznym okazały się jednak piątkowe dane z USA. Rynek oczekiwał wyniku 63,1 pkt w Raporcie Uniwersytetu Michigan. W indeksach koniunktury wartości powyżej 50 pkt to przewaga odpowiedzi pozytywnych. Próg 63,1 pkt mógłby zatem wydawać się bardzo wysoki i trudny do spełnienia. Trzeba jednak pamiętać, że byłby to i tak najsłabszy rezultat od listopada 2023 roku. Problem w tym, że realny wynik był znacznie niższy – 57,9 pkt było dużą niespodzianką dla rynków. Pomimo tego, że publikacja miała miejsce w godzinach popołudniowych w piątek, kiedy wiele osób myślało już o weekendzie, zdążyła jeszcze namieszać. W rezultacie dolar zamknął tydzień stratą niemal 0,3% względem euro. Wobec złotego kurs dolara testował w ostatnim tygodniu najniższe poziomy od września, atakując wartość 3,82 zł.
Inflacja w Polsce spowalnia
Finalne dane o inflacji mocno zaskoczyły rynki. Powodem jest fakt, że przeważnie wstępne odczyty niemal nie różnią się od ostatecznych. Początkowo wskaźnik wzrostu cen wynosił 5,3%, a poznany w piątek wynik jednak już 4,9%. Stawia to pod dużym znakiem zapytania dokładność ostatniej, marcowej zresztą, projekcji NBP. Mówi ona o 5,4% inflacji konsumenckiej na koniec tego kwartału. Po wstępnych danych, gdzie różnica wynosiłaby 0,1%, wyglądało to bardzo przekonująco. Obecnie, by prognoza ta się spełniła, tempo wzrostu cen w marcu musiałoby wyraźnie przyspieszyć. Czy oznacza to, że należy się spodziewać szybciej obniżek stóp procentowych? Patrząc na nastawienie NBP – nie. Z pewnością niższa inflacja pozostawia więcej miejsca na taki ruch, niż dotychczas mieliśmy. Polski złoty w piątek miał oczywiście podwyższoną zmienność, ale dzień zakończył względem euro na niemal tych samych poziomach, co zaczął.
Dane z Chin
Dzisiaj w nocy poznaliśmy pakiet danych z Państwa Środka. Sprzedaż detaliczna nie zaskoczyła i zgodnie z oczekiwaniami rosła o 4%. Na uwagę zasługuje natomiast produkcja przemysłowa, która rośnie nie jak prognozowano o 5,3%, a o 5,9%. Lepiej wypadły też inwestycje w aglomeracjach miejskich, które wzrastają o 4,1% w skali roku, co jest wynikiem o 0,4% lepszym od przypuszczeń. Problemy tamtejszej branży nieruchomości również znalazły swoje odbicie w odczytach. Ceny nieruchomości w Chinach spadły w ciągu roku o 4,8%. Biorąc pod uwagę wielkość tamtejszej bańki na rynku, to zupełnie zdrowy spadek.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:
14:00 – Polska – inflacja bazowa.
Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl
Konferencja bogata w formę, a nie treśćW wystąpieniach szefa NBP jest jeden pewnik – brak nudy. Pewne są też niestety słowne „wycieczki” skierowane w stronę oponentów, bardzo rzadko spotykane w wypowiedziach innych prezesów banków centralnych. W tle mamy spadek inflacji producenckiej w USA, która jednak nie osłabia dolara.
Spadek inflacji w USA
Wspomniany w tytule spadek dotyczy co prawda inflacji producenckiej, a nie konsumenckiej, ale to i tak dobra wiadomość. Analitycy spodziewali się, że ceny konsumentów wzrosną w lutym o 0,3% w ujęciu miesięcznym, a jednak pozostały w miejscu. Patrząc na inflację bazową – mieliśmy symboliczną obniżkę o 0,1%. W ujęciu rocznym ceny producentów nadal rosną o 3,2%, co jest wynikiem o 0,4% wyższym od wskaźnika dla konsumentów. W rezultacie nadal na rynku jest presja wywoływana rosnącymi kosztami producentów. Skoro jednak inflacja producencka była niższa od oczekiwań, to i ta presja jest mniejsza, niż dotychczas uważano. Jest to sygnał sugerujący, że jest miejsce na więcej lub na szybsze obniżki stóp procentowych. Nie widać tej reakcji na notowaniach dolara. Skoro mają się zbliżać cięcia, to przecież dolar powinien się osłabiać. Musimy jednak pamiętać, że poprzedni tydzień był jednym z najgorszych dla amerykańskiej waluty. Wczorajsze dane spowodowały, że korekta umacniająca jest wolniejsza, niż powinna po tak silnym ruchu.
Konferencja prezesa NBP
Wystąpienia prezesa NBP mają swój unikalny, przynajmniej względem głównych banków centralnych, styl. Tym razem posiedzenie również zawierało coś, czego można się było spodziewać – bardzo silny atak na zwolenników obniżania stóp procentowych. By pokazać jednomyślność RPP w ramach polityki, przedstawiono nawet wykres obrazujący jacy członkowie i kiedy głosowali inaczej w ostatnich miesiącach, niż w całokształcie. Tutaj trzeba nadmienić, że jest to głównie odpowiedź prezesa skierowana do pani profesor Tyrowicz, która wyraźnie wysoko priorytetyzuje walkę z inflacją. Postuluje ona gwałtowny i natychmiastowy wzrost stóp procentowych o 2%. Warto natomiast zauważyć, że skoro inflacja wynosi 5,3%, a główna stopa procentowa 5,75% to faktycznie miejsca na obniżki nie ma wcale, lub prawie wcale. Dowiedzieliśmy się również kilku dyskusyjnych tez. Między innymi tego, że problemem rozwoju gospodarki nie są wysokie stopy procentowe powodujące drogi kredyt, tylko wysoka inflacja. Nie dowiedzieliśmy się natomiast nic konkretnego o tym, kiedy oczekiwać obniżek.
Nowa prognoza NBP
Dowiedzieliśmy się na posiedzeniu również, jak wyglądają nowe prognozy NBP. Sugerują one, że 2025 rok zakończymy wciąż inflacją w okolicach 5%. Spodziewany jest jednak spadek w 2026 roku. Nie jest to nic dziwnego, sam prezes zwrócił uwagę, że wynika to z czynników administracyjnych. Powodem jest m.in. wzrost VAT na żywność oraz wzrost cen energii. Przestrzegał także, aby nie popadać w nadmierny entuzjazm w wakacje, kiedy spadnie inflacja, której wzrost spowodowany był uwolnieniem cen energii. Analitycy wskazują, że wypowiedź wyglądała podobnie jak poprzednie na budowanie gruntu pod brak obniżek.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.
Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl
RPP czeka, a Bank Kanady tniePolska utrzymuje stopy procentowe, co nikogo nie powinno zaskakiwać. Koszty obsługi długu w Europie gwałtownie rosną, a Kanada obniża stopy procentowe, przygotowując się na sankcje.
Rentowności nadal rosną
Zapowiedzi europejskiego programu zbrojeń cały czas wpływają na rynki. W ciągu dwóch tygodni 10-letnie rentowności obligacji głównych gospodarek europejskich poszły w górę o 0,4-0,5%. To przekłada się oczywiście na koszty obsługi długu. Trzeba pamiętać, że gospodarki, których zadłużenie po pandemii w wielu krajach wzrosło – często jak Francja, Hiszpania, czy oczywiście Włochy – zadłużone są powyżej 100% PKB. Taka zmiana rentowności będzie ich kosztowała nawet 0,5% PKB rocznie. W rezultacie, o ile zwiększenie zdolności obronnych wydaje się w dzisiejszym świecie bardzo racjonalne, o tyle politycy będą mieć duży dylemat. Odbędzie się to bowiem mocno kosztem gospodarek. Teoretycznie jest to silny sygnał osłabiający euro. Teoretycznie, bo przecież duża część tego kapitału napłynie do Europy pod zakup tak dobrze oprocentowanych obligacji, a to z kolei umacnia europejską walutę, czego w ostatnich dniach jesteśmy świadkami, szczególnie wobec dolara.
RPP nie zawiodła
Zgodnie z oczekiwaniami Rada Polityki Pieniężnej nie zaskoczyła rynków. Pewną niespodzianką dla fanów gatunku była jednak godzina publikacji informacji – 15:16 to relatywnie późno i może, ale nie musi, świadczyć o ożywionej dyskusji. Na ostatnich posiedzeniach dyskutowano wnioski Pani Joanny Tyrowicz o podwyżkę stóp procentowych o 200 punktów bazowych, czyli 2% w górę. Jest to bardzo radykalny pogląd, ale pomimo ciągłego zgłaszania go pod głosowanie od wielu miesięcy, nie uzyskał on poparcia. Wydłużona rozmowa mogła wynikać z próby ustalenia, kiedy i pod jakimi warunkami rozpocznie się cykl obniżek stóp. Rynki spekulują o lipcu lub wrześniu, aczkolwiek patrząc na to, co się dzieje obecnie na świecie prognozowanie na tak długi czas jest bardzo utrudnione.
Kanada nie zaskakuje
Na wczorajszym posiedzeniu Banku Kanady zgodnie z przypuszczeniami doszło do obniżek stóp procentowych. Trzeba pamiętać, że ten kraj w ostatnim czasie ma inflację wyraźnie pod kontrolą. Od sierpnia włącznie znajduje się ona w wąskim przedziale wahań 1,6-2%. Nowa stop procentowa wynosi jednak 2,75% i nie pozostawia już dużo przestrzeni na dalsze cięcia. Jako powód decyzji prezes banku podał trwającą wojnę handlową z USA i gotowość do wsparcia gospodarki, która powinna w niej ucierpieć. Ostatnie dni w relacjach pomiędzy Kanadą a USA były bardzo burzliwe i ciężko przewidywać co dalej się wydarzy, ale Kanada woli być przygotowana. Na rynkach walutowych dolar kanadyjski był stabilny.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:
13:30 – USA – inflacja producencka,
13:30 – USA – wnioski o zasiłek dla bezrobotnych,
15:00 – Polska – konferencja prezesa NBP.
Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl
Rzeź na amerykańskich parkietachOstatnie dni nie były łaskawe dla dolara, bo to Europa zasysa kapitał z rynków. Prawdziwe problemy mają jednak tamtejsze giełdy. Odpływ zasobów jest tam bardzo zauważalny. Najpopularniejsze indeksy są wyraźnie pod kreską od początku roku. W tle inflacja na Węgrzech zaczyna wymykać się spod kontroli.
Dane z Europy
Niemiecki przemysł pokazał w styczniu wyniki powyżej oczekiwań – 2% w skali miesiąca to solidna wartość. Szczególnie biorąc pod uwagę, jaki wpływ na tę branżę może mieć europejski pakiet zbrojeniowy. Pierwsze efekty widać już na giełdach. Przykładowo, niemiecka spółka Rheinmetall zaczynała rok w okolicy 600 euro za akcję, a w marcu przez chwilę dotarła do 1200 euro. Warto natomiast pamiętać, że te pieniądze nie wezmą się z kosmosu, a wraz z emisją kolejnych obligacji koszt zadłużania się wzrośnie. Powodem jest oczywiście oczekiwany wpływ dodatkowych pożyczek. Należy zwrócić uwagę, że oddziałuje to nie tylko na unijne gospodarki, które będą się zapożyczać. W górę idę również rentowności np. Szwajcarii. Powodem jest fakt, że skoro na niemieckich można nagle dużo więcej zarobić, to po co trzymać przy tak dużej różnicy szwajcarskie, więc te też poszły w górę.
Dolar wciąż słaby
Amerykańska waluta po najgorszym tygodniu od kilkunastu lat nie zwalnia tempa. Dzisiaj z rana doszło do przekroczenia granicy 1,09 na kursie euro do dolara. Tym samym jesteśmy już bardzo blisko szczytów EUR względem USD z listopada. Taka słabość to wbrew pozorom wcale nie jest problem. Im słabszy dolar, tym lepiej dla amerykańskiej wymiany handlowej, a o to podobno chodzi obecnej administracji. Powoduje to, że import do USA jest mniej opłacalny, za to eksport bardziej konkurencyjny. Problemem jest natomiast rzeź, która odbywa się na amerykańskich rynkach akcyjnych w ostatnich dniach. Przeceny zaczęły się już ponad dwa tygodnie temu, ale teraz przyspieszają. Od początku roku, kiedy to europejskie parkiety pokazują bardzo wyraźne wzrosty, za oceanem mamy już 5% spadku.
Inflacja na Węgrzech przyspiesza
Dzisiaj rano Węgrzy poinformowali, że wbrew oczekiwaniom inflacja w lutym nie spadła z 5,5% na 5,3%. Co więcej, w ogóle nie zmalała, tylko zwiększyła się do 5,6%. Jest to piąty z rzędu wzrostowy miesiąc tego wskaźnika. Jeszcze we wrześniu ceny rosły w tempie 3% w skali roku. Przyspieszające tempo inflacji powoduje, że nie ma przestrzeni na obniżki stóp procentowych. Te po raz ostatni obniżane były również we wrześniu i od tego czasu tamtejszy bank centralny czeka. Jak widać słusznie. Rosnąca inflacja i wstrzymanie cyklu obniżek powodują, że forint zyskuje na wartości.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:
15:00 – USA – liczba wakatów wg Jolts (dane z rynku pracy).
Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl
Góra, dół, liczy się zabezpieczenie.Nie odkryję Ameryki, jeżeli powiem, że gra na dźwigni to ryzyko. Bez ryzyka nie ma zysków, ale jak nas sczyści... Cóż, pozostaje SL, niektórzy mówią. Ok, można, wysoka dźwignia, 0% strata i ładujemy transakcję oczekującą. To jakiś pomysł. Można powtarzać do skutku, w końcu wyjdzie i się nie zamknie zaraz po otwarciu. Zarobimy? Jaha. Można też inaczej, bez sl, z zabezpieczeniem, 2, 3 transze na 90, 95% straty, licząc na odbicie. Tu znów niska dźwignia. Wybór należy do Was.
Najsłabszy tydzień dolara od 14 latBy znaleźć tak słaby okres dla USD względem EUR, jak ostatnio, należy się cofnąć do kryzysu z 2008 i zawirowań na rynku wynikających z niego. Miniony tydzień był tak kiepski, że spadków nie pogłębiały już nawet gorsze dane z tamtejszego rynku. W tle mieliśmy niesatysfakcjonujące odczyty z Kanady i przyzwoite z Unii, które tylko pogłębiały problem dolara.
Rynek pracy w USA
Piątkowe dane z USA pojawiły się na zakończenie tygodnia, który był jednym z najgorszych w ostatnich latach dla dolara. W normalnych warunkach nawet odrobinę słabsze odczyty z rynku pracy by go dodatkowo uderzyły. Po tak kiepskim okresie inwestorzy byli jednak gotowi na wiele. Wzrost bezrobocia wbrew oczekiwaniom do 4,1% to już problem. Mniejsza liczba miejsc pracy w sektorze zarówno pozarolniczym, jak i prywatnym również nie zachwyciły. Na deser wolniej od prognoz rosły płace godzinowe, bo tylko 4%. Trzeba pamiętać, że przy inflacji wynoszącej 3% to nadal wzrost płac realnych. Po tych danych dolar stabilizował się i nie osłabiał się już dalej. Nie zmienia to faktu, że szukając większych zmian tygodniowych na niekorzyść amerykańskiej waluty, względem euro robi się problem. Ostatnio euro tyle straciło pod koniec marca 2009 roku i w grudniu 2008 roku przy ówczesnym kryzysie finansowym. Teraz nie mamy jednak kryzysu…
Kanadyjski rynek pracy
Dobrych danych nie zaprezentowała również Kanada. Tamtejszy rynek pracy pokazał jednak jednocześnie utrzymanie stopy bezrobocia na niezmienionym poziomie, pomimo oczekiwań wzrostu oraz mniej od prognozowanych utworzonych miejsc pracy. Tych drugich niby przybyło tysiąc. Trzeba zwrócić uwagę, że Kanada publikuje również odczyty o tym, czy są one na pełen etat, czy nie. Na pełen etat ubyło ponad 19 tysięcy miejsc, a ponad 20 tysięcy przybyło na część etatu. Jest zatem wyraźnie słabiej, niż mogło się wydawać. W rezultacie dolar kanadyjski tracił w piątek wyraźnie na wartości.
Dane z Unii
Piątkowe odczyty z Unii Europejskiej wpasowały się w słabszy trend dolara. W ujęciu rocznym PKB strefy euro wzrosło bowiem o 1,2%, a nie jak oczekiwano 0,9%. Z jednej strony to miło, że rośnie ono szybciej od oczekiwań. Tłumaczy to umacnianie się europejskiej waluty. Ruch ten nie był jednak zbyt silny, ale po takim tygodniu ciężko się temu dziwić. Z drugiej strony 1,2% wzrostu PKB w skali roku to nie jest dobry wynik. Jest on wręcz kiepski. Jeżeli Unia chce liczyć się w światowym wyścigu gospodarczym, a nie być skansenem, ten wskaźnik musiałby być wyższy. Wzrost PKB nie jest oczywiście miernikiem idealnym, ale na pewno jest jednym z najważniejszych.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.
Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl
Rosja-Ukraina-Europa: Wpływ Forex
Cześć, jestem profesjonalnym traderem Andrea Russo. Dzisiaj chciałbym podzielić się z Wami refleksją na temat obecnej sytuacji geopolitycznej, w szczególności na temat wojny na Ukrainie i jej globalnych skutków. Najnowsze wydarzenia ukazują nam coraz bardziej złożoną panoramę: Ameryka, jak się wydaje, zajęła niejednoznaczne stanowisko, wysyłając sygnały, które można interpretować jako zbliżenie z Putinem. Doprowadziło to do zaostrzenia konfrontacji między Rosją a Europą, czego skutki mogą zmienić równowagę globalną.
Obecna sytuacja i jej konsekwencje
Trwająca od lat wojna na Ukrainie wywarła niszczycielski wpływ nie tylko na sytuację militarną, ale także gospodarczą i polityczną. Niedawna decyzja Stanów Zjednoczonych o ograniczeniu przepływu informacji wywiadowczych na Ukrainę sprzyjała rosyjskim osiągnięciom w niektórych obszarach strategicznych. Ta zmiana podejścia wzbudziła wątpliwości co do prawdziwego stanowiska Ameryki i zaostrzyła napięcia wśród zachodnich sojuszników.
Europa ze swojej strony znajduje się w delikatnej sytuacji. Z jednej strony musi radzić sobie z presją ekonomiczną wynikającą z sankcji wobec Rosji; z drugiej strony musi utrzymać jednolity front wspierania Ukrainy. Jednak brak jasnej strategii może doprowadzić do wewnętrznych podziałów i osłabienia pozycji firmy na świecie.
W tym kontekście Unia Europejska ogłosiła niedawno ambitny plan przezbrojenia o wartości 800 miliardów euro, zwany „ReArm Europe”. Plan ten ma na celu wzmocnienie europejskiej obronności poprzez znaczące inwestycje, w tym 650 mld ze środków krajowych i 150 mld z pożyczek gwarantowanych przez budżet Wspólnoty2. Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen podkreśliła, że żyjemy w erze dozbrojenia i że Europa musi być gotowa do samodzielnej obrony.
Wpływ na świat Forex
Ta sytuacja geopolityczna nieuchronnie odbiła się na rynku Forex. Wojna na Ukrainie już wywołała znaczną zmienność światowych walut, a euro znalazło się pod presją z powodu niepewności gospodarczej w Europie. Jednocześnie dolar amerykański wykazał się względną siłą, ale niedawna niejednoznaczność w amerykańskiej polityce zagranicznej może osłabić tę pozycję.
Waluty rynków wschodzących, zwłaszcza tych blisko związanych z konfliktem, pozostają bardzo podatne na wahania. Przykładowo rubel rosyjski podlegał znacznym wahaniom, co było odzwierciedleniem sankcji gospodarczych i wewnętrznej dynamiki kraju.
Czego można się spodziewać w przyszłości
Patrząc w przyszłość, rynek Forex prawdopodobnie pozostanie bardzo zmienny. Inwestorzy będą musieli uważnie śledzić rozwój sytuacji geopolitycznej i odpowiednio dostosowywać swoje strategie. Kluczem będzie zachowanie elastycznego podejścia i dywersyfikacja portfeli w celu złagodzenia ryzyka związanego z tą globalną niepewnością.
Podsumowując, obecna sytuacja stanowi bezprecedensowe wyzwanie dla traderów i inwestorów. Jednakże dzięki dobrze zaplanowanej strategii i starannej analizie kontekstu możliwe jest nawigowanie po tych niespokojnych wodach i identyfikowanie okazji inwestycyjnych.
Trump ma rekordowy dług do zrolowania w 2025 i zawali rynkiMam pewien scenariusz, który zaczyna się powoli krystalizować na naszych oczach. Plan tak szalony, że tylko Trump wraz ze swoją ekipą byłby w stanie się go podjąć. Niekoniecznie się to wydarzy, są pewne wady tego planu, dlatego jestem otwarty na jego krytykę i twierdzenie, że to jest bez sensu i spowoduje taki plan tylko jeszcze więcej strat. Jest to idea i prognoza, którą szybko poznamy,w ciągu tego miesiąca czy się realizuje, bo przecież wcale nie musi. A prognoz o krachu na giełdach w infosferze jest mnóstwo. Czemu moja miałaby być właściwa? No ale do rzeczy:
Będzie czerwono i spadki w ten weekend na rynku krypto, które pociągnie za sobą spadki na tradycyjnych rynkach w poniedziałek, nie dając im czasu na reakcję w weekend. Trump ma plan by zawalić rynki w 2025, bo zapada rekordowa ilość obligacji w tym roku 7,6 biliona USD. W lutym, maju, sierpniu i listopadzie. Obecne oprocentowanie stóp w USA jest za wysokie i to powodowałoby, że przez emisję nowych obligacji po obecnym oprocentowaniu najbliższe 10 lat amerykański budżet byłby obciążony ogromnymi kosztami długu w porównaniu do tego co było wcześniej. Trzeba to zrobić po jak najniższym oprocentowaniu, a tylko FED może je obniżyć w wyniku ewidentnych spadków. Trump nie jest w stanie wymusić tego inaczej, bo FED i Powell jest teoretycznie niezależny, a i tak już próbował na niego naciskać i to nic wcześniej nie dawało. Muszą się znaczne spadki wydarzyć w marcu by FED w maju miał czas na reakcję i upewnienie się, że to nie są chwilowe spadki.
Kwestia długu i podchodzenia do niego wyjaśnia praktycznie wszystkie ruchy Trumpa na arenie międzynarodowej i wewnątrz kraju.
Zacznę od najmniej poważnych:
- zespół DOGE, cięcia etatów i poganianie Elona Muska
- zlote wizy i obywatelstwo za 5 mln dolarów by załatać dziurę i ochrona dla takich obywateli nawet jak bracia Tate, reklamując USA jako te, które są w stanie nawet kryminalistów ochraniać
- ostre cięcie USAID i wycofywanie się USA z WHO i innych organizacji.
- Cła w celu wyrównania boiska na korzyść USA jak i rozhuśtania rynków, cła są narzędziem do korzystniejszych umów handlowych USA
- wymuszanie na Ukrainie dealu surowcowego
- sygnalizowanie wzajemnej redukcji kosztownego arsenału atomowego
- wola wycofywania żołnierzy z Europy
- narzucanie sojusznikom kosztów zbrojeń
- są plotki o grożeniu zaprzestania płacenia odsetek od długu przez USA, co wskazuje na to, że sprawa pieniędzy i długu jest dla tej administracji najważniejsza.
Jest to pewna idea, nie jest to przesądzone, ale z tego co widać to rynki zmierzają w tym kierunku, bo spadki już trwają, a Trump im tylko pomaga wprowadzając dodatkowy chaos do systemu. Zdaję sobie sprawę z tego jak szalony jest to pomysł obarczony znacznym ryzykiem dla USA, ale jeszcze większym dla świata co daje w przyszłości USA jeszcze większy lewar na innych w najbliższej przyszłości.
Dodatkowo sprawa pokoju na Ukrainie nie jest jednoznaczna z podpisaniem dealu USA-Ukraina. Do tego potrzeba dealu z Rosji.
Nic tak nie da lepszego podłoża pod taki deal jak przeczołganie Rosji przez wielomiesięczne negocjacje, podczas gdy cena ropy, gazu i innych surowców spada i spada i destabilizuje jej budżet doszczętnie. Chęć oszczędzania pieniędzy przez Trumpa wyjaśnia to, że nie zamierza odbijać terenu Ukraińskiego pomagając jej wysyłając pomoc i sprzęt, bo to kosztuje zbyt dużo. Przymusi Rosję gospodarczo.
Doprowadzenie Rosji gospodarczo do ruiny spowoduje zatkanie wielu studni ropo i gazonośnych co w czasie odbicia na rynkach da USA możliwość niekontrolowanej sprzedaży gazu i ropy z USA zasilając ich budżet i ratując świat od konsekwencji kryzysu. W momencie w którym Rosja nie będzie w stanie skokowo zwięszyć produkcji.
A prawdziwego krachu nie było na rynkach już 2x dłużej niż zwykle to bywa. Nie liczę Flash Crashu podczas Covidu, chociaż możliwe, że ekipie Trumpa taki plan pewnie by się marzył, krach na rok.
Ten weekend wybieram dlatego, że na rynku krypto mieliśmy dwa największe wydarzenia, które teoretycznie powinny być bycze, ale w praktyce sa bardzo mocno niedźwiedzie. Wydarzenia to utworzenie rezerwy bitcoina 2 dni temu z zapowiedzią, że USA nie zamierza kupować żadnych bitcoinów do rezerwy bo ma 200k bitcoinow skonfiskowanych z przestępczych działałności. Co jest potężnym przekłuciem marzeń i oczekiwań wielu posiadaczy bitcoina i kryptowalut, bo naprawdę liczyli na to, że święty gral wzrostów na bitcoinie to będzie zapowiedź stworzenia rezerwy bitcoina przez USA i stały skup kryptowaluty na wzór Salwadoru. To się nie stało.
Drugie wydarzenie to krypto szczyt, który normalnie dałby impuls do wzrostów, ale stał się niczym, rynek przestał reagować na pozytywne informacje.
Silny PLN w rozchwianym otoczeniuTemat ceł pozostaje w centrum uwagi. Panująca niestabilność doczekała się osłabienia amerykańskiego dolara. Korzysta na tym euro, wspierane informacjami o zwiększeniu obronności w Europie. Złoty pozostaje nieugięty, umacniając się nawet do silnego franka szwajcarskiego.
Chaosu ciąg dalszy
Wprowadzone wczoraj cła spotkały się z odmiennymi reakcjami. Premier Kanady oskarżył Trumpa o próbę załamania gospodarki północnego sąsiada USA. Inną strategię przyjęła liderka Meksyku. Claudia Sheinbaum potępiła taryfy i powiedziała, że poczeka do niedzieli, aby ujawnić środki zaradcze. Wiemy również, że przeprowadziła w tej sprawie rozmowę telefoniczną z prezydentem USA. Dodatkowo wczoraj miało także miejsce przemówienie Trumpa na wspólnym posiedzeniu Kongresu. Podczas wystąpienia bronił on swojej strategii, argumentując, że stosowana taktyka ponownie uczyni Amerykę bogatą i wielką. Przyznał jednak, że istnieje możliwość okresu dostosowawczego. Wszystko to powodowało narastającą niepewność. Rynki poczuły powiew optymizmu dopiero po słowach sekretarza handlu Howard Lutnick. Wyznał on, że USA może wycofać lub obniżyć niektóre taryfy na Kanadę i Meksyk nawet w środę zaznaczając, że Trump słucha innych prezydentów.
Eurodolar dobija 1,07 USD
Początek marca to wzrosty wykresu głównej pary walutowej świata. Okazuje się, że inwestorzy coraz bardziej obawiają się wystąpienia recesji w gospodarce USA. Skutkiem jest ucieczka kapitału od amerykańskiego dolara. Dodatkowo unijna waluta wspierana jest także możliwością zakończenia wojny na Ukrainie. Z najnowszych informacji wynika, że Prezydent Zełenski jest gotowy współpracować z Trumpem, nazywając swój ostatni konflikt z prezydentem USA „godnym ubolewania”. Euro pozytywnie reaguje również na wieści o planowanym zwiększeniu wydatków na obronę w Europie. Przewodnicząca Komisji Ursula von der Leyen zaproponowała program pożyczkowy w wysokości 150 miliardów euro (158 miliardów dolarów). Każda z informacji wpłynęła pozytywnie na wspólną walutę. Notowania EUR/USD o poranku przełamały poziom 1,07 USD. Euro umacnia się także względem franka i funta.
Złoty nie do złamania
W burzliwym otoczeniu bardzo dobrze radzi sobie złoty, który pozostaje beneficjentem możliwego pokoju za naszą wschodnią granicą i umocnienia wspólnej waluty. Krajowa waluta wspierana także dobrym stanem polskiej gospodarki i wysokim kosztem pieniądza pozostaje silna. W środę rano kurs EUR/PLN to 4,16 PLN. Słabość amerykańskiego dolara widoczna jest na wykresie USD/PLN, gdzie zeszliśmy do 3,88 PLN. Notowania GBP/PLN to 4,98 PLN. Złoty pozostaje silny również względem franka, mimo że w Szwajcarii odnotowano dziś wzrost inflacji konsumenckiej względem oczekiwań. Indeks CPI to 0,3% r/r przy prognozach na poziomie 0,2% r/r. Kurs CHF/PLN w momencie pisania tekstu zszedł poniżej 4,38 PLN, co z pewnością jest dobrą informacją dla osób płacących zobowiązania w helweckiej walucie.
Dawid Górny – analityk w InternetowyKantor.pl
Wzrost niepewności i kursu EUR/USDWczorajsze dane z amerykańskiego przemysłu, jak i słowa prezydenta USA nie napawają optymizmem. Narastająca niepewność tym razem nie pomogła dolarowi, który osłabia się do unijnej waluty. Niestabilne otoczenie nie jest straszne krajowej walucie. Złoty pozostaje silny na forex.
Mieszane dane z USA
Zachowując kolejność wydarzeń, zacznijmy od wczorajszych odczytów z amerykańskiego przemysłu. Po lepszych od oczekiwań danych PMI ze strefy euro poznaliśmy mieszane odczyty ze Stanów Zjednoczonych. Pierwszą publikacją był wzrost indeksu PMI dla przemysłu z 51,2 pkt do 52,7 pkt. Oznacza to oddalenie się od poziomu 50 pkt, który oddziela rozwój od dekoniunktury. Chwilę później poznaliśmy raport ISM dla przemysłu, któremu amerykanie nadają większą wagę. ISM pozostał w strefie rozwoju, jednak odnotowano zniżkę z 50,9 pkt do 50,3 pkt. Spadek była głębszy od oczekiwanego 50,5 pkt. Rozkładając raport na czynniki pierwsze, zauważamy niepokojący wniosek. Gwałtowny wzrost (z 54,9 pkt aż do 62,4 pkt) odnotowano w indeksie cen płaconych. Spadły natomiast indeksy zatrudnienia (z 50,3 pkt do 47,6 pkt) i nowych zamówień (z 55,1 pkt do 48,6 pkt). Okazuje się, że aktywność amerykańskich fabryk zbliżyła się do stagnacji, ponieważ zamówienia i zatrudnienie spadły. W tym samym czasie wskaźnik cen płaconych za materiały wzrósł do najwyższego poziomu od czerwca 2022 r. Powodem mogą być narastające obawy dotyczące taryf. Wzrost cen połączony ze spowolnieniem to zjawisko, którego każdy chciałby uniknąć.
Jednak weszły
Zgodnie z zapowiedziami, od 4 marca zaczęły obowiązywać cła na Chiny, Kanadę i Meksyk. Kanada ogłosiła szeroki pakiet środków zaradczych w odpowiedzi, a Pekin odpowiedział cłami do 15% na niektóre amerykańskie produkty rolne. Prezydent USA oznajmił wczoraj, że oprócz długo obiecywanych ceł, Stany nałożą taryfy na zagraniczne produkty rolne od 2 kwietnia. Dowiedzieliśmy się także o wstrzymaniu finansowania sprzedaży nowej broni do Kijowa. Skutkiem rosnącej niepewności był spadek amerykańskich akcji. Wyprzedaż rozlała się także na europejskie parkiety, które jeszcze wczorajszego popołudnia rosły z powodu zwyżek akcji spółek obronnych.
Niepokój
Wzrost siły podażowej napędzany geopolityczną niepewnością i narastaniem recesyjnych obaw wokół amerykańskiej gospodarki widać nie tylko na rynkach kapitałowych czy omawianym w pierwszym akapicie raporcie ISM. Spadki widoczne są także na rentownościach amerykańskich obligacji. Dziesięciolatki wyznaczyły lokalne minimum 4,13% (jeszcze wczoraj po południu było to 4,26%). Zniżkują także rentowności obligacji dwuletnich. Wzrost prawdopodobieństwa obniżek stóp procentowych w USA wskazuje także FedWatch Tool. Według najnowszych danych pierwsze cięcia mają pojawić się już w czerwcu, a w tym roku mamy być świadkami aż trzech obniżek. Przekłada się to na odbicie kursu EUR/USD. Główna para walutowa świata we wtorek przed południem rośnie powyżej 1,052 USD, naruszając opór 1,05 USD. Słabość dolara wykorzystuje złoty, który pozostaje silny do głównych walut. W momencie pisania tekstu kurs EUR/PLN to 4,15 PLN, natomiast kurs USD/PLN spada do 3,95 PLN.
Dawid Górny – analityk w InternetowyKantor.pl
Zwrot ku dolarowiKoniec tygodnia to znów przeniesienie uwagi inwestorów za ocean. Inflacja w Europie pozostawia przestrzeń na dalsze obniżki stóp procentowych. Na rynku kryptowalut bomba – Donald Trump potwierdził utworzenie rezerwy kryptowalutowej.
Inflacja w Europie
Piątek był dniem publikacji danych o inflacji. W Rzymie ceny rosną o 1,7% w skali roku, co nie budzi niepokoju. Również odczyt niemiecki, choć wyższy (2,3%), nie wzbudza większych emocji. Obydwa te wskaźniki były zgodne z oczekiwaniami. Niemieckie 2,3% to nadal bardzo blisko docelowego pułapu 2%. EBC nadal ma więc dużo przestrzeni na obniżki stóp procentowych na Starym Kontynencie, a odwrotna sytuacja w USA powoduje, że mamy coraz silniejszego dolara względem euro. Nie jest to oczywiście jedyny powód, ale na pewno trzeba go zaliczyć do grupy tych najważniejszych.
Dane zza oceanu
Końcówka tygodnia należała do dolara. Rozpoczęło się od danych o wydatkach i dochodach Amerykanów. Mieliśmy dość dziwną sytuację. Z jednej strony wydatki, wbrew oczekiwanemu wzrostowi o 0,1%, spadły o 0,2%. Z drugiej strony dochody, zamiast oczekiwanego wzrostu o 0,3%, wzrosły o 0,9%. Trzeba pamiętać, że są to dane miesięczne. Dla tak zadłużonego społeczeństwa to dobra wiadomość. Problem w tym, że rynki wolą wydatki niż oszczędności. W tle sytuację poprawiały lepsze dane o kanadyjskim PKB. Głównym odczytem był jednak publikowany niemal na zamknięcie sesji w Europie indeks Chicago PMI. Ten, pomimo oczekiwanych 40,6 pkt, wzrósł do 45,5 pkt. W rezultacie na koniec dnia byliśmy świadkami dalszego umacniania się dolara względem euro. Narastający konflikt polityczny pomiędzy USA a państwami europejskimi (które nie chcą wymuszać na Ukrainie wszystkich możliwych ustępstw) tylko pogłębił ten ruch.
USA tworzy rezerwy kryptowalut
W weekend padła zapowiedź utworzenia rezerw strategicznych kryptowlaut. Mają one dotyczyć nie tylko bitcoina, ale również kilku innych najbardziej popularnych kryptowalut. Wielu analityków zadaje pytanie o to, dlaczego powstaje taki twór, ale ich odpowiedź jest, delikatnie mówiąc, nieprzekonująca. Dodatkowych wyjaśnień nie potrzebują jednak posiadacze kryptowalut, bo rynek zareagował zgodnie z oczekiwaniami. Skoro USA nie mają kryptowalut, a chcą stworzyć gigantyczne rezerwy, to muszą je dokupić. W rezultacie cena bitcoina, która w piątek testowała poziom 78 000 dolarów, w niedzielę osiągnęła poziom 94 000 dolarów, choć w poniedziałek od rana widzimy już silną korektę.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych dzień odczytów indeksów PMI.






















